Czasem pobudki nie są takie złe

Spałam głębokim snem w swoim pokoju w internacie. Ostatni tydzień był koszmarny. Głównie z powodu kulminacji testów i kartkówek, które spędzały mi sen z powiek. Będąc najlepszą uczennicą, musiałam pieczołowicie przygotować się do każdego z nich. Dopiero teraz mogłam się porządnie wyspać. Usłyszałam piekielny dźwięk elektronicznego budzika, wybiła 7:00. Niedbale wyciągnęłam prawe ramię i nacisnęłam guzik, uciszając tym samym mrożący krew w żyłach odgłos. Spałam dalej, nie przeszkadzały mi promienie słoneczne, które natarczywie wpadały do mojego pokoju, oświetlając moją szczupłą sylwetkę. Nie zwracałam również uwagi na chłodny wiatr, wlatujący do pomieszczenia przez uchylone okno oraz rozwiewający moje krótkie, brązowe włosy. Nie obudziła mnie również moja współlokatorka, głównie dlatego, że jej nie było. Nie wiedziałam dlaczego i szczerze mówiąc, mało mnie to obchodziło. Cieszyłam się, że nic nie może przerwać mojego błogiego snu. Jednakże, nie dane było mi cieszyć się długo. Minęło zaledwie kilka minut od momentu w którym usnęłam ponownie, po wyłączeniu budzika. Poczułam ciepłą dłoń na swoim prawym kolanie. Szybko otworzyłam oczy, oparłam się o zgięte łokcie, przetarłam dłonią oczy i rozejrzałam się w koło. Przede mną klęczał mój kolega z klasy, a po prawej stronie mego łóżka stał długowłosy blondyn, którego nie znałam.  
-Cześć, piękna - powiedział czarnowłosy uśmiechając się szeroko.  
-Czy ty zdajesz sobie sprawę, co robisz? - zapytałam naburmuszona.  
-Naturalnie, Zuziu. Przybyłem w sprawie naszego zakładu.- rzekł i zaczął delikatnie masować wewnętrzną część mojego uda. Od dawna zdawałam sobie sprawę, że wielu przedstawicieli płci przeciwnej w naszym liceum, nieskromnie mówiąc - szalało za mną. Paweł był jednym z nich. Za każdym razem, gdy któryś próbował do mnie zagadać, studziłam ich zapał za pomocą brutalnego sarkazmu. Tak samo postąpiłam z czarnowłosym Pawłem. W przeciwieństwie do reszty, on próbował dalej. Biedaczek.  
-Jakiego zakładu? - zapytałam ziewając.
-Założyliśmy się, że jeśli będę miał więcej punktów z ostatniego testu z matmy, prześpisz się ze mną. Zgodziłaś się na to, nie zaprzeczaj - mówił powoli, a jego dłoń z każdym słowem wspinała się wyżej, wzdłuż mojego uda. Miałam na sobie jedynie fioletowe majteczki i biały t-shirt. Zarumieniłam się.
-Miałeś zaledwie jedną dziesiątą punktu więcej, poza tym jeżeli uznajesz fakt, że sprzedałam ci liścia, za oznakę przyjęcia zakładu, to coś jest z tobą nie tak. - mówiłam kręcąc głową z politowaniem. - Poza tym to nie wyjaśnia obecności tego chłopca stojącego obok.
-To mój najlepszy przyjaciel, pomyślałem, że fajnie będzie zrobić to w trójkę, Zuziu.- Mówił, a jego dłoń była niebezpiecznie blisko moich majteczek. - Jeżeli się nie zgodzisz, pójdziemy sobie. Tak czy nie, kochanie? - Obaj patrzyli na mnie, a raczej pożerali mnie wzrokiem. Jego dłoń była taka przyjemnie ciepła...To chyba to ciepło sprawiło, że nie sprzedałam mu liścia, jak zazwyczaj.
-Uznaj to za moją odpowiedź - rzekłam, po czym szybkim ruchem podciągnęłam koszulkę do góry, odsłaniając swoje piersi. Chłopcy uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo. Blondyn uklęknął na krawędzi łóżka, nachylił się nad moją głową i skierował swoje usta w stronę moich. Odwróciłam głowę, a jego ciepłe wargi wylądowały na moim policzku. Przygryzł moje ucho i wyszeptał
-Rozumiem, bez całowania. - Po czym zaczął mi robić mokrą malinkę na szyi. Czarnowłosy tymczasem zsunął powoli moje majteczki i rzucił je w drugi kąt pokoju. Otwartą dłonią masował moją muszelkę. Delikatne dłonie blondyna chwyciły moje piersi, rytmicznie je ściskał. Oddychałam ciężko, czułam jak powoli robię się mokra. Po chwili, usta obu chłopców wylądowały na moich sutkach. Blondyn zaopiekował się lewym, a Paweł prawym. Lizali je łapczywie. Niemalże błyskawicznie zrobiły się twarde. Nieznany mi wcześniej chłopiec zataczał kółeczka językiem, a czarnowłosy lizał i ssał na zmianę. Wsunęłam palce w długie włosy blondyna i delikatnie zmusiłam go, żeby popatrzył mi w oczy.  
