! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.23

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.23Wyszliśmy razem stamtąd i pojechaliśmy do hotelu, tam już siedzieliśmy do późna śmiejąc się i w ogóle. Gdy Kuba pojechał z Zuzą położyliśmy się wszyscy spać. Przez następne dni spędzaliśmy czas na hali, chłopaki musieli trenować no a w tym Kacper musiał. Spotykałam się z Zuzą i wszystko pięknie się układało. Coraz bliżej była walka Kacpra. Ciężko trenowali ale mimo tego i tak ze mną spędzał czas, o dziwo nie kłóciliśmy się a to dobrze, ten czas płyną bardzo miło. Nastał dzień walk. Wszyscy od samego świtu na nogach, nie podzielałam ich pomysłu z takim wczesnym wstawaniem więc dalej leżałam w łóżku.  
-Wstawaj Myszko. -Powiedział Kacper wychodząc z łazienki.  
-Nie . Czemu tak wcześnie.?
-Wiesz jak to jest trzeba wszystko ogarnąć do czasu, wstawaj bo zaraz będzie Zuza z Kubą.  
-Coo? I dopiero mi mówisz?-Zerwałam się z łóżka i zaczęłam szukać ubrań. A Kacper tylko się nabijał. Ostatecznie postawiłam na czarne skórzane spodnie, biała bluzka i na to czarna skóra. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, pomalowałam, włosy zostawiłam rozpuszczone. Gotowa wyszłam z łazienki a Kacper akurat siedział i coś tam jadł.  
-Nie będzie ci w tym za gorąco?  
-Czemu niby?
-Bo jest ciepło.
-Nie, bez obaw. -Powiedziałam i się do niego dosiadłam. Po jakimś czasie zawitali nasi goście , przywitałam się z nimi i od razu wzięłyśmy się z Zuzą za ploteczki. Powiedziałyśmy chłopakom że idziemy się przejść i wyszłyśmy na dwór, doszłyśmy do jakiejś galerii więc zaraz chodziłyśmy po sklepach i obie sobie coś kupiłyśmy. Pod koniec naszej 'wycieczki' poszłyśmy do kawiarenki. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym.  
-Aneta jak to będzie z nami jak pojedziecie?  
-Nie wiem, będziemy pisać smsy ,emaile, dzwonić i w ogóle. Spotykaj jak się da. Poza tym za jakiś czas wakacje, na pewno jeszcze tu wpadniemy, albo wy do nas. No i przecież ty musisz być z Niko.  
-A ty znowu swoje. -Zaśmiałyśmy się a po chwili kilku chłopaków się do nas dosiadło.  
-Co takie ślicznotki robią tu same? -Odezwał się jeden z nich.  
-Rozmawiamy sobie więc możesz się stąd usunąć.  
-No co ty taka ślicznotka na pewno ma ochotę na spacer ze mną. Hm?  
-Za żadne skarby! -Wycedziłam przez zęby, jak on mnie wkurza. Nawet go nie znam a działa mi na nerwy. -A teraz łaskawie weź swoich kolegów i wypierdalaj stąd.  
-Ostra. Lubię takie. Jeszcze się spotkamy złotko. -Powiedział i wyszli.  
-Co to w ogóle było? -Zapytałam.  
-Oj nie wiem. Chodźmy już. -Wyszłyśmy z galerii i szłyśmy przez park a po chwili znów zaczepili nas ci idioci.  
-Mówiłem, szalejesz już za mną.
-Nigdy w życiu. -Powiedziałam i przyspieszyłyśmy kroku. Po chwili znalazłyśmy się na hali, byłyśmy lekko wkurzone tymi kolesiami.Wzięłyśmy sobie skakanki i skakałyśmy. Po chwili przed nami stanęli Kuba i Nikodem.  
-Co jest siostra? -Rzucił w moją stronę Nikodem.
-Yh nic a co?  
-Znam cię.
-Pogadamy o tym później, nic się nie stało.  
-No dobrze ale jak coś się dzieje to masz mówić.  
-Okej. -Powiedziałam i przestałam skakać. Muszę powiedzieć że nawet chociaż trochę pomogło. Odłożyłam skakankę i poszłam usiąść, przez resztę czasu przyglądałam się jak Kacper trenuje. Dosiadł się do mnie Kuba.  
-Na pewno wszystko okej?  
-Tak, dlaczego pytasz?
-Bo znam moją siostrę widzę jak coś się dzieje.  
-Spotkałyśmy w kawiarence takich kolesi. Przyczepili się na maksa...  
