Materiał odrzucony.

Życie po terapi miłością.Cz.23

Jak sie spalo?-spytała Matylda.
Miło.-Marta się usmiechnela.
Matylda odwzajemnila jej uśmiech.
Zrobiłam ci sniadanie.
Dziękuję nietrzebabylo.
Oj trzebra dbać o gości.
Marta widziała jednak minę Wkurzonego Eugeniusza.
David ucieszył się ze Marta jest zadowolona.Sama Marta już jakby była coraz bardziej przekonana do powrotu do Davida,ale Paweł ciągle do niej pisał i nie mogła przestać myśleć też o nim.
Marta możemy chwilę pogadac?-spytał david.
Jasne.
Chcialbys ze mna zamieszkać?
Muszę się zastanowić.
Jak chcesz to będziesz spala w gościnnym,ale będziemy chociaż razem.
Na próbę.
David przytulił Marte.
Dziękuję.Nie będziesz żałować obiecuje.
Eugeniusz przechodził i popatrzył zdziwiony na nich.
David jest jeszcze jedna sprawa.
Jaka?
Zapomniałam,ale to list Bartka"Micka"do nas.
Po coś ty to brala wogule?
Oj byłam ciekawa,ale on naprawę chyba to przemyślał.
David podarl List.
Nie przeczytasz?
Po co?Ten dran niech siedzi za swoje a od nas to niech sie lepiej odwali jak obiecał!
No tak.
Pamiętasz co ON zrobił Frankowi?!
Pamiętam.
I radzę ci zerwać kontakt z Pawlem bo on napewno ma wciąż kontakt z Bartkiem.To jego brat.
Masz rację.Może kiedyś znowu będziemy razem?
Ja mogę z tobą być i już...David przybliżył się do Marty a ich nosy się juz prawie stykaly.
Pójdę do Frania.
Marta poszła do synka i podziwiała jego pierwsze kroki i upadki.Nagle przyszedł David i wziął go za rączki i pomagał je mu stawiać.
On sam powinnien się uczyć.
Pomogę mu to się szybciej nauczy.
Marta z dumą patrzyła na Franka który sie nie poddawal i udało mu się przejść kilka samodzielnych kroków a David wziął go w ramiona i obkrecil w koło szczęśliwy.Franek później jednak zobaczył swojego wielkiego misia i poczworakowal do niego.
Chyba nie jestes zazdrosny o misia?
Jasne że nie!Bo wiem ze Franek lubi mnie bardziej!
Haha zabawny jestes.
Wiesz Marta to on mi daje siłę żeby rano wstać a co dopiero być zabawnym.
Mam tak samo.
Co byś chciala dziś na obiad? -spytała Matylda.
Może kurczaka?
To dobry pomysł.
Eugeniusz byl wściekły ze nikt nie liczył się z jego zdaniem jednak milczał.
Nagle Marta usłyszała dźwięk swojego telefonu,ale postanowiła go zignorować.
Odbierz.Może to ważne!-powiedział zazdrosny David.
Nie..to tylko Paweł!
Znowu?!
Tak.Mam go dosyć!Mówiłam mu żeby szukał jakieś ładnej dwudsiestolatki która jest bez żadnych zobowiązań.
Jestes ladna a Franek to chyba nie jest zobowiązanie.Widzę ze paweł to aż za toba szaleje!
Zobaczymy co powiesz za jakieś czas.Zacznie się chodzenie do przedszkola zobaczysz.Później szkoła,gimnazjum.
Jestem pewien ze damy sobie z tym razem rade.Po za tym Franek to swietny dzieciak.
-Mój maly robaczek.Lubie sobie tak czasem popatrzeć jak wiwija w koło.
Ja też,ale jeszcze naucze go grać w pilke.
No tak "piłka"najważniejsza!
Najważniejsze to jest to żebyście byli ze mna szczęśliwi a mój syn musi mieć się czym ścicic.
Na dworze było zimno i padał deszcz i oczywiście Marta martwila się o to żeby Franek niezachorowal.
Marta on ma chyba gorączkę.
Kurcze..
Babcia Matylda oczywiście miala swoje sposoby na katar czy grype i co ciekawe pomogły a reszta pobytu zeszła spokojnie.
Jutro już jedziemy.
-No tak.
