Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 83 - 84

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 83 - 8483
Samuel

Dwa dni później…

  Z oczywistych przyczyn Samtajl pozostanie nieczynny do końca tego tygodnia. Ja i Mia zostaliśmy przesłuchani przez kryminalną policję badającą sprawę, a także mogliśmy wydobyć od nich parę informacji względem Eliasa. Koleś został ładnie urządzony przez Floriana i dobity przez Mimi knockout. Nikt by się nie spodziewał po tak małej, niewinnej istocie, że zdemoluje nos, złamanie szczękę oraz wybije pięć zębów niepozornym wazonikiem. Menel teraz leży w policyjnym szpitalu i jest pilnowany przez całą armię funkcjonariuszy. Jednak do tej pory nie mamy pojęcia, jak odszukał Mię.
Od czasu nagłośnienia sprawy, zaczęli zjeżdżać się reporterzy z całego kraju, a jakby mogli, to by nocowali w namiotach pod pubem. Akcja ta ma kolejny negatywny wpływ na niestabilny stan psychiczny Mii. Żona po tak długiej walce nareszcie pogodziła się ze starymi wydarzeniami, zaczęła pozytywnie patrzeć na przyszłość, by nagle cała przeszłość trafiła ją z podwójną mocą. W dodatku obawia się, że będzie oskarżona i usłyszy zarzut za wypolerowania mendzie ryja. Obecnie Tsunami jest zdruzgotana, wykończona nerwowo, ciągle płacze, dygocze na całym ciele, a nawet boi się własnego cienia. Teraz rozumiem znaczenie słów szwagra, który kiedyś powiedział „Jeden krok do przodu, dwa do tyłu” I chociaż mój obojczyk oraz twarz pomimo połkniętej tony pigułek przeciwbólowych nadal potwornie boli, tak staram się być dla żonki najlepszą podporą.
Pomiędzy zalewającymi nas na facebooku życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia, znalazłem wiadomości od trzech prawników, którzy zaproponowali nam swoją pomoc. Bez dłuższego namysłu skontaktowałem się z nimi, aby wysłuchali całej historii o Mimi i Eliasie. Kobieta opowiedziała im wszystko. Bez pohamowań ani zatajenia żadnego szczegółu. Adwokaci uspokoili ją, mówiąc, by skoncentrowała się wyłącznie na zdrowiu i ciąży. Polecili kontynuować działalność tak, jakby nic się nie wydarzyło, ponieważ wezmą sprawy w swoje ręce, łącząc swoje siły i wiedzę.
Diana z Julianem tak jak było do przewidzenia, umierali z przerażenia. Dlatego ekipa ośmiu chłopa – Pascal z ojcem, mój ojciec, Kai, Stefan, Lucka, Joschua i Tom, wpakowali wczoraj o świcie tyłki w dwa busy i pomknęli niczym rycerze w lśniącym połysku Fiata na pomoc w przeprowadzce.
Od czasu wypisu ze szpitala, nasze mieszkanie wypełnione jest stadem pięciu jaskółek – Soraya, Sabrina, Lilly, Teresa, Hanna, trzech jastrzębi – Karin, Paula, Andrea i największego orła wszech czasów – mojej mamy.  
Gorzej niż w willi z Germany’s Next Topmodel. Całe szczęście mam wsparcie Floriana i Dominika inaczej dostałbym jobla. To dzieciaki malujące ołówkami po ścianach w dziecięcym pokoiku są bardziej kreatywne od tej bandy kobiet.
– A co powiesz na Tim i Timo – proponuje Andrea. Chociaż staram się odłączyć słuch oraz skoncentrować na grze w PS4 i walką między Dominikiem a Poprychem, mającym zdartą skórę wszystkich kostek prawej dłoni, to wyginam usta w grymas po usłyszeniu tego szajsu.  
– Albo Paweł i Gaweł. – Hanna. Chichoty.
– Mam lepsze. Ernie i Bernie. – Lilly. Śmiechy.
– Może Melodie i Ariel? – Mama. Beka. Wrrr.
– Ana i Elsa – Paula. Pompa.
‘What is this…???’ Gwałtownie odwracam głowę w stronę przedzielonej kanapą jadalni, gdzie zgromadziły się pędraki.  
‘Tę, to chyba brocha swędzi!’
– Tak. Od razu Tom i Jerry – przerywam im zabawę w wymyślaniu idiotycznych imion, jakie istnieją. Poza tym nie znamy jeszcze płci skrzatów, wiec dla mnie te półtoragodzinne pierniczenie kotka za pomocą młotka nie ma sensu i na miłość boską, dlaczego Mimi nie uciszy tej damskiej encyklopedii?!
– Nie gwiazdorz synu. To bardzo poważna sprawa. Wybór imienia jest bardzo ciężki – upomina mnie rodzicielka. Już otwieram wrota, aby jej odpowiedzieć, kiedy do ogromnego pomieszczenia wbiega dwóch Amigos.
– Timon i Puba. – Jacob.
– Nie! Skipel i kofalski. – Michael. Tuż za nimi człapie księżna Nadja.
– Lala, Po. – Wyciąga smoczka z buzi, ociera usta małą dłonią, wkłada niuńka z powrotem. – Ciem – dokańcza zdanie.
– Królik baks i przyjaciele – kwituję całość.

