Zaskakujące Lądowanie rozdział 41

Zaskakujące Lądowanie rozdział 4141  
Mia  

   – Co się tak gapisz? Nudziło mi się, więc postanowiłam zabić czas depilacją nóg. Kawa... – Wskazuję brodą w stronę kuchni. – Też już będzie zimna. – Staram się o luźny głos, a w duszy błagam, aby nie puścić pary z uszu. Od środka cała dyszę jak parowóz, jestem tak zgrzana, iż sama się dziwię, że nie gwiżdżę jak czajnik, ale ta walka z czasem była warta tego obrazu.  
Samuelowi odjęło mowę i ruchy, do tej pory nie zrobił ani jednego kroku.  
– Na co czekasz? Na przywitanie wianuszkiem z kwiatów i koktajlem w kokosie? – pytam obojętnym tonem, dalej depilując sobie nogę, a tak naprawdę rozwala mnie śmiech i zadyszka w jednym.  
– Jak to?... to... która godzina? – W końcu wchodzi w niego życie, produkując parę słów.  
Podchodzi do stolika, odkłada kubki z kawą i spogląda na zegarek.  
– Jeszcze są dwie minuty! – stwierdza zaskoczony. – To jest niemożliwe! – Bierze moją wolną rękę, podnosi ją w górę, nachyla się i wącha pod pachą.  
– Zwariowałeś! – Odpycham go.  
– NO CO? Sprawdzam, czy naprawdę brałaś prysznic. Żadna kobieta nie jest w stanie być gotowa w trzynaście minut. – Jego wzrok błądzi po mojej twarzy i włosach. – Tym bardziej z makijażem i fryzurą!  
Mogłabym przysiąc, że jestem świadkiem histerii. Hihihi.  
Jego podwyższony o dwie oktawy głos jest naprawdę czarujący. Zdecydowanie, to tempo było opłacalne! Ależ mogę teraz zagwiazdorzyć!  
– A jednak kobiety są nieobliczalne – kwituję całość. Stawiam wydepilowaną nogę na dół, podnoszę drugą, by kontynuować torturę wyrywania włosów.  
Samuel siada obok mnie, upija łyk swojej kawy.  
– Ale jesteś tego świadoma, że nawet gdybyś wtopiła zakład po raz drugi, postawiłbym kolację? Tak robi prawdziwy dżentelmen – oznajmia.  
W sumie za nic w świecie mu nie powiem, że nie myłam włosów, tylko rozczesałam i ułożyłam na nowo, wspomagając je specjalną gumą oraz litrowym ładunkiem lakieru, przy czym dziękowałam fryzjerce za krótko ścięte kłaki.  
– Nie mówię, że nim nie jesteś, ale chciałam ci udowodnić, twoje powolne ruchy, a przede wszystkim zetrzeć ten uśmieszek – odpowiadam. Przerywam na chwilę sadyzm z nogą, podnoszę kubek ze stolika i wypijam kawę jednym łykiem aż do dna. Letni, gorzki smak od razu uspakaja moje pragnienie. Odstawiam szkło, a następnie kontynuuję depilację.  
– Niby, jaki uśmiech? Nie przypominam sobie, abym się śmiał, gdy przybijałaś zakład – protestuje chłopak.
– Na twarzy nie, ale ten Lucyfer w twoich oczach aż klaskał w dłonie w podskokach na pewną wygraną... a tu... – Wyciągam język i robię dźwięk puszczenia bąka. 
Samuel zaczyna rechotać pod nosem jak żaba. Ja daję sobie żółwika w myślach. Chłopak, nie spuszczając ze mnie oka, odwraca lekko głowę do lewego barku. 
– Widzisz Lucek, wkopałeś nas – mówi pół szeptem. Wybuchamy śmiechem, lecz tak szybko jak zaczęłam rżeć, tak szybko wyginam twarz z bólu.  
– Auć!!! – syczę, kiedy depilator pociąga mocniej za krótkie włoski. – Głupi depilator i kłaki! – Lewą ręką ocieram bolące miejsce, a prawym uchem słyszę wzrastający na sile śmiech Samuela.  
Masz przesrane, Sam! – mówi moja domina. Mrużę oczy, spoglądam ostrzegawczo w jego stronę.  
– Morda Brutus. Osobiście wydepiluje ci te chaszcze z piszczeli! – grożę. Samuel stara się stłumić ubaw, który mu dałam, a wszystko z własnej głupoty. Durny zakład!  
– A niby jak chcesz to zrobić? – pyta pół parskając.  
– Proste hau-hau! Wystarczy pokazać ci ciasteczko, zakuć do łóżka i zakneblować dziób dwudniowymi skarpetkami – warczę. No, ok... na miejsce skarpetek można wymyślić coś innego, np. broszka, wibrator… kulki, ale swoją drogą, tego akurat nie musi wiedzieć.  
– Powodzenia skarbie – odpowiada pewny siebie, a na słowo „skarbie” otwiera mi się serce jeszcze bardziej. Nie! Tym razem będę stanowcza! Żeby tak czasem się nie zdziwił, jak to zrobię w najmniej dla niego oczekiwanym momencie. Tak jest!
Moja bogini zła zaczyna obmyślać plan zemsty, która nadejdzie prędzej niż przewiduje to ustawa... Ustawa dla zwierząt.  
   Tak jak planowaliśmy. Po godzinie dwunastej byliśmy w pubie.  
Stoimy na zapleczu, Samuel uzbrojony jest w zeszyt i długopis, a ja liczę zapasy, podając mu liczbę butelek alkoholu, które są na stanie. Dodatkowo zaglądam w kartony ze słomkami oraz innymi dekoracjami, które barmani wkładają do koktajli.  
– Dopisz jeszcze: słomki krótkie, parasolki i to coś, co rozciąga się jak akordeon w kształcie ananasa. Zostało tylko po jednej paczce po pięćdziesiąt sztuk, tak na start wtorkowego wieczoru – informuję go. Sama się dziwię skąd to wiem, ale czemu nie mam brać tych informacji do siebie, skoro przesiaduję tu prawie cały wolny czas?  
– Słuszna uwaga, prawie zapomniałbym o drobiazgach – chwali mnie.  
– Serwetki są jeszcze ok, ale na wszelki wypadek dopisz. Tym bardziej, że dzisiaj startuje Happy Hour.
Samuel bierze mnie od tyłu w objęcia i daje cmoka w policzek.  
– Co ja bym bez ciebie zrobił? O wszystkim pamiętasz, przeliczasz, kalkulujesz. Jesteś niesamowita. – Podziwia mnie, a ja w środku rozstawiam na krótko pawi ogon.  
– Aj tam, przestań mi tu słodzić. – Odwracam głowę w jego stronę, po czym dodaję. – Myślę racjonalnie, poza tym, sama przebywam tu więcej czasu niż w domu, a skoro jestem do cz… – Pocałunkami przerywa wodospad słów.  
– Jesteś mózgiem, co pamięta o wszystkim – wyszeptuje w moje usta. Jego piękny zapach Bruno Banani i smak warg doprowadza, iż w ułamek sekundy jest mi gorąco. Zaczynam się rozpływać pod wpływem namiętnymi liźnięciami języka. Szkoda tylko, że ta chwila tak krótko trwa. Kiedy przestaje mnie całować, jestem w stanie protestować, a zawłaszcza, gdy poczułam wzwód powyżej tyłka.  
– Nie chcę cię martwić, ale tego jest więcej – mamrocze.  
He?