-Ale nic wam nie zrobili?
-Nie, spokojnie. Wybacz że poszłam z nią do tego klubu.  
-Spoko, troszkę przegięłyście no ale co było to było.  
-Kuba?
-Hm?
-Co byś zrobił gdyby Zuza była z Nikodemem?  
-Hm nie wiem, na pewno udusiłbym go gdyby ją zranił.  
-Ej ej nie zabijaj mi brata.  
-Haha wybacz, tak szczerze wydaje mi się że ostatnio jest weselsza, że to że Cię spotkała to dobrze. Że poznanie Nikodema dobrze jej zrobiło. Ale nie chcę żeby zrobiła sobie nadziei. On coś do niej czuje?
-Nie wiem, ale wydaje mi się że mają się ku sobie. W sumie fajnie byłoby gdyby byli razem, ale jest też odległość.
-No właśnie, no ale wszystko od nich zależy.  
-Tak właśnie. -Skończyliśmy rozmowę a chłopaki zaczęli się szykować do wyjścia. I po jakimś czasie wszyscy opuściliśmy halę. Szłam z Kacprem na samym końcu. Szliśmy w ciszy każde pogrążone w swoich myślach, teraz zaczęło do mnie docierać że za kilka godzin on stanie na ringu . Że coś może mu się stać, że coś może pójść nie tak.  
-Kacper a jak ci się coś stanie tam? -Zapytałam lekko przestraszona wyrywając go z zamyśleń.  
-Kochanie ale co miałoby mi się stać, wszystko będzie dobrze.  
-Będziesz na siebie uważał?  
-Tak. Nie martw się będzie dobrze, nic mi się nie stanie. -Zatrzymaliśmy się na chwilę po czym pocałował mnie i poszliśmy dalej. Posiedzieliśmy trochę wszyscy na świeżym powietrzu przed hotelem a o odpowiedniej porze wszyscy zebraliśmy się do wyjścia.  Gdy dotarliśmy na miejsce wszyscy poszli zająć nasze miejsca a ja z Kacprem i z jego ojcem poszliśmy do jednej z szatni. Gdy kierownik już pogadał z Kacprem wyszedł z szatni i zostaliśmy sami, Kacper przebrał się i po chwili był w spodenkach i na to miał zarzucony szlafrok? Czy jakoś tak. Siedziałam trochę zdenerwowana nie wiedziałam co będzie , i nie wiedziałam czy lepiej że tu jestem czy lepiej gdyby mnie nie było. Zaraz siedziałam na kolanach Kacpra i byłam w niego wtulona.  
-Kacper proszę cie naprawdę uważaj.  
-Słońce spokojnie, nie dramatyzuj już tak. Będzie okey.  
Pocałował mnie w usta a po chwili do szatni wszedł Nikodem informując go że już czas. Kacper szedł przed nami.  
-Nic mu nie będzie.-Powiedział cicho Nikodem. Czemu tylko do mnie to nie dociera? Strasznie się o niego boję... Przed wyjściem jeszcze na ring Kacper mnie pocałował i poszedł, natomiast ja doszłam do Zuzy i usiadłam koło niej a ona objęła mnie ramieniem. Niko podszedł do kierownika i coś tam gadali Kacprowi. Po chwili wszedł jego przeciwnik, popatrzył w naszą stronę a ja się cholernie zdziwiłam.  
-Zuza widziałaś to?
-Co?
-Kacpra przeciwnik to ten koleś co nas z kolegami zaczepił.  
-Co? -Szybko popatrzyła na niego a on się żałośnie uśmiechał w naszą stronę.  
Siedziałyśmy cicho, walka się zaczęła, ten chłopak też był silny. Mimo wszystko. Raz on zadawał ciosy raz Kacper. Czasem nie chciałam no to patrzeć, to było... Hm dziwne bo przecież trenuję to a tak strasznie mi na to patrzyć. Zagapiłam się, pogrążyłam się w własnych myślach gdy Kacper właśnie obrywał. Poderwałam się do góry patrząc na Nikodema który stał z kierownikiem i mogli się poddać w każdej chwili. W ochach miałam łzy patrząc na to co się dzieje. Cios, cios po którym Kacper padł ,ostatni cios który widziałam zanim stamtąd wybiegłam. Nie mogłam patrzeć na to dłużej, przecież powiedzieli że będzie dobrze, że nic mu nie będzie.  Nie wiem czy walczy dalej, czy wstał i walczy. To za dużo, nie dałabym rady gdyby mu się coś stało. Usiadłam na ławce niedaleko budynku, podciągnęłam nogi pod brodę. Z oczu płynęły mi łzy mimo że nie chciałam tego.  
