Światło w ciemności – rozdział 18

Światło w ciemności – rozdział 18Hayley

Obudziłam się z bólem głowy. Jęknęłam i przewróciłam się na bok, nakrywając kołdrą po same uszy. Chciałam spać dalej, ale tak bardzo chciało mi się pić, że w końcu musiałam zwlec się z łóżka. Nie wypiłam tyle, żeby urwał mi się film, mimo to wspomnienia wracały do mnie powoli. Cieszyłam się, że poszłam na tą imprezę, bo było super i czułam się sobą pierwszy raz od dawna. Cieszyłam się też, że poszliśmy akurat do tego klubu, w którym pracował Nick.  
Och, Nick…
Podobało mi się, jak na mnie patrzył. Jak ze mną flirtował. Jak trzymał mnie za rękę w samochodzie. Jak całował… Zrobiło mi się gorąco i poczułam łaskotanie w brzuchu. Odsłoniłam okno i je otworzyłam. Musiałam odetchnąć świeżym powietrzem. Nie wiedziałam, czy to, co się wczoraj stało, miało jakieś znaczenie. Dla mnie na pewno, ale dla niego… Teoretycznie miało być między nami jak dawniej, ale czy to było jeszcze możliwe? Po tym wszystkim?
Westchnęłam. Zdjęłam z siebie koszulkę, w której spałam i założyłam sweter, sięgający do połowy uda. Na nogi naciągnęłam zakolanówki, po czym poszłam do łazienki umyć twarz i zęby. Poczułam się trochę lepiej, ale potem nagle przypomniało mi się, co jeszcze się wczoraj stało. A właściwie dzisiaj, tylko kilka godzin wcześniej. Gdy weszliśmy do domu, stanęłam w korytarzu i po prostu zsunęłam z siebie sukienkę, zostając w czarnych, koronkowych majtkach, które miały z tyłu wiązanie niczym w gorsecie. Stałam tyłem do Nicka, prawie naga, nie licząc tego skrawka materiału, o którym mu opowiadałam cały wieczór. A on patrzył. Sprawdziłam. Chciałam, żeby patrzył. W końcu nie zgadł, więc mój pijacki mózg stwierdził, że mu pokaże, żeby nie musiał już używać swojej wyobraźni.  
Boże, dlaczego? Dlaczego się przed nim rozebrałam? Nick chyba był w szoku, bo zamarł, a ja tylko uśmiechnęłam się zalotnie, po czym zamknęłam się w łazience. Naprawdę sądziłam, że byłam w stanie go uwieść? Alkohol sprawił, że puściły mi hamulce. Chciałam sprawdzić, czy podejmie tę grę. I po co? Przecież to był Nick. Najlepszy kumpel mojego brata. A ja byłam tylko małą, biedną, chorą Hayley.
Mówiłam prawdę – było mi przykro, że poznał mnie w najgorszym momencie mojego życia i od najgorszej strony. Może gdybym nie była chora, może gdybyśmy poznali się wcześniej, kiedy byłam bardziej sobą, może gdybym nie była siostrą Willa, może… Nie, nie było sensu się zastanawiać, co by było gdyby. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Jak miałam się teraz zachowywać? Udawać, że nie pamiętam tego, co mówiłam i robiłam? Nie, nie potrafiłabym spojrzeć na Nicka, jakby nic się nie stało. Dla mnie pewnie to znaczyło więcej niż dla niego. Westchnęłam. Może powinnam postawić na szczerość i wykorzystać ten czas, póki jeszcze tutaj mieszkał. Na samą myśl, że niedługo może się wyprowadzić, chciało mi się płakać. Szybko przywołałam się do porządku i poszłam w końcu do kuchni. Milo zerwał się z miejsca, w którym spał, żeby się przywitać. Spędziliśmy dłuższą chwilę na pieszczotach, a potem wsypałam mu karmę do miski i nalałam świeżej wody. W końcu i ja mogłam się napić. Otworzyłam szafkę i próbowałam sięgnąć po szklankę, ale była za wysoko.
– Poczekaj, pomogę ci. – Usłyszałam nagle głos za sobą.
Poczułam, że robi mi się gorąco. Nie wiedziałam, czy sweter nie odsłonił zbyt wiele, kiedy stawałam na palcach, sięgając w górę. Odwróciłam się do Nicka i zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco, bo przypomniały mi się jego usta na moich.
