Zakochałam się w nim część 1

Zakochałam się w nim część 1- Odkąd pamiętam, to zdjęcie zawsze wywoływało u mnie jakieś mieszane uczucia, pomimo tego, że wiem, jak bardzo się kochacie...
- Bo dobrze wiesz, co zrobił Jake, po tym, jak ono powstało.
- Tak, masz rację, Emily, pamiętam, jak bardzo przez niego cierpiałaś. Później nasze drogi się rozeszły i dopiero teraz, dzięki głupiemu zbiegowi okoliczności przyszło nam się ponownie spotkać – zaśmiała się Bonnie, patrząc na przyjaciółkę wyczekująco. W jej oczach czaiły się iskierki pożądania, tak charakterystyczne, gdy oczekujemy pasjonującej historii.
- Chcesz, żebym ci to opowiedziała, tak? – westchnęła blondynka, chwytając za swojego drinka.
- No to jest raczej oczywiste! Nie widziałyśmy się przez dziesięć lat, od tamtego czasu tyle się przecież wydarzyło!
- Jeśli ci to opowiem, to tylko pod warunkiem, że nie będziesz mnie oceniać, a przynajmniej nie na głos, dobrze?
- Dlaczego? – zdziwiła się niewysoka brunetka.
- Bo niektóre moje decyzje mogą ci się kompletnie nie spodobać. Tak samo, jak decyzje Jake’a...
Pomiędzy dawnymi przyjaciółkami zapadła dłuższa chwila ciszy. Bonnie przez kilka sekund powoli sączyła swojego drinka, niepewnie zerkając na zdjęcie leżące przed nią na stoliku, zdjęcie, które jej niegdysiejsza najlepsza przyjaciółka od niemal dziesięciu lat nosiła w portfelu...
- Dobrze, zgadzam się – powiedziała w końcu i jednym haustem wypiła pozostałą zawartość wysokiej szklanki. Zły pojawiły się w jej oczach, a gardło zapiekło ją żywym ogniem. – Jestem gotowa.
- Nie, zapewniam cię, że jeszcze nie jesteś – zaśmiała się Emily, przywołując do ich stolika kelnera. – Poprosimy butelkę tequili i cytrynę.
- Masz zamiar mnie upić? – zdziwiła się uprzejmie Bonnie.
- Kiedyś to ty mnie upijałaś, zapomniałaś?...
- Kiedyś nigdy nie brałam na poważnie twoich planów wobec Jake’a – odparła poważnie kobieta. – Opowiadasz, czy nie?
- Tak... Mam tylko nadzieję, że po tym, co usłyszysz, nie znienawidzisz mnie... I ostrzegam, że historia będzie długa. I na pewno nie jakaś wybitnie szczęśliwa, bo jak sama wiesz, do tego to ja mam akurat dwie lewe ręce... Zacznę tak od środka, a potem zacznę ci wszystko wyjaśniać...


