Zmaganie cz 8

Zdecydowałem wstawiać dalszą część. Bardzo mnie zdziwiła frekwencja. Siódmą część czytało tylko 48 osób, a zakończenie dużo więcej.  Miłego czytania.

— Dlatego uczę się w Salem, Tea kwon do. Oszczędzam dłonie.
— Wiem. Tam się używa głównie nóg, coś słyszałam. Ale wracając do tego nauczyciela rysunku i malarstwa. Wydawał się być inny z początku. Już zaczęłam nabierać zaufania do rodu męskiego...
— To może dobrze, że tak się stało.
Sarah uśmiechnęła się tak, że Alex wyczuła jej wypowiedź.
Zaczęła malować kruczowłosą. A ta z kolei robiła jej pierwszy zarysy ołówkiem. Szkicowała i rzucała co chwilę spojrzenia na złotowłosą.  
— Czy chcesz coś powiedzieć, Sarah?
— Planowałam akt — powiedziała cicho.
— Wiesz, że nie mam nic przeciw temu byś na mnie patrzyła, ale nie chciałabym, żeby ktoś poza tobą oglądał moje ciało, choćby i na obrazie.
— No ale ja ci pozowałam nago!
— Tak, ale w twoim przypadku cello zasłania twoją intymność, włosy zasłonią piersi, a cała reszta będzie zakryta. Nie mogę powiedzieć więcej. Będzie to dla ciebie niespodzianka, kiedy skończę.
— Dobrze, ale pozwól mi chociaż zrobić szkic, a potem kiedy będę malować już farbami będziesz w ubraniu.
— Chcesz mnie widzieć nago, tak?
— Oczywiście, ale to nie wszystko. Ten obraz będzie dla mnie. Kiedy ja będę na niego patrzeć, będę widzieć zawsze twoje ciało, na przestrzał. Przez ubranie.
— A nie będziesz widzieć kosteczek?
— Zabawna jesteś, panienko Abigal. Postaram się nie widzieć, chociaż kosteczki pewnie też masz piękne.
Alex pomyślała, że Sarah jest naprawdę zakochana, chociaż już dawno nie miała co do tego wątpliwości.  
Po pierwszym, trochę nadzwyczajnym doświadczeniu wiedziała, że pomoże pokonać u Sarah jej cielesną żądze. Ale wciąż czuła, że może to powrócić. Podświadomie prowadziła Sarah, by jej miłość pokonała wszystkie aspekty cielesne. Czuła, że Sarah dojdzie do tego stanu już wkrótce. Sama nie próbowała niczego dorzucać. Zdała się całkowicie na ta dobrą siłę, która ją prowadziła. Nie zastanawiała się co to jest. Wiedziała, że jest to miłość, a w prawdziwej miłości nie mogło istnieć nic nieczystego, złego lub głupiego.
— Nie jesteś głodna Aniołku, jest już prawie ósma. Może coś ci zrobić do jedzenia. Ty mi zrobiłaś śniadanie, to ja mogę ci zrobić kolację.
— Dobrze skoro tego pragniesz, zrób. Nie zapomnij zadzwonić do rodziców. Bo będzie wyglądało, że dzwonisz tylko kiedy coś potrzebujesz.
— Masz rację, dziękuję za przypomnienie. A potem coś przygotuję.
Sarah rozmawiała z mamą, tatą i młodszym bratem. Starszy był zawsze bardzo zajęty. Też mieli bardzo silne relacje, ale najrzadziej go widywała i najmniej z nim rozmawiała.
Alex pomyślała, że trochę jej zazdrości. Oczywiście w fizycznym aspekcie swojej osoby. Nie pieniędzy i sławy, ale właśnie tych relacji rodzinnych. Ale w stanie jakim się teraz znajdowała, cielesność stanowiła znikomą część jej jestestwa.
Sarah skończyła przygotowywać kolację i zaprosiła Alex do stołu. Dopiero teraz Alex uświadomiła sobie, że jest cały czas nago. Właściwie nie pamiętała nawet kiedy się rozebrała. Pamiętała tylko prośbę Sarah o to. To wszystko. Poszła do łazienki i wróciła w szlafroku.
— Wiesz Sarah, nie pamiętam nawet kiedy się rozebrałam i dopiero jak mi powiedziałaś o kolacji, uświadomiłam sobie, że jestem naga.
— Nie rozebrałaś się.
— To co się stało? Ubranie samo ze mnie zeszło!
— Naprawdę nie pamiętasz, że cię rozebrałam?
— Nie.
— I nie pamiętasz, że cię pocałowałam?
— Nie. A gdzie mnie pocałowałaś.
— A gdzie mogłam, w usta. Szkoda, że nie wiedziałam  że nie wiesz, walczyłam z sobą by cię nie przytulić i pieścić.