– Dzięki.
Sięgnął po szklankę i postawił ją przede mną na blacie, jednocześnie ocierając się o moje plecy, ale nie wiedziałam, czy zrobił to specjalnie.
– Nie ma za co – mruknął.
Nalałam sobie wody i zaczęłam pić, bo teraz zaschło mi w gardle jeszcze bardziej. Nie wiedziałam, co mówić. Powinnam wspomnieć o wczoraj? Czy może lepiej nie?
– Wyspałaś się?
– Tak, chyba tak. A ty?
Uśmiechnął się półgębkiem.
– Tak, po wczorajszym wieczorze spało mi się bardzo dobrze. Pamiętasz coś?
– Oczywiście, nie wypiłam aż tak dużo. Przecież nie musiałeś mnie wnosić na rękach do mieszkania.
Dolałam sobie wody, bo teraz suszyło mnie z innego powodu. Nick miał na sobie luźne spodnie i koszulkę, ale przecież wiedziałam, co było pod nią. A w głowie wciąż miałam nasze pocałunki w samochodzie. Niemal czułam jego dłonie na moim ciele i we włosach.
– Jeśli bym musiał, to bym wniósł, ale doskonale poradziłaś sobie sama. Z rozebraniem się też. – Uśmiech się poszerzył.
Moje policzki musiały być już czerwone. Przełknęłam ślinę. Mogłam się domyślić, że o tym wspomni. Nie zamierzałam jednak uciekać. Chciałam być taka jak wczoraj. Chciałam być sobą.
– I co? Twoja plastyczna wyobraźnia dobrze odwzorowała rzeczywistość?
Spojrzałam mu w oczy, czekając na odpowiedź. Mogłabym w nie patrzeć całymi dniami, a i tak by mi się nie znudziły.
– Niestety nie – powiedział powoli. – To, co zobaczyłem, było sto razy lepsze niż sobie wyobrażałem.
Serce zabiło mi szybciej. Mówił tylko o tych głupich majtkach? Czy może też o moim ciele? Motyle trzepotały mi w brzuchu, jakby chciały się z niego wydostać.
– Naprawdę? – zapytałam i próbowałam się uśmiechnąć tak jak wczoraj. – A co konkretnie?
– Bielizna i ciało, które zdobiła. – Coś jakby zapłonęło w jego oczach. – Choć byłem zaskoczony, że tak chętnie mi je pokazałaś.
– Widocznie twoje drinki zadziałały. Co to było tak w ogóle?
– Truskawkowe daiquiri.  
– Lubię truskawki. Musisz mi jeszcze kiedyś takie zrobić.
– Kiedy tylko będziesz chciała.
– Ale chyba nie oczekujesz, że w zamian będę się rozbierać?
Parsknął śmiechem.
– Nie, choć byłoby miło. W końcu to pyszny drink od przystojnego barmana. – Przysunął się bliżej.
– Miło? No nie wiem, a co do reszty… muszę się zgodzić.
– Może ja też powinienem się rozebrać, żeby było po równo.  
Chyba przestałam oddychać. Co tu się działo? Przecież byliśmy trzeźwi…
– Może.
Zaśmiał się.
– Ale tutaj? Czy w sypialni?
– Ale że teraz? Chcesz to zrobić teraz?
– A nie chcesz? – mruknął i pochylił się, by delikatnie musnąć moje wargi swoimi.
Zadrżałam. Panika powoli czaiła się gdzieś w zakątku umysłu. Co my robiliśmy? Czy on właśnie zaproponował… seks?
– Ja… – zaczęłam, ale słowa utknęły mi w gardle.
Sama nie wiedziałam, co chciałam powiedzieć. A może to był sen?
Widząc moje wahanie, natychmiast się wycofał i odsunął.
– Okej, nie było pytania.
Poczułam rozczarowanie, ale też ulgę. Z jednej strony chciałam się posunąć dalej, ale z drugiej… chyba nie byłam gotowa.  
– To ja pójdę do siebie – powiedział Nick po dłuższej chwili milczenia i odwrócił się, by odejść.  
– Nie musisz… to znaczy… chcesz coś porobić? Razem? W sensie… spacer?
Przygryzłam wargę. Boże, co ja wyprawiałam? Dukałam jak nienormalna, mimo że chwilę wcześniej wcale nie miałam problemu z doborem słów.  
Wzruszył ramionami.  
– Możemy iść. Tylko się przebiorę. – Wyszedł, zostawiając mnie samą.
Miałam wrażenie, że coś zepsułam. Znowu. Ja też musiałam się przebrać, więc ruszyłam do pokoju, żałując, że się zawahałam.


