Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 75 - 76

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 75 - 7675
Samuel

  Trzy niespodzianki: Camaro, sala oraz zespół, wypaliły bez zarzutu. W rzeczy samej moja żona ‘Żona, cudowne to brzmi!’ nie została wtajemniczona w poszczególne punkty naszego skromnego wesela. Teresa ze Stefanem bezbłędnie dopilnowali wydanych przeze mnie poleceń, zaczynając od powitania do najmniejszej dekoracji czy ustawienia stołów. Nawet Buam znakomicie trzyma się programu. Gabriela, Lucka oraz Antonia przygotowali przepyszne dania ze wszystkimi potrzebnymi drobnostkami razem z tortem. Za nic w świecie nie dam zarobić konkurencji, gdyż znam talenty moich ludzi.
Jestem z nich więcej niż zadowolony.
Zaplanowana przez Mię liczba piętnastu gości „przypadkowo” wzrosła do trzydziestu czterech. Nie tylko Dominik jest z całą swoją małą rodziną, ale również Karin z Michaelem i mężem Patrykiem. Ziomek jest całkiem okay, lecz nie spodziewałem się po kelnerce takiego pasztetu w odtłuszczonej formie. Jak stare dobre przysłowie powiada „Miłość jest jak sraczka, przychodzi znienacka.”  
– Drodzy zgromadzeni. – Paul, stojący z zespołem na podeście zaczyna przemowę. Podaję mojej świeżo upieczonej małżonce kielich bezalkoholowego szampana – Po tak pięknym wejściu, nadeszła pora na wypicie pierwszego jabola. – Podnosi w górę szkło wypełnione cieczą.  
– Zdrowie młodej pary. Pani i Pana Berger. Aby wasze dzieci miały bogatych rodziców i jeszcze bogatszych dziadków. Kielich w górę – mówi wokalista. Buam są jedynymi osobami, którzy nie wiedzą o podwójnej pieczeni w piekarniku.  
– O to się nie martw. Bliźniaki mają was w rodzinie, więc są zaopatrzone! – woła tata, podnosi kieliszek w stronę Paula, a zarazem wywołuje głośne śmiechy.  
– Bliźniaki? – pyta zdezorientowany piosenkarz, patrząc w naszą stronę. Nasza kochana banda oszołomów ma z wokalisty jeszcze większą bekę.
Jako dumny tatuś, kładę ostrożnie dłoń na zaokrąglonym brzuszku zatuszowanym przez materiał sukienki.
– Berger szybko się rozmnaża – potwierdzam z wyszczerzonymi jedynkami. Mia cicho chichocze.
Devinowi wypadają pałeczki, Mariuszowi pęka struna w nastrajanej gitarze, a reszta się gapi… gapi… i gapi…  
‘Chyba nasz zespół potrzebuje krótkiej przerwy. He He!’  
    Zostajemy zasypani życzeniami, kopertami lub małymi prezentami. Faceci z zespołu po ogarnięciu informacji o bobasach również nam gratulują, a także wypominają nam, iż postąpiliśmy po chamsku, ukrywając przed nimi tak wspaniałe nowiny. Mia w skrócie opowiada im o ciąży i ujawnia prawdopodobny termin porodu.  
   Podczas spożywania pysznego jadła, czuję klepnięcie w ramię.
– Maratończyk z podwójnym wytryskiem. Wieści z ostatniej chwili. Są klucze. Wszystko buczy. – Joschua dyskretnie szepcze mi do ucha. To znak, aby ujawnić Mii kolejną niespodziankę.
W sumie mieliśmy mieszkać tak jak do tej pory, dopóki nie znajdziemy czegoś odpowiedniego, lecz bądźmy szczerzy... Dwa mieszkania plus niemowlaki w drodze? Tak mi się coś nie za bardzo wydaje…
Bioderko ukradkiem podaje „łom” do siedziby i odchodzi.
– Stało się coś? – dopytuje Mia, która jeszcze przed chwilą była zatopiona w rozmowie ze swoją teściową. Oczy żony błyszczą, z ust nie schodzi uśmiech. Widać, jaka jest zadowolona i szczęśliwa.
– Yep. Zróbmy sobie mały spacerek. – Podnoszę się z miejsca, podając jej dłoń.
– Sam? – Ochhh, jaka ona jest słodka, gdy robi minę przerażonego jelonka.
   Po ośmiominutowej przechadzce przystajemy przed nowo wybudowanym dwupiętrowym blokiem. Uszy dosłownie mi krwawią przez nie zamykające się usta świeżo upieczonej małżonki.  
– Powiesz w końcu, co zaszło? Jaki powstał problem? Czy też dalej masz zamiar… – papla dalej jak najęta, nie zwracając uwagi, gdzie się znajdujemy. Wzdycham, wyciągam klucze, przystawiam je dosłownie pod nos kobiety, by w końcu przestała gdakać. Dopiero teraz milknie i robi duże oczy. Zaczyna się rozglądać, aby za chwilę zrozumieć, co chcę jej powiedzieć.  
– Nie… – mamrocze osłupiała.
– O tak – potwierdzam z uśmiechem. – Witam w domu, kochanie. – Wskazuję palcem na parter, gdzie znajduje się nasze nowe stumetrowe mieszkanie ze średnim ogródkiem.  
– Nie…

  76
Mia

   Mężulek wie, jak mnie zaskoczyć. Tu nie mam na myśli jasnego i przestronnego czteropokojowego mieszkania, lecz ślubną sesję zdjęciową w naszym przyszłym pokoju gościnnym udekorowanym płatkami róż i balonami. Samuel ujawnia mi, iż moje cztery kąty zostaną przejęte przez mamę, natomiast jego przez Juliana. W dodatku mama przyjęła propozycję przeprowadzki, aby mogła być blisko swoich dzieci oraz wnuków, lub wnuczek. ‘Tego jeszcze nie wiemy.’ Głównie mojemu kochanemu mężowi chodzi o to, abym miała wsparcie nie tylko przy szkrabach, ale przy sobie najważniejsze dla mnie osoby. Rodzinę.
Nasz mały rodzinny domek w Ratingen będzie wystawiony na sprzedaż, a otrzymane pieniądze mama chce przeznaczyć na zakup mebli oraz rozpieszczanie swoich jeszcze nienarodzonych wnuków.
– Mom, wybij to sobie z głowy. Nikt nie będzie rozpieszczać moich dzieci…
– Naszych – wtrąca się Brutus, przerywając mi pranie głowy rodzicielce.
– Naszych. – Poprawiam się. – Dobrze ulokuję te pieniądze, byś mogła spokojnie żyć z odsetek. Nie pozwolę na to…
– Mimi, za bardzo się rozpędzasz. – Tym razem Julian mnie upomina. – Powiedział jej ktoś, ile warta jest ruina? – pyta, gapiąc się raz na mamę, raz na szczeniaka, którzy przecząco kręcą głową. ‘Baaa! Elegancko!’
– Sis, chodź lepiej usiąść – poleca brat. Bierze mnie pod swój łokieć i prowadzi na dzisiejszy tron. Poza tym nie nazwałabym chatki ruiną, lecz małym, słodkim, przytulnym domkiem. Brat usadawia swój tyłek obok mnie, wyciąga z kieszeni telefon, otwiera jedną z przeglądarek. Krótko w niej szpera i podsuwa pod oczy zdjęcie bardzo dobrze znanego mi budynku, a na widok sumy wciągam powietrze.  
– Zagina, prawda? – śmieje się pod nosem z mojego wyrazu twarzy. Jakbym mogła, to  chlupnęłabym kielicha na lepsze przetrawienie tego, co widzę.
‘Pół miliona euro?!’  
– Dobra, cofam te słowa. Niech mama robi, co chce, lecz rozbestwianie moich dzieci nie jest w programie.  
– Naszych. – Poprawia mnie po raz drugi mąż, stojący tuż za mną.
– Niech ci będzie. Naszych – mówię, przekręcając ślepiami.
– EJ! To ja wycelowałem przez guzik – szczeka kundel na cały głos.
– Wiertara, ciesz się, że guzik miał tylko dwie dziurki, a nie cztery. – Tym razem Mariusz odzywa się przez mikrofon. – Imprezę rozpocząć już czas. Zapraszamy was do pierwszego tańca. – Po tych słowach na parkiecie nastaje istny szał, którego nigdy w życiu nie zapomnę.  
Niezmiernie przykro mi z powodu nieobecności Sorayi, mogłabym w końcu zapoznać ją z mamą i Julianem. Choć rano byłam spanikowana, to teraz ten dzień zostanie utrwalony w mojej pamięci do końca życia.  
Nie zaprzątam sobie głowy kolejnymi dniami. Tym, co mnie czeka w najbliższej przyszłości, wyzwaniem, jakim będzie macierzyństwo, czy też dalszym rozwojem lokali.  
Odcinam umysł od rzeczywistości, by z rozkoszą napawać się tą niebywałą chwilą. Wiem, że od jutra powróci codzienność, a zarazem kolejna do zorganizowania misja pod tytułem „Przeprowadzka.”  
Nagle słyszę pisk. Odwracam się i widzę, jak Florian trzyma Emmę na rękach i szaleńczo ją całuje.
‘Halo? Od kiedy jest coś między nimi?’  
– Nie mówiłem ci jeszcze o naszych nowych gołąbkach? – pyta Brutus, kołysząc się ze mną w rytm muzyki.
– Nope. Pierwsze widzę i słyszę – odpowiadam zmieszana.
– Na to wygląda, że Samtajl swata ze sobą pary, a myśmy to zapoczątkowali – oznajmia wesoło, kładąc po raz tysięczny tego dnia dłonie na wybrzuszeniu poniżej moich piersi.
– Na to wygląda – potwierdzam z uśmiechem.
Zwariowany świat!  


Od Autora

Ach te śluby i wesela - bardzo dobra jest wyżera.
Muzyczka grana, goście świętują.
Niech wasze łapki w górę wędrują.  
Pozdrawiam AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1323 słów i 8211 znaków, zaktualizowała 3 gru 2020.

3 komentarze

 
  • nanoc

    Świetny odcinek, milusi, przeczytałem na bezdechu, tak to ja lubię. STO LAT P. Berger. :yahoo:  :bravo:

  • bosman

    Marzenie Sama sie spelnia ma zone dom z ogródkiem dzieci w drodze  sciaga  rodzine Mii wszystko pieknie sie uklada prawdziwe zycie nic dodac nic ujac.Czekamy na dalszy ciag przygod i co przyniesie im zycie. Pozdrowienia i veny na dalsze rozdzialy

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo.

  • shakadap

    Jak zwykle świetnie napisane i niezmiennie bardzo wciągające.  
    Czekam z niecierpliwością i wciąż wzrastającym zainteresowaniem na dalszy ciąg.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo :)