Po horyzont - Część 8

W południowym słońcu czarna sukienka zdawała się torturą dla Susan. Przeszły przez miasteczko do starej kamienicy, którą niedawno pomalowano na pomarańczowo. Dzieci biegały po podwórku w zakurzonych ubraniach, a starsi mieszkańcy siedzieli w cieniu, pokrzykując co chwilę na rozbrykane towarzystwo. Inez weszła do budynku, zapraszając za sobą rudowłosą. Dotarły na drugie piętro, poznana niedawno kobieta przekręciła z trudem kluczem w zamku. Potem popychając nogą, otworzyła drzwi. W środku panował porządek, choć spodziewała się ujrzeć melinę. Łóżko było zaścielone, a na stoliku leżały owoce. Mulatka zniknęła na chwilę w małej kuchni, przynosząc w wysokiej szklance, schłodzony sok pomarańczowy.  
- Pewnie cię porządnie suszy.
- I to jak – odparła miedzianowłosa, biorąc szklankę w ręce, niczym zbawienie.
- W takiej sukience, wcale się nie dziwię. Wspominałaś, że Lucas zabrał ci wszystkie rzeczy.
Susan wypiła prawie całą zawartość ożywczego płynu, po czym spojrzała na rozmówczynię z miną zbitego psa.  
- Nie mam nic, poza tą kopertą – dodała pokazując na jałmużnę, jaką jej zostawił.
- Nie powiem, co bym mu zrobiła na twoim miejscu – uśmiechnęła się chytrze – Zadzwonię do niego, ale ty się nie odzywaj, nawet nie piśnij, zrozumiano?
Skinęła przytakująco głową, czując jak serce bije jej podwójnie szybko. Kiedy wybrała numer oszusta, przełączyła na tryb głośnomówiący. Po kilku sygnałach od razu był odzew.  
- Inez kotku, co tam?
Na dźwięk jego głosu, rudowłosa ścisnęła pięść.  
- Tom kazał przekazać, że mam się tobą zająć w ramach podziękowania. Szukałam cię, ale odpłynąłeś.
- Nie mogłem zostać, ale to kusząca propozycja.
- Wróć, bo się rozmyślę, moja oferta wygaśnie …
- Czekaj! Zjawię się jutro, w północnym porcie, zadzwonię.
- Nie mogę się doczekać – odparła zalotnym tonem, który miała wyćwiczony do perfekcji.
Wyłączyła się, patrząc z uśmiechem na Susan, którą rozpierał gniew od środka.  
- Załatwione. Wiem co na niego działa.
- Czy wy …
- Lucas lubi pewne zabawy, jak odzyskasz rzeczy, wracaj do domu.
- Zamierzam, ale najpierw chcę się z nim rozmówić.
- A o czym z nim dyskutować? Ty chyba nie myślisz o nim jak o …
- Nie, skądże! Wręcz mnie denerwuje, właściwie to go nienawidzę!

Inez patrzyła na rudą takim wzrokiem, jakby nie wierzyła ani jednemu jej słowu.  
- Uważaj, potrafi zawrócić w głowie, ale to kłamliwy dupek. Sama słyszałaś, do czego go ciągnie. Chcesz kawałek lazanii? Pewnie jesteś głodna – zmieniła temat, widząc zbitą minę Susan.
- Chętnie.
- Odgrzeję, a ty się przebierz. Tam jest szafa, wybierz co ci pasuje – dodała, znikając w kuchni.
Rudowłosa otworzyła drzwiczki i gdy ujrzała stroje gospodyni, otworzyła szeroko oczy. Większość była kusa i wyzywająca. Wreszcie znalazła coś, co mogłaby założyć. Zielona krótka sukienka miała dość duży dekolt, ale nie mogła wybrzydzać w swojej sytuacji. Przebrała się, uradowana pozbywając się sukni, z poprzedniego pechowego wieczoru. Obejrzała się w lustrze wiszącym na ścianie, uśmiechając się do siebie.  
- Pasuje ci, możesz ją wziąć i tak w niej nie chodzę, jest zbyt prosta.
- Domyślam się – dorzuciła Susan, przypominając sobie stroje z szafy.
Zjadły i zaczęły rozmawiać, dość swobodnie, o życiu, o tym co się przydarzyło rudowłosej i jak poznała Lucasa. Okazało się, że Inez nie marzyła o tym, co teraz robi. Chciała wyrwać się z domu, wplątała się w złe towarzystwo, a potem narobiła sobie długów. Najpierw tańczyła w klubie, a potem zaczęła dorabiać sobie z klientami. Mówiła o tym swobodnie, jakby jej to wszystko spowszedniało. Kiedy zbliżał się wieczór, dostała telefon. Odebrała szybko, nie zwracając uwagi na gościa.  
- Co tam? … Aha, no pewnie, że przyjdę … poszalejmy … dla ciebie wszystko ...
Gdy skończyła rozmawiać, zwróciła się do zdziwionej dziewczyny.  
- Muszę wyjść, nalegam abyś ze mną poszła.
- Dokąd?
- W pewne miejsce. Mam zlecenie i …
- Chyba nie chcesz, żebym w tym uczestniczyła. Nie zgadzam się! - wybuchnęła z przerażeniem w głosie Susan.
- No co ty! Najwyżej zaczekasz na mnie w klubie, i tak Lucas dopiero jutro przypłynie, a ja muszę z czegoś żyć, rozumiesz.
- Zgoda, i tak dużo dla mnie zrobiłaś. Praca to praca – dorzuciła, krzywiąc się nieco.
Inez wystroiła się i wyszły z mieszkania. Udały się do pobliskiego klubu, z którego dobiegały dźwięki tanecznej muzyki. Zanim weszły do środka, mulatka przywitała się z kilkoma mężczyznami, którzy musieli ją dobrze znać. Za to na rudą patrzyli z zaciekawieniem, jakby była jakimś niepasującym elementem w tej układance. Dla pewności Susan zabrała ze sobą kopertę z pieniędzmi, które zostawił jej oszust.  

