Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 81 - 82

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 81 - 8281
Samuel

  Piecze mnie cała lewa strona gęby. Nad okiem koszmarnie pulsuje, dolna warga szczypie, a prawy obojczyk piekielnie pali. Do tej pory wirują mi gwiazdki we łbie po oberwaniu durnowatym świecznikiem. Nie byłem przygotowany na taki atak ze strony menela. Przerażający krzyk Mii, jaki mogłem usłyszeć przed utratą przytomności, do tej pory odbija się w głowie echem. Chociaż chciałem wstać i dokończyć rozpoczęte dzieło, tak nie potrafiłem, a spektakl Mimi, który widziałem przez mgłę, był cudowny.
Obecnie nie moje zdrowie jest ważne ani ciągle napływające pytania „Jak udało mu się wyjść z ciupy?”, „ Jak znalazł moją żonę?”, „Czy menda dalej oddycha naszym powietrzem?” Pozostają bez odpowiedzi na drugim planie. Później będę sobie tym zaprzątał głowę. W tej chwili nic innego się dla mnie bardziej nie liczy niż Mia i maleństwa.
– Gdzie ona jest? – warczę do kucharza, podnosząc się obolały ze szpitalnego łóżka. Strasznie wiruje mi w dyni. Z powrotem opadam tyłkiem na materac. ‘AUĆ, moja czacha!’
– Powoli, pitbull. – Tom chwyta za zdrowy bark, by mnie podtrzymać. – Lola z Lilly są przy niej trzy pietra wyżej. Jakby było coś poważnego, już bym wiedział. – Stara się mnie uspokoić.
– Co z kruszynkami? – dociekam. Chcę w tej chwili znać wszystkie szczegóły! Umieram ze zmartwień!
– Dalej wypiekają się w piekarniku mamusi. Walecznemu trio nic nie dolega – zapewnia z kermitem na pysku, drażniąc mi tym nerwy.  
– Daruj sobie idiotyczną gadkę i wypluj prawdę! – Rzucam zniecierpliwiony. Ponawiam próbę wstania, która tym razem kończy się powodzeniem.  
To jest nieodpowiedni moment na żarty, jakieś durne teksty, a tym bardziej zabawę.
Zdrową ręką popycham kucharza na bok i łapiąc stojak z kroplówką, mam zamiar opuścić sterylny pokój.
– Samuel. Straciłeś mnóstwo krwi. Twój obojczyk ma pięć szwów, na łuku brwiowym masz trzy klamry, byłeś cztery godziny nieprzytomny, jesteś osłabiony. Zarzuć z łaskiej swojej zad na łóżko – stwierdza fakty, które najmniej mnie obchodzą.
– W ciemnej dupie mam twoje porady – syczę przez zaciśnięte zęby.
– Zrób to dla Mii. Ona również potrzebuje ciszy i spokoju. Musi nabrać siły oraz przetrawić dzisiejsze natarcie. Musiała patrzeć na prawie umierającego męża. To nie jest dla niej łatwe! Doznała szoku, bo myślała, że cię straci, a to wywołało przedwczesne skurcze! – Podnosi głos, próbując mnie powstrzymać.
– Właśnie! I dlatego idę jej szukać! – odpowiadam tym samym tonem, co on.  Otwieram drzwi, żeby za nimi spotkać Mimi siedzącą pod kroplówką na wózku. Kobieta jest blada jak wapno i ma opuchniętą twarz z płaczu. Za Tsunami stoją Andrea i Lilly.  
– Kotku… – mówię cicho. Podchodzę do niej na tyle szybko, na ile pozwala mi ból. Pochylam się. Mimi z dużymi załzawionymi oczami zakrywa sobie usta.  
– Chryste… – mamrocze w śródręcze. – To wygląda… – ponawia.
– Hej, hej, hej. Nie jest tak źle. Parę draśnięć z pewnością nas nie rozłączy – przekonuję ją, lecz nie wiem, w jakim stopniu mam zdemolowaną mordę. – Jak się czujesz? Wszystko z tobą i ze skrzatami w porządku? Jesteście cali i zdrowi? – Zalewam żonę pytaniami, jednocześnie składając delikatne całusy na jej twarzy.  
– Ja… To… Tak. Z nami wszystko okay, ale ty… nie mam pojęcia, skąd on wiedział i jak mu się udało… mogłeś przecież… – Skleca piąte przez dziesiąte, drżąc na całym ciele.  
– Ciii. Już dobrze, nie denerwuj się. – Klękam przy niej, obejmuję moją Damę jednym ramieniem, ponieważ drugie zaopatrzone i owinięte kilometrowym bandażem spoczywa w trójkątnej chuście, by nie obciążać ramienia. Zdrową, nieobitą stronę twarzy wtulam w brzuszek.  
– Wszystko będzie dobrze – Zapewniam nie tylko Mię, ale przede wszystkim nasze maluchy. Nikt mi ich nie odbierze, a zwłaszcza jakiś chory na umyśle frajer. Niech się tylko dowiem gdzie i w jakim jest stanie, a dokończę to, co on zaczął. Wojnę.
Psychol nie ma pojęcia, z kim zadarł. Nadszedł czas, by zapłacił cenę za wyrządzone szkody oraz za zagrożenie życiu mojej rodziny. Ta bitwa zostanie dla niego zakończona najgorszymi scenami z filmów Mafii. Nagle dostaję w lico solidnego kopniaka, przez co zaczynam się cicho śmiać.
– Tak, tatuś też was kocha – mówię, aby zaraz oberwać drugiego kuksa. – Moje geny – dodaję. ‘One są zdrowe i bezpieczne’.  
W korytarzu powstaje zamieszanie.
– Samuelki, włączcie wiadomości – woła ni stąd ni zowąd Joschua, pędząc w naszą stronę. – Jazda na całego!

