Zaskakujące Lądowanie rozdział 90

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9090  
Samuel 

Dwa tygodnie później…  

  Nadszedł ten wielki dzień i to prędzej niż się spodziewaliśmy. Wszystko jest przygotowane dzięki naszemu geniuszowi, który zaplanował każdy drobny szczegół. Pierwsze spotkanie z Mariuszem i jego zespołem, będzie jednym z najlepszych przeżyć w moim życiu… Ach, co ja mówię. Ostatnie dwa tygodnie były przepełnione emocjonalnymi niespodziankami. Zaczynając od przetańczonej z Mią nocy na urodzinach Juliana i odkryciu przez przypadek Flinstona. Widząc w garażu ledwo stojącą, zieloną, zgniłą „puszkę” z dziurami niczym szwajcarski ser i podwoziem przegniłym od przodu do tyłu, wiszącym do połowy reflektorem, który wypadł, kiedy kopnąłem ze złości w łyse opony oraz niedomykające się drzwi… Myślałem, że nie wyjdę z termicznego szoku i wydłubię sobie oczy pierwszym lepszym śrubokrętem. Jednym słowem SZROT. Na dobitkę dowiedziałem się, że nie tylko Mia ryzykowała swoje życie, ale i Jul chciał zacząć nim ćwiczyć, zanim zapisze się na kurs prawa jazdy. Wpadłem dosłownie w szał, gdy to usłyszałem. Chociaż dużo w Polo do demolki nie zostało, wyżyłem się na nim niczym prasa do metalu, a na koniec dla stuprocentowej pewności, aby Długi nie wpadł na pomysł, że może akurat jeszcze skrzynka poturla się do przodu, wymontowałem akumulator. Po raz pierwszy odkąd znam moją dziewczynę, ze łzami w oczach bez krzyku czy furii przyznała mi rację. Ryzykować w tak bezmyślny sposób własne życie jest dla mnie nie do przetrawienia.  
  Tego samego dnia w drodze powrotnej do domu dużo rozmawialiśmy. Opowiedziała, jak doszło do kupna tego wozu i przyczynie jego stanu. 'Przysięgam! Zabiję skurwiela. Zedrę z niego skórę paznokciami!'
Zahaczyliśmy przy okazji o bar, aby zobaczyć jak sobie radzi ekipa. Dopiero widząc, przebijające jak do tej pory utargi z ostatnich dwóch dni umiałem się tak naprawdę odprężyć. Jestem z nich dumy, a jeszcze bardziej z Mii, która stała oko w oko z Rocka-Buam. Tego nie zapomnę. Dziewczyna nie wiedziała, co ma robić, jak się zachować, cieszyć, płakać, skakać, czy też najlepiej paść przed nimi trupem. Wujek i reszta byli zachwyceni nią i jej planem, który po wyjściu z szoku wyłożyła im na tacę. Nie mam pojęcia, jak to zrobiła, ale werdykt po krótkiej ich naradzie doprowadził mnie do mokrych oczu. Trzy występy w ciągu sześciu tygodni. Największym hitem jest, że pierwsze dwa występy mamy free, a ostatni w połowie ceny, czyli jednym słowem jesteśmy pięć patoli do przodu. Kolejne dni Mia pracowała dosłownie na akord. Wychodziła z jednej pracy, aby za chwilę zatopić się w drugiej i to z takim zapałem i chęcią, iż nie potrafiliśmy za nią nadążyć, gdy ukazywała nam swoje zapiski. Ta kobieta jest niewiarygodna.
Zorganizowała dwie dodatkowe osoby do obsługi oraz kogoś do pomocy za barem, lecz nie chciała zdradzić szczegółów. Nawet Bulion nie będzie musiał sam walczyć w tych dniach. Do jego usług ma być sześć dodatkowych dłoni, między innymi moich rodziców i jeszcze tam kogoś. O tak, Tsunami potrafi być bardzo przekonująca. Za co codziennie zostaje wynagrodzona w naturze i to w taki sposób, iż nawet osoby po trzydziestce dostałyby rumieńców. Po dzisiejszym dniu postanowiłem nagrodzić ją pieniężnie. Kai i Tom są tego samego zdania, bo to, co potrafi dokonać moje Słoneczko, jest jednym ogromnym WOW. Zasługuje na wypłatę.  
  Do zebrania przed otwarciem baru i pierwszego występu Live-Band zostały jeszcze trzy godziny. Bilety zostały sprzedane jak świeże drożdżówki u Mr. Muffin dzięki Mii projektowi, wcielonemu przez Miśka, a raczej Sorayę. O tym oprócz mnie i Kaia nikt nie wie. Wychodzę z łazienki z ręcznikiem owiniętym na biodrach. Na życzenie dziewczyny zapuściłem parudniowy zarost, który moja Lady dzień w dzień pielęgnuje jakimś kremem, a gdybym potrafił, to drapałbym się za uchem tylną łapą na tę przemiłą procedurę i dopóki moja pańcia jest zadowolona, szczeniak siedzi cicho. Proste.  
  Od urodzin, codziennie ukradkiem piszę z Julianem. Planujemy małą niespodziankę dla Mimi… raczej zawał pierwszej klasy. Gdyby wiedziała, że rozglądam się za nową bryką dla jej brata, oskalpowałaby mnie żywcem, dlatego oboje trzymamy dzioby na kłódkę, w końcu Jul bardzo dobrze zna swoją siostrę. Ciekawi mnie jednak jej reakcja, kiedy wyskoczymy z naszym planem. Wyobrażam sobie parę śmiesznych scen, które mogą się wydarzyć i z uśmiechem wchodzę do sypialni… Uśmiech gaśnie tak szybko, jak powstał.
Shit!
  Przełykam głośno ślinę, a poniżej pasa powoli powstaje namiot na widok leżącej na łóżku piękności z diabelskim uśmiechem na ustach, błyszczącymi oczami niczym perły, lecz nie jej twarz przyciąga moją uwagę tylko to, co ma na sobie. Pończoszki zakończone na udach koronką, ciemnofioletowy skąpy materiał majteczek z idealnym widokiem na świeżo ogolone łono, z którego wystaje sznureczek. 'Czyżby…?' Później dokładnie wezmę w inspekcję ten znajdujący się w środku pusi obiekt. Powoli przesuwam wzrok wyżej, skrawek tkaniny stanika w tym samym kolorze, co majteczki, ukazuje piękne jędrne piersi ozdobione złotym drobnym łańcuszkiem zakończonym po obu stronach klamerkami, zaciskającymi cudnie stojące brodawki. Już kocham ten widok!  
Oblizuję spływającą z pyska pianę.  
– Usiądź sobie – mówi uwodzicielskim głosem, klepiąc puste miejsce obok siebie. Jak w transie spełniam jej życzenie, nie potrafiąc odlepić spojówek od tego obrazu. Dałbym wiele by czubkiem języka popieścić jedną wesoło śmiejącą się do mnie brodawkę. Dosłownie czuję ten gruczołek między ustami oraz słodki jego smak, kiedy ssę, przygryzam i ponownie ssę. W uszach słyszę jęki kobiety spowodowane moimi pieszczotami. Siadam i opieram się o zagłowie, a Mia siada okrakiem na moich nogach, wsuwając pod nos swoje piersi z lekko kołyszącym się łańcuszkiem, dewastując tym wszystkie zmysły.  
– Pańcia bardzo tęskniła – szepcze tuż przy moich ustach. Jej zapach niczym delikatna chmurka łaskocze moją gorącą skórę. Mia pokrywa moje usta swoimi, językiem muska dolną wargę, dreszcze przeszywają moje ciało przez każdy jeden centymetr systemu nerwowego. Cichy odgłos podniecenia wydobywa się z mojego gardła, gdy nasz niewinny całus przechodzi w nienasycony, burzliwy, gorączkowy pocałunek. Jej opuszki palców robią sobie wędrówkę po moim nagim ciele, po mięśniach klatki, brzuchu, pod którym zaczynam coraz bardziej drżeć. Jestem piekielnie napalony. Zaraz ją chwycę, obrócę, rzucę na łóżko, by móc głęboko zagnieździć w niej członka. Będę dawać jej klapsy i…
Cholera!