-Aneta! -Usłyszałam głos Zuzy, która po chwili znalazła się koło mnie. -Ej kochana nie płacz.  
-Miał uważać, widziałaś co się tam działo?  
-Wiesz że tak wyglądają walki. Ale nic mu się nie stało gdy wybiegłaś stamtąd podniósł się i walnął tamtego kolesia. On wygrał. Nic mu nie jest. -Jej słowa uspokoiły mnie trochę ale chciałabym już wracać, chciałabym mieć go ciągle przy sobie żebym była pewna że nic mu się nie stanie. Po chwili Zuza wstała a ja zdezorientowana na nią popatrzyłam, uśmiechnęła się i zaraz koło niej stanął Kacper z Nikodemem. Patrzyli na mnie a ja na nich, mimo zadrapań Kacper był cały. Nic mu się nie stało. Nikodem wziął za rękę Zuzę i odeszli, Kacper zaś kucnął przedemną.  
-Słońce nie płacz.  
-Mówiłeś że będziesz uważał, mówiliście że będzie dobrze.  
-Ale jest dobrze, wygrałem. Skarbie naprawde nic mi nie jest. Proszę nie płacz. - Powiedział i mnie przytulił, po chwili wstaliśmy i poszliśmy do szatni żeby się przebrał. - Słońce poczekaj na mnie. Zaraz wracam. -Poszedł pod prysznic a ja usiadłam i się zastanawiałam czy nie za bardzo spanikowałam. Po chwili dosiadł się ten koleś, miał limo pod okiem i różne zadrapania.  
-No widzisz kolejny raz się spotykamy.  
-Spieprzaj.  
-Kotku no ale ty tego nie widzisz? -Zaczął coraz bardziej się przybliżać.  
-Najwyraźniej nie widzi, odpierdol się od mojej siostry! -Usłyszałam ostry głos Nikodema. Cieszyłam się że znalazł się akurat teraz tutaj. I po chwili siedzieliśmy sami, oparłam głowę o jego ramię.  
-Siostrzyczko jest okey?  
-Tak Nikoś.  
-Przepraszam.  
-Nie przepraszaj , za bardzo spanikowałam. Nie wasza wina. A gdzie Zuza?  
-Poszła pogadać z Kubą.  
-Jak jest między wami Nikoś?  
-Hm ...Tak inaczej, tak fajnie. Czuje się dobrze w jej towarzystwie nie to co te inne laski z którymi byłem. Chodziliśmy na spacery, gadaliśmy dużo, całowaliśmy się.  
-Coo?
-No, mógłbym z nią być ale nie wiem co będzie po naszym wyjeździe.  
-Nikoś chociaż spróbuj. Warto spróbować, bo możecie dobrze na tym wyjść. Będziesz mógł zawsze do niej jeździć w wolnych chwilach i w ogóle.  
-Oj siostra. Chyba ten jeden raz się ciebie posłucham.  
-Tak zmierzasz w dobrą stronę. A teraz leć z nią pogadaj. ! -Pognałam go a po chwili jak poszedł z szatni wyszedł Kacper już gotowy do wyjścia. Podeszłam do niego złapałam za rękę i spacerkiem wracaliśmy do hotelu. Już pojutrze stąd jedziemy, ja nie chce. Mogłabym tutaj mieszkać.  
Ostatnie chwile minęły szybko, ten wieczór i kolejny dzień. Właśnie kładłam się spać gdyż kolejnego dnia rano mieliśmy wracać. Chłopaki jeszcze siedzieli i gadali.  
-Dobranoc -Szepnęłam do nich i odpływałam już. Obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu, zauważyłam już że Kacper wstaje żeby go wziąć. Sięgnęłam po niego gdyż leżał na stoliku obok łóżka, i odebrałam.
-Halo?  
-Hej Kochana nie uwierzysz ! -Usłyszałam podekscytowany głos Zuzy.  
-No to mów. -Powiedziałam i się położyłam, zamknęłam oczy i leżałam.  
-Byłam na cudownym spacerze z Nikodemem było cudownie, po raz kolejny mnie pocałował i jesteśmy razem. Mimo odległości chcemy spróbować.  
-No to wielkie gratki.  
-Dobra ja już kończę bo wydaje mi się że idziesz spać. Spotkamy się jeszcze jutro przed hotelem. Dobranoc, papa.  
