Zaskakujące Lądowanie rozdział 8

    8
Samuel

7 tygodni i 1 dzień później....

    Stoję za barem, moje myśli znów krążą wokół Mii. Dziewczyna jest jedyna w swoim rodzaju i zaczynam się w niej zakochiwać. Istniejące z początkiem naszej znajomości lodowce zaczynają się topić. Jej uśmiech jest powalający, a śmiech niczym muzyka przeznaczona wyłącznie dla moich uszu... Pomyłka, ja się w niej nie zakochuje. Ja JESTEM w niej zakochany i to po same nerki.
   Samtajl-Bar ma dobry utarg. Dzień otwarcia był rewelacją, była masa ludzi, w pewnej chwili myślałem, że będą bójki o miejsca siedzące, czy też stoliki dla osób stojących, a Mia ku mojemu zaskoczeniu została do zamknięcia. Jej poczucie humoru jest takie samo jak moje, więc droga powrotna do mieszkania była bardzo zabawna.  
  Od tamtego dnia, gdy Mia wraca z pracy, zahacza o bar. Czasem, żeby coś przekąsić, następnym razem, by ugasić pragnienie wodą albo wysłuchać najnowsze plotki. Czasem wpada niczym Tsunami, macha, życzy udanego dnia i ucieka.
Po prostu ona jest słodka, śmieszna, spontaniczna i bardzo pomocna, a jeśli coś się jej nie podoba, zieje takim sarkazmem, iż osoba nią trafiona możne spalić się ze wstydu. Jak dotąd nie opuściła ani jednej soboty, a gdy zauważa, że dziewczyny nie wyrabiają z tempem, sama bierze tacę i zbiera szklanki, przeciera stoły czy też poleruje szkło do drinków, nawet pomaga Tomowi w kuchni. Jest naprawdę złotą dziewczyną, a raczej kobietą.
   Myślę i mam taką nadzieję, że się dzisiaj pojawi, mam dla niej niespodziankę. Jest już po 21: 00 normalnie o 20: 00 podaję jej pierwszy mix do ręki.
Zaczynam pomału odchodzić od zmysłów. 'Chyba dałaby znać, gdyby nie przyszła, albo?'- Myślę sobie.
Wyciągam po raz setny telefon z kieszeni spodni z nadzieją na jakąś wieść, ale nie ma żadnej wiadomości.  Dziwne uczucie przebiega przez mój system nerwowy. 'Żeby tylko nic się jej złego nie przydarzyło.' Modlę się w duchu. Po otwarciu Samtajl wymieniliśmy się numerami i wiem, że do pracy go nie zabiera. Czemu? Nie pytałem. Poza tym jest jedyną kobietą, która nie nosi ze sobą torebki.
Dziwne, ale prawdziwe. Śmiejąc się z tej myśli, wkładam komórkę z powrotem do kieszeni.  
–Szczeniak, z czego ten zaciesz? – Odrywa mnie Mii głos. Podnoszę głowę i… Chryste! To Mia?  
Wygląda odlotowo w tej fryzurce. Lewą stronę ma wygoloną i tak sprytnie z cieniowane, że po prawej stronie włosy są dłuższe. To daje super efekt, mało tego zmieniła kolor na ciemniejszy, w tym świetle ciężko jest stwierdzić na jaki, ale wygląda oszałamiająco. Oczy wymalowane na ciemno, a usta na czerwono. Bluzka, którą ma na sobie nie grzeszy dekoltem, ale nie takim, jak u tej młodszej generacji, że widoczne jest, co znajduje się w staniku. ' Wielka szkoda, z przyjemnością popatrzyłbym sobie.'
Aby cokolwiek powiedzieć, muszę najpierw dwa razy przełknąć ślinę i zastanowić się, jakie było pytanie, ponieważ cała krew znajduje się w głowicy poniżej pasa. ' Świetnie. Stoję ze stojącym!'
– Dobry wieczór Pani – mówię gorącym głosem. – Jeżeli pańci powiem, czemu się śmieję, to wydrapie mi sierść. – odpowiadam z szerokim waflem na ryju.
Tak, to nasze standardowe powitanie. Mia podnosi rękę i głaszcze mnie po głowie niczym psiaka.
– No już dobrze, pańcia tu jest, możesz przestać merdać ogonkiem – mówi wesoło. Gdyby wiedziała, że te słowa sprawiają, iż staje się tak cholernie twardy, że aż jądra znikają, to by ich nie wypowiedziała.
Jakby wyczytała moje myśli, zabiera rękę, siada ze wbitym wzrokiem w blat na krzesło i mamrocze:
– Sorry, to było nie na miejscu.  
Mam ją tu i teraz: A) schłostać? B) przytulić? C) pocałować?
Ale tak bardzo, jak mam na to ochotę wiem, że żadna z tych opcji jest niemożliwa. Nie chcę, aby znów włączyła tę blokadę sprzed paru tygodni.
– Jakie ma pańcia życzenie? – Specjalnie zmieniam temat i bez czekania na odpowiedź biorę butelki w dłonie, ponieważ wiem, jakie będzie zamówienie.
– Hmmm. – Kładzie palec na brodzie, robi minę, jakby musiała się nad tym głęboko zastanowić. Była tak zatracona w swoich myślach, że nie odpowiedziała. Dopiero gdy kładę jej ulubiony koktajl pod nos, budzi się do życia.
– Ale musiałaś mieć piękny sen – mówię, lecz ona pozostawia to bez komentarza, podnosi szkło i upija łyk mikstury, zamykając przy tym oczy.
– Mhmm... Jak ty dobrze znasz moje smaki – informuje mnie w zamyśleniu. Opieram się o blat, nachylam do przodu, szukam jej wzroku i mówię tak, by tylko ona umiała mnie zrozumieć.
– Jakbym znał twoje smaki, to byłbym gotów dać ci to, czego tylko zapragniesz. – Widzę, jak otwiera szerzej oczy, oddech jej przyśpiesza, a usta automatycznie się rozchylają. BINGO! Reaguje tak samo na mnie, jak ja na nią.
– Ha! I tak trafiasz zawsze w dychę. To wystarczy – odpiera, próbując ukryć reakcje którą i tak zdążałem zauważyć.  
– A jeżeli ci powiem, że chcę trafić w Setę? – pytam z zaciekawieniem. Naprawdę interesuje mnie to, co musiałbym zrobić, aby mieć u niej jakiekolwiek szanse, ponieważ jak do tej pory nie ukazała mi, bym był w jej typie i nie zamierzam tego tak pozostawić, będę walczył do ostatku. 'Tak jest!'
– Uuu… długi przed tobą spacer szczeniaku. – Śmieje się niewinnie słodko.
– 3x Malibu, 2x Cosmo, 4x Shots, 1x Sunnrise. – Odrywa mnie Lilly z rozmowy z Mią.
– Się robi. – Chwytam butelki i zaczynam mieszanie zamówień.
    Reszta wieczoru mija szybko. Sporo klientów, duży obrót, tak powinno być. Przez całą pracę nie miałem okazji powiedzieć Mii o moich planach.
'Trudno, jutro zejdę do niej do mieszkania.'



2 422 czyt.
95%224
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1010 słów i 5854 znaków, zaktualizowała 7 cze o 9:05.

4 komentarze

 
  • Margerita

    Margerita · 7 czerwca

    łapka w górę widzę że Samuel się zakochał życzę wam gołąbeczki, jak najlepiej

  • Pani123

    Pani123 · 6 czerwca

    wciąga... dobrze się czyta, tylko popraw te drugie zdanie

  • Marcin3867

    Marcin3867 · 6 czerwca · 193195744

    Nie waż się przestawać pisać

  • seth666

    seth666 · 6 czerwca · 210949574

    Więcej. Po prostu więcej. Świetnie się to czyta, jest napięcie, jest oczekiwanie, jest naprawdę ciekawie.