Nicholas

Pijana Hayley wystarczyła, by obudzić we mnie najgorsze instynkty, ale i tak jakimś cudem zachowałem trzeźwość umysłu. Nawet nie podejrzewałem, że zrzuci z siebie sukienkę stojąc tuż przede mną, ale zrobiła to, jednocześnie odbierając mi mowę. Była… cholernie seksowna. Wcześniej tego nie zauważyłem. Bo niby jak miałem, gdy nosiła wiecznie jakieś za duże, luźne ubrania? A teraz… zrzuciła przede mną sukienkę. Tak jak mówiła, miała tylko jedną część bielizny. Całe plecy miała nagie. Korciło mnie, żeby zobaczyć ją też z przodu, ale się opanowałem. Skupiłem wzrok na jej tyłku, dopóki nie zniknęła mi z oczu. Wtedy przełknąłem z wysiłkiem ślinę i poszedłem do siebie, by przypadkiem nie zrobić czegoś głupiego. Usiłowałem zasnąć, ale nie mogłem. Wciąż miałem przed oczami jej niemal nagie ciało, jej uśmiech, jej flirt i prowokacje. W końcu nie wytrzymałem, wiedziałem, że bez tego nie zasnę – wybrzuszone bokserki stanowczo mi to utrudniały. Musiałem sobie ulżyć ręką, żałując jednocześnie, że to nie Hayley mnie dotykała. Gdzieś poza podnieceniem, czułem też obrzydzenie do samego siebie. W co ja się wplątałem? W co ona się wplątała? Chyba żadne z nas nie wiedziało, co nas łączyło, a przecież była siostrą mojego najlepszego kumpla…
Ostatecznie i tak nie mogłem zasnąć, bo męczyły mnie różne myśli. Wciąż odtwarzałem w głowie cały wieczór, jej ruchy, jej głos, jej uśmiechy. To była całkiem inna Hayley od tej, z którą mieszkałem. Prowokowała mnie i zastanawiałem się, do czego to prowadziło. Nie wydawała się dziewczyną, która chciała tylko seksu, ale… może jednak? Po co by to robiła, gdyby nie chciała iść ze mną do łóżka? Przecież nic do mnie nie czuła. Niemożliwe. Niby przyznała, że nie uważa mnie za playboya, ale ile było w tym prawdy? Wiedziałem, kim byłem, co robiłem. Też miała mnie za dupka, nawet jeśli nie chciała się do tego przyznać. Kim też niby na mnie zależało – i jak to się skończyło? Kazała mi się wynosić. I nie wierzyła, że kiedykolwiek mnie kochała. Ja chyba też nie wierzyłem. Byłem… nieodpowiedni do kochania, a już zwłaszcza przez dobre osoby, takie jak Kim i Hayley. Na pewno jej na mnie nie zależało. Wiedziałem, że podobałem się jej fizycznie i na tym koniec. Westchnąłem ciężko. Skłamałbym, jeśli bym powiedział, że nie chciałem iść z nią do łóżka, ale chyba zaczynało mi chodzić o coś więcej. A jeśli jej nie?
***
Wpadłem na Hayley w kuchni. Znowu była ubrana w duży sweter, ale tym razem już wiedziałem, co się pod nim kryło. Gdy tylko ją zobaczyłem, na nowo coś mnie opętało. Musiałem tylko wybadać sytuację, czy pamiętała nocne wydarzenia. Nie zamierzałem proponować jej seksu, ale jakoś tak wyszło. A ona… odmówiła. To znaczy nie odmówiła, ale zobaczyłem, że wcale tego nie chciała. Zgłupiałem do reszty. W takim razie o co jej chodziło, jeśli nie o seks? Zaproponowała spacer. Mało nie parsknąłem śmiechem. Zaproponowałem jej pójścia do łóżka, a ona wyjechała mi ze spacerem? Więc dlaczego mnie prowokowała? Czego ode mnie chciała?  
Ostatecznie poszliśmy na ten spacer, ale nie odzywałem się za dużo, bo intensywnie myślałem. Może jednak się pomyliłem? A jeśli ona coś do mnie czuła i odmówiła seksu, bo nie o to jej chodziło? Albo nie chciała być jedną z wielu… cholera, może powinienem wykonać inny ruch. Zaprosić ją gdzieś. Choć zwykle przychodziło mi to z łatwością, nie potrafiłem się na to zdobyć. Nie wyobrażałem sobie siebie, pytającego się Hayley, czy pójdzie ze mną na kolację… to było zbyt dziwne. I czy w ogóle powinienem to robić? Może powinienem zapytać Willa? Nie, on by mnie zabił. Dobrze mnie znał. Akceptował mnie, bo był moim kumplem, ale byłem pewien, że natychmiast by przestał, gdybym mu powiedział, że chcę zaprosić Hayley na randkę. Kazałby zostawić mi ją w spokoju. A ja nie chciałem tego robić.
Dwa dni później siedziałem w pokoju, nadal roztrząsając sprawę randki. W mieszkaniu było cicho, bo Will był w pracy, a Hayley chyba wyszła. Znowu zaczęliśmy się trochę unikać. Wyglądało na to, że to był nasz standardowy system – teraz jednak powód był inny. Ilekroć zbierałem się na odwagę, tchórzyłem, nim się odezwałem. To było do mnie kompletnie niepodobne.  
Rozmyślania przerwał mi dzwonek do drzwi. Wstałem z łóżka i poszedłem otworzyć, nawet nie myśląc, kto znajdował się po drugiej stronie. Wytrzeszczyłem oczy, gdy zobaczyłem Angelikę.
– Co ty tu… – zacząłem, ale przerwała mi:
– Też mi powitanie.
– Powitanie? Nie zapraszałem cię. Skąd się tu wzięłaś? Skąd wiesz, gdzie mieszkam?
– Nie śledzę cię – wyrzuciła z siebie szybko. – Po prostu chcę porozmawiać. Mogę wejść?
Niechętnie się zgodziłem i ją przepuściłem. Weszła do środka i rozejrzała się dookoła. Zamknąłem drzwi i wtedy zaczęła mówić:
– Przepraszam, nie powinnam tego robić, ale zlokalizowałam twoją komórkę. Potem zobaczyłam na mapach ten adres, bo nie chciałam wpaść na ciebie, no nie wiem, na przykład w pracy… Akurat wychodziła stąd jakaś starsza pani i zapytałam ją, gdzie mieszkasz. Wiem, że to brzmi, jakbym cię śledziła, ale… przestałeś odbierać telefony. Przestałeś odpisywać. – Przygryzła wargę. – Koleżanka radziła mi, żebym odpuściła, ale ja tak nie mogę. Brakowało mi ciebie. Zrobiłam coś nie tak?
Zrobiło mi się jej żal. Wyglądała, jakby miała się rozpłakać. Chyba jednak jej też nie chodziło tylko o seks.
– Nie, skąd. Przepraszam. Mam teraz dziwny czas w życiu… nie powinienem cię tak olać. – Wziąłem głęboki oddech. – Wiem, że chodziło nam tylko o seks, ale chyba nie chcę tego dłużej ciągnąć. Chcę zaprosić inną… na randkę. A to chyba oznacza, że nie powinienem sypiać z kimś innym. Naprawdę mi przykro…
Zwiesiła smutno głowę.
– Rozumiem…
– Hej. – Podszedłem do niej i uniosłem palcem jej podbródek, by na mnie spojrzała. – Ty też nie powinnaś ograniczać się tylko do relacji seksualnej, wiesz? Jesteś naprawdę piękna. I zabawna. Świetnie się z tobą bawiłem. Na pewno znalazłabyś faceta, który by cię za to pokochał.  
– Już raz znalazłam – powiedziała z goryczą w głosie. – Przekonał mnie, że nie nadaję się do związków. Że umiem jedynie dawać dupy. – Zaszkliły jej się oczy.
– To nieprawda – rzuciłem ostro. – Trafiłaś na jakiegoś debila, ale nie powinnaś się poddawać. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Żebyśmy oboje byli.  
Westchnęła.  
– Rozumiem. Choć trochę mi szkoda. Stanowiliśmy dobry zespół. – Uśmiechnęła się lekko.
– Chcesz przez to powiedzieć: seks był dobry? – Zaśmiałem się. – Był. Ale…
– Nie musisz się tłumaczyć – przerwała mi. – Naprawdę cię rozumiem. Mam nadzieję, że ta dziewczyna zgodzi się na randkę. Jeśli nie, to jest naprawdę głupia.
Zaśmiałem się szczerze. Było mi głupio, że tak ją olałem, bo naprawdę ją lubiłem. Teraz tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu.
– Dam ci znać, co odpowie. – Zawahałem się, po czym dodałem: – Przyjaciele?
Uśmiechnęła się, przecierając oczy.
– Przyjaciele – przytaknęła i stanęła na palcach, by mnie objąć. Przytulaliśmy się przez dłuższą chwilę. W końcu się odsunęła i powiedziała: – No dobra… to ja już pójdę. Muszę iść do pracy. I jeszcze raz przepraszam za najście. – Ruszyła w stronę drzwi.
– To w końcu gdzie pracujesz? – zawołałem za nią, a ona odwróciła się i parsknęła śmiechem.
– Może kiedyś ci powiem, przyjacielu.
To była jedna z najdziwniejszych rozmów, jakie kiedykolwiek odbyłem, ale cieszyłem się z obrotu spraw. Nigdy nie miałem takiej “przyjaciółki”, ale Angelika jakimś cudem natchnęła mnie, by w końcu zebrać się w sobie i zaprosić Hayley na randkę. Musiałem tylko poczekać na odpowiedni moment.  