  
82
Mia

  – Poszukiwany od wczoraj przestępca, skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności za brutalne pobicie oraz atak nożem na dziewczynę, został dzisiaj uchwycony w jednym z barów w Dornweiler koło Illertissen. Właściciel baru został dźgnięty nożem przez więźnia, a następnie doszło do bójki z pracownikami pubu. Z informacji tamtejszej policji wynika, iż to nie był przypadek, aby uciekinier wtargnął do tego lokalu, wszczynając awanturę. Słynny w tamtych okolicach Samtajl-Bar oraz klub Samtajl-Night należą do Samuela B. a także jego żony Mii B. która cztery lata temu była ofiarą napaści tegoż kryminalisty. Z niepotwierdzonych informacji, których źródeł nie możemy ujawnić, wiemy, że zbiegły więzień miał wspólników, którzy pomogli mu w ucieczce podczas przewożenia z więzienia w Düsseldorf do nowej celi w München. Aktualnie nie mamy informacji o stanie zdrowia właściciela baru oraz jego ciężarnej żony.  
Prezydent Stanów Zjednoczonych, Barek Obama…  
‘Jeszcze to do tego?! Nasze lokale w wiadomościach! 'O matulko!’  
Andrea wyłącza głos w telewizji. W pomieszczeniu panuje cisza. Leżę na wąskim szpitalnym łóżku wtulona w zdrowe ramię Samuela. Lewa połowa jego twarzy jest kompletnie posiniaczona, oko mocno spuchnięte. Łuk brwiowy oraz policzek zdobią białe plastry, dolna warga jest tak gruba, jakby wstrzyknął w nią silikon, a o obojczyku już nie wspomnę.
Przedwczesne bóle porodowe wywołała nerwowa sytuacja, ale lekarze szybko opanowali sytuację, podając kroplówki. Na szczęście nie powstało żadne zagrożenie płodów, a ja mogę powoli dojść do siebie po incydencie w knajpie. Jednak nie potrafię sobie przypomnieć, co było wcześniej. W czaszce mam miliardy pytań, które nie zostaną szybko wyjaśnione, w dodatku jesteśmy w mediach przez nalot Eliasa kopiącego sobie jedynie grób pod nogami. Z jednej strony lepiej dla mnie, ale z drugiej… Teraz wiem, jaki jest nieobliczalny.
– Przynajmniej wiemy, skąd się wziął – stwierdza Samuel. – Poinformowaliście Długiego? Lepiej, aby się tą drogą nie dowiedzieli. Teściowa dostanie zawału – mówi zmartwiony.
– Tak, dzwoniłem do niego zaraz po tym, jak wzięli was na pakę – odpowiada Joschua. – Kurdupel wyszedł prawie ze skóry. Znając go z pewnością jest już w drodze. Lucy z Konradem wysłałem do szpitalnego bufetu, by coś w końcu zjedli.
– Gdzie Flo i jego kuzyn? – Chcę wiedzieć. – I w ogóle, co z knajpą…
– Ciii. Nie teraz, Mała Mi – uspakaja mnie mąż.
– Ochrona widziała przez monitoring podejrzanie kręcącego się typa i byli już w drodze jak wszedł do baru. Musieli dostać cynk z głównej siedziby, bo razem z nimi wbiła karetka oraz dwudziestu gliniarzy naraz. Prawie jak S.W.A.T. Florian z całą resztą musiał złożyć zeznania, kiedy zostaliście odtransportowani na sygnałach do szpitala – informuje Bioderko, tuląc mocniej Lilly.
– A co do knajpy… sorry… zrobiło się wokół niej za duże zamieszanie. Przyciągnęło gapi i reporterów. Ale… – Podnosi palca w górę. Lekko się uśmiecha, lecz zanim może coś dodać, przerywa mu dźwięk telefonu.
– Świetnie, jeszcze ten dzwoni – marudzi Tom pod nosem, odbierając połączenie. – Co?… O łał! Naprawdę?... Byłem przy tym Live!… Tak, oberwał trochę... Dostała skurczy… Później ci opo… – Marszczy brwi, odstawia aparat od ucha, patrzy na display – I odłożył ćwok jeden! – woła. Krakers ciężko wzdycha – Kai z Garfieldem będą tu za pół godziny.

Od Autora
Dzisiaj krótka jest notatka.
- w górę łapka.
Pozdrawiam i zdrówka wam życzę. AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1419 słów i 8457 znaków.

3 komentarze

 
  • shakadap

    Świetna robota.
    Bardzo dobrze napisane, ciekawe i wciągające.  
    Czekam na dalszy ciąg.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo😊

  • bosman

    Na prawde mistrzostwo w twojm wykonaniu.Jak wczesniej pisalem tekst powala na kolana glebokie uklony w strone tego co piszesz.Byle tak dalej i wiecej takich rozdzialow czytajac zapiera dech w piersiach.Pozdrowienia

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo. Cieszy mnie ta informacja.😊

  • nanoc

    No bomba a tekst - "– Dalej wypiekają się w piekarniku mamusi." mistrzostwo świata. Brak mi pochwał pod adresem Autorki, tyko wstać i wrzeszczeć same pochwały. B R A W O :bravo:  :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuje bardzo i kłaniam się nisko. :)