Pomimo pomocy ze strony prostytutki, nie potrafiła jej do końca zaufać. Usiadły przy stoliku, a kolorowe światła migały w rytm piosenki. Inez zamówiła drinka, chciała też dla znajomej, ale Susan zdecydowanie odmówiła.  
- Przyszedł, idę, wrócę szybko.
- Czekaj! A jak mnie znajdziesz? Mam tu tkwić jak kołek, a jak ktoś mnie zaczepi?
- Jak z Lucasem dałaś radę, to i tu sobie poradzisz – zaśmiała się, znikając w sztucznej mgiełce, która unosiła się tuż z parkietu.
Zrezygnowana podparła ręką głowę i obserwowała klubowiczów. Czuła się dziwnie w tym miejscu. Nagle do jej stolika ktoś się dosiadł. Zanim się obróciła, usłyszała głos, który mogłaby przysiąc już gdzieś słyszała.  
- Samotna, czy na kogoś czekasz?
Gdy zwróciła się w stronę rozmówcy, oniemiała. Ujrzała policjanta, który przesłuchiwał ją poprzedniej nocy. Na jej widok otworzył szeroko oczy, jakby chciał podrywać własną siostrę.  
- Pomyliłem stoliki – wycedził zakłopotany, nie chcąc mieszać pracy z życiem prywatnym.
- Albo mnie śledzisz – dorzuciła rudowłosa, patrząc na niego podejrzliwie.
- Jestem dawno po pracy – stwierdził szatyn, obserwując wciąż dziewczynę – Mało ci kłopotów? O ile dobrze pamiętam, to mieszkasz w innym stanie.
- A co, chcesz mnie odprowadzić do domu? Ostatnio wbiłeś mnie w piach, jak piłkę plażową, do tej pory mam drobinki między zębami – dodała, nie kryjąc irytacji.
- Nie musiałbym tego robić, gdybyś nie uciekała, panno … Susan Norton.
- Co za dobra pamięć. A teraz idź do kolejnego stolika, funkcjonariuszu Dave i dalej szukaj okazji – wycedziła zdenerwowana, stukając palcami o blat w rytm muzyki.
Przyjrzała mu się, jak odchodzi. W cywilnym stroju prezentował się zgoła inaczej, a nawet miał coś w sobie. Gdyby nie wiedziała kim jest, pewnie zamieniła by z nim nie jedno słowo. Jednak wiedziała, że jutro chce się rozmówić z Lucasem, a towarzystwo policji zdecydowanie jej do tego nie pasowało. Obserwowała jednak trochę z nudów, trochę z ciekawości niedawno poznanego mężczyznę. Stał przy barze, rozmawiając z  barmanem, jakby znali się latami.  