Będę tęsknil za spaniem z tobą.
-Wiesz jak będzie zimno to pospimy wszyscy razem.
Uwielbiam spać z wami,ale najbardziej z tobą.
David zaczął całować ramiona Marty czym ja rozbudził.
Nie tutaj!
A gdzie?
Nigdzie.
Marta obrucila sie na bok.
Przepraszam.
David ja już niepotrwfie się do ciebie zbliżyć a przy małym to już napewno.
To może damy go na weekend do twoich rodziców i jakoś cię przekonam do zmiany zdania.
Nie.
Marta musimy chociaż spróbować!
Wiem,ale to trudne!Zrozum.
Obiecuje ci ze nigdy nic złego ci niezrobie jeśli końcu mi zaufasz.
David ja nie mogę już z tobą być.
Dlaczego?
To byłoby nie fair wobec ciebie.
O co chodzi?
Uświadomiłam sobie ze kocham kogos innego.
David wiedział już o kogo chodzi i urażony wyszedł na chwilę na dwór.
Paweł za to cały czas pisał z Marta a wtedy wrocil David który był zaciekawiony co oni tam razem pisza jednak Marta sprawnie ukrywała swój telefon aż nagle on jej go wyrwał.
To moje!
Już nie.O widzę ze już Pawelek składa ci jakieś propozycje!Gratulacje!Szkoda tylko ze Franek jest moim synem a nie jego!Dziewczyno czy ty niewidzisz tego ze on chce tobą rządzić?!"Wyjedźmy razem","wyjdź za mnie" Ze co?!Znacie się może z rok?!
Nieprawda!To ty tego chcesz i mnie wykorzystujesz a znam cię dłużej!
Nieprawda!Przyznaj ze nadal do mnie coś czujesz!
Nic do ciebie nie czuję!-Marta powiedziała niepewnie.
David poddal się i mial już dość.Marta za to wzięła Franka i zeszła na dol do wolnego pokoju i już miala isc spać gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na sobie.
Niepozwole wam odejść.
To ja odchodzę.
Powiedziałem ze wam.
Marta zignorowala to i chciala spać jednak David jej na to niepozwolil wchodząc do niej i przyciągając ja do siebie.
Kocham cię Marta.
David zamieszkam z tobą narazie,ale nie licz na nic więcej.
Rozumiem.Wrocisz na górę?
Nie,ale wejś Franka skoro nie możesz być sam.
Dziecko powinno być i z matka i z ojcem.
David mówił kolejne kazania,ale Marta niesluchala i w końcu zasnela a on obok niej.
Czemu nie spaliscie na górze?-spytała rano Matylda.
Bo Marta wolala na dole żeby rano szybciej wszystko zrobić bo już musimy sie zbierać.
I to pochwalam.-Powiedział Eugeniusz.
Marta zaczęła się pakowac.
Marta widziałas moja bluzę?
Tam wisi.
Dzięki.
David dotknął ja czule za ramiona i wziął bluzę.
Dzięki ze mi tak pomogasz.
Nie ma sprawy.
David uśmiechnal sie niepewnie do Marty a ona do niego po czym wzięła Franka a on pomógł jej wsiąść go do auta.
Pożegnali się z jego dziadkami i jechali początkowo w ciszy jednak Marta chciala powiedziec mu coś ważnego.
Chce wrócić na studia.
To dobrze.
Więc będzie trzeba Franka dac do żłobka.
Jest za maly.
David on ma prawie dwa lata.
Prawie.
Najpierw damy go tam a później do przedszkola.
Wynajme mu opiekunke.
Nie mam pieniędzy na to.
Ale ja mam ich za dużo a mój maluszek musi mieć to co jest najlepsze.
Marta się uśmiechnela.
Na miejscu Lena i Adam przytulili Marte.
Tęsknilam za wami.
Ja za tobą też.
Czesc David jak tam?-spytał Adam.
A wszystko dobrze panie Adamie.
To fajnie.Chodźcie na obiad jest Dominik.
Oczywiście na obiad to on ze swoja rodzinka zawsze,ale do siostry to nawet cwaniak niezadzwoni.
Przepraszam Marta,ale wiesz jak to jest.
Ty i Dominika ciągle to mówicie.A jak tam Nela?
Uczy się mówić powoli a Franek?