Hayley

Ostatnie dwa dni były dziwne i wiedziałam, że to była moja wina. Byłam taka głupia. Wyskoczyłam z tym spacerem jak idiotka. Nick zaproponował seks, a ja… Może gdybym wypiła ze dwa drinki, nie zawahałabym się. Ale byłam trzeźwa. I sama nie wiedziałam, czego chciałam. Poza tym, nie byłam z żadnym facetem od miesięcy, a Nick był… sobą. Był najlepszym kumplem mojego brata. Nie wiedziałam, jak Will by zareagował, ale przypuszczałam, że nie byłaby to pozytywna reakcja. Nie chciałam wchodzić między nich. To było tylko głupie zauroczenie… do czasu. Teraz już sama nie byłam pewna, co czułam. I czy byłam na cokolwiek z tego wszystkiego gotowa.
Wracałam z parku razem z Milo, gdzie biegaliśmy tak jak zawsze. Na schodach minęliśmy jakąś dziwnie znajomą dziewczynę, ale nie mogłam sobie przypomnieć, skąd ją znałam. A potem nagle mnie olśniło, potknęłam się i prawie wybiłam zęby. Angelika. Widziałam jej zdjęcie na telefonie Nicka, gdy do niego dzwoniła wtedy na lodowisku. Ziemia osunęła mi się spod nóg i musiałam usiąść. Serce waliło mi boleśnie w piersi. A więc to tak? Chciał mnie zaciągnąć do łóżka, a kiedy mu się nie udało, sprowadził sobie Angelikę? Oczy mnie szczypały i nie wiedziałam, czy dam radę powstrzymać łzy. Zamrugałam gwałtownie, starając się oddychać głęboko i powoli. Milo zaszczekał ze szczytu schodów, żeby mnie popędzić. Podniosłam się i dowlokłam do mieszkania. Wcale nie chciałam tam wracać. Otworzyłam drzwi, a pies od razu pobiegł do kuchni do miski z wodą, a ja oparłam się o nie. Nagle opuściły mnie siły. Powoli zdjęłam buty, mając ochotę po prostu zniknąć.
– Dobrze się czujesz? – Usłyszałam głos Nicka dochodzący z salonu.
– Nie – mruknęłam, patrząc w podłogę.  
– Stało się coś?  
– Nie.
Tak. Ty się stałeś. Angelika się stała.
Ruszyłam korytarzem w stronę łazienki. Pod prysznicem będę mogła płakać, ale jeszcze nie teraz. Łzy popłynęły, gdy tylko zamknęłam drzwi. Zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam pod gorącą wodę. Nie wiedziałam, ile czasu stałam i płakałam, zamiast się umyć, ale w końcu musiałam wyjść. Przemknęłam do pokoju szybko, żeby nie wpaść na Nicka. Miałam ochotę zakopać się pod kołdrą i nie wychodzić. Mój telefon jednak ciągle wibrował, powiadamiając o kolejnych wiadomościach na grupie. Chcieli mnie wyciągnąć na imprezę. Znowu. Już im pisałam, że źle się czuję, kiedy nagle palce zawisły nad ekranem. Właściwie dlaczego miałam siedzieć w domu i się nad sobą użalać? Przecież obiecałam sobie, że nie będę już przez niego płakać. Usunęłam wiadomość i odpisałam, że bardzo chętnie z nimi wyjdę.
Godzinę później byłam już pomalowana, podobnie jak poprzednim razem podkreśliłam oczy mocnym makijażem. Włosy lekko pokręciłam. Założyłam bordową sukienkę z długim rękawem zasłaniającą praktycznie wszystko. Miała jedynie wycięcie na dekolcie. Do tego szpilki, mimo że nadal trochę bolały mnie nogi po ostatniej nocy spędzonej na obcasach. W uszy wpięłam długie błyszczące kolczyki i byłam gotowa. Napisałam wiadomość do Willa, po czym wyszłam z pokoju i ruszyłam do wieszaka, na którym wisiał mój płaszcz.  
– Gdzie się niby wybierasz tak ubrana? – usłyszałam ostry ton Nicka.
– A ty co? Moja niańka? Co ci się nie podoba w tej sukience?
– Cała mi się nie podoba. Kto to projektował, że wszystko jest zasłonięte, by cycki były tak wyeksponowane? – Wstał z kanapy, podszedł do mnie i skrzyżował ramiona. – Gdzie idziesz?
O co mu chodziło? Przez chwilę pomyślałam, że może Will go nasłał, ale przecież odpisał “baw się dobrze”, a potem jeszcze “uważaj na siebie”.
– Wychodzę. Nie muszę ci się spowiadać. Niezmiernie mi przykro, że nie podoba ci się moja sukienka. – Wzięłam płaszcz z wieszaka i go założyłam.
– Aha, więc ty miałaś prawo wtrącać się w moje życie, ale ja nie mogę zapytać, dokąd idziesz?
– Możesz. Oczywiście, że możesz. Wybacz, spieszę się. Drinki same się nie wypiją. Może jakiś inny przystojny barman mi je zaserwuje. Jak one się nazywały? Truskawkowe daiquiri?
– O co ci chodzi? – Zacisnął zęby, wyraźnie wkurzony. – Co ja ci zrobiłem?
– Nie czekaj na mnie.
Próbowałam się uśmiechnąć, ale się nie udało. Złapałam za klamkę i wyszłam, ale zdążyłam jeszcze usłyszeć wściekłe wołanie:
– Nie martw się, nie zamierzam!
Zbiegłam po schodach, uważając, żeby nie skręcić sobie kostki. Odpychałam myśli o Nicku razem ze łzami, które usilnie chciały zniszczyć mój makijaż. Musiałam zapomnieć. Chociaż na jedną noc. Kevin już czekał na mnie na zewnątrz.  
Miałam okropny humor, ale po dwóch drinkach zaczęliśmy tańczyć i poczułam się lepiej. Po kolejnych dwóch prawie zapomniałam, że chciałam zapomnieć, aż nagle wpadłam na faceta, który był podobny do Nicka. Czarne włosy, brązowe oczy, gładko ogolony. Przetańczyłam z nim resztę wieczoru. Był słodki i nie tak pijany jak ja, ale i tak wymieniliśmy się numerami telefonów. Powiedział, że zadzwoni, bo chce mnie jeszcze zobaczyć. Cieszyłam się jak głupia. Podobał mi się, był w moim typie i chciałam sprawdzić, czy coś z tego będzie. Chociaż gdzieś z tyłu głowy świeciła się czerwona lampka, że to tylko podróbka Nicka, spychałam to ostrzeżenie jak najgłębiej się dało. Nick miał Angelikę, a ja nie miałam nikogo. Jeszcze.  
Derek wręczył mi drinka, ale Kevin wyrwał mi go, zanim zdążyłam się napić, twierdząc, że wypiłam już za dużo. Może i tak było. Straciłam rachubę. Dziewczyny zjawiły się chwilę później, ogłaszając koniec wieczoru. Zabrały nasze płaszcze i wpakowały mnie do samochodu Kevina. Nie zdążyłam się nawet pożegnać z Derekiem. Zanim dojechaliśmy, prawie zasnęłam. Chyba rzeczywiście wypiłam za dużo, bo Kevin musiał mnie odprowadzić pod same drzwi, a potem je otworzyć. Weszliśmy, a właściwie wpadliśmy do środka, a później na ścianę. Zaczęłam się śmiać.
– Hayley! – wysyczał Kevin. – Cicho, wszystkich obudzisz.
Zrzuciłam szpilki, nadal trzymając się Kevina.
– Sprowadziłaś sobie towarzystwo do spania?  
Zaskoczona spojrzałam na Nicka.
– Widzisz? Obudziłaś go – mruknął przyjaciel, próbując się wyplątać z moich objęć, ale ja nie zwracałam na niego uwagi.
– Więc jednak czekałeś? – zapytałam zaczepnie.
– Skoro już musisz wiedzieć, gadałem z koleżanką, ale mi to przerwałaś.
– Koleżanką – powtórzyłam i się zaśmiałam.
Kevin się pożegnał i wyszedł, ale ledwo to zauważyłam. Ledwo stałam na nogach i tylko ściana za plecami trzymała mnie w pionie.
– Jesteś kompletnie pijana. Chcesz sobie przypomnieć, jak mnie za to krytykowałaś? – Nick wyciągnął do mnie ręce, ale wyraźnie nie był zadowolony. – Chodź, pomogę ci.
– Więc ty możesz pić, a ja nie? Może miałam powód. – Nie chciałam, żeby mi pomagał, ale moje ciało już odepchnęło się od ściany i wpadło w jego ramiona.
– A jaki to niby powód?
– Nie chcę o tym rozmawiać. – Objęłam go w pasie. – Bolą mnie nogi. Kręci mi się w głowie. Możemy się położyć?
– My? – Coś w jego głosie się zmieniło.
– Mogę spać z tobą?
– Co? – Rozkasłał się, jakby próbował zamaskować śmiech. – Chyba naprawdę się upiłaś.  
– No i co z tego? Sama nie dam rady zdjąć tej sukienki… – Przytuliłam się do niego. – Jesteś taki cieplutki.
Teraz już naprawdę zaczął się śmiać.
– A ty jesteś taka pijana. W porządku, możesz ze mną spać, ale ostrzegam, że nie mam piżamy i śpię w samych bokserkach.
– Ja też nie mam piżamy. Została u Willa, a chyba nie będziemy go budzić…
Zaśmiał się cicho. Powoli ruszyliśmy w stronę jego pokoju.
– Dasz radę się przez chwilę nie wywalić? Zapalę lampkę.
– Nie wiem. Nie obiecuję. A możemy się najpierw położyć?
– Jak chcesz, to się kładź, ale z niczym ci nie pomogę, jeśli nie będę nic widział. Poczekaj chwilę. – Odszedł na bok, zapalił małą lampkę i po chwili był już z powrotem. – Naprawdę mam cię rozebrać?  
– Wstydzisz się? Ja ciebie rozbierałam. Pora na rewanż.  