Po chwili zorientowała się, że znów zbliża się w jej kierunku. Miała ochotę odejść, ale nie chciała się ruszać z miejsca, z obawy, że straci kontakt z Inez.  
- Wciąż na kogoś czekasz, pewnie na niego, co?
- Na kogo?
- Dobrze wiesz, czytałem akta. Cindy ma rację, ty wiesz więcej niż mówisz.
- Wyjaśnijmy sobie jedno. Jestem wolna, nic na mnie nie macie, a po drugie wspominałeś, że jesteś po pracy, chyba że mam do czynienia z pracoholikiem.
- Dobrze, zapomnijmy o wczorajszym wieczorze, jakbyśmy się dopiero teraz poznali. Zatańczysz?
- Wolne żarty – zaśmiała się rudowłosa, orientując się że nieznajomy wpatruję się ukradkiem w jej dekolt.
- Tylko jeden taniec i dam ci spokój.
Pomyślała, że nieznajomy najwyraźniej nie ma ochoty się odczepić. Rozejrzała się, czy nie ma w pobliżu Inez, po czym z nudów podała mu dłoń.  
- Niech będzie, jeden taniec.
- Chwileczkę, zaraz wrócę.
Podbiegł do dj- a, który zmienił puszczaną melodię, na zdecydowanie spokojniejszą. Dave zaprowadził rudowłosą na parkiet, szarmancko prowadząc ją w tańcu. W białej koszulce nie wyglądał tak groźnie, jak poprzedniej nocy w mundurze. Jednak miała do niego pewien dystans, spodziewając się, że może znać nawet  jej cały życiorys.  
- Jesteś samotny, czy szukasz atrakcji? - spytała zaciekawiona.
- To moja prywatna sprawa, ale nikogo w tej chwili nie mam, a ty?
- Po co pytasz, skoro wszystko o mnie wiesz.
- Znam datę urodzenia i tak dalej, ale tak naprawdę to o tobie nic nie wiem. Jedno co jest pewne, to że masz kłopoty, Susan, jak chcesz to ci pomogę. Ktokolwiek ci coś obiecał, czymkolwiek mamił, to nie towarzystwo dla ciebie, wiem co mówię. Chcesz naprawdę trafić za kraty, taka ładna dziewczyna?
Rudowłosej przyspieszyło tętno, ale nie chciała dać po sobie poznać, że słowa policjanta były miłym komplementem.  
- Takie komplementy, to sobie możesz wsadzić! - dodała odpychając go od siebie.
Wróciła na miejsce, rozglądając się nerwowo za Inez. Poszedł za nią, siadając obok.  
- Posłuchaj, zachowałem się nie profesjonalnie. Dam ci spokój, ale zostawię ci mój numer i wizytówkę. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, to nie odmówię, rozumiesz? Na komisariacie możesz śmiało o mnie pytać. Wiem, że o pewnych sprawach mi nie powiesz, ale to dla twojego dobra.

Wtem Susan się odwróciła i zobaczyła Inez stojącą nieopodal. Zaczęła do niej machać, aby do niej podeszła.  
- Zastanowię się, a teraz muszę już iść, panie … Barret – dorzuciła chłodnym tonem, wstając z gracją.
Oddaliła się, aby zgubić detektywa. Mulatka pociągnęła ją za sobą i kiedy były już na zewnątrz spojrzała na nią poważnym wzrokiem.  
- Co ten glina od ciebie chciał?
- Przyczepił się do mnie, nie było cię tak długo …
- Ale już jestem, nie rozmawiaj z nim. Cokolwiek ci mówił, na pewno szukają Lucasa. Wiedzą doskonale, że go znasz, więc jesteś im potrzebna. Muszę do niego zadzwonić, aby nie przypływał …
Susan wytrąciła jej komórkę z ręki, jakby nagle zorientowała się o co chodzi.  
- Zobaczę się z nim, choćby tu miała przybyć cała straż przybrzeżna!
Inez spojrzała na nią zdziwiona, ale podniosła telefon, chowając do torebki.  
- Pomagam ci, ale nie chcę, aby przez ciebie go złapano. On nawet nie wie, że ty tam będziesz.
- Spodziewam się, że wolałby zobaczyć policję zamiast mnie, ale nie ucieknie! Dopóki nie odda mi mojej własności, nie poddam się. Obiecaj, że wciąż jesteś ze mną, przecież my kobiety, powinnyśmy się trzymać razem, co ty na to?
Mulatka milczała chwilę, po czym przytuliła nieznajomą, pocieszając ją nieco.  
- Wracajmy do mieszkania, jestem wykończona.
Dotarły pod pomarańczowy budynek, gdy znalazły się w pomieszczeniu, kobieta zniknęła w łazience. Susan położyła się, patrząc w sufit. Zamknęła oczy, przypominając sobie Deva. Nie wiedziała, czy to co mówił było grą, czy naprawdę się o nią martwił. W porównaniu z Lucasem stanowił dla niej równie ciężki orzech do zgryzienia. Czy mogła mu wierzyć, wiedząc jakie sztuczki stosuje w śledztwach. Oszust również ją zwodził, ale co do jednego dotrzymał słowa, zapłacił jej pieniądze, które obiecał. Czuła się rozbita, ale nawet gdyby mieli go złapać, nie obchodziło to jej w tej chwili, zwłaszcza, ze sama siedziała niedawno w areszcie. Tę noc przespała u Inez na kanapie. Choć poznana mulatka proponowała jej, aby spała w łóżku, zdecydowanie odmówiła. O świcie obudził je dzwonek telefonu. Kobieta odebrała zaspanym głosem.  
- Lucas? … za godzinę? … będę, czekaj na mnie.
- Dzwonił? - spytała Susan, zrywając się jak oparzona.
- Ubieraj się, zaraz wychodzimy.