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1023 słów i 6049 znaków, zaktualizowała 26 wrz 2020.

5 komentarzy

 
  • Shogun

    No proszę jak to sobie wykombinowała Mia :)

    Jak zwykle bardzo dobry i zabawny rozdział ;)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję, milo mi. :)

  • Basiaa

    No, Brutus dałeś ciała, duma męska przegrała z "słabowitą" kobietą. Mia brawo.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję :D

  • Gazda

    No kobiety są przebiegłe. Potrafią postawić na swoim 😀😀. A zwłaszcza by wygrać. Uśmiałem się nieźle.  :bravo:

  • AHopeS

    @Gazda Cieszy mnie bardzo.:D

  • Margerita

    Łapka w górę i dziękuję za rozbawienie mnie z samego rana

  • AHopeS

    @Margerita A proszę bardzo :D

  • szaramyszka

    Wiedziałam kiedy wejść, gdy wszystko jest na dobrej drodze wszystko się układa pomału  ;)

  • AHopeS

    @szaramyszka Co za szczęcie że tusz do laptopa doszedł na czas ;)  
    dziękuje za kom  :przytul:  
    " gdy wszystko jest na dobrej drodze wszystko się układa pomału " - aby nie było zaskoczenia.

  • szaramyszka

    @AHopeS dziękować za tusz  :rotfl:

  • AHopeS

    @szaramyszka chwała dla małych rączek :D