-Zmieniłam zdanie. - wyszeptałam i przylgnęłam swoimi ustami do jego. Błyskawicznie wsunął swój język do mojej jamy ustnej. Czułam jego gorący oddech, a on delikatnie, lecz stanowczo masował moje podniebienie. Paweł widocznie poczuł się zazdrosny, bo jego język zaczął pieścić moje inne wargi. Rozchyliłam swoje długie nóżki szeroko. Wygięłam się w łuk. Dwa języki penetrowały moje czułe miejsca. Po dłuższej chwili pieszczot, obaj chłopcy oderwali się ode mnie. Niemalże w tym samym momencie, obaj rozpięli swoje paski i zsunęli spodnie. Jasnowłosy pozbył się ich całkowicie, tymczasem Paweł opuścił je jedynie do kolan. Obaj nie mieli się czego wstydzić, oblizałam wargi patrząc na ich prącia. Szczególnie spodobał mi się penis kolegi, który przed chwilą mnie całował. Był trochę zakrzywiony w lewą stronę. Blondyn zaczął się onanizować patrząc na moje piersi. Czarnowłosy chwycił mnie w biodrach, a następnie powoli wsunął swoją męskość do mojej szparki. Poczułam przeszywając ból, zmieszany z przyjemnością. Jęknęłam głośno i przeciągle. Będąc licealistą, Paweł wciąż nie potrafił oprzeć się zwierzęcym instynktom. Zignorował grymas bólu malujący się na mojej twarzy i zaczął mnie energicznie posuwać. Czułam jak jego prącie rozpycha moją wąską kobiecość. Wtulił się we mnie mocno i zaczął namiętnie całować. W każdym innym wypadku dostałby liścia za takie coś. Teraz jako karę musiał wystarczyć mu fakt, że wbiłam mu paznokcie w plecy. Wchodził we mnie głęboko, szybko i mocno. Nie trwało to jednak długo. Wyciągnął go ze mnie i spuścił się obficie na mój brzuch. Stanął teraz obok swego kolegi. Kolega natomiast zrzucił z siebie koszulkę. Muszę przyznać, ze widok był całkiem imponujący. Wstałam z łóżka i podeszłam do swojego biurka. Przesunęłam kilka książek na bok, a następnie położyłam otwarte dłonie na meblu. Wypięłam się zachęcająco. Paweł usiadł na moim łóżku, a blondyn szybko podszedł do mnie. Chwycił swoją męskość w dłoń i wsunął ją w moją myszkę. Fala przyjemności zalała moje ciało ponownie. Byłam już bardzo, bardzo mokra, więc jego penis wszedł z łatwością. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, jego biodra ruszały się roztropniej. Na początku bardzo powoli, a potem szybko. Po czym znów delikatnie i wolno. Tylko po to, żeby znów zacząć posuwać mnie intensywnie. Biurko trzęsło się, przedmioty spadały z niego z głuchymi tąpnięciami, a ja jęczałam szybko i głośno swoim wysokim głosikiem. Dał mi mocnego klapsa w lewy pośladek. Krzyknęłam głośno. Ruszał prąciem w różne strony, rozpychając mnie do granic możliwości. Czułam jak jego najcenniejsza część ciała pulsuje we mnie, a jego jądra mocno uderzają o moją pupę. Byłam cała zlana potem. Jego prawa dłoń mocno ściskała moją prawą pierś, a lewa przyciskała moją głowę do biurka. W końcu doszedł, oblewając moje pośladki gorącą, lepką, białą cieczą. Chłopcy ubrali się, obaj dali mi buziaki w policzki, Paweł w prawy, a jego kolega w lewy. Wyszli, a ja zasnęłam ponownie w swojej zmiętolonej pościeli.

MokryBuziak

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1388 słów i 7595 znaków.

6 komentarzy

 
  • Kocurek70

    Czysta fantazja, na szczęście dla Was.

  • mhm

    zrób dalsza część tego :)

  • trzepaczek

    Fajne .  :-)

  • goracakicia

    Super :)

  • napalona

    moze tak ciag dalszy?:P

  • Palmer

    Ładny trójkącik ;-) Fajnie, że za każdym razem kończą finałem na jej ciele :-P