— Po ślubie, panno Longridge. Ale tak, już pamiętam. To było takie rozkoszne. Całowałaś moje usta delikatnie i tym razem nawet nie próbowałaś francuskiego pocałunku.
— Dla mnie też było rozkosznie, dobrze, że sobie przypomniałaś.
— I pamiętaj Sarah, nie zmagaj się.
— Och cały dzień z przerwami walczę z tym. Gdybym z tym nie walczyła, już dawno bym cię schrupała.
— Czyli też uwielbiasz mięsko.
— Aniołku przestań, bo nie mogę się skupić.
— Sarah, to bardzo ważne. Musisz to zwalczyć bez walki. Sex jest w zasadzie zawsze nieczysty i destruktywny.
— Skoro tak, to czemu Bóg nam dał ciała z wrażliwością i możliwością przeżywania rozkoszy.
— Dla naszego rozwoju. Ja nie powiedziałam, że jest zawsze nieczysty, powiedziałam ,,w zasadzie”, czyli prawie zawsze.
— To kiedy nie jest, mądralo?
— Kiedy się osiąga stan wyzwolenia, albo w miłości bezwarunkowej.
— Och zupełnie się z tobą nie zgadzam. W takim stanie w ogóle nie ma pojęcia pragnienia fizycznego kontaktu.
— Skąd wiesz, kochasz w ten sposób?
— Myślę, że tak.
— Gdyby tak było, wiedziałabyś to co ja. I wiedziałabyś, że w tym stanie jest tylko to, oczywiście tak się nie nazywa.
— Zaczynam się gubić. Sex jest pragnieniem zjednoczenia. I prawdziwa miłość jest tym pragnieniem. Gdzie jest różnica?
— Sex jest ułudą. Przyjemność powstaje, narasta i mija. W miłości jest. Trwa. Kiedy to osiągniesz, będziesz rozumieć. Będziesz w tym. I zrozumiesz, że to nigdy nie miało poczatku. To tak jak z życiem.
Większość sądzi, że się rodzi, żyje i umiera. Dopiero kiedy ktoś pokona kotarę snów wie, że istnieje zawsze. Większość nauczycieli duchowych twierdzi, że miłość bezwarunkowa jest najwyższą formą miłości. Lecz w prawdzie, jest dopiero bazą, początkiem. Większość ludzi mówi, że kocha, a drugiego dnia nienawidzi. Ten kto kocha, kocha bez względu na wszystko. Czy sądzisz, że Bóg kocha więcej mistrza duchowego, lub jego gorącego wielbiciela niż najgorszego zbrodniarza?  
— Och, to czemu jeden idzie do nieba, a drugi do piekła.
— Nie jest zupełnie tak. Nie będę ci tego tłumaczyć, bo i tak będziesz miała pytania i wątpliwości. Kiedy to osiągniesz, będziesz wiedzieć.
— Jak ty to wiesz, przecież skończyłaś tylko dziesięć klas.
— Do czasu jak cię poznałam, dużo cierpiałam fizycznie, psychicznie, duchowo. Ale nawet wówczas coś wiedziałam. Ale teraz, to nie ma nic wspólnego ze mną. Ja to dostałam, a raczej jestem w tym zanurzona i nasączona.
— Ja też czuję jakbym płynęła w tym.
— Ale nie jesteś jeszcze tym nasączona.
— Tak to prawda. Ale coś mi teraz przyszło. Powiedziałaś jak gąbka. A rozumiem, że ta prawdziwa miłość, to niekończący się ocean. Więc...
— Nie powiedziałam, gąbka. Chociaż faktycznie, miałam to słowo na myśli. Tak, dobrze myślisz, czy czujesz. Jestem gąbką dla ciebie, bo czekam. Jeśli do tego dojdziesz staniesz się oceanem i staniesz się mną, a gąbka zniknie.  
— Och, nigdy jeszcze nie słyszałam nic równie ciepłego. To naprawdę piękne.
— Ale...
— Kochanie! Idziemy spać, jest późno. A jutro przed nami nowe cele i zmagania.
— Dobrze Aniołku, idę się myć.
— Możesz umyć tylko ząbki.
— Chcesz, żebym poszła spać brudna?
— Tylko cię proszę.
— Dobrze, co prawda chyba mi się to zdarzy pierwszy raz. A ty?
— Co ja?
— Idziesz się myć?
— Idę.
— O, a dlaczego ty idziesz się myć.
— Idę.
Alex doszła do drzwi łazienki.  
— Aniołku, możesz też się nie myć?
— Idę się myć.
Sarah siedziała na łóżku i nie bardzo rozumiała. Poszła do łazienki. Alex myła zęby.  
— Bardzo cię proszę, nie myj się.