Zaczyna chodzić.
To powodzenia bo później ciężko dogonić.
Dziękuję za pocieszenie.
Ja ci pomogę go dogońic.Wiesz szybko biegam.
To dzieki Davidzie.
Hehe.
Obiad się skoczył a David pomógł zebrać Marcie jej rzeczy.
Czyli jednak będziesz mieszkać z nim?
Tato tak będzie nam wygodniej teraz.Muszę już isc bo czeka.
Dobrze.
Adam odpeowwdzil ja do auta i wrocil do domu.
Może im się jeszcze uda?-powiedziała Lena.
Może.-odpowiedzial Adam.
David był szczęsliwy z tego ze Marta w końcu zgodzila się na wspólne mieszkanie jednak niewiedzial co ich czeka.
Marta gdy dojechała odrazu wymyla się i poszła do pokoju gościnnego z Frankiem a David czuł się samotny i martwił się o to czy napewno dobrze im tam więc zagladal do nich co chwilę aż w końcu zbudzil Martę.
Co tu robisz?
Mieszkam.
Ale tu?
Chcialem zobaczyć czy wszystko wporzadku.
Jasne ze tak.Jak chcesz to wejś Franka do siebie.
Mogę?
Jasne.
David ostroznie przeniusl go do siebie a Marta zasnela w spokoju.
David lubił to uczucie gdy czuł ze jego syn jest przy nim bezpieczny.
Nadszedł poniedziałek i w końcu trzeba było wracać do swoich zajęć.
To ja ide na uczelnię.
Ok zrobiłam ci sniadanie.
Dzięki.
Chciałbym tak zawsze.-Pomyślal David.Paweł widział już ze Marta wróciła i pamiętał o czymś o czym David zapomniał..o jej urodzinach.
Marta wychodzila z domu gdy nagle zobaczyla Pawla.
Dlugo czekasz?
Tak.O widzę ze Franio urósł.
Bardzo pewnie będzie wyższy ode mnie.
Oj no tak.Kiedy masz zamiar wrócić na studia?
Jak oddam Franka pod czyjąś opiekę.David chce jakąś nianie wynająć.
A nie chcesz poczekać z tym powrotem?
Wiesz nie bo i tak już rok mam w plecy to napewno.
No tak"macierzynski"
Tak jakby.
Wiem ze masz dziś urodziny i to dla ciebie.
Co to?
Otworz i zobacz.
Ładna branzoletka.Dziękuję.
David zapomniał czegoś z domu i postanowil tam wrócić gdy zobaczyl Pawla z Marta jednak poszli w druga stronę.Poł dnia myślał po co on jej kupił ta branzoletke jak się później dowiedział.Kurcze urodziny Marty!Zapomnialem.Gdy skończyl zajęcia chcial kupić jej coś o wiele lepszego niż to co Paweł więc poszedł do najdroższego sklepu z biżuteria w mieście i kupił jej naszyjnik.Mial dużo pieniędzy i jeśli one przynajmniej pomoglby mu zdobyć Marte to dałby wszystkie jednak Marta taka nie jest co wiedział,ale to ze pamiętał o niej napewno się liczy.
Marta w tym samym czasie gotowala gdy nagle wszedł David.
Wszystkiego najlepszego.
Dziękuję.
To dla ciebie.
Marta już bała się co może tam zobaczyć i byla w szoku.
Wow dzięki zawsze miałeś głowę do prezentów.
Ty jednak niewzielas żadnego,ale ten musisz wziąć.
Dzięki.
Może założysz go jutro?
Wole nie bo zniszcze.
To kupie ci nowy.
Możesz nie byc taki?
Jaki?
Rozrzutny.
Marta wrocila do kuchni.
Chcialem tylko żeby ci było miło i co podoba ci się bardziej to gowno od Pawła?Gdzie ty masz oczy?!On was nawet nieutrzyma!
To było chamskie!Wiesz co sam sobie gotuj a ja wychodzę!
Marta miala już dosyć tej zazdrości i coz chciała porozmawiać z Pawlem.
Musimy porozmawiać.
Fajnie ze jestes.
Wejdz.
Nie...Tu to powiem.Paweł musisz...
Pawelek widziałeś moja szczotke?-spytała jakas dziewczyna.
Nie mozemy się wogule spotykać.
