Czas zagrożenia 3

Czas zagrożenia 3- No niechaj tak będzie… ale… cóż to za sromota? Jaki wstyd?! Masz panienko czym dychać… takie prawdziwe dynie, to na miły Bóg, widok niepospolity.
Martha ubóstwiała wprost komplementowanie jej biustu. Spłoniła się. Zwłaszcza przypomniawszy sobie „propozycje” komendanta.
„No tak… ja tu się zawstydzam, że wojak zobaczył sobie moje gołe cycki, a tymczasem kroi się na to, że będą do mnie przychodzić dzień w dzień, a właściwie noc w noc, żeby nie tylko mnie sobie oglądać…”

Założyła najstrojniejszą suknię, jaką miała. Była niezwykle dopasowana, uwydatniała szerokie biodra, zwłaszcza gdy idąc, kołysała nimi. Rękawy miała poszerzane i wydłużone. Zakończenia rękawów, wycięcie przy szyi przyozdobione misternie haftowanym obszyciem. Suknia iście godna możnej damy.
Największy efekt robiła góra stroju, wyraźnie eksponowała biust.

Gdy Martha znalazła się na wieczerzy, usadzoną ją w poślednim miejscu, jako córkę służki, w dodatku nieślubną nie mogły czekać splendory, honorowe stolce… Siedzący obok niej, wyraźnie pośledniejszego stanu, nie praktykowali tak dworskich manier, jak bliskie otoczenie księcia. Toteż nie tylko łypali oczami w jej stronę, sprośnie się uśmiechając, lecz także co rusz, rzucali rozpustne żarty. Z jednej strony drażniło ich luksusowe odzienie Marthy, godne księżnej, a z drugiej podniecało… tak bardzo eksponujące jej walory.
Prostaczkowie nie wiedzieli nic na temat Marthy. Nie dotarła do nich jej sława, a zwłaszcza opinie o jej cnotliwości. Dlatego w swych wszetecznych szyderstwach dworowali sobie lekko z niej, sugerując że na takie fatałaszki musiała sobie czymś zasłużyć, i w tym momencie mrużyli znacząco oczy. Kobietę deprymowały tego typu kąśliwości. Odniosła wręcz wrażenie, że dwóch chudopachołków uwierzyło w tę narrację i uznali ją za niewiastę lekkich obyczajów. Jeden z nich, po wypiciu głębszego hausta miodu, wręcz zaproponował białogłowie, by udała się z nim w ustronne miejsce. Gdy ta stanowczo odmówiła, próbował nawet chwytać ją za biust, ale ta zdecydowanie odepchnęła nieudacznego zalotnika.
Ci jednak nie dawali za wygraną. Gdy Martha w pewnym momencie musiała udać się na stronę, ci jak cienie podążali za nią. Dopadli ją w wąskim i ciasnym przejściu.
- Cichaj dziewko! W sali gromka wrzawa, to i tak cię nikt nie usłyszy! – syknął niedoszły konkurent kobiecie do ucha.
Obaj schwycili Marthę tak krzepko, że nie mogła się uwolnić.
- Poniechajcie mnie nicponie! – protestowała, lecz poczuła, że są zbyt silni i zdeterminowani, by zdołała się uwolnić.
Najwyraźniej już wcześniej obmyślili plan działania, gdyż jeden trzymał kobietę za nadgarstki, a drugi mógł wówczas swobodnie zająć się jej biustem. Stojąc za plecami Marthy, chwycił od tyłu jej półkule przez materiał sukni.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i historyczne, użyła 513 słów i 2938 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • jacek795

    narracja rozwija się w ciekawą stronę;)

  • AnnaAneta

    Oby tak dalej :)

  • enklawa25

    :napalony: świetna robota czekam na kontynuację