— Dobrze.
Poszła do łóżka. Sarah skończyła myć zęby i wróciła do pokoju.
Alex leżała ubrana w jedwabną piżamkę.
— Chciałam ci tylko powiedzieć, że masz śliczny tyłeczek. Miałam ci to powiedzieć już wcześniej, ale zapomniałam.
— Mówisz to, ale myślisz o czymś innym.
— A ty skąd wiesz? Nie powiesz mi, że wiesz o czym myślę.
— Myślisz o tym, że chcesz mnie schrupać. Ale bardziej jesteś zabsorbowana tym, czemu cię prosiłam byś się nie myła.
— Tak, naprawdę mnie zadziwiasz. No to powiedz, czemu?
— Poprosiłam cię, ale powód jest inny niż twój.
— Powiedz, proszę.
— Śpij już.
Pocałowała ją w usta i zamknęła oczy. Sarah gładziła jej włosy, przytuliła się i także zasnęła.  
— Alarm — mruknęła Alex.
— Dobrze, że mi przypomniałaś, Aniołku.
Po chwili obie spały.
                                                                               *
Alex otworzyła oczy. Sięgnęła telefon Sarah i wyłączyła alarm. Wyślizgnęła się z jej objęć. Czarnowłosa tylko westchnęła i przekręciła się na bok. Wyciągnęła rękę i szukała Alex. W końcu zrezygnowała. Alex poszła zrobić prysznic. Kiedy skończyła, ubrała się szybko. Założyła świeżą bieliznę, ale w tej sukience chodziła już kilka dni, a innej nie wzięła. Zatrzymała się przy fotelu, na którym Sarah położyła swoje ubranie. Wzięła jej majteczki w dłoń i przytuliła do twarzy. Potem nachyliła się nad resztą ubrania i próbowała wyłapać każdy zapach. Położyła jej bieliznę na miejsce i podeszła do jej szkicu. Napisała coś ołówkiem i skierowała swoje kroki w kierunku szafki gdzie leżała torebka Sarah. Wzięła tym razem trzydzieści dolarów. Zeszła szybko na dół.  
Za kontuarem siedziała dzisiaj młoda dziewczyna. Alex uśmiechnęła się do niej miło i wyszła.  
Panował lekki chłód. Na niebie nie było zbyt wielu chmur. Ale w tym mieście pogoda zmieniała się szybko. Dzisiaj, jak na razie nic nie wskazywało, że będzie padać.  
Poszła do piekarenki po świeże bułeczki, wzięła też chleb z pełnym ziarnem. Szybko poszła do sklepu. Supermarket był otwierany dopiero o ósmej, ale na następnej ulicy mieścił się sklep całodobowy. Tam  kupiła truskawki, banany i mango. Wzięła też jogurt waniliowy. Dorzuciła jeszcze herbatę z malin. Co prawda nie było tam dużej zawartości malin, ale dla niej i namiastka wystarczała. Popatrzyła na świeże maliny i uśmiechnęła się do swoich myśli. Na szczęście pieniędzy wzięła dość, wobec tego poprosiła jeszcze o dwa litry soku z pomarańczy.
Miała nadzieję, że Sarah jeszcze śpi. Jednak kiedy weszła, lóżko było puste. Sarah brała prysznic. Wobec tego Alex zaczęła robić kanapki z serkiem i dżemem. Umyła i pokroiła owoce i polała je jogurtem. Woda się zagotowała więc zalała herbatę.
— Kochana jesteś, Aniołku, że robisz znowu śniadanko. Wygląda i pachnie pysznie.
Zdjęła szlafrok i zamierzała założyć ubranie.  
— W sumie... założę czystą bieliznę.
Popatrzyła na Alex i jej czoło się zmarszczyło.
— Mama nauczyła mnie porządku jak miałam trzy latka. Czy ty ruszałaś moją bieliznę?
Alex tylko popatrzyła na nią niewinnie swoimi błękitnymi oczami.
— Ja mam do ciebie jak najbardziej naturalne odczucia, a ty masz odchyłki fetyszystyczne.
Nie powiedziała tego jednak w gniewie, raczej z małą nutką humoru. Natomiast jej wypowiedź, Alex przyjęła wybuchem śmiechu.  
— Co cię tak rozbawiło?
— Chciałabym widzieć minę Samuela Longridga, kiedy by to usłyszał.
— Chodzi ci o ten fetysz?
— Nie, o twoje naturalne odczucia.
— No cóż, dla mnie to jest bardzo naturalne. Będzie musiał przyjąć, że jego córka jest lesbijką.
— Och, znowu się zaczyna. Czy ty nie zauważasz, że robię coś w określonym celu. Już myślałam, że jesteś bliska, ale się pomyliłam.
