! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! #2 Cz.1

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! #2 Cz.1Szłam przed siebie, z oczu płynęły łzy... To nie tak miało być. Kurde no nie. Kojarzę drogę i wybieram drogę na skróty, chce jak najszybciej znaleźć się w domu. Po jakimś czasie zdejmuję szpilki z nóg i niosę je w rękach. Po czasie widzę już dom, trochę przyśpieszam i otwieram kluczami drzwi i wchodzę zamykając je z powrotem. Na zegarku wybija 6, od razu idę do pokoju... Zostawiam torebkę i wybieram z szafy ubrania, kieruję się do łazienki gdzie szybko biorę prysznic, zmazuję resztki makijażu. Wycieram się do sucha i zakładam dresy, koszulkę i zapinaną bluzę. Wiem że oni zaraz tutaj będą a ja nie chce z nimi gadać. Z nikim nie chce gadać. Chce zostać sama. Zamknęłam pokój na klucz od zewnątrz i skierowałam się na poddasze, gdzie w sumie nigdy nie wchodziłam. Nigdy nie miałam potrzeby... Ale teraz to miejsce wydaje się być najlepszym schronieniem. Otwieram drzwi i wchodzę po schodkach na górę. Dużo starych rzeczy, pewnie bezużytecznych i niepotrzebnych. Przeglądam niektóre rzeczy, znajduję swoje zabawki i różne pamiątki oprócz tego jakieś różne ozdoby i tak dalej.  
Mój wzrok napotkał jeden karton na samym końcu