Za zamkniętymi drzwiami #13

Obudziłam się rano, Kuby nie było, poszedł do pracy, na szczęście dla mnie poniedziałki nie są teraz straszne, napisałam do Edyty i Doroty żeby wyskoczyć gdzieś na kawę
- "portocafe" za dwie godziny- wysłałam do obu i wstałam żeby ogarnąć mieszkanie i oczywiście siebie.
Wyrobiłam się szybciej więc postanowiłam po drodze wstąpić do galerii i wywołać kilka zdjęć z wyjazdu, który wspominam całkiem dobrze gdyby nie mój incydent z trawką, niewiem co mi strzeliło do głowy żeby tak odwalić ale w sumie niedługo ślub może to stres się tak objawia.
Dotarłam do kawiarni gdzie czekała już ma mnie Dorota
- heja kochana- cmoknełam ją w policzek i poszłam zamówić sobie kawę.
- no heja jak tam się czujesz po wyjeździe, zaszalałysmy troszkę co?- zaśmiała się
- weź nie przypominaj- westchnęłam upijając piankę z latte. Pogadałysmy jescze chwilę dzieląc się wrażeniami aż w końcu zjawiła się Edyta która apropo zawsze się musi spóźniać
- no jej dziewczyny przepraszam za spóźnienie ale Rafał u mnie nocował
- jaki?- zapytałysmy zgodnym chórem
- oj wczoraj go poznałam w ksero uwierzyłybyscie?
- że pójdziesz do łóżka z nowopoznanym facetem? Ja bym uwierzyła- parskneła Dorota
- oj Dorotko nie bądź złośliwa nie przeleciałam ostatnio twojego Michasia, więc chciałam sobie odbić, za to Michałek przeleciał chyba wszystkie zakopiańskie dziołchy- zaśmiała się Edyta na co Dorota posłała jej sztuczny uśmiech
- no już już przyszłyśmy tu dopiąć sprawy ślubne a nie sobie dogryzać- uspokoiłam je, nie chce przedślubnych spin.
Wszystko dopięte na ostatni guzik pozostała tylko kwestia odbioru kwiatów ale to już pestka
- dobra słuchajcie ja muszę lecieć do salonu ale do zobaczenia gdzies na dniach- pożegnała się z nami Edyta i wyszła
- Matko- Dorota tylko przewróciła oczami  
- zniesiesz ją jeszcze do ślubu? Jesteście mi obie potrzebne, obiecuję że po weselu nie będę cię zmuszała do jej towarzystwa
- no Pannie Młodej się nie odmawia
- Kochana, a jak tam z Michałem?- bałam się trochę zadać to pytanie bo wiem że na dużo nie może liczyć
- no co, nic on co róż wyrywa nową szmule a ja siedzę w książkach i do niego wzdycham zresztą nie chce o tym gadać poczekam może mi przejdzie- zaśmiała się chodź widziałam że to było wymuszone
- szmule?- parsknełam, pierwszy raz słyszę takie określenie
- tak takie jak Edyta..
- ehh dobra lecę bo muszę jeszcze na uczelnie podjechać- pożegnałysmy się i rozeszły w swoje strony.  
Pojechałam na uczelnię ponieważ z racji tego że niedługo będzie po weselu i wszystko znowu wróci na spokojny tryb życia to chce  wrócić na studia, pewnie będę miała trochę do nadrobienia ale mam plan żeby wszystko pozaliczac więc mam nadzieję że się uda.
- Dzień dobry- przywitałam się z Pania w dziekanacie  
- dzień dobry pani Amelio jak tam przygotowania do ślubu?- Pani Maria to Anioł nie kobieta zawsze przychylna i miła dla studentów, mnie kojarzy z naszych częstych pogawędek
- a bardzo dobrze chociaz trochę stres jest
- ja też pamiętam ten dzień ahh było cudnie, no a co cię do nas sprowadza? Chcesz odebrać resztę swoich dokumentów?
- nie, ja bym chciała powiedzieć że po ślubie planuje znów wrócić na studia
- ale Pani już tu nie studiuję- popatrzyła na mnie że zdziwieniem chociaż niewiem czy z większym niz ja  
- ale ja miałam tylko zawieszone studia, nie zrezygnowałam z nich całkiem
- przykro mi ale dostaliśmy dokumenty jakiś czas temu z rezygnacją pani, Pani narzeczony je dostarczył bo Pani była chora tak?- byłam w szoku ale starałam się to zamaskować
- aaa tak przepraszam ja kompletnie zapomniałam tyle spraw na głowie- wymusiłam uśmiech  
- a nic się nie stało
- a żeby wrócić na studia to co bym musiała zrobić?
- no zna Pani zasady naszej uczelni, egzaminy wstępne i zaczyna Pani od nowa  
- yhmm no dobrze to dziękuję i Dowidzenia.
Byłam byłam wściekła jak wyszłam z dziekanatu myślałam tylko o tym że rozszarpie Kube jak wrócę do  mieszkania, zastanawiałam się  kiedy podpisałam te dokumenty.
-Kubaa!- zaczęłam krzyczeć odrazu gdy weszłam do mieszkania
- tu jestem kochanie- usłyszałam jego głos i jeszcze inne z salonu, już po mojej kłótni, pomyślałam
- o hej chłopaki- Michał i Adam siedzieli z piwem w ręku
- no hej piękna- puścił mi oczko Michał, byłam tak zirytowana że nie chciało mi się reagować na te jego żarty
- Kuba możemy pogadać?
- no ok ale szybko bo zaraz mamy mecz.
Wyszliśmy na balkon
- byłam na uczelni, jakim prawem rzuciłeś za mnie studia?!
- kotku przecież sama to podpisałas- uśmiechnął się chcąc mnie pocałować
- srotku a nie kotku, nie rób ze mnie idiotki- odsunęłam się od niego
-widze że znowu coś ci odbija i zaczynasz być nerwowa, ja idę teraz do sklepu po piwo a ty zastanów się czy zamiast się złościć nie lepiej mi podziękować, pogadamy jak się uspokoisz- wyszedł a ja zostałam sama ze łzami w oczach.
Strasznie mi zależo na tych studiach, lubię ratownictwo medyczne i prawie zdobyłam licencjat, nie mogłam powstrzymać łez na myśl że będę musiała to wszystko powtarzać od nowa.
- hej mogę?- usłyszałam głos Michała za sobą
- nie- burknelam
- a to wejdę, coś się stało?
- nic się nie stało- nie miałam ochoty mu nic opowiadac co go to obchodzi
- okej przepraszam że żyje-zasmial się
- przepraszam poprostu nie chce o tym mówić ale nic takiego
- wiesz że możesz mi się zawsze wygadać znam Kube i cię zrozumiem
- dziękuję będę pamiętać
- to co papieroska?
- Michał wiesz że ja nie palę  
- no wiesz czasami fajnie sobie tak rozładować stres lub nerwy, chociaż seks jest lepszym rozwiązaniem ale na to się napewno nie zgodzisz- uniósł zabawnie brwi
- daj tego papierosa- uśmiechnęłam się- tylko szybko póki Kuby i Adama nie ma.
Spaliliśmy, porozmawialiśmy i trochę się uspokoiłam.
- dzięki za poprawę humoru a teraz chodź bo przecież zaraz wasz mecz- przytuliłam go i wróciliśmy do środka po chwili chłopaki wrócili ze sklepu  
- to jak zaczynamy meczyk?- Kuba wymachiwał siatką z piwem
- zaczynajcie a ja się zmywam do Edyty bo mnie to nie kręci-poszlam do pokoju się przebrać.
- nie mówiłas że umówiłas się z Edytą- pojawił się po chwili w pokoju Kuba  
- a ty że będziesz miał gości
- racja, i jak przeszło ci?- znowu zaczął się do mnie kleić
-pogadamy jak wrócę- minęłam go by wyjść
- no Amelciu- wykrzywił usta w podkówkę jak małe dziecko
- ehh pogadamy jak wrócę- podeszłam i wpiłam się w jego usta
- kocham cię moja przyszła żono- klepnął mnie w tyłek na dowidzenia i wyszłam.  
Kupiłam po drodze jakieś wino żeby odreagować
- heja mam wino- powiedziałam gdy Edyta otworzyła mi drzwi
- wchodź.
Otworzyłysmy wino, opowiedziałam jej o sytuacji że studiami oczywiście ona uwaza że po co mam się męczyć skoro mój mąż będzie zarabiał 'kokosy", ja mogę tylko leżeć i pachnieć, ale ja tak nie chce, wiem że zdaniem niektórych osób studia nie są potrzebne do życia ale ja bardzo lubiłam swój kierunek i nie chodziłam tam za Kare.
- ej Edyta bo po za winem mam coś jeszcze- wyjęłam z torebki paczkę papierosów
- Amelka!- spojrzała na mnie zdziwiona  
- wiem wiem ale czasami trzeba, mogę wyjść na balkon?
- no jak tylko mnie poczęstujesz to chodź.
Po wypiciu wina stwierdziłysmy że nam mało, ja nie pracuje, Edyta ma na później, postanowiłysmy teraz pójść do mnie, Kuba ma w barku parę dobrych whisky, napisałam SMS do Doroty żeby też wpadła.
- jesteśmy!- krzyknęła Edyta od progu
- My też- usłyszałam Dorotę, siedziala w salonie moim zdaniem za blisko Michała i rozmawiali zadawało się że wogule nie zwrócili na mnie uwagi dopóki obok mnie nie pojawiła się Edyta
- Michałek! Nie spodziewałem się ciebie tu- Michał momentalnie odsunął się od Doroty i wstał żeby przywitać się z Edytą. Szkoda mi Doroty, Michał jest jaki jest a ona myśli że on tak tylko do niej, mam nadzieję że naprawdę jej to przejdzie.
- a gdzie Kuba?  
- tu jestem- przytulił mnie od tyłu, nie protestowałam, nie chciałam wracac do tematu studiowania, chciałam się wyluzować z przyjaciółmi
- to ja idę po szklanki na alkohol
- poczekaj Kuba to ci pomogę- wyrwała się Edyta, fajnie że się dogadują, myślałam że na nim nie przepada.

692 czyt.
100%5
Czyzbyzakochana

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1659 słów i 8507 znaków.

Dodaj komentarz