- Emily? – głos, którego ona wolałaby już nigdy w życiu nie usłyszeć, przeciął zimne październikowe powietrze, niczym suchy strzał rewolweru. Skuliła się w sobie i ruszyła przed siebie, z całych sił starając się nie rozpłakać z bezsilności i tej wszechogarniającej ją tęsknoty. – Emily? To naprawdę ty? – poczuła, jak silne i nad wyraz ciepłe ręce odwracają ją w stronę rozmówcy. Przełknęła głośno ślinę i z trudem uniosła wzrok. Zamarła, widząc w górze tak dobrze znane sobie czekoladowe oczy. – Co ty tutaj robisz?
- Puść mnie! – powiedziała cicho, chcąc oswobodzić się z jego objęć, lecz trzymał ją zbyt mocno. – Jake... proszę, zostaw mnie w spokoju...
- Nie, nie mogę – odparł, lecz rozluźnił uścisk. Odsunęła się od niego i przyjrzała mu się dokładniej, choć miała ochotę uciec stamtąd jak najszybciej i już nigdy go nie widzieć. – Nie zapomniałem o tobie.
- Ale ja o tobie już tak. Wybacz, lecz nic nas nie łączy.
- To dlaczego wróciłaś do Silver Lake? Tu nie ma nic aż tak ciekawego... – prychnął, patrząc na nią uważnie. Czuł, jak serce zaczyna mu mocniej bić, choć starał się zrobić wszystko, by je zmaltretować, nie chciał bowiem znów jej ranić...
- Jestem tu przejazdem – bąknęła, odwracając wzrok. Chciała być silna, lecz jego jak zwykle nieugięta postawa sprawiała, że miała ochotę jednocześnie i uciekać i zostać już z nim na zawsze...
- Aha... To najpewniej masz czas pogadać...
- Nie – wyszeptała.
- Emily... Mnie nie oszukasz... Chodź, chyba musimy wyjaśnić sobie kilka kwestii – powiedział miękko głosem, od którego natychmiast zadrżała.
- Nie mamy czego sobie wyjaśniać – prychnęła, broniąc się przed jego urokiem ze wszystkich sił. Nie miała ochoty na kolejne rozczarowanie i hektolitry łez. – Postawiłeś sprawę jasno, nic nas nie łączy i nigdy nie łączyło!
- Dobrze wiesz, że to nie prawda – pokręcił głową. – Masz tu jakiś transport?
- Nie. Przyjechałam autobusem – wyjaśniła.
- To chodź, bo zaraz zmokniemy – chwycił ją mocno za rękę i poprowadził ku najbliższemu pubowi.


- Czego chcesz, Jake? – warknęła, gdy usiedli.
- Porozmawiać. Wyjaśnić ci, dlaczego wtedy odszedłem.
- Nie musisz mi niczego wyjaśniać! Dobrze wiem, dlaczego to zrobiłeś... Okazałeś się najzwyklejszym tchórzem, zostawiłeś mnie, gdy obojgu nam zaczęło zależeć, a przynajmniej, gdy mnie zaczęło – powiedziała twardo. – Zostawiłeś mnie, bo nie miałeś ochoty na zabawę w małżeństwo!
- To nie tak – odparł, kręcąc głową. – Chciałem cię po prostu chronić. Przy mnie tylko byś cierpiała!
- A bez ciebie, to co? Myślałeś może, że po tym, co nas przez te dwa lata połączyło, będę skakać z radości, że cię przy sobie nie mam?! Przepłakałam miesiąc. Miesiąc, rozumiesz? Noc w noc wyłam z rozpaczy, że już nigdy więcej cię nie zobaczę. Nie odbierałeś moich telefonów, wariowałam z tęsknoty za tobą! Więc z łaski swojej, nie mów mi teraz, że chciałeś mnie chronić przed zranieniem, bo właśnie tym zraniłeś mnie najmocniej!
Chłopak zwiesił głowę i powiedział cicho:
- Nie mogłem pozwolić, byś tu dłużej została. Nie jestem typem faceta, który nadaje się na męża i ojca, tak, jak ty to sobie wymarzyłaś, Emily. W życiu zrobiłem wiele złych rzeczy, z których nie jestem dumny. Nie chciałem, by cienie mojej przeszłości dopadły i ciebie... Jestem...
- Wiem, kim jesteś Green. Dowiedziałam się z wiadomości niedługo po tym, jak mnie zostawiłeś – warknęła, wstając. – Zniknij wreszcie z mojego życia! Mam chłopaka i jestem z nim szczęśliwa! Nie chcę już więcej cię widzieć, rozumiesz? – syknęła.
- Jesteś tego pewna? – zapytał, a gdy przytaknęła, zadał kolejne pytanie. – Więc po co tu jesteś?

5 076 czyt.
100%162
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1105 słów i 6202 znaków.

2 komentarze

 
  • NIEjestemBARBIE

    NIEjestemBARBIE · 4 maj 2017

    Cos zupełnie innego fajnie, bardzo się cieszę i zaczynam czytać pozdrawiam.

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 4 mar 2017

    Super!!