Światło w ciemności – rozdział 19

Światło w ciemności – rozdział 19Nicholas

Obudziłem się wcześnie nad ranem. Z początku nie wiedziałem, co mnie obudziło, ale chyba po prostu nie przywykłem do spania z kimś. Niby często nocowałem u Kim, albo ona u mnie, ale to było co innego. Była moją dziewczyną. To normalne, że ze mną spała w jednym łóżku… Tak czy inaczej, i tak wolałem spać sam. Hayley w dodatku grzała mnie jak kaloryfer, więc delikatnie się odsunąłem i wstałem z łóżka. Złapałem jakieś ciuchy i po cichu wyszedłem z pokoju. Szybko obrzuciłem wzrokiem mieszkanie, ale wyglądało na to, że Will jeszcze nie wstał. Nie powiem, odetchnąłem z ulgą. Poszedłem pod szybki prysznic, a później do kuchni, by obudzić się kawą. W końcu usłyszałem, jak otwierają się drzwi od pokoju i po chwili Will wszedł szybko do kuchni.
– Hayley nie wróciła na noc – powiedział spanikowany. – Nie odbiera telefonu, nie wiem, gdzie jest i…
– Wyluzuj – przerwałem mu. – Wróciła. Śpi u mnie.
– Co? Jak to śpi u ciebie?
Nie przemyślałem, jak to zabrzmiało. Szybko wymyśliłem jakieś kłamstwo:
– Wróciła w nocy i była tak pijana, że myślała, że to twój pokój. Wolałem nie kłócić się z pijaczką. Odstąpiłem jej łóżko, a sam spałem w salonie. – Odwróciłem się, by twarz przypadkiem mnie nie zdradziła. – Chcesz kawy?
– Stary… mogłeś mnie obudzić. Zabrałbym ją do pokoju i mógłbyś spać normalnie… – Westchnął i usłyszałem, jak odsuwa krzesło. – Tak, poproszę kawy. Miałem mini zawał.
– Wierzę. Ale bez przesady, to tylko jedna noc. Może na przyszłość trzeba zrobić na drzwiach tabliczki z imionami. – Było mi głupio, że go okłamywałem, ale co miałem zrobić? Powiedzieć, że spałem z Hayley w jednym łóżku? Przecież by mnie zabił. – Masz. – Postawiłem przed nim kawę.
– Tabliczki z imionami? Myślałem, że się wyprowadzasz.
A niech to szlag.
– No tak… jeśli chodzi o to… rozmyśliłem się.
– Rozmyśliłeś się?
– Nic nie znalazłem. Takiego, co by mi odpowiadało. – Nie potrafiłem myśleć o tak wczesnej porze. – Dużo o tym myślałem i zmieniłem zdanie. Pogodziłem się z Hayley. No i nie chcę cię zostawiać z tym wszystkim.
– W takim razie cieszę się, że zostajesz. Bałem się, że stracimy kontakt, jak się wyprowadzisz.
– I tak musimy nad nim popracować. – Uśmiechnąłem się, mając nadzieję, że Will już nie wspomni o żadnej innej sprawie, w której musiałbym skłamać.
– Musimy i popracujemy. Coś wymyślimy. Może podzielimy jakoś weekendy, bo Emma…
– Tak? – Podchwyciłem temat. – Co z nią?
– Myślę, że coś może z tego być. – Wyszczerzył się. – Może niedługo wam ją przedstawię.
– Byłoby fajnie. – Zorientowałem się, że wypiłem już całą kawę. – Chyba idę się jeszcze na trochę położyć, jestem padnięty. – I nawet nie kłamałem.  
– Po kubku kawy? Powodzenia. – Will dopił swoją i wstał. – Dzięki. Za kawę i Hayley. Będę musiał z nią pogadać, jak wrócę, bo to do niej niepodobne…  
A ja będę musiał ją uprzedzić o swoim kłamstwie, żeby przypadkiem się nie wygadała.
– Nie ma sprawy. – Byłem tragicznym kumplem. – Miłego dnia w pracy, stary.  
– Miłego dnia na kanapie – zaśmiał się i wyszedł z kuchni.


Hayley

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Z trudem podniosłam się na łokciu i rozejrzałam. To nie był pokój Willa. Trochę wirował, ale wyglądał na pokój Nicka. O, Boże. Serce zerwało się do szaleńczego biegu. Co ja robiłam w jego łóżku? Spojrzałam w dół. I w jego koszulce?! Co się wczoraj stało? Nie pamiętałam, jak wróciłam do domu. Nie pamiętałam, jak się tu znalazłam. Chociaż w głowie miałam przebłysk, w którym przytulałam się do gołej klaty Nicka. O nie. My chyba nie…  
Usiadłam. Byłam sama. Gdzie w takim razie był Nick? Może ten przebłysk nie był wspomnieniem. Może mi się to przyśniło. Zobaczyłam na podłodze swój biustonosz i sukienkę. Wstałam, chcąc podnieść je z podłogi, ale mnie zemdliło. Usiadłam więc z powrotem i poczekałam, aż mdłości miną. Później spróbowałam jeszcze raz, tym razem wolniej. Zebrałam swoje rzeczy i poszłam prosto do łazienki. Na widok własnego odbicia w lustrze prawie podskoczyłam. Makijaż się rozmazał i wyglądałam jak potwór albo zombie. Zabrałam się za jego zmywanie, później wzięłam prysznic i umyłam zęby. Nie sądziłam, że byłam w stanie coś zjeść i tego nie zwrócić, ale chciałam się napić czegoś ciepłego. Idąc do kuchni, zobaczyłam włączony telewizor w salonie i Nicka, który spał na kanapie. Przystanęłam. Spał tutaj? Bo ja spałam w jego łóżku? Jak to się stało?
Nie chciałam go budzić, więc poszłam do kuchni. Starałam się być cicho. Zrobiłam sobie herbaty, a potem tosta. Usiadłam przy stole, próbując nie zwymiotować na sam zapach jedzenia. Boże, dlaczego tyle wypiłam? Głowa mi pękała. Miałam ochotę wrócić do łóżka i wstać dopiero, kiedy to wszystko minie. Dłubałam palcami tosta, od czasu do czasu odrywając małe kawałki, które powoli jadłam. Dlaczego to sobie zrobiłam? A potem mi się przypomniało. Angelika była u Nicka. Zrobiło mi się niedobrze. Naprawdę spałam w łóżku, w którym ją pieprzył? Odsunęłam szybko od siebie talerz z tostem. Miałam ochotę zerwać z siebie jego koszulkę, którą założyłam po prysznicu. Po jaką cholerę to zrobiłam?
– Cześć.
Aż podskoczyłam. Spojrzałam na Nicka zaskoczona, że nie słyszałam, kiedy wszedł.
– Cześć.
– Jak ci się spało? – Potarł ręką oczy jak małe, zmęczone dziecko. Włosy miał potargane.
Wyglądał tak słodko. Prawie westchnęłam.
– Dlaczego spałam w twoim łóżku?
– A więc nie pamiętasz… no, wcale się nie dziwię, wróciłaś kompletnie zalana. I zapytałaś, czy możesz ze mną spać.  
– Co? – Ukryłam twarz w dłoniach. – O Boże. Pierwszy raz urwał mi się film. Nie pamiętam, jak wróciłam do domu… – Znowu na niego spojrzałam. – Więc się zgodziłeś?
– No cóż, tak. W końcu to tylko spanie. – Wzruszył ramionami, choć jego twarz zdradzała, że niekoniecznie chodziło mu tylko o to. – I… chciałaś, żebym pomógł ci się rozebrać, więc…
Tylko spanie? Więc do niczego nie doszło?
– Rozebrałeś mnie? – Policzki mnie paliły i było mi tak strasznie głupio.
– To rewanż, sama tak powiedziałaś.  
– Tak powiedziałam? – jęknęłam. – I co jeszcze mówiłam?
– Na pewno chcesz wiedzieć? – Usiadł przede mną i przeczesał włosy palcami. Komórkę, którą trzymał, położył na stole.
– Aż tak źle? To może oszczędź mi wstydu… Więc… spaliśmy razem?
– Nie da się ukryć.  
– Ale… nie było cię, jak się obudziłam…
– Obudziłem się wcześniej i pomyślałem, że chyba Will nie powinien zobaczyć nas razem w jednym łóżku.
O Boże. Will. Co musiał pomyśleć, kiedy nie zobaczył mnie w pokoju?
– Och. No tak. Rozmawiałeś z nim?
– Tak, powiedziałem, że po prostu pomyliłaś pokoje i uparłaś się, by spać u mnie, a ja spałem w salonie, więc dla bezpieczeństwa nas obojga dobrze by było, gdybyś podtrzymywała tą wersję.
Okłamał go. Może to i lepiej. Will zacząłby świrować.
– Okej… – Spuściłam wzrok, skupiając się na kubku z herbatą. – Coś jeszcze muszę wiedzieć?
– Nick, jesteś taki cieplutki… – odezwał się głosem, który chyba miał być parodią mojego, po czym parsknął śmiechem. – Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Ale nie przejmuj się, to było miłe. I zabawne. Głównie zabawne, ale i tak się nie przejmuj.
Boże. Już nigdy więcej nie tknę alkoholu. Jak mogłam się tak wygłupić?
Ponownie ukryłam twarz w dłoniach i jęknęłam.
– Przepraszam. Nie wyspałeś się przeze mnie.
– Naprawdę to przeżyję. A teraz pozwól, że cię o coś zapytam na trzeźwo… Chcesz, żebym się wyprowadził?
Na trzeźwo? To znaczy, że gadałam coś o jego wyprowadzce? I co mu miałam powiedzieć? Nie wiedziałam, jakie bzdury wygadywałam w nocy.
– Nie – powiedziałam cicho.
– Więc czemu nie powiedziałaś mi tego wcześniej?
– A jakie to ma znaczenie? Czemu miałbyś zmienić zdanie z mojego powodu?
– Bo o to prosiłaś. – Spojrzał mi prosto w oczy. – A ja ci powiedziałem, że zostanę.
– Co? – Patrzyłam na niego oniemiała. Zostanie? Bo go o to poprosiłam? – Dlaczego?
– Bo… – zawahał się, ale ciągnął dalej: – Chyba coś jest między nami, nie sądzisz?
– Ja… nie wiem… – Kompletnie mnie zaskoczył. Co to oznaczało? – Chyba… ale… co to właściwie… – Telefon Nicka nagle zaczął dzwonić, a na ekranie pojawiło się zdjęcie Angeliki. Na nowo zrobiło mi się niedobrze. – Przepraszam, muszę… – Zerwałam się z krzesła i pobiegłam do łazienki.
Dopadłam do sedesu w ostatniej chwili i zwymiotowałam, chociaż nie miałam za dużo w żołądku. Zwróciłam wszystko co zjadłam i wypiłam, czyli niewiele.
Coś między nami było? Ale i tak pieprzył Angelikę? W co on grał? O co mu chodziło? Dlaczego miałby zostawać z mojego powodu? Było mi niedobrze i chciało mi się płakać. Z trudem dźwignęłam się na nogi, wypłukałam usta, wzięłam ze sobą miskę i poszłam do pokoju Willa, zakopać się w pościeli. Zaczęłam płakać szybciej niż się spodziewałam. Koszulka pachniała Nickiem i wywoływała jeszcze więcej łez. Głowa mi pękała i nadal było mi tak niedobrze, że bałam się choćby ruszyć ręką. Niech ten dzień już się skończy.
***
Przez kilka następnych dni pisałam wiadomości z Derekiem. Był zabawny i fajnie mi się z nim gadało, aż w końcu umówiliśmy na sobotę. Cieszyłam się, że w końcu wyjdę gdzieś z kimś, kto nie był moim przyjacielem ani bratem. Między mną a Nickiem było… dziwnie. Żałowałam, że nie pamiętałam nocy spędzonej w jego łóżku i tego, co mu mówiłam. Kilka razy wydawało mi się, że chciał mi coś powiedzieć, ale albo rezygnował, albo po prostu źle to interpretowałam. Nie wiedziałam, o co mu chodziło. Nie wróciliśmy do rozmowy, którą przerwał telefon Angeliki.
Will ucieszył się, kiedy powiedziałam mu, że idę na randkę. Śmiał się, że może na siebie wpadniemy, bo on też wychodził z Emmą. Im bliżej soboty było, tym bardziej się stresowałam. Dereka poznałam, jak byłam pijana i obawiałam się, że na trzeźwo zarówno ja, jak i on możemy się rozczarować. Nie wiedziałam, dokąd mnie zabierał i kilka dni zastanawiałam się, co założyć, aż w końcu postawiłam na sukienkę. Czarną, lekko rozkloszowaną z warstwą przezroczystego materiału, który pokrywał również ręce i dekolt, a ozdobiony był mnóstwem małych złotych gwiazdek. Tym razem zrobiłam kreski na powiekach, delikatnie pomalowałam usta i założyłam czarne nieprześwitujące rajstopy. Włosy zostawiłam rozpuszczone, specjalnie suszyłam je głową w dół, by nabrały więcej objętości. Kiedy zakładałam wysokie kozaki, Will powiedział, że ładnie wyglądam. Życzyliśmy sobie udanego wieczoru, a brat uprzedził, że prawdopodobnie nie wróci na noc. I dobrze. Należało mu się trochę oddechu od tego mieszkania. Założyłam płaszcz i wyszłam, bo Derek napisał, że czeka już na dole.


Nicholas

Moment na zapytanie Hayley o kolację jakoś nie nadchodził. Ciągle wydawało mi się, że każdy był nieodpowiedni. Minęło już kilka dni, a ja nadal biłem się z myślami. Wciąż przypominałem sobie, jak mnie dotykała, leżąc obok w łóżku. Nie potrafiłem się skupić na niczym innym. Musiałem z kimś o tym pogadać, bo byłem bliski szaleństwa. W przypływie szczerości zwierzyłem się Angelice, z którą zacząłem gadać jak z prawdziwą przyjaciółką. Nigdy takiej nie miałem, bo zawsze kończyło się to seksem – w naszym przypadku było odwrotnie. Dopiero zaczęliśmy się poznawać, ale lubiłem z nią rozmawiać. Powiedziałem jej o całej sytuacji z Hayley, co skwitowała tym, że zaraz pewnie ktoś sprzątnie mi ją sprzed nosa, więc powinienem się pospieszyć. Obawiałem się, że będzie zazdrosna, ale wyglądało na to, że chciała dla mnie dobrze.
Pospieszyć się… Gdyby tylko to było takie proste. Za każdym razem wydawało mi się, że powinienem jeszcze trochę poczekać. Po naszej wspólnej nocy Hayley wciąż była lekko pijana i wyraźnie skacowana, więc wolałem się wstrzymać, aż wytrzeźwieje, ale znowu zrobiło się między nami dziwnie. Który to już raz? Pewnie było jej wstyd, a ja nie chciałem wyskoczyć z tekstem, że nie musi się wstydzić, bo nie zrobiła niczego głupiego i że w sumie to było przyjemne… Gdybym jej powiedział, gdzie mnie dotykała, pewnie już nigdy by tego nie zrobiła. Wolałem zachować to w tajemnicy.
Wyszedłem do kuchni po wodę, a za sobą usłyszałem kroki. Myślałem, że to Hayley, ale to był Will, dzierżący w rękach wieszaki z koszulami.
– Którą powinienem założyć? Ta jest bardziej elegancka, ale w takich w sumie na co dzień chodzę, więc może ta, ale może nie jest zbyt wyjściowa?
– Randka? – wyszczerzyłem się.  
– Tak – odparł, odwzajemniając uśmiech. – Prawdopodobnie ze śniadaniem, więc sam rozumiesz.
– Nieźle. – Wyszczerzyłem się jeszcze bardziej. – Życzę powodzenia, ale jeśli chodzi o ubiór, to może zapytaj Hayley. W końcu ona jest kobietą, to chyba ma lepszy gust.
– Nie ma jej. Poszła na randkę z jakimś Derekiem, dlatego pytam ciebie. Więc która?
Poszła na co? Z kim? Poczułem się, jakby ktoś walnął mnie w głowę. Musiałem się przytrzymać blatu. Poszła na randkę? Z jakim Derekiem? Co to był, kurwa, za jeden? Ale… dlaczego? Dopiero władowała mi się do łóżka i zachowywała tak, jakby… Jaja sobie ze mnie robiła? Uważała, że to zabawne? Ja nie mogłem wyrzucić jej z głowy, a ona… kurwa mać.
– Aha – wydusiłem z siebie. – Ta. – Nawet nie wiedziałem, na jaką koszulę wskazałem. Miałem to głęboko w dupie. – Co to za Derek? Skąd go wytrzasnęła?
– Dzięki. – Will nadal przyglądał się koszulom. – A nie wiem, chyba poznała go na imprezie, czy coś. Widziałem go przez okno i przez chwilę myślałem nawet, że to ty – zaśmiał się. – Już miałem wychodzić i ci przywalić.
Zacisnąłem dłoń w pięść. A więc to tak? Znalazła sobie jakiegoś gościa podobnego do mnie? Nie wiedziałem, czy powinienem się z tego cieszyć,  czy powinno mi to schlebiać, ale tylko bardziej się wkurwiłem. Chciała mi zrobić na złość? O co jej chodziło? Chciała się zemścić za to, co odwaliłem po pijaku? Przy okazji już znałem stosunek Willa do mnie i do Hayley. Ale to chyba miało się nigdy nie wydarzyć. Znalazła sobie mojego sobowtóra.  
Will wyszedł się szykować, a ja zostałem w kuchni sam z Milo. Spojrzałem na niego, a on na mnie. Wyglądało na to, że spędzimy ten wieczór sami. Will na randce, Hayley na randce… Wypiłem wodę, żałując, że nie była czymś mocniejszym. Wtedy pomyślałem, że chyba dawno nie wlałem w siebie procentów. Teraz nadarzyła się świetna okazja. Byłem wściekły. Zraniony. Rozczarowany. Miałem siedzieć sam w mieszkaniu jak debil? O nie. Nie zamierzałem. A jeśli Hayley znowu zacznie się czepiać, że wracam pijany, powiem jej w końcu, co o niej myślę. O niej i o moim sobowtórze.
W pierwszej chwili chciałem zadzwonić do Angeliki, ale się powstrzymałem. Pić mogłem równie dobrze sam. Może po pijaku zachciałoby mi się znowu z nią przespać, a nie chciałem znowu do tego wracać. Przebrałem się, wziąłem taksówkę i pojechałem do baru. Tu chociaż panował gwar i nie czułem się tak, jakbym był sam. Wiedziałem, że wydam fortunę na alkohol, ale mnie to nie obchodziło. Znalazłem wolne miejsce przy ladzie i zacząłem zamawiać drinki, nienawidząc Hayley tak bardzo, jak jeszcze nigdy.
Wkrótce przykleiła się do mnie jakaś dziewczyna, wyraźnie myśląc, że jestem w nastroju do flirtu, ale szybko ją zbyłem. Piłem drinka za drinkiem, powoli się rozluźniając, a mój pijacki mózg zalewały myśli o Hayley i… o Kim. To przez te dwie kobiety tu wylądowałem. Spieprzyłem wszystko. Najpierw Kim – nie powiedziałem jej o sobie najważniejszego. Wplątałem się w ten związek, choć wiedziałem, że nie powinienem. Potem skrzywdziłem ją, by zmusić do odejścia. Inaczej by nie ustąpiła. Musiałem ją zranić. Musiałem? A może chciałem? Nie powinienem w ogóle wchodzić w ten związek. Zastanawiałem się, co tak naprawdę mnie przy niej trzymało. Czy jeszcze ją kochałem, czy było to tylko przyzwyczajenie? Była w moim życiu od tak dawna… dwa lata to szmat czasu. Moi rodzice ją lubili. Przechyliłem kolejnego drinka. Tak, to był jeden z głównych powodów. Rodzice uważali, że przy Kim złagodnieję, może wydorośleję. Gdy byłem nastolatkiem, mieli mnie dość. Mieli dość mojego imprezowania, wymykania się z domu, wszystkich rzeczy, które odwalałem w typowym młodzieńczym wieku, który miał być buntowniczy. Czasami odnosiłem wrażenie, że niezbyt mnie lubili, nawet jak już stałem się dorosły. Ale lubili Kim. I wtedy zaczęli więcej ze mną rozmawiać. Cieszyło mnie to i ulżyło mi z tego powodu, choć nigdy się do tego nie przyznałem. Chciałem po prostu, by mnie akceptowali, a z Kim u boku było to dużo łatwiejsze. Ale czy ją kochałem?
Zajrzałem w dno kieliszka, jakbym spodziewał się ujrzeć tam odpowiedź, ale jej nie było. Poprosiłem o kolejnego drinka.
A Hayley? Kurwa, Angelika miała rację. Mogłem się pospieszyć i ją gdzieś zaprosić. Teraz niejaki Derek sprzątnął mi ją sprzed nosa, dokładnie tak, jak powiedziała. To też spieprzyłem po mistrzowsku. Nawet się nie zorientowałem, kiedy zaczęło mi na niej zależeć. Wkradła się w moje życie i serce tak sprytnie, że tego nie zauważyłem. A teraz? Wpadłem. Bo jak mogłem nie wpaść, gdy leżała obok mnie i się we mnie wtulała? Gdy wyciągałem ją z ciemności, w której tkwiła? Nasza relacja była specyficzna, ale oszukiwałem się, myśląc, że pozostanie dla mnie tylko współlokatorką. Zacząłem się w niej zakochiwać, a ona… pogrywała sobie ze mną. Po co pakowała mi się do łóżka? Po co ze mną flirtowała? Dlaczego mnie pocałowała? Po to, żeby teraz znaleźć sobie kogoś, kto był do mnie podobny, ale nie był mną? Miałem, kurwa, rację. Może podobałem się jej z wyglądu, ale cała reszta… Nie chciała mnie.  
Nie takiego.


Hayley

Wiedziałam, że to był błąd, gdy tylko go zobaczyłam. Miałam ochotę wrócić z powrotem do mieszkania. Derek był podróbką Nicka. Dosłownie. A ja nie chciałam podróbki. W tym momencie byłam tego w stu procentach pewna, tylko że głupio mi było teraz się wycofać. Dobrze mi się z nim pisało, więc chciałam dać mu szansę, mimo że już wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Byłam sobą rozczarowana. Po jaką cholerę się tak upiłam i dałam mu swój numer?
Dostałam czerwoną różę i wysiliłam się na uśmiech. Nie lubiłam róż, ale skąd mógł o tym wiedzieć? Poza tym, te kwiatki kojarzyły mi się z Seanem. Jednak, o dziwo, nie wywołały bólu w sercu. Przestałam go kochać i nawet nie zauważyłam kiedy. Chociaż jedna pozytywna wiadomość. Derek zabrał mnie do Lookout Rooftop Baru na szczycie hotelu. Na zewnątrz stoliki były pod przezroczystymi namiotami w kształcie iglo, podświetlane różnymi kolorami. Efekt był naprawdę zachwycający. Było ładnie, ciepło i nastrojowo, ale ja chciałam jak najszybciej stąd uciec. To nie z nim chciałam tutaj siedzieć i za każdym razem, gdy na niego patrzyłam, chciało mi się płakać. Derek nie dorastał Nickowi do pięt. Jedzenie było dobre, ale właściwie nie byłam głodna. Pewnie wyglądałam jak rozkapryszona księżniczka. Starałam się być miła, uśmiechałam się i czekałam na moment, kiedy ta żałosna randka dobiegnie końca. Chciałam już wrócić do domu, chciałam, żeby Nick mnie przytulił i tym razem chciałam to pamiętać.
Derek wyglądał, jakby chciał odwlec pożegnanie, więc wykręciłam się pierwszą wymówką, która przyszła mi do głowy. Powiedziałam, że źle się czuję i chcę wrócić do domu. Zaoferował, że mnie odwiezie, ale odmówiłam. Nie chciałam już na niego patrzeć, bo w głowie miałam Nicka. Jedynego i niepowtarzalnego. Zamówił mi więc taksówkę. Niedługo później byłam w domu, ale mieszkanie było dziwnie ciche. Milo przybiegł się przywitać, ciesząc się, jakby spędził sam naprawdę długie godziny. Wiedziałam, że Will wyszedł, ale Nick? Może poszedł do pracy.  
Przez chwilę stałam w miejscu, zastanawiając się, czy najpierw wziąć Milo na spacer, czy może się przebrać. Wygrał spacer. Nie byłam pewna, jak dawno wyprowadził go Will, więc wolałam nie ryzykować. Idąc przez park, rozmawiałam z Andreą i Gabriellą przez telefon. Zdałam im relację z porażki zwącej się randką, a one kazały mi brać się za Nicka, twierdząc, że już dawno powinnam to zrobić. Westchnęłam. Żeby to było takie proste. Łatwo im było mówić, bo to nie ich brat był najlepszym kumplem faceta, w którym się zakochały. Aż przystanęłam z wrażenia. Zakochałam się? W Nicku? Na pewno nie było to głupie zauroczenie. To, co czułam, znacznie wykraczało poza jego ramy. Rysunki tylko to potwierdzały. Ale czy on czuł to samo? Marzenia ściętej głowy. Może podobałam mu się fizycznie, ale nic poza tym.
Po powrocie, przechodząc przez salon, włączyłam telewizor, a potem poszłam się przebrać. Zdjęłam sukienkę, rajstopy, a potem założyłam tylko ciemnoczerwoną koszulkę z wielkim napisem “AMAZING IN BED”, a pod spodem małym I can sleep for days. Byłam sama w mieszkaniu, więc nie zaprzątałam sobie głowy zakładaniem dresów czy legginsów. Zrobiłam sobie herbaty i rozsiadłam się z Milo na kanapie, przykrywając kocem. Trafiłam na maraton Przyjaciół, więc przydałby się popcorn, ale wiedziałam, że nie mamy żadnych słonych przekąsek. Musiałam obejść się smakiem.
Obejrzałam trzy odcinki, kiedy usłyszałam, że drzwi wejściowe się otwierają. Czyżby randka Willa też była nieudana? Milo zerwał się z kanapy i pobiegł się przywitać, ale nie usłyszałam głosu brata. To był Nick. Chyba jednak nie był w pracy. Skupiłam wzrok na ekranie telewizora, bo w mojej głowie zaczęły się pojawiać myśli, których tam nie chciałam. Wracał od Angeliki?
Nick wszedł nagle do salonu i omiótł go wzrokiem, zatrzymując się na mnie. Przez chwilę czytał napis na mojej koszulce, po czym uśmiechnął się głupkowato.
– Ciekawa koszulka. – Opadł na kanapę obok mnie.
– Podoba ci się?
– Jeszcze bardziej by mi się podobała na podłodze, bo wtedy moglibyśmy sprawdzić, czy faktycznie mówi prawdę. – Poruszył znacząco brwiami.
Zrobiło mi się gorąco, a serce zabiło szybciej. Znowu zaproponował mi seks? Patrzyłam na niego zaskoczona i zauważyłam, że oczy miał zamglone. Czy on był pijany?
– Tak? Chciałbyś się tego dowiedzieć? – Uśmiechnęłam się zaczepnie.
– Owszem. – Przysunął się bliżej, aż poczułam zapach alkoholu i jego perfum. Wyciągnął rękę i dotknął moich włosów. Obwiązał sobie kosmyk wokół palca i zaczął się nim bawić. – Chyba że bardziej ciekawi cię ten serial. – Drugą rękę niepostrzeżenie wsunął pod koc i dotknął mojej nogi, sunąc powoli w górę.
W moim brzuchu zatrzepotały motyle. I co miałam zrobić?
– Jesteś pijany – powiedziałam, ale nie zrobiłam nic, żeby to przerwać.
– No i? Czy to w czymś przeszkadza? – Uśmiechnął się rozbrajająco.
– W pamiętaniu? Chyba, że chcesz od razu zapomnieć…
– O moją pamięć się nie martw. Ważne, że ty to zapamiętasz. – Przysunął się jeszcze bliżej. – A uwierz mi, że tak będzie. – Pochylił się i zaczął całować mnie po szyi, zahaczając o obojczyk.
Na chwilę przestałam oddychać. Biłam się z myślami. Powinnam być rozsądna. Powinnam to przerwać. Nie tylko dlatego, że był pijany. Gdzieś z tyłu głowy czaił się też strach, że będzie boleć. Znowu. Ale tyle razy zastanawiałam się do czego doprowadziłyby nasze pocałunki, gdyby był ciąg dalszy… Przecież to był Nick. Nie wiedziałam, czy byłam w stanie mu się oprzeć. Byliśmy sami. Will nie wróci na noc. A za każdym razem, gdy jego usta dotykały mojej skóry, chciałam więcej.
– Nick… – zaczęłam, ale nie powiedziałam nic więcej.
– Tak? – wydyszał, odrywając się od mojej skóry i posyłając mi wygłodniałe spojrzenie.
Nie mogłam uwierzyć, że patrzył na mnie w ten sposób. A przecież chciałam, by to robił, więc nad czym się teraz zastanawiałam? A jeśli nie będzie tego pamiętać? Jeśli będzie boleć, to może to i lepiej… ale jeśli w końcu będzie przyjemnie? A jeśli to będzie tylko ten jeden raz?
Pieprzyć rozsądek. Odepchnęłam go lekko, po czym usiadłam mu okrakiem na kolanach i pocałowałam, wplatając dłoń w jego włosy.
Jego dłonie natychmiast powędrowały na moje pośladki, przyciągając mnie bliżej. Jedna z nich wślizgnęła się pod moją koszulkę, docierając do zapięcia biustonosza. Złapałam ją i zatrzymałam.
– Zaczekaj – wydyszałam. – Chodź do łóżka.
Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Wstałam i nadal trzymając go za rękę, zaprowadziłam do jego pokoju, gdzie złapałam brzegi jego koszulki i pomogłam mu ją zdjąć. Od razu do mnie przywarł, całując zachłannie i jednocześnie ściągając moją koszulkę. Gdy byłam w samej bieliźnie, popchnął mnie lekko na łóżko. Rozpiął spodnie i już po chwili został w samych bokserkach. Położył się na mnie i wyraźnie czułam coś twardego, ocierającego się o mój brzuch i krocze. Nadal całował mnie po szyi, ale po chwili zszedł niżej, docierając do piersi. Jedną ręką sięgnął do zapięcia biustonosza i szybko je rozpiął, zrzucając ze mnie stanik. Objęłam go nogami w pasie, jedną rękę znowu wplotłam w jego włosy, a drugą przesunęłam po plecach, aż dotarłam do bokserek i wsunęłam tylko palce, żeby podrażnić jego skórę. Wciągnął gwałtownie powietrze, a jego usta otoczyły moją pierś, ssąc ją mocno. Po chwili dołączył też język. Jęknęłam, wyginając plecy w łuk, żeby być jeszcze bliżej niego. Wrócił na chwilę do szyi, by ją pocałować, a jego ręka powędrowała do krawędzi moich majtek. Przez chwilę sunął po niej palcem, drażniąc się ze mną, aż w końcu zdjął całe majtki i włożył we mnie jeden palec. Znowu jęknęłam i tym razem wsunęłam całą dłoń do jego bokserek, żeby złapać nabrzmiałe przyrodzenie. Zaczęłam poruszać ręką, obserwując jego reakcję. Tym razem on też jęknął i na chwilę opuścił głowę. Gdy ją podniósł, miał na twarzy wymalowane czyste pożądanie. Sięgnął ręką pod łóżko i po chwili wyjął prezerwatywę.
– Nie – jęknęłam głośno. – Biorę tabletki.
– To dobrze, bo dłużej nie wytrzymam – syknął, odrzucając gumkę i szybko zsunął swoje bokserki. Po chwili poczułam, jak gwałtownie we mnie wchodzi. Krzyknęłam i cała się spięłam, ale ból szybko przerodził się w przyjemność. Na początku poruszał się wolno, ale każde kolejne pchnięcie było szybsze i mocniejsze. Jęczał cicho, całując mnie w skrawek ust. Ściągnął moje ręce ze swoich pleców i rozłożył je po moich bokach, mocno przyciskając do łóżka. Próbowałam za nim nadążyć, wypychając biodra w górę. Czułam zbliżający się orgazm. Boże, było mi tak dobrze. Z Seanem nigdy tak się nie czułam. On dbał tylko o siebie. Do tego dochodził ból, który psuł praktycznie co drugie zbliżenie. Teraz jednak go nie było i cieszyłam się z tego ogromnie. Nareszcie seks był przyjemny.
