! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.9

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.9Dziewczyna weszła do klasy i już jej humor nagle wyparował... ”Przecież to nie może być prawda... To jakieś żarty”.
Nie dość że jej stałe miejsce było zajęte, to jeszcze przez te laski z centrum. 'Jaki pech' pomyślała, 'dlaczego akurat one'. Zgromiła je wzrokiem i spojrzała po chwili na nauczycielkę która przerwała jej rozmyślenia.
-Dzień Dobry, witamy z powrotem. Siadaj.
-Dzień Dobry, może mi pani powiedzieć czemu one zajmują moje miejsce ?
-To są Twoje nowe koleżanki, lepiej poznacie się na przerwie. Będą chodziły tutaj do szkoły więc na pewno się polubicie i nie będzie żadnego problemu, ale o tym porozmawiamy na godzinie wychowawczej. Teraz mamy matematykę. Więc siadaj z nimi albo tam gdzie jest wolne.
-Ale proszę pani...  
-Nie mam żadnego ale. Siadaj.
-Yhh... - Zrezygnowana ruszyła w stronę ławki znajdującej się w drugim rzędzie. Humor wcale jej już nie dopisywał a lekcja się dłużyła niesamowicie.
W końcu zadzwonił dzwonek, dziewczyna jako pierwsza opuściła klasę i ruszyła w kierunku sali z numerem 9 gdzie miała mieć kolejną lekcję. W niezadowolonym humorze zleciała jej większość lekcji, teraz został jej jeszcze tylko wf. Siedziała w szatni i kończyła się przebierać po chwili do szatni weszły 4 dziewczyny które już zdążyła znienawidzić, nie znając nawet ich imion...
-Wiesz że palenie szkodzi zdrowiu? Poza tym niszczy urodę. -Odezwała się jedna z nich, była niskiego wzrostu, brązowe oczy, i czarne włosy. Choć wydawało się jej że farbowane. To była ta która wylała na nią ten napój w kawiarence.
-O czym ty kurde mówisz?
-Widziałam jak palisz na długiej przerwie.
-Ślepa chyba jesteś.  
-Oj nie, wzrok to ja mam świetny.
-Taa jasne...
-Ciekawe co by zrobili nauczyciele jak by się dowiedzieli.
-Nie masz nic na mnie.
-Naprawdę? A to?- Wyjęła z kieszeni telefon i pokazała jej zdjęcie na którym było widać jak pali...  
-Jesteś śmieszna... Powinnaś chociaż trochę użyć swojego mózgu i pomyśleć. Raz to każdy mógłby być, dwa to jest poza terenem szkoły. Nauczyciele nic ci z tym nie zrobią.
-Tak? A co z twoimi przyjaciółmi?
-Od nich to ty się odczep...
-Niech pomyślę... Nie
-Tak trudno jest myśleć jak się nie ma mózgu.
-Coś o tym wiesz?
-Nie, ty wiesz to lepiej. I tak czy inaczej masz się trzymać od nich z daleka.- Powiedziała już wkurzona a dziewczyna się tylko zaśmiała i odeszła do swoich psiapsiółek. A ta wkurzona poszła na salę gimnastyczną gdzie była reszta dziewczyn. Miały grać w siatkówkę, podzieliły się na drużyny. Wyszło tak że była przeciwko tym laskom więc cieszyła się z tego. Zawzięcie grały cały mecz, przyjmowały, przebijały, ścinały... Zostało 20 minut do końca, setowa dla drużyny Anety, iii... Wygrały!
Uśmiechnęła się wrednie do barbie i poszła z resztą dziewczyn do szatni. Cieszyła się każdą wygraną, już tak miała a jeszcze pokonać swoje rywalki... Bezcenne. Przebrana wyszła z szatni a potem ze szkoły, zdziwiła się gdy zobaczyła Kacpra opierającego się o jego auto. 'Ale trzeba przyznać wygląda bosko'-przemknęło jej przez myśl za co się skarciła.
-Hej, zabieram cię na przejażdżkę i mam niespodziankę. Nie słyszę sprzeciwu.