Nicholas

Hayley wywoływała u mnie dziwne uczucia. Z jednej strony chciało mi się śmiać, a z drugiej byłem cholernie podniecony i starałem się tego nie okazywać. Jeszcze przed chwilą byłem na nią wściekły. Znowu jej o coś chodziło, znowu była na mnie wściekła i nie mówiła, o co jej chodzi. Niby jak miałem się domyślić, o co się wkurzała tym razem? Nic jej nie zrobiłem. Powiedziała, żebym nie czekał, a ja i tak to zrobiłem, choć nie zamierzałem się przyznawać. Cała złość minęła mi w chwili, gdy się na mnie uwiesiła i zapytała, czy może ze mną spać. Kompletnie mnie tym rozbroiła. A potem… poprosiła, żebym ją rozebrał. Kolejna próba silnej woli. Nie chciałem jej obmacywać, zwłaszcza po tym, jak się tak dziwnie zachowywała, ale tak cholernie mnie kusiła, że ledwo byłem w stanie myśleć.
– Rewanż, powiadasz? – mruknąłem, wdychając jej zapach. – W porządku. Znowu masz jedną część bielizny?
– Tym razem dwie. Chcesz zgadywać?
– Nie muszę, bo zaraz to zobaczę. – Zajrzałem na jej plecy. – Czy to cholerstwo ma suwak?  
– Gdyby miało, jakoś dałabym radę sama – zaśmiała się.
– No dobra. – Zjechałem ręką do dolnej krawędzi jej sukienki i zacząłem przesuwać w górę. – Czy… to jest okej?
– A możesz szybciej? Szpilki to nie najwygodniejsze buty na świecie i strasznie bolą mnie nogi.
– Jak sobie życzysz. – Niemalże jednym ruchem zdjąłem jej sukienkę przez głowę, próbując nie gapić się na jej bieliznę i ciało. – Proszę. Coś jeszcze? Może przynieść ci wody?
– Tak, wody. Dziękuję.
Poszedłem do kuchni po wodę, zastanawiając się, jak do cholery mam przy niej zasnąć. Już poprzednio to było trudne, a nie leżała obok mnie w samej bieliźnie.  
Wróciłem, a Hayley już leżała na łóżku, ale nie przykryła się kołdrą, więc miałem przed sobą jej ciało w całej okazałości. Natychmiast odwróciłem wzrok. Czułem się, jakby to był jakiś test. Już nie wiedziałem, o co jej chodziło.
– Proszę. – Postawiłem szklankę z wodą gdzieś obok niej, po czym przeszedłem na swoją połowę i zacząłem się rozbierać, choć czułem się dziwnie, gdy mnie obserwowała. – Chcesz moją koszulkę do spania? – zapytałem, zerkając na nią kątem oka.  
Podniosła się na łokciu i wyciągnęła rękę po koszulkę. Podałem ją jej, po czym zabrałem się za rozpinanie spodni. Gdy już byłem w samych bokserkach, położyłem się obok niej, czując się tak dziwnie, jak chyba jeszcze nigdy. Nawet nie wiedziałem, co powiedzieć. Przykryłem się szybko kołdrą, by przypadkiem nie zauważyła wybrzuszenia, które zrobiło się w bokserkach. Albo raczej – które ona zrobiła.
Hayley siedziała już w mojej koszulce, ale po chwili wyciągnęła spod niej swój biustonosz i rzuciła go gdzieś na podłogę.  
– Tak lepiej – powiedziała i położyła się obok, zdecydowanie bliżej niż powinna. – Nick… – Przytuliła się do mnie. – Nie chcę, żebyś się wyprowadzał…
Niemal zesztywniałem, gdy jej ręka dotknęła mojej nagiej klatki piersiowej, ale to w końcu nie był pierwszy raz. Chyba się wahałem, bo nie byłem pewny, o co jej chodziło, co myślała, czemu się tak zachowywała… no i była pijana. Nie mogłem o tym zapomnieć.
– Odniosłem wrażenie, że jednak chciałaś, by mnie nie było.
– Myślałam… że będzie mi mniej smutno, jak się wyprowadzisz, jeśli będę cię unikać, ale… jesteś moim światłem… bez ciebie nie dam rady… nie chcę… – jęknęła i miałem wrażenie, że zaraz się rozpłacze.
– Dobrze. – Z wahaniem wyciągnąłem rękę, by mogła położyć się na moim ramieniu, a dłonią zacząłem głaskać ją po różowych włosach. – Nie wyprowadzę się. – To była szybka zmiana decyzji, ale jak mogłem jej odmówić? Powiedziała, że jestem… jej światłem. Potrzebowała mnie, jak chyba jeszcze nigdy nikt. Nie mogłem jej zostawić.  
– Naprawdę? Zostaniesz?
– Pewnie bym się zanudził, jakbym był sam.  
– Jesteś taki cieplutki – powiedziała sennie, wtulając się we mnie jeszcze bardziej.
To było absolutnie dziwaczne. Nie wiedziałem, czy w ogóle dam radę zasnąć i co pomyśli Will, jeśli nas rano takich zobaczy, ale nie miałem serca tego przerywać.  
– To co, gasimy światło? – zapytałem po chwili.
– Ty gaś. Ja się nie ruszam.
– Niech ci będzie. – Wyciągnąłem drugą rękę, by dosięgnąć lampki. Pstryknąłem i ogarnęła nas ciemność. Już miałem ułożyć się wygodniej i zamknąć oczy, ale nagle coś mi się przypomniało. – Hayley?
– Tak?
– Kiedy niby mnie rozbierałaś?
– Hmm… wtedy, kiedy wróciłeś pijany i zakrwawiony… mówiłeś, że pokój wiruje i… – zaśmiała się cicho. – Role się odwróciły, co?
– Zdawało się, że powiedziałaś, że zrobiłem striptiz…  
– Ty tak powiedziałeś…
– Mhm. Mam nadzieję, że chociaż podobało ci się to, co widziałaś. – Jej bliskość doprowadzała mnie do szału. Niczego bardziej nie chciałem, niż żeby przesunęła rękę niżej, ale zdawałem sobie sprawę, że to nie czas ani miejsce. No, może miejsce było odpowiednie, ale nic poza tym. Byłem jednak bardziej pewny niż kiedykolwiek, że chcę gdzieś ją zaprosić. Ta dziewczyna poprosiła mnie, by mogła ze mną spać. Nie chodziło jej o seks. Musiała coś do mnie czuć. Nie prosiłaby mnie o to, gdyby niczego nie czuła. Prawda?  
– Podobało. – Wyczułem, że się uśmiecha. – Nawet bardzo.
Zarzuciła na mnie nogę, jej udo otarło się o wybrzuszenie w moich bokserkach, a po chwili przeniosła tam też swoją dłoń.
– Podobam ci się? – zapytała cicho.
Chyba odebrało mi mowę. I mózg. I oddech. Nie byłem w stanie myśleć. Wiedziałem, że pewnie nic nie będzie z tego pamiętać, ale i tak…
– Chyba to widać – wykrztusiłem.
– Raczej czuć.
– To też… – Przełknąłem z wysiłkiem ślinę, jednocześnie chcąc i nie chcąc, żeby zabrała rękę. – A tobie nadal się podoba to, co czujesz?
– Tak.
Jej dłoń wróciła na swoje miejsce na mojej klatce piersiowej, a Hayley ziewnęła, wtulając się we mnie jeszcze bardziej. Musiałem wziąć parę głębokich oddechów, by tętno wróciło mi do normy. Nie powiedziałem już nic poza:
– Dobranoc.
– Dobranoc.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 5588 słów i 30597 znaków.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Wiem, że nie bardzo Wam się to spodoba, ale mam do wyboru, albo to napisać, albo nic. Czy Hayley nie stać na nic lepszego jak upijanie się i pokazywanie majtek? Fakt, nie jest hipokrytką( o ile Kim nią jest) jak Kim i podobnie jak Nick myśli dolnym mózgiem, ale sądziłem, że stać ją na coś więcej. Możecie być obie na mnie złe, ale personalnie nie akceptuję kombinacji alkoholu i seksu. Poza tym część okej. :smile:

  • candy

    @AlexAthame ale nie było tu żadnego seksu :)

  • AlexAthame

    @candy Nie sądziłem że będę musiał to napisać. Naprawdę chcesz to przerabiać ze mną? Piszęc seks miałem na myśli całościowe zachowanie.Z definicji wyniką ze jest to ZESPÓŁ zachowań dążący do zaspokojenia popędu seksualnego. Ptaszki ćwierkają, niektóre wykonują taniec. Hayley chciała pokazać Nickowi, że ma jeszcze inne majtki niż w gwiazdki. Wtedy jej zachowanie nie miało charakteru seksualnego, chyba się zgodzisz.Teraz zdecydowanie tak.Chyba również się zgodzisz, czy zgodzicie, bo nie wiem jak w waszym przypadku przebiega wspólne pisanie, że Hayley nie zdecydowalaby się na takie posunięcie na trzeźwo.Nie twierdzę, że nie pragnie Nicka, bo to dawała odczuć od początku.Jesteśmy daleko za pingwinami, bo one potrzebują dwóch sekund by wybrać wlaściwego partnera i robią to na trzeźwo. Jak już dałem odczuć, wcale tak bardzo nie potępiam Kim, bo nie do końca wiem co tam w jej głowie było. W ich wypadku jedna szczera rozmowa wszystko by rozwiązała. To co się dzieje w realbym życiu nie jest naturalne. Wszystko w koło nakłania młodych ludzi do jednego, a KK głosi, że to dopiero po ślubie. Najbardziej pełna hipokryzji organizacja na świecie. Nie to miałyście na myśli pisząc o zasadach Kim?

  • candy

    @AlexAthame Mamy być złe? Bo wyraziłeś swoje zdanie? Bez przesady. Masz do tego prawo. Nie akceptujesz kombinacji seksu i alkoholu? Okej. Czy Hayley nie stać na nic lepszego? Hmm, może i tak, ale biorąc pod uwagę jej stan psychiczny i samoocenę, która do najwyższych niestety nie należy, chyba mogła trochę odreagować? Uczucia do Nicka też niczego jej nie ułatwiają. Nie zaciągnęła go do łóżka, tylko z nim flirtowała. Podobało jej się, że tak na nią patrzył, a alkohol też zrobił swoje. Może przesadziła z tym pokazywaniem majtek, ale kto nie popełnia błędów? Może na trzeźwo by tego nie zrobiła, bo nie jest na tyle pewna siebie, a ich relacja na takim poziomie, ale procenty sprawiły, że puściły jej hamulce. I tak masz rację, co do Kim i Kościoła. Nie bój się wyrażać swojego zdania, bo nie gryziemy xD ~ Ryunique

  • Wer...

    @AlexAthame A dlaczego tak o wszystkiego się czerpiesz to jest opowiadanie a ty piszesz tak jakby to była historia z życia wzięta. Nie wszystkie postacie mają identyczne poglądy każdy jest inny Hayley też ma swój sposób i dopiero drugi raz była na imprezie więc jej trochę puściły hamulce.

  • AlexAthame

    @candy Nie wiem kto napisał początek? Ryunique?Bo jezeli Candy, to nie za wyrażanie swoich opinii prywatnie, jestem nadal na czerwonym pasku?Co do opowiadanka.Jestem taki i w życiu.Jak kogoś polubię to już nie zmieniam zdania.Czytam od początku i mam obraz Hayley. Może to co napisałem o niej, wygląda na potępienie? Jeżeli tak to nie to miałem na myśli. Z tego co napisałyście, Hayley nie jest to typ Angeliki, chociaż i tamta miała okoliczności łagodzące. Jestem nadal za Hayley i do końca będę. Z perspektywy prawie pięciu dekad doświadczeń odnoszę wrażenie, że prawda jest najważniejszym wyznacznikiem.Prawda i siła charakteru. Mamy zbyt mało właściwych osób do naśladownia. Wszyscy kłamią to i my kłamiemy. Życie to nie jest bajka. Ale kto takie je robi? My sami. Jest ciężko zacząć od siebie. Zawsze mamy wytłumaczenie. :)

  • AlexAthame

    @Wer... Czytam to opowiadanie, bo jest realne.Nie wiem kim jestes, bo nie jestes zarejestrowany(a).Ja się nie czepiam tylko reaguję i wyrażam opinie.Wychowałem dziecko któremu nie puszczają hamulce.Jeździsz samochodem? Czasem wystarczy,  że raz jest problem z hamulcami. Oczywiście masz prawo do krytyki moich komentarzy, ale NIGDY nie piszę komentarzy typu: Super, kiedy następne. Myślę, że autorki nie odbierają tego co piszę pod ich odcinkami, jako krytyki dzieła, tylko odwrotnie. Napisałem raz, że to jedno z lepszych opowiadań na tej stronie i zdania nie zmieniam. Ja nie zmieniam zdania.

  • Wer...

    Co część to lepsza ❤️
    Kiedy kolejna ?

  • candy

    @Wer... dziękujemy <3 regularnie co trzy dni wrzucam :)