Nick nagle się podniósł, tak, że już na mnie nie leżał, tylko klęczał przede mną; dysząc, złapał mnie za biodra, by były jeszcze wyżej i wbijał się we mnie coraz mocniej. Po chwili doszedł z głośnym jękiem, na parę sekund zaciskając palce mocniej na mojej skórze. Dwa pchnięcia później i ja doszłam. Chyba krzyknęłam. Już dawno nie miałam takiego orgazmu. Nick odetchnął głęboko, wysunął się ze mnie i opadł plecami tuż obok, dysząc. Ja też dyszałam, próbując uspokoić rozszalałe serce. Spojrzałam na niego, wyciągając dłoń, żeby dotknąć jego pokrytego zarostem policzka. Obrócił głowę i też na mnie spojrzał.
– I co? Warto było się tak opierać? – rzucił zaczepnie.
– Gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądało, to ugięłabym się już dawno.
Zaśmiał się głośno, po czym obrócił na bok i podparł na łokciu.
– Mówiłem ci, że to zapamiętasz – mruknął, kładąc rękę na moim biodrze i przyciągając mnie do siebie.
– O tak, zdecydowanie. – Uśmiechnęłam się, przejeżdżając palcem po jego klacie.
Mruknął pod nosem coś niezrozumiałego, a po chwili jego głowa opadła na pościel. Miał przymknięte oczy.
– Utulić cię do snu? – zapytałam ze śmiechem.
– Tak – mruknął sennie.
Przybliżyłam się jeszcze bardziej i przytuliłam go. Szybko zasnął, więc odsunęłam się, przykryłam go kołdrą, a potem pozbierałam swoje rzeczy z podłogi i poszłam do łazienki, czując jak po nogach spływa mi jego sperma. Od razu weszłam pod prysznic, uśmiechając się do siebie jak głupia. Nie wierzyłam, że to działo się naprawdę. Poszliśmy do łóżka i było cudownie. A przecież był pijany, więc gdyby był trzeźwy, byłoby jeszcze lepiej? Wykąpałam się, zmyłam makijaż i zdążyłam założyć swoją koszulkę do spania, kiedy ból uderzył we mnie tak nagle, że upadłam na podłogę, zwijając się w kłębek. Nie, nie, nie. Nie teraz. Skuliłam się, przyciskając dłonie do brzucha. Dlaczego teraz? Było mi duszno, ale jednocześnie trzęsłam się z zimna. W uszach mi szumiało, jakbym miała zaraz zemdleć. Może tak by było lepiej. Jednak nie dane mi było stracić świadomości.
Nie miałam pojęcia, ile leżałam na podłodze. W końcu ból odpuścił na tyle, że podniosłam się i na drżących nogach dotarłam do pokoju Willa. Położyłam się do łóżka wykończona. Nie przypuszczałam, że ten wieczór skończy się w ten sposób. Myślałam, że skoro nie bolało mnie podczas stosunku, to po nim też nie będzie. Chciałam wrócić do Nicka. Chciałam się do niego przytulić i zasnąć, jednak w obecnym stanie to było niemożliwe. Moje szczęście zniknęło, zastąpione bólem, który rozrywał mnie od środka, wyciskając łzy z oczu. Endometrioza wszystko zepsuła. Dlaczego dzisiaj?

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 5806 słów i 31211 znaków, zaktualizowała 17 kwi o 23:19.

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    Od razu nasuwa się pytanie. Co potem? Mam nadzieję, że nie zrobił tego, by ją skrzywdzić. Nic nie wiedział jakie Hayley ma nastawienie do Dereka. Po raz kolejny widzimy jak nie jest sprawiedliwie na tym męskim świecie. Już nie chodzi o moralność czy jej brak. Facet może i jak to robi to jest męski. Gdyby kobieta tak robiła...Przypuśćmy, że zrobiłaby to z Derekiem tak jak Nick z tymi dwiema panienkami. Od czasu jak miałem 13 lat to mi się nie podoba, lecz niestety nic się nie zmieniło. Po raz kolejny fizyczność wyprzedziła uczucia. Obawiam się trochę tego co jej powie rano. Gdyby był trzeźwy, byłbym spokojniejszy. :)

  • candy

    @AlexAthame dlaczego ma ją skrzywdzić? Chwilowo to on jest skrzywdzony, bo Hayley wpakowała mu się do łóżka, a potem poszła na randkę z innym. Pragnął jej i już nie chce spać z nikim innym.

  • AlexAthame

    @candy O tak? To dobrze. :dancing: