Zaskakujące Lądowanie rozdział 19

19
Mia

– Ok. Gotowy? – pytam.
– Cały czas – odpowiada pełni siebie przyjaciel. ‘ Zobaczymy.’ Ooo… Od kiedy to podświadomość wróciła ot tak ze śpiączki epoki lodowcowej? Wiem, mój sarkazm przebija szczyty, lecz gdzie ona była, kiedy ja… Eh obojętnie...
   Kosztuje mnie to dużo odwagi, lecz co też mam wielkiego do stracenia? Nic gorszego się nie stanie oprócz tego, że Samuel weźmie, przerzuci kolana przez barki i ucieknie, gdzie kangury skaczą.  ‘ No, no… Mhmm... Akurat…’ – możesz się zamknąć podświadomość? Ja tu naprawiam to, gdzie ty dałaś ciała. – odpowiadam jej w duchu… Głupia psycha!
– Obiecaj mi jedno dobra? – Chcę mieć pewność, ponieważ to, co mam mu do powiedzenia dla niektórych wydająca się zabawna historyjka, kompletnie zmieniła mi całe życie.
– Obiecuję. – Przytakuje głową.
– To zostanie między nami. Nikt. Absolutnie nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nie chcę, byś mi przerywał, a tym bardziej współczuł – ostrzegam kumpla.
– Masz słowo. – Robi gest przysięgi.
Z wbitym wzrokiem za niego, przewijam w głowie film przeszłości.
– Phuuuu... Od czego tu zacząć... – Nie sądziłam, iż tyle się tego nazbierało.
– Najlepiej od początku – mówi, a ja karcę go spojrzeniem doprowadzającym do samowolnego zamknięcia pyska na kłódkę. ‘Ależ go sobie wytresowałaś! ’Grrr.
– W takim razie od początku. Musimy cofnąć się do czasu, kiedy miałam czternaście lat, gdy po raz pierwszy zauważyłam sytuację w domu. Mam o pięć lat młodszego brata Juliana. Wtedy miał dziewięć lat i jak to dziecko nie widział tego wszystkiego tak, jak ja to spostrzegałam. – Biorę głęboki wdech. – Wtedy mieszkaliśmy w mini wiosce obok małego miasteczka Gotha. Mój ojciec pracował w firmie budujące mosty, mające zlecenia po całym kraju. Zjazdy do domu były możliwe w weekendy. Od piątku wieczór do niedzieli popołudnia. Nie był aż tak złym ojcem. Było parę miłych momentów. Nie żyliśmy w luksusie, ale też niczego nam nie brakowało. Męska praca w domu, której mama nie umiała sama zrobić była zawsze przez niego wykonana... Do pewnego czasu. Wszystko to się zmieniło, kiedy ojciec zaczął coraz więcej pić. Był Alkoholikiem. – Upijam łyk wody. – Po niedługim czasie z tygodniowego zjazdu zrobił się, co dwutygodniowy. Na początku nie wiedziałam dlaczego. Później zrobiło klik, gdy byłam świadkiem kłótni i rękoczynu. To był pierwszy raz, kiedy podniósł na matkę rękę. Przynajmniej pierwszy, który widziałam. Nie mam pojęcia, jak długo to trwało. Na pytanie ‘Jak długo’ do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi. Miesiące mijały, sytuacja była coraz to gorsza. Parę razy biegłam po sąsiada, aby uspokoił ojca, ale w dalszym ciągu były kłótnie, wyzwiska, tłuczone szkło czy porcelana, tak jak rękoczyny oraz groźby. – Nalewam nam kieliszek Jacka, wypijam go i zwierzam się dalej.
– Kolejne miesiące upłynęły. Jedzenie, ciasta, wszystko ląduje na ścianach. Następne zjazdy i tygodnie mijały. Zaczęliśmy żyć w strachu, ‘Co będzie tym razem?’ –  Przełykam ślinę.  – Dobrze, że Julian miał nocleg u kolegi, kiedy ojciec w jedną sobotę już od furtki zaczął nas wyzywać. Był tak wcięty, że ledwo umiał ustać na kopytach, nie wiadomo, o co się wkurzył, lecz wiedziałam, że to się może tylko źle skończyć. Zanim do czegokolwiek mogło dojść zadzwoniłam po policję. To było ich pierwsze wezwanie. Funkcjonariusze przyjechali, zadali pytania, spisali protokół i dowidzenia.
Ostatni zjazd był przebitką. Nie zdążyłam zorganizować Julianowi noclegu u kolegi. Młody widział na własne oczy, jak ojciec rzuca się na mamę tak, jak nigdy dotąd. Groził, że wytępi nas niczym chwasty. Krzyczę do brata, aby biegł do sąsiada, ja wzięłam leżącą na piecu patelnie i uderzyłam ojca w tył głowy, aby w końcu przestał okładać niewinną kobietę, a kiedy się obrócił w moją stronę... Boże Samuel… jego wzrok... Wiedziałam, że będę następna… – Zaczynam się trząść na te wspomnienia, oddech przyśpiesza, szybko pompowana przez serce krew przytka swoim szumem uszy. Samuel kładzie dłoń na mojej, dając mi ten sposób mentalne wsparcie.