Marta to moja koleżanka!
Nie o to chodzi...ja mam rodzinę a ty niszczysz mi z nią relacje!
Dziewczyna gdy zobaczyla Marte odrazu się uciekla.
Mówiłem ci co do ciebie czuję.
Paweł zajmuj się lepiej tamta laska.
Próbowałem.
Marta miala dosyc.
Marta próbowałem,ale do niczego niedoszlo kocham cię.
Marta postanowila wrócić do Mieszkania Davida.
David odrazu zauważył ze jest nie w humorze jednak zamknęła się na klucz w pokoju.Czuła się źle z tym ze ktoś kto jej się podobał znowu zabawil się jej uczuciami i miala dosyc poprostu zaczęła płakać w poduszke.
David pukal do niej i zostawił jej kolację przed drzwiami.
Marta zjedz coś.Musisz coś jeść.
Marta otworzyła drzwi a wtedy David zobaczył jej zaplakana twarz i przytulił ja bez słowa a ona wyszla z pokoju.
Co się stalo?
Nic.Wiesz jak to jest"babskie sprawy".
Napewno?
Tak.
Marta zaczęła jeść pomału.
Mam coś jeszcze kakalko nasze.
Marta się lekko uśmiechnela.
Mówiłem ci ze jak będziesz ze mna to dam ci wszystko co tylko mogę.Nie bądź zła o to.
Nie jednak Nie jestem z tobą.
Teraz tu jestes jakoś ze mna jestes.Pamiętasz jak kiedyś byliśmy razem w Berlinie?-zaczal wspominać David.
Pamiętam.
Przyjechalas ze mna mimo wszystko.Proszę.David wziął jej reke.Wyjdź za mnie.Nie masz swoich potrzeb,pragnień?Przecież sama mowilas ze Rodzina jest dla ciebie najważniejsza.
Marta już sama nie wiedziała co o tym myśleć jednak myslala o synu a David w końcu byli od zawsze jakby rodzina.
Zgodzę się i co?
David wziął ja i zaczął całować.
Chcesz zobaczyć?
Niewiem..
Napewno?-David całował ja coraz bardziej i mocniej.
Hm moze.
David wziął ja na siebie i zaniusl do ich pokoju.
Zaraz mnie rozerwie.Dlugo na to czekalem.
Nagle David wszedł w nią głęboko aż zajeleczala lekko.Przyciągał ja do siebie i odpychal a ona tylko ciężko oddychala z wrażenia aż w końcu udało sie jej zaznać rozkoszy i opadła bezwladnie.Jednak Davidowi było malo i znowu zaczął ja całować.
Przestan!Jutro masz zajęcia.Ja musze isc małego zapisać do złobka!
Tylko trochę proszę.
David nie mogl już wytrzymac a Marta pod jego ciężarem nawet nie miala siły sie ruszyć.W końcu jednak znowu nie panowala nad sobą a jej ciało mówiło za nia.Na koniec David pocalowal ja namiętnie i zakryl ich koldra przyciągając Marte do siebie jednak Marta wyszla i poszła po małego.
On też tu teraz spi.
David sie uśmiechał.
Marta przeniosła z trudem jego łóżeczko i go położyła obok.
Rano David gdy wstał pocalowal Marte czym mial zamar ja zbudzic i udało sie mu to.
Już wstaje.
Musisz isc zapisać Małego.
Oj wiem zaraz.
David korzystajac jeszcze z okazji Przytulił Marte i trochę się z nią z rana podraznil.
Marta jednak śpieszyla się i szybko się ubrala.
Czekaj coś jeszcze.
David zapiol jej naszyjnik.
Mówiłam ci coś wczoraj!
A ja dziś powtórzę to co wieczorem.
Nie nie!Wymeczysz mnie!
Chyba ci się podobało?
No wiesz trochę.
Hmm?
Nic nic ide już.
Czekaj ide z wami zawioze was.
Wyszli razem jednak zobaczyli Pawla.David odrazu zabrał Marte do samochodu.
Musisz mi powiedzieć co się wczoraj działo!
Paweł poznal sobie inna a ja poszłam do niego po to żeby powiedzieć mu ze ma sie trzymac ode mnie z daleka on jednak zaczął mnie przepraszać.
Dlatego plakalas?
Tak.Znowu ktoś mnie oszukał.
Jak znowu ci zrobi cos złego lub bez twojej zgody albo będziesz zła na niego.Poprostu jak co kolowiek złego zrobi masz mi mówić!-mówił Zdenerwowany David.
Sama dam sobie rade!
Od tego mnie masz żebym cię wspierał.
Dobra ja ide.
Chwilę chwile.Tu!-David wzkazal na usta.
Co?
Masz mnie pocalowac albo sam to zrobię.
Oczywiście david zrobił to sam.
Marta radosna wzięła Franka i weszła go zapisać.
Pani Stalska?
Nie Milcarz.
A no tak.Pan Stalski już zapisał syna i od przyszłego miesiąca moze zacząć chodzić.
Aha.
Marta odrazu napisała do Davida.
Jak mogłeś?Zapisales go już a kazałes mi isc!
-przepraszam.
Marta wróciła do domu i wiedziała ze ma trochę czasu na poukładanie swoich spraw i wróci na studia.
Marta umyla Franka i dala mu jeść,ale maly zasnął i w końcu i ja wzięło na sen.David wrocil do domu i mial nadzieję na mila niespodzianke jednak Marta smacznie spala a Franek akurat się zbudzil gdy zobaczyl Davida i odrazu pięknie się uśmiechnął.David wziął małego i poszedł z nim do salonu żeby nieprzeszkadzać Marcie.
Patrz co ja tu mam.
Franek patrzył zaciekawiony a David pokazywał mu swój kolejny zakup dla niego.
David poszedł na chwilę do Marty jednak z Frankiem na rękach.
Już wstalam.Trochę mi się zasnelo.
Nic się nie stalo korzystaj puki możesz z tego.Już ja ci dziś nie pozwolę spać!David zaczął całować Marte.
Poczekajmy z tym do piątku.
Dlaczego?
Bo musisz być wyspany na wykładach.
E tam dam rade!A jak mi nie dasz to sam sobie wezme!
Puszczaj wariacie!
Hehe dobrze.
Wtedy nagle rozległ się dzwonek.
Kto to moze być?
Może twoja mama lub dominik.
Oni zawsze mówią jak chcą przyjść.
To może Dominika?
Ona nie ma znow czasu.
Dobra ty tu zostan a ja pójdę otworzyć.
Jest Marta?!
O Paweł!Cóż za niespodzianka!-zasmial się pewny siebie David.
Paweł szukał Marty aż w końcu ja znalazł i zaczal się tłumaczyc.
Paweł nie obchodzi mnie to mówiłam ci już i pisałam wróciłam do Davida.
Co?!
Tak jesteśmy razem i proszę opuść moje mieszkanie.
Marta dlaczego?
Tak będzie lepiej.
Dlaczego pytam?!
Wyjdziesz sam czy nie?
Ok wyjde.Zmienisz zdanie to dzwon!
Uff wreszcie!-stwierdził david po czym zaczął całować Marte.
Mowilam ze do piatku!
Mówiłem ze sam sobie wezme!No daj spokój wiem ze oboje tego chcemy a lepiej teraz niż w nocy.
Marta już miala się zgodzić gdy zadzwoniła do niej mama ze jedzie z Adamem ich odwiedzić.
Widzisz nie mamy czasu.
Nadrobimy to.
Adam z Lena przyszli z zapasem jedzenia na conajmniej tydzień.
Dzieki mamo,ale my tu mamy co jeść!
Oj wiem,ale musicie jeść dużo.
Oh mamo dziękuję.
Adam bawił się z Frankiem który co jakiś czas chodzil juz normalnie co go dziwilo.
Mądrego macie syna.
Bardzo ostatnio myślał ze klocki to cukierki i je jadl.
Małe dzieci tak mają,ale on już zaczyna chodzic więc bardzo dobrze się rozwija.

lovend17

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3001 słów i 16299 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • zafascynowana83-niezalogowana

    Koleżanka jest niereformowalna. Piszesz teksty i umieszczasz je więc zapewne wiesz, że będą oceniane. Po co je wstawiasz skoro piszesz tylko dla siebie i nie korzystasz z żadnych rad?

  • ...

    CZŁOWIEKU ISTNIEJE TAKIE COŚ JAK MYŚLNIK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!(to tak wygląda: - )