-Papatki. -Powiedziałam i rozłączyłam się. Przewróciłam się na bok, obok położyłam telefon i poszłam dalej spać. Następnego ranka wstałam wypoczęta ale i zmasakrowana. Cholernie bolała mnie głowa a w dodatku jakbym miała gorączkę. Kacper spał jeszcze sobie i żal było mi go budzić. Więc ostrożnie wstałam, wzięłam ubrania i zniknęłam za drzwiami łazienki. Po pół godzinie wyszłam stamtąd, ktoś zapukał w drzwi więc poszłam otworzyć. To był Niko.
-Siemka siostra, czemu on jeszcze śpi?
-Bo mi było szkoda go budzić.  
-A ile już nie śpisz?  
-Z około pół godziny.  
-Na pewno wszystko dobrze? Wyglądasz strasznie blado.  
-Tak, w porządku. -Powiedziałam i usiadłam na fotelu, a Nikodem zaczął budzić Kacpra. I gdy mu się to udało Kacper wstał wziął rzeczy dał mi buziaka w policzek i zniknął za drzwiami łazienki. W tym czasie zdążyli przyjść Kuba z Zuzą.  
-Hej Miśka , co ty tak blado wyglądasz?.- Powiedziała przytulając mnie i po chwili dotykając czoła. -Przecież ty masz gorączkę. -Powiedziała to  tak że na szczęście nikt nie usłyszał. Przecież to nic takiego.  
-Nie gadajmy o tym, opowiadaj lepiej jak tam u ciebie.-Powiedziałam gdy usiadła naprzeciwko mnie. Chłopaki gdzieś wyszli, ona zaczęła opowiadać a ja w tym czasie upewniłam się że wszystko mam spakowane. Gadałyśmy sporo gdy do pokoju wszedł Kacper z Nikodemem. -Gdzie macie Kubę? -Zapytałam.  
-Musiał pojechać, ojciec do niego dzwonił.  
-Aaa okej. -Nikodem podszedł do Zuzy i cmoknął ją w usta a po chwili ona siedziała na jego kolanach. To o zrobił Kacper i tak siedzieliśmy przytuleni.  
-Dobra my idziemy się przejść i pamiętajcie za półtorej godziny wszyscy na dole. - Powiedział Nikodem i wyszli z Zuzą trzymając się za ręce.  
-Masz na coś ochotę ? Spacer czy coś?  
-Nie.  
-Boli cię coś? Jesteś blada.  
-Głowa... -Powiedziałam i przytuliłam się do niego.  
-Skarbie to czemu nie mówisz. Chodź mój ojciec pewnie będzie miał jakąś tabletkę. -Wstaliśmy i Kacper wziął mnie za rękę i poszliśmy do pokoju kierownika. Gdy weszliśmy był tam on i kilka innych osób.  
-Cześć dzieciaki. Coś się stało. ?  
-Potrzebujemy jakiejś tabletki przeciwbólowej i w ogóle. -Powiedział Kacper a kierownik bacznie mi się przyjrzał, podszedł do torby i wyjął z niej coś. Dał zrywkę Kacprowi.
-Tu powinniście coś znaleźć. Mała nie choruj tutaj nam. -Powiedział a ja się uśmiechnęłam lekko i wróciliśmy do pokoju. Tam Kacper dał mi tabletkę i po chwili położyłam się spać.  
Obudziłam się gdy byliśmy w drodze powrotnej,  
-Hej, jak się czujesz?
-Lepiej ale nie najlepiej.  
-Tylko mi nie choruj co?
-To przejściowe.  
*
*
*
Witam z kolejną !  
Trochę krótka ale to przez samopoczucie. Wybaczcie. Zapraszam do komentowania i dawania łapek :) Do następnej ! Pozdrawiam! :*

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2526 słów i 13538 znaków.

11 komentarze

 
  • Kamilka889

    Wiesz ze kocham cie bardzo mocno , ale dawaj czesc bo cie odwiedze w tej twojej dziurze  <3  <3  :D  :D

  • Malineczka2208

    @Kamilka889 Już kochanie <3 Dziękuje za cierpliwość <3 :)

  • NataliaO

    Super :)

  • amis

    Kiedy kolejna nie moge się doczekać  :yahoo:

  • Saszka2208

    Bardzo bardzo fajne, albo wiesz co poprostu określe to jednym słowem 'ZAJEBISTE' pozdrawiam ;*

  • cukiereczek1

    Dalej:)) napisz mi komentarz jak będzie nowa część

  • Malineczka2208

    @cukiereczek1 Już dodana :)

  • mysza

    Dziwne, że wszyscy widzieli, że coś jest z nią nie tak a on zupełnie tego nie zauważył.

  • mariplosa

    Ciekawe  :)

  • Tosia12283

    Super :)

  • Misiaa14

    Cudo! !!

  • Lili797

    Cudo :-*

  • Kamilka889

    ❤❤