– Kiedy policja przyjechała, bez chwili wahania zgarnęli go na Izbę wytrzeźwień. Na drugi dzień ojciec był potulny jak baranek i takiego chcę go zapamiętać. Trzy tygodnie później dzwonią z firmy, iż ojciec miał wypadek. Spadł z dwudziestu pięciu metrów wysokości i poniósł śmierć na miejscu. Miał 3, 2 promila we krwi. – Zamykam oczy. Najlepiej walnęłabym jeszcze jednego sznapsa na dodanie sobie odwagi, bo teraz zaczyna się ta trudniejsza część. Samuel nie przerywa mi, uważnie mnie słucha, małymi okrężnymi ruchami kciuka uspokajająco głaszcze skórę mojej dłoni.
– Jak na wioskach to bywa, każdy, zna każdego. Ludzie opowiadają, stworzą historie, robią cię za mordercę, dają tobie winę, masz wrażenie bycia potępionym. Wtedy dotarło do mnie, że muszę chronić młodego. Matka robiła wszystko, aby nas utrzymać, więc przejęłam jej obowiązki, które były możliwe dla piętnastolatki. Od sprzątania do wychowywania Juliana, dodatkowo szkoła, nauka, zadania domowe. Nie tylko musiałam zadbać o moje oceny, ale także dopilnować Jula w nauce. Jak widać, musiałam chyba to dobrze zmajstrować. Brat za miesiąc kończy osiemnastkę i bardzo dobrze się uczy. Chłopak ani owcy nie skrzywdzi, jest taki Softe. – Muszę się uśmiechnąć na to określenie. – Lata mijały, byłam jak w bańce mydlanej, nie pamiętam prawie nic z tamtego okresu. Kiedy miałam 18 lat mama postanowiła przeprowadzić się z nami do Ratingen koło Düsseldorf. Nowe miasto, nowa szkoła, nowy start. - Upijam spory łyk H2O ugaszając susz w gardle. –  Wtedy poznałam Eliasa. Istny horror trwający do dzisiaj. – Samuel znacznie spina się na jego imię.
– Z jednej strony, dzięki niemu poznałam inny świat, coś, o czym nie miałam pojęcia, a z drugiej wykończył. –  Rozluźniam napięte mięśnie karku. – Pierwszy rok był jak z bajki. Elias był opiekuńczy, pomocny, wspierał i wielbił. Dał mi poczucie bezpieczeństwa, przez co bezwarunkowo mu zaufałam. Zaczęliśmy coraz więcej eksperymentować, był trzy lata starszy i doświadczony. BDSM czy SM, nigdy mnie nie kręciło i kręcić nie będzie, lecz lubiłam sex z odrobiną przyprawy. Uwielbiałam być dominująca, lecz nie do przesady. Czasem odgrywaliśmy role z użyciem małego extra jak klapsy, kajdanki, manszety, ale zawsze z umiarem… – Nalewam sobie kielicha. Chlup, głęboki wdech. ’ No to Jazda gazda, powiedz mu!’ Daję sobie wojowniczej odwagi w duchu, by przebrnąć przez tę makabrę.
– Po roku sytuacja się zmienia. Powoli dostawał obsesję na punkcie mojego wyglądu, nawet nie wiem dokładnie, kiedy to się zaczęło. Coraz bardziej chciał, abym była perfekcyjna. Nieskazitelny makijaż, ułożone włosy, paznokcie, waga, sukienki, szpilki. Wymagał ode mnie cały program zawodowej modelki. Uwielbiał się mną chwalić, jaką to on ma idealną dziewczynę. Na początku, sprawiało mi to przyjemność widzieć śliniących się na mój widok stado niedorobionych osłów. Na uczelni byliśmy TĄ parą, co każdy nam pozazdrościł, lecz czar prysł, gdy poczułam się tandetną laką Barbie z Kika. Ochota na związek z nim nie sprawiała mi więcej przyjemności. Kiedy przejął nade mną kontrolę, tego ci nie powiem, bo nie znam odpowiedzi. To stało się tak szybko. Nie miałam prawa do odzewu, a gdy chciałam w końcu zakończyć nasz związek, zaczął mi wszystko wypominać. ‘Ile to ja dla ciebie zrobiłem, ile razy pomogłem wam w remoncie domu.’ Drań wiedział, gdzie uderzyć, by nie było widoczne. – Mięśnie twarzy Samuela zaczynają pracować i widzę, jak mocniej zaciska szczękę.
– Kiedy byliśmy na imprezach, zaczął mnie przy swoich kumplach poniżać, opowiadać, jaka jestem ‘ Zajebista suka w łóżku.’ Później nadeszło terroryzowanie, groźby, że mnie zabije, jeżeli puszczę parę z pyska. Nie mogłam nic z tym zrobić… NIC, Samuel. ON mnie gwałcił w perfidny sposób przez pół roku i to dzień w dzień. – Zaczynam płakać. Ze wstydu spuszczam głowę w dół. – A kiedy odkrył, że jego obsesyjne pięćdziesiąt pięć kg jest pięćdziesiąt osiem... – Wstaję z krzesła, zamykam oczy i podnoszę bluzeczkę w górę.



Od Autora.
Nic na to nie poradzę...

1 943 czyt.
96%283
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1484 słów i 8650 znaków.

3 komentarze

 
  • Margerita

    Margerita · 29 czerwca

    łapka w górę no to już rozumiem dlaczego Mia taka jest najpierw ojciec skurwysyn a potem ten Elis czy jak go tam zawali  

  • Gazda

    Gazda · 28 czerwca

    No wreszcie!!!! Tylko czemu kończysz w takim momencie, wrrr. I znowu trzeba będzie czekać na ciąg dalszy. Ale dam rade.

  • Zakochana5

    Zakochana5 · 28 czerwca

    Nareszcie się otworzyła przed Samuelem, powinno jej to dać spokój duszy