Rudowłosa pomogła uszykować na szybko śniadanie, po czym po porannej toalecie wyszły na spotkanie z uciekinierem. Susan coraz szybciej biło serce, gdy zbliżały się do zatoczki po drugiej stronie miasta. Za gęstymi krzewami i w cieniu palm, w zielonej sukience, nie zwracała na siebie zbytniej uwagi. Inez nalegała, aby rudowłosa trzymała się na dystans, gdyż nie wiadomo jak zareaguje oszust. Z oddali płynął mały statek, który doskonale znała. Jak przypomniała sobie, dlaczego przypłynął, ogarnęła ją jeszcze większa wściekłość. Żałowała, że nie ma przy sobie patelni, o tak, teraz zrobiła by z niej najlepszy użytek.  Mały jacht zacumował do brzegu i gdy ujrzała Lucasa, schodzącego na ląd, ledwo powstrzymywała się, aby tam pobiec.  
- Inez! - zawołał do kuso ubranej mulatki, a uśmiech nie znikał mu z twarzy.
- Czekałam.
- To jak, skoczysz na pokład, czy ryzykujemy u ciebie?
Gdy miedzianowłosa ujrzała, jak nieznajomy ściska pośladek prostytutki, natychmiast wybiegła z kryjówki.  
- A więc to tak! Oddawaj moje rzeczy!
- Susan, co ty tu …
- Wybacz, Lucas – wzruszyła ramionami Inez, odsuwając, się widząc groźną minę dziewczyny.
- Zostawiasz mnie z forsą jak jakąś dziwkę! Wsadzają mnie do paki, a ty dla czyjejś dupy wracasz po jednym telefonie!?
Zdenerwowana chwyciła za orzech kokosowy, który leżał nieopodal, i zaczęła zbliżać się w stronę oszusta.  
- Ruda wariatko, zostaw mnie w spokoju! Myślisz, że się ciebie boję?
- Nie? A powinieneś, mnie też słabo znasz, chcesz się przekonać jak słabo!?
Zamachnęła się, rzucając w jego stronę twardym owocem natury. Uchylił się, unikając uderzenia, ale trafiła w statek, w którym pojawiło się lekkie wgłębienie.  
- Przestań! Odbiło ci, możesz zrobić komuś krzywdę!
- Doskonale wiem komu, wracaj tu, natychmiast!
Podniosła z ziemi jeszcze kilka orzechów i już chciała ponownie nimi miotać, kiedy usłyszała za sobą nadjeżdżające samochody.  
- Gliny nadjeżdżają! - krzyknęła Inez, uciekając przez pobliskie zarośla.
Lucas wskoczył na statek, zaczął odpływać, ale Susan zdążyła wskoczyć na pokład.  
- Znikaj stąd! Podkablowałaś mnie ty wariatko!
- Jak mnie ze sobą nie weźmiesz, to pożałujesz!
Nie miał zbyt wiele czasu na decyzje. Dobiegł do steru, aby jak najszybciej uciekać. Nagle przyspieszył, aż Susan straciła równowagę upadając na pokład. Orzechy potoczyły się, spadając prosto do spienionej wody.  
- Od razu czuję się bezpieczniej – syknął przez zęby, widząc przerażoną minę rudowłosej.

407 czyt.
100%124
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii przygodowe i miłosne, użyła 2648 słów i 14539 znaków. Tagi: #przygodowe #miłosne

4 komentarze

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 20 kwietnia

    Funkcjonariusz Dave wpadł w oko Susan, ale to niebezpieczne w dalszej przestępczej współpracy z Lucasem.
    Ciekawy plan Inez, który się sprawdził. Susan będzie mogła poważnie porozmawiać z Lucasem.
    No i zabójcza broń z kokosa   

  • Somebody

    Somebody 18 kwietnia

    I znów skończyli ze sobą... Przeznaczenie wyraźnie chce ich połączyć  

  • AlexAthame

    AlexAthame 17 kwietnia

    Biedna Suzan.Ma szczęście do Lucasa. Ciekawe kiedy Lucas coś zrozumie. No cóż to chłop. ..nie  ma się co dziwic

  • emeryt

    emeryt 17 kwietnia ip:8979110

    @AuRoRa, już od pierwszego odcinka zaciekawiło mnie to opowiadanie. A więc czekam na kolejne odcinki. Przesyłam pozdrowienia.