Zaczęła się śmiać i przytuliła go na powitanie. Ten otworzył jej drzwi ze strony pasażera po czym zamknął i sam wsiadł do auta za kierownicę.
-A co z treningiem?- Zapytała gdy byli w drodze.
-Nie martw się treningami, wielki ja załatwiłem nam wolne- Powiedział a ona ze śmiechem popatrzyła na niego pytającym wzrokiem.- Oj no dobra, nie mamy dziś treningu bo mój tato ma ważne sprawy i coś tam z budynkiem było że dziś wszyscy byli zwolnieni.
-Aaa, to w sumie fajnie dzień wolny - Powiedziała usmiechnięta. Całą drogę siedzieli w ciszy ale była to przyjemna cisza, a po jakimś czasie chłopak zatrzymał samochód.
-Zamknij oczy
-Co? Niee
-No zamknij, nie ufasz mi?
-Ufam, ale...
-Nie ma ale, będę cię prowadził. Nic ci się nie stanie.
Kiwnęła głową już na tak i po chwili miała zawiązaną chustkę na oczach. Kacper wziął ją za dłonie a po jej ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Chciała tak zostać na zawsze, on, ona, oni za ręce, sami i razem... Mimo że wmawiała sobie że tak nie jest to zakochiwała się w nim. Z każdym dniem coraz bardziej.
Każdą wolną chwilę spędzali razem, treningi też mieli razem już od dłuższego czasu, pasowało im swoje towarzystwo, nie mogło być inaczej.  
Po chwili się zatrzymali i zdjął jej chustę, , a ona popatrzała na to wszystko i nie wiedziała co powiedzieć.
-łał..
Patrzyła na piękną polanę z kwiatami i jeziorkiem niedaleko. A niedaloeko nich leżał koc i koszyk.
-Ty to przygotowałeś?
-No pewnie, choć- Powiedział rozbawiony i pociagnął ją w stronę koca. Gdy byli już przy kocu on nagle się zatrzymał przez co ona na niego wpadła i się wywrócili. Przez dłuższą chwilę leżeli i patrzyli się sobie nawzajem w oczy, lecz po chwili już leżeli i się śmiali. Gdy się uspokoili usiedli na kocu i zjedki kilka kanapek i owoców.  
Leżeli i wpatrywali się w niebo...
-Mogłabym tak wiecznie.
-Jak?
-Tak, leżeć i wpatrywac się w niebo, wsłuchiwać się w tą przyrodę. Być nią otoczona. To piękne miejsce.
-W sumie to ja też, Zawsze przychodziłem tutaj gdy potrzebowałem pomyśleć, czy po prostu odpocząć. Wiesz to może być nasze miejsce, nikt oprócz mnie o nim nie wie. -Popatrzyła na niego i się uśmiechnęła, po chwili się podniósł i wyciągnął do niej ręce
-No dalej. Idziemy popływać...  
-O nie, ja nie chce, nie mam stroju nawet, poza tym pewnie zimna woda.
-Zdejmij sukienkę.
-Po co?
-Żebyś miała w czym wrócić  
-Ale... Że co?
-No to idziemy do wody i jeśli nie zdejmiesz sukienki to wylądujesz tam w niej. -Powiedział ze śmiechem po czym sam zdjął koszulkę i buty. Był w spodenkach a ona w ostatniej chwili zdjęła sukienkę gdyż wziął ja na ręce i wbiegł do wody.
-AAA!!! Kacper ! Ona jest zimna!
-Ojeej tak mi przykroo. -Powiedział śmiejąc się perfidnie z niej, wyciągnął w jej stronę ręce - Przytulić cię?-Rzucił kolejny raz ze śmiechem. Ta tylko na niego patrzyła, podeszła kawałek i ochlapała go wodą.
-No to jesteśmy kwita!
-Osz ty! Pożałujesz.- Wybiegła z wody i ganiali się po całej polanie jak małe dzieci a im sprawiało to frajdę.
Gdy złapał ją to zaczął kręcić się z nią. Gdy chwile odpoczęli ona nagle krzyknęła.
-Kacper!
-Co krzyczysz? Przecież jestem obok.
-Popatrz.
-No co? To tylko pomost.
-Aleś ty głupi, choć!- Powiedziała ze śmiechem i pociągnęła go w strone pomostu.- Na trzy skaczemy. Raz... Dwa... I trzy!- Wskoczyli do wody a po chwili się wynurzyli. -Kacper?
-Nom?
-Nie mam siły już.-Podpłynął do niej, wziął ją za ręce i gdy on już dotykał dna zatrzymał się. -Kacper ja nie dotykam jeszcze dna.
-Oj nie bój się, złap się mnie- Jak powiedział tak zrobiła, na początku chwilę się wachała ale raz się żyje... Objęła go rękoma za szyję a nogi oplotła mu w pasie. Zaniósł ją na koc i leżeli w ciszy.  
*
-Kacper? Idziesz ze mna na pomost? Ale nie skakać tylko posiedzieć, ewentualnie poleżeć.
-Ale co to za różnica czy tu czy tam?
-Nie marudź. -Wstałam i poszłam, usiadłam na pomoście a po chwili Kacper do mnie dołączył przy okazji okrywając mnie kocem. Jaki on jest kochany. Usiadł obok a ja na niego popatrzałam, wzięłam większy kawałek koca i zarzuciłam mu na plecy..
-Masz, bo jeszcze zachorujesz. Poza tym starczy go na nas dwoje i będzie cieplej.
Siedzieliśmy wtuleni w siebie i patrzyliśmy na zachód słońca. Cudowny widok. Popatrzałam na Kacpra w tym samym czasie co on na mnie a po chwili na swoich ustach czułam jego. Uczucie boskie, całował tak delikatnie jakby bał się że uciekne. Oddałam pocałunek, przecież marzyłam o tym żeby mnie pocałował.
Gdy się od siebie oderwaliśmy popatrzał na mnie, a w oczach miał iskierki. Z jego oczu mogłam wyczytać pożądanie a za razem strach, no i zdziwienie. Bez zastanowienia pocałowałam go kolejny raz, tym razem to on oddał pocałunek. Z chwilą leżeliśmy wtuleni w siebie, patrząc w gwiazdy. Na ciele poczułam chłodny powiew wiatru przez co lekko zadrżałam. Kacper popatrzył na mnie pytająco ale tylko cmoknęłam go w policzek i dalej leżałam. Jednak on nie dawał za wygraną, usiadł i na mnie patrzył...
-Może zbierajmy się już? Jest już ciemno, trochę zimno. Tak widzę że ci zimno. No i jutro przecież i tak idziesz do szkoły.
-Nieee...
-Tak choć, przecież jeszcze tu przyjedziemy. -Powiedział i pomógł mi wstać, przytulając się doszliśmy do koszyka i swoich ubrań. Gdy się ubraliśmy Kaper wziął koc i koszyk a ja wzięłam swoje szpilki które zdjęłam już na samym początku. I bardzo dobrze... Kacper dał mi swoją bluzę i szliśmy powoli do auta, gdy doszliśmy już to ja jako pierwsza wpakowałam się do auta. Włączyłam radio i wsłuchałam się w słowa piosenki. Jeszcze za nim ruszyliśmy zdążyłam odpłynąć w krainę Morfeusza.  
Obudził mnie czyjś głoś, otworzyłam leniwie oczy i tym kimś okazał być się Kacper.
-Księżniczko wstajemy. Już jesteśmy pod twoim domem.
-Wejdziesz?
-Nie mogę... Muszę jutro z samego rana tacie pomóc bo obiecałem.
-Ohh...
-Nie smuć się mała. Przecież spotkamy się jutro, tak?
-Mhmm.
-No widzisz. Szybko zleci, a teraz leć do domciu, przyszykuj się na jutro żebyś była do szkoły gotowa i potem widzimy się na treningu Skarbie.
-No dobra...
-No nie smuć się. Nie mogę patrzeć gdy jesteś smutna... Proszę cię Skarbie. Jeśli tak bardzo ci na tym zależy to mogę zostać.
-Nie, nie. Jest dobrze, a ty musisz się wyspać. Przecież spotkamy się jutro. Dobra to ja spadam.
-Myszko uśmiech. Dobranoc. -Powiedział i posłał mi uśmiech. Przybliżył się do mnie i lekko musnął moje usta. A to wystarczyło żeby humor się poprawił.
Wysiadłam z auta i poszłam do domu, wyjęłam telefon z plecaka a tam kilkanaście nieodebranych połączeń. Popatrzałam na zegarek a tam dochodziła 12 w nocy.  
-O kurwa... -Szepnęłam. -Oby wszyscy spali, oby wszyscy spali...
Po cichu weszłam do domu, póki co jest ciemno i nikogo nie widać... Wchodzę cichutko po schodach i idę do pokoju, szybko poszłam się ogarnąć. Wzięłam prysznic i przebrałam się, spakowałam się do szkoły i zeszłam do kuchni bo strasznie mnie suszyło. Gdy siedziałam na blacie ze szklanką soku dostałam sms-a.
~Kaczperek <3 :*~
"Dziękuje za dzień. Dobranoc Skarbie. Śpij dobrze. :* :* "
Po chwili namysłu odpisałam mu.
"Ja również dziękuje. Dobranoc :* "
Mimo wszystko uśmiechnęłam się na wspomnienie pocałunku z nim. I na wspomnienie dzisiejszego dnia. No ale przecież to nie oznacza że z nim jestem... Boże w co ja się pcham. Zachowywaliśmy się dzisiaj normalnie jak para, którą nie jesteśmy...
Gdy wybyła dwunasta zeskoczyłam z blatu, popatrzałam na jedno z wyjść z kuchni a tam w progu stał Nikodem. Najwyraźniej niezadowolony... Chciałam uniknąć z nim dzisiaj rozmowy więc skierowałam się do drugiego wyjścia, zdziwiłam się bardzo gdy zobaczyłam tam Łukasza. Również niezadowolonego...  
Nikodem podszedł do mnie i zaprowadził do salonu, stanął z Łukaszem na przeciwko mnie i przeszywali mnie wzrokiem.
-Jesteś najlepszą siostrą... -Zaczął mówić Nikodem.
-Jedyną siostrą. -Przerwałam mu. Za co popatrzał na mnie wkurzonym wzrokiem.
-Ale zaczyna wkurzać mnie twoje zachowanie. Nie jesteś pełnoletnia, jutro idziesz do szkoły, nie odbierasz telefonów, i wracasz o tej porze. ! Tobą muszą zająć się rodzice.
-Ciebie wszystko wkurza to raz, dwa ja sama potrafie się sobą zająć.
-Yhym właśnie widzę.
-Ale o co ci chodzi? Nie opuszczam się w nauce, nie wagaruje, mam dobre oceny. Człowieku!
-A wracanie do domu o tej porze?
-Boże. Raz się zdarzyło a ty już zaczynasz. Daj żyć !
-Dam żyć jak zajmą się tobą rodzice.
-Może niech zajmą się tobą, co !?
-Nie dziękuje, mną nie trzeba ale tobą owszem!
-Weź się zajmij sobą i tyle! Po kłopocie!
-Po kłopocie będzie gdy będziesz pod czyjąś kontrolą.
-Jestem już pod twoja i to mi kurwa wystarczy!.
Po moich słowach usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie. Powoli odwróciliśmy się wszyscy w tamtą stronę a tam stali rodzice, dalej w kurtkach. No tak więc jak zwykle wracają późno i ciekawe ile słyszeli...
--------------------------------
---------------------------------
----------------------------------
------------------------------------
-------------------------------------
------------------------------------------
A oto więc kolejna część ;) Mam nadzieje że się spodobała, że błędów jest coraz mniej. Za moją nieobecność bardzo przepraszam.  Przepraszam że krótkie ale nie dałam rady na razie nic dłuższego. Kolejna będzie dłuższa. Dziękuje za komentarze ;)  
Pozdrawiam :* /malineczka2208

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2377 słów i 13130 znaków, zaktualizowała 20 sty 2016.

4 komentarze

 
  • pola251990

    Super kiedy kolejna część ?

  • julkak

    Twoje opowiadanie wciąga <3  Czekam na kolejną część z niecierpliwością XD

  • Tessiak

    Fajne, dzieje się. Mam nadzieję, że ona zwiąże się z Kacprem, bo moim zdaniem pasowali by do siebie. Jestem też ciekawa ile słyszeli i co powiedzą rodzice ;) Czekam na ciąg dalszy :)

  • claire

    :) :) :) :) :)