— Co znowu źle powiedziałam?
— Ależ nic, kochanie. Powiedziałaś jak czujesz, ale się mylisz.
— A w czym?
— Zapewniam cię, że nie jesteś lesbijką. Ty dałaś na szalę swoje dłonie za pare milionów, a ja daję mój blond łepek, że nie jesteś.
— No przecież jestem z tobą, całowałam się z tobą i pragnę cię mocno.
— Kto według ciebie jest lesbijką?
— To kobieta lub dziewczyna, która preferuje tą samą płeć lub pragnie fizycznie osobę tej samej płci, czyli inną kobietę lub dziewczynę.
— Czy preferujesz inne kobiety, zmieniłaś do nich nastawienie psychiczne czy fizyczne od momentu kiedy mnie poznałaś?
— Nie, czuje to samo. Czemu mnie o to wszystko pytasz?
— Bo ty nie preferujesz lub pragniesz nikogo innego tylko mnie.
— Och, rozumiem twój punkt widzenia.
— Tu nie chodzi o mój punkt widzenia. Chodzi o to co ty czujesz. Czy czujesz się lesbijką?
— Coś ty, kocham ciebie, a ściśle jestem w miłości. W miłości, która ma na imię Alex.
Sarah wypowiedziała to i patrzyła na Alex z oczekiwaniem pochlebstw.
— Zamiast się posuwać w rozwoju duchowym, cofasz się. Ale mam wciąż pewność, że to zrozumiesz i poczujesz, z tego co mi szeptano to będzie... Prawie się wygadałam.
— Wiem, że cię nie przekonam i pewnie masz rację, ale wracając do Sama, będziesz miała ciężki orzech do zgryzienia, prosząc go o moją rękę. I nie za bardzo wiem czemu mówisz, że się cofam w rozwoju, ale mimo tego co mówisz, kocham cię tak samo. To znaczy ma znaczenie co do mnie mówisz, ale widocznie nie zmienia to niczego w moim sercu. A przecież wiem, że nie ignoruję tego co robisz i mówisz do mnie.
— Zostaw to mnie, jeśli chodzi o Samuela. I pewnie jako rozwinięta duchowo osoba nie powinnam powiedzieć, że się cofasz w rozwoju. Jak ci wciąż powtarzam, nie jestem w niczym lepsza od ciebie. Coś mnie prowadzi, a ja czasem przekazuje wskazówki w sposób niewłaściwy.
— Mówisz to z taką lekkością. Zapewniam cię, że tak będzie. Znam go. A co do tego, co powiedziałaś o moim rozwoju duchowym. Czy chodziło ci o to, że powiedziałam, że miłość która mnie niesie ma na imię Alex?
— Nie ma na imie Alex, ale chodziło mi o to, że powiedziałaś to i oczekiwałaś pochwały.
— To prawda, jak ty to wiedziałaś?
— Wiedziałam lub czułam, a wracając do twego ojca... Myślałam, że mi pomożesz.
— Będę się starać.
— Tylko żartowałam. Z nastawieniem jakie masz teraz, tylko bardziej byś utrudniła. Ale muszę cię pocieszyć. Poproszę go o twoja rękę dopiero kiedy twoje zrozumienie i odczucie się zmieni.
— To znaczy, że mnie nie kochasz i nie chcesz ze mną być?
— Sarah, kochanie. Zrobiłam dla nas śniadanie. Zjedzmy go i do pracy. Mamy dzisiaj dużo spraw.
— No dobrze. Wieczorem zdaje się bardziej chłonąć wiedzę eteryczną.
Alex poczuła, że bardzo by chciała przytulić Sarah. Nie po to by ją całować czy pieścić, ale aby czuć mocniej i w sposób czysto fizyczny bicie jej serca.
Sarah minęła swój szkic. Miała zamiar założyć czystą bieliznę, bo cały czas stała w szlafroku. Cofnęła się i popatrzyła jeszcze raz na płótno.  
— To ty napisałaś!
— Tak, bo to prawda.
— ,,Sarah Longridge, brudas”. Przecież sama mnie poprosiłaś, żebym się nie myła.
— Fakt jest faktem, człowiek powinien się myć przed pójściem spać.
— Zaraz dopiszę na twoim obrazie: Alex, brudas.
— O nie. To ma być niespodzianka. Skończę go dziś wieczorem. Jeśli dalej będziesz chciała to napisać, zrobisz to, ale dopiero później.
— To dlaczego to wszystko robisz?!
— A jak myślisz?
— Pierwsze co mi przychodzi do głowyt, że dla mnie. Ale nie widzę związku.
— Tak, masz rację. I na pewno wiesz z jakiego powodu. Robię zresztą wszystko z tego samego powodu.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 2767 słów i 15434 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Droczą się że sobą.