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1190 słów i 6852 znaków, zaktualizowała 15 lis 2020.

8 komentarzy

 
  • Shogun

    No no no, oby ten plan z zakupem samochodu nie okazał się obosieczny.

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję  :)

  • Basiaa

    O taki menadżer to dla baru skarb, Lubię to czytać. :)

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.

  • Margerita

    Łapka w górę  :przytul:

  • nanoc

    Uuu, zapowiada się bardzo , bardzo podniecająco, Mia wygląda w tym stroju na prawdę rewelacyjnie :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • agnes1709

    "Oblizuję spływającą z pyska pianę". To mnie rozwaliło. Thx, You make my day :D

  • AHopeS

    @agnes1709  ;)

  • Smutnapani

    Wspomnienia... Motyle w brzuchu, fajerwerki nad głową... No czekamy.

  • AHopeS

    @Smutnapani Dziękuję.

  • AHopeS

    Drodzy czytelnicy.  
    Kto chce wiedzieć co zaszło, ten łapka w górę ;)
    Pozdrawiam. AHopeS  <3

  • Aladyn

    Ryzykant z Samuela. Dopiero był przyczyną i świadkiem reakcji Mii na pieniężny prezent jaki dał jej bratu, a teraz w porozumieniu z Julianem chce mu kupić  samochód. Znając Mię, to może być erupcja wulkanu.
    To co zastał Sam w sypialni, ta scena, to chyba zapowiedź wydarzeń pełnych erotyzmu i seksu...
    Oj, będzie się działo!    :sex:

  • AHopeS

    @Aladyn  Dziękuję.
    Aladyna wizja z erupcją wulkanu jest bardzo prawdopodobna... ;)

  • Smutnapani

    @Aladyn albo wulkanu zlosci😉