Zaskakujące Lądowanie rozdział 78

Zaskakujące Lądowanie rozdział 7878
Samuel    

   Z niecierpliwością czekamy przy stole na nasze słońce. W sumie powinna być już dziesięć minut temu, tym bardziej, że się nigdy nie spóźnia. Postanawiam dać jej jeszcze trochę czasu, ale jeżeli za pięć minut się nie pojawi, będę zmuszony do niej zadzwonić, a w najgorszym wypadku szukać. Niech kosztuje mnie, ile chce. Mia obudziła nie tylko moje zainteresowanie, ale także u moich przyjaciół. Teraz siedzimy jak na szpilkach w oczekiwaniu, kiedy się pojawi i ujawnieni nam swój biznesplan. Kai wystukuje palcami rytm na blacie stołu. Ja patrzę na leżący przede mną telefon, a Tom gapi się przez okno na ulicę, wypatrując Tsunami. – Co ona tak długo potrzebuje? – odzywa się kucharz.  
– To nie jest w jej stylu, zawsze jest przed czasem – odpiera barman. Tak, to do niej niepodobne. W mojej głowie zaczynają bić dzwony. Stało się coś? Dostała ataku paniki? Nie, nie mogę dłużej bezczynnie siedzieć. Biorę telefon, wybieram jej numer, lecz zanim zdołam go dostawić do ucha, Tom zrywa się na równe nogi.  
– Jest! – wykrzykuje, wskazując na moją pańcię, która z szerokim uśmiechem na twarzy i telefonem przy uchu omija niski betonowy murek. Dopiero teraz orientuję się, że moja cegła daje sygnał „Zajęty”. Rozłączam się, odkładam aparat na stół, nie spuszczając z kobiety oka.  
– Masz konkurencję stary. – Kai klepie mnie po ramieniu, ale ja wiem z kim rozmawia, w końcu tylko cztery osoby mają jej numer. Albo? A jeżeli się mylę i faktycznie… Mia popycha drzwi do lokalu.  
– … dobra Jul. Do później. Właśnie weszłam do klatki z trzema maltańczykami… To są takie małe śliczne pieski... Tak, są zaszczepione na wściekliznę… Pa. – Wkłada fon do kieszeni płaszczyka i podbiega do nas. Najpierw wita Toma, następnie Kaia, który znów nabija się z jej wzrostu, przez co kasuje pięść w brzuch, a na koniec rzuca się w moje ramiona. Wykorzystując tę sytuację, całuję ją długo, głęboko i namiętnie. Nie zaprzeczam. Stęskniłem się za nią i to bardzo, bardzo mocno.  
– Ej, przestańcie się ślinić, bo się do was przyłączę – oznajmia szef kuchni. Mia zaczyna się śmiać.  
– Co tak długo? – pytam cicho.  
– Później ci powiem – odszeptuje.  
– Ee, Krakers! Przestań rozkazywać, jeszcze będziesz mnie całować… ale po nogach. Zobaczysz – ostrzega go moja pani, która daje mi jeszcze jednego szybkiego buziaka i się odrywa. Kai zaczyna rechotać.  
– Nogami nie jestem zainteresowany. – Oddaje Tom z powrotem. – Ale ten krakers to lekka przesada.  
– Wolisz bulion? Nie ma sprawy. – Daje mu kontrę, na co muszę powstrzymać pompę. Misiek ze śmiechu zgina się już w pół, Tom podnosi dłonie.  
– Krakers jest wyśmienity. – Poddaje się mistrz noża, po czym siada na swoje miejsce.  
– Też tak myślałam. – Mia odpina płaszczyk i przewiesza go za sobą przez krzesło.  
– Chcesz się czegoś napić? – proponuję dziewczynie.  
– Coś na rozgrzanie. Zaraz wracam. – Po tych słowach idzie w stronę toalet. Kai zaczyna robić sobie jaja z kuzyna i jego idealnie dobranego przez Mię przezwiska, ja zabieram się za mieszanie nowego koktajlu. Kiedy Mia wraca, w dłoni ma segregator, zeszyt i zahaczony o niego długopis. Odkłada wszystko na stół obok przygotowanego trunku, zajmuje wolne miejsce obok mnie. Podnosi swoje dłonie do ust, dmucha w nie i je pociera. To jest znak, że musi być jej zimno. To, że siedzi obok mnie ułatwia mi mój wyczyn. W parę sekund kobieta ląduje na moich kolanach, obejmuję ją ramionami i biorę jej dłonie w posiadanie moich. Są lodowate. Zaczynam je masować. Oczywiście na twarzach kumpli pojawia się głupi uśmiech.  
– Przyjdzie kryska na Matyska. – Cytuję przysłowie, które wielokroć się u nas spisało, dlatego uśmiechy szybko znikają z ich wizażu, odpowiadając mi środkowym palcem. Standard.  
– Zachowujcie się – upomina nas kobieta. – Mogę zaczynać? – pyta tonem biznesmenki. Ach, ten głos jest jak śpiew dla moich uszu, wtedy wiem, że jest w żywiole. Wyjmuje prawą rękę z mojej i przesuwa do siebie czerwoną tekturę.  
– Doskonale. Nie wiem, czy Sam podzielił się z wami nowinami, jakie ujawniłam mu w sobotę. – Chce dowiedzieć się od kuzynów.  
– Będę wujkiem? – pyta Kai, a zaraz po tym Tom.  
– Będę chrzestnym? 
– Chyba za dziesięć lat, a do tej pory skoncentrujecie się, bo nie chcecie, aby musiało nosić imienia „Bulion Puchatka.” – ostrzega. Oczywiście zaczynam się cicho chichotać po tym, gdy dodałem jeden do jednego: Bulion – Tom, Miś Puchatek – Kai = Kicha. Kumple patrzą na nią ze znakiem zapytania. Mia wzdycha.
– Niewypał stulecia. – Daje im do zrozumienia, na co wybucham śmiechem, puszczam jej dłoń i robimy wybuchającego żółwika. Ich miny są bezcenne.  
– Lepiej słuchajcie mojej pani. Mia jest moją wróżką, co ma zawsze rację. – informuję.  Raczej dziewczyną, mającą w wodzach różdżkę znajdującą się w moich spodniach. Przez trzy dni dała mi odczuć swoją władzę. Wystarczyło jedno słowo, a ona w mgnieniu oka budziła się do życia. Jednym zdaniem: niekończąca się tortura. Mało tego, wczoraj musiała jeszcze bardziej dać mi odczuć, jaką ma nade mną przewagę. Dlatego wyryte w pamięci obrazy na nowo się odtwarzają, robiąc mnie sztywnego.  
– Czuję – szepcze w moją stronę, bierze łyk mieszanki, zamyka oczy, ciche mhmm wydobywa się z jej gardła, a ja nie potrafiąc powstrzymać odruchu, dociskam biodra w górę, napierając na jej pupę. Nie przewidziałem tego, że Mia zacznie ocierać się swoim tyłeczkiem o genitalia. Głośnio przełykam ślinę. To było celowo, to jest pewne jak Amen w pacierzu. Jeszcze mi za to zapłaci.  
– Gotowi? – pyta mocnym stabilnym głosem. Kiwamy głowami. Mia zaczyna pokazywać Tomowi i Kaiowi obliczenia, na czym powinno nam, jako pierwsze zależeć, jak najszybciej pozbyć się pierwszego problemu, aby móc zająć się problemem numer dwa, czyli pomocą dla Toma. W zeszycie robi notatkę, ukazując nam najprostsze rozwiązanie.  
– I jak mamy to zrobić? To jest niemożliwe – stwierdza Kai, na co Mia kręci głową, wstaje, wkłada opuszka kciuka do buzi, przygryzając go zębami. Czyżby była niepewna? Zapada cisza.  
– Mia? – pytam po dłuższej chwili, przez co ona wychodzi ze swojego transu.  
– Ale nie będziecie się śmiać? – upewnia się, na co my ją zapewniamy, że w żadnym wypadku.  
– Zastanawiałam się nad zrobieniem jakieś imprezy typu piżama albo Halloween party. Musimy tylko zadbać o paru ludzi do pomocy za małe wynagrodzenie. Noel stanie z wami za barem, a ja z Tomem w kuchni, może uda mi się jeszcze kogoś zorganizować – informuje nas. – W dodatku, aby przyciągnąć ludność, potrzebna jest dobra muzyka… – jej wzrok ląduje na moim – i tu w grę wchodzi Mariusz z Rocka-Buam.
– Ty ich znasz? – woła zaskoczony Tom. Mia przekręca oczami.  
– Nie jesteśmy w wieku kamienia łupanego Krakers. Każdy ich zna. – Daje mu słownego czopa, rozwijając dalej temat. Uważnie się jej przysłuchuję, bo faktycznie nie brałem tego pod uwagę, iż mogą zrobić mi upust, a tym samym wybić nas jeszcze wyżej. Jej plan podoba mi się coraz bardziej i ma sens. Moja dama siada z powrotem, maluje wykres, statystykę ile mogłoby nas to kosztować i ile zyskać, tak samo, jak można pomieścić więcej ludzi. Ona naprawdę zaplanowała wszystko, po ostatni guzik. Kiedy kończy swoją przemowę, bierze mieszankę, wypijając wszystko na jeden raz. Będzie mieć bombę.
– I co sądzicie? – Chce usłyszeć nasze zdanie.  
– To jest genialne. Szacuneczek Słońce. Nawet mam kogoś, kto by mógł mi pomóc. – Popiera ją Tom.  
– Właśnie odkryłem nowy mózg naszego biznesu – komentuje Kai, również pod dużym wrażeniem. Wszyscy kierują wzrok na mnie. Opieram się wygodnie, zaplatam ramiona na klatce i patrzę w oczy geniusza.  
– Do bani.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1353 słów i 8067 znaków, zaktualizowała 12 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    "Do bani" - Coooo? Skandal, tak być nie może haha  :lol2:

  • AHopeS

    @Shogun A jednak   :shrug:

  • Shogun

    @AHopeS teraz to Shogun już wszystko wie :D

  • AHopeS

    @Shogun  :shushing:

  • Basiaa

    Czytam, czytam i nie mogę się naczytać, dlaczego takie krótkie,  :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.😊

  • nanoc

    No zapowiada się ekstra zabawa, chcę tam być. Brawo :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję. Bardzo miło.

  • shakadap

    Brawo

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję

  • Margerita

    łapka w górę krakers  :lmao: ta nazwa mnie rozwaliła no to jej spóźnienie część jest jak zwykle rewelacyjna

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję

  • Gazda

    Coś słabo to nakręcanie wygląda😛 Ale pomysł Mii super. Tylko czemu Sam twierdzi że do bani🤔  coś go oświeciło?

  • AHopeS

    @Gazda Prawda Gazda - rozdział do bani.

  • Gazda

    @AHopeS Hej nie twierdzę że do bani. Jest super. Myślałem że Mia bardziej zakręci Brutusem 😄😄

  • AHopeS

    @Gazda Jo

  • Aladyn

    Sądziłem, że Mia wymyśli coś bardziej wyrafinowanego, żeby jeszcze bardziej nakręcić Sama. A tu "tylko" wiercenie się na jego kolanach.
    Zakończenie niespodziewane. Wszyscy z entuzjazmem przyjęli jej propozycję, ale nie Samuel. Przypuszczam, że z jego strony to tylko gra. Pewnie się wyjaśni w kolejnym rozdziale.   :)

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.  :)  
    Czasem "wiercenie się" dobija...  
    Co będzie... Dajcie się zaskoczyć.
    Pozdrawiam.