84  
Mia

    Budzą mnie energiczne kopniaki.
– Oh, Dzień dobry purchawki – szepczę, głaszcząc brzuch. Dzisiaj mija trzeci dzień od napadu Eliasa, przez którego żyję w strachu i troskach. Tu nie mam na myśli jedynie maluszków czy Samuela, ale prowokujące, ohydne, bolące słowa mojego ex. One doprowadziły do kotłującej się krwi w żyłach i wybuchłam, nie myśląc nad skutkami. Przecież przez moją złość mogę iść teraz do więzienia. Popełniłam brutalny czyn. Mało tego, Florek jest zagrożony pozwem. Poprych twierdzi, że jego to nie szczypie. Uważa, że sklepanie kuzynowi pyska, było już dawno potrzebne i zrobił to z ogromną rozkoszą, a gdy będzie taka potrzeba, zrobi to jeszcze raz, dokańczając moje arcydzieło.  
Dzięki wczorajszym czterogodzinnym odwiedzinom przybranej rodziny oraz ukochanej teściowej, mogłam na chwilę oderwać się od plagi okropnych myśli dotyczących najbliższej przyszłości. Razem spędziliśmy milutko czas. Choć pomysły na imiona były kosmicznie śmieszne, to wiem, że z całą pewnością nie nazwę bobasów na cześć kreskówkowej, czy filmowej postaci. Na to mamy jeszcze czas.
Spoglądam na zegarek. Jest 12:16. Dlaczego mnie to nie dziwi? Najpierw nie mogłam zasnąć przez imprezę dzikusów pod moim sercem, a później przez jęki męża, który właśnie jak jakiś intruz uchyla drzwi, promieniując w futrynie niczym supernova z wilgotnymi włosami oraz owiniętym wokół bioder ręcznikiem. ‘Yumi.’ Na ten widok ślina napływ mi do ust.
– Zapomniałem bokserek – oznajmia cicho.
– Nie krępuj się. Możesz śmiało je założyć. – Robię podchody, aby móc przynajmniej polizać lizaczka. Na samą myśl o jego członku robi mi się gorąco, sutki przypominają antenki, a łono w sekundę zaczyna pulsować, bo wiem, jaki z Sama ogier.
– Z chęcią… Chyba cię nie obudziłem? – pyta, podchodząc do komody, stojącej po prawej stronie drzwi. ‘Ach ten jego jędrny kuperek...’
– Nope – odpowiadam rozmarzonym głosem. Kiedy Samuel opuszcza ręcznik, ja wkładam rękę pod pościel, aby się dotknąć. Spodenki są kompletnie przemoczone sokami, przez odgrywającą się w głowie fantazję. Wyobrażam sobie, jak mnie pieści, całuje, liże. Gdy dochodzę do czułego punktu, zamykam oczy i cicho wzdycham,
– Masturbujesz się? – szepcze Sam do ucha erotycznym tonem.
– Mhm…
– Mogę w czymś służyć? – pyta gorącym głosem. Otwieram powoli powieki. Jego oczy błyszczą, na ustach ma łobuzerski uśmieszek. Schodzę wzrokiem niżej…
– Zdecydowanie... Ja na tobie. – Ledwo wypowiedziałam te słowa, a Samuel zatapia usta między moimi nogami. Dochodzę w niespełna dwadzieścia sekund i robię mu rewanż. Zwracając uwagę na zraniony obojczyk, siadam na męża okrakiem, opuszczam biodra na dół. Sam wchodzi we mnie płynnym ruchem, wywołując kolejną zapowiedź orgazmu. Halo? ‘Jest to możliwe?’
Ujeżdżam prywatnego konika, podążając za ekstazą.
– Mimi, nie tak ostro. Masz dwupak w sobie. – Ściska mocniej lewą dłoń na moim biodrze.
– Micky, w tej chwili jest im tak samo dobrze, jak ich opakowaniu – mamroczę z rozkoszą. Dwa głębsze ruchy, syk. Samuel spuszcza się, pociągając mnie za sobą.  
‘A jednak ten mit o multi orgazmach istnieje!’
– Żwawa z ciebie żabka – mówi zasapany z potem na czole oraz uśmiechem na ustach. Przekręcam oczami, unoszę się na kolanach tak, by przesunąć się wyżej na wysokość jego brzucha. Pochylam się do niego, na tyle, na ile pozwalają mi bliźnięta i całuję tak długo, aż cała sperma spłynie na skórę jego podbrzusza. Wkładam prawą dłoń między nogi, trzema palcami zgarniam resztkę i ocieram ją o tors męża.
– Hej! – krzyczy. Z perfidnym uśmiechem na ustach wracam do pionowej pozycji.
– Hej! – odwołuję jego tonem.
– Znów będę musiał wskoczyć pod…
– Zaoferowałeś się do pomocy ropucho, więc nie rechocz w stawie – odpieram. Schodzę, a raczej turlam się z niego. Wychodzę z łoża, macham paluszkami na pożegnanie i wychodzę do toalety.  
To mieszkanie jest przepiękne i bardzo szybko się w nim zadomowiłam. Jednym słowem: Nie wyobrażam sobie dla rosnącej rodzinki lepszego miejsca od tego raju.  
– Kochanie, adwokaci będą za godzinę!


Od Autora
Mia zaszalała i napięcie odreagowała.
Podobała ci się krótka scenka, to do góry ręka.
Pozdrawiam AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1492 słów i 8819 znaków.

3 komentarze

 
  • bosman

    Czyta sie bez mrugniecia okiem super.Pozdrowienia

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo. :)

  • nanoc

    B R A W O !!!! Świetny tekst, a Mia w swych rozważaniach jest bezbłędna, jej powiedzonka i Samuela też, dodają dużo zabawy i radości choć okoliczności są nie sprzyjające.  A ich miłość krótko opisana ale bardzo erotyczna. :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo. Cieszy mnie, że czytanie opowieści sprawia przyjemność. :)

  • shakadap

    Jak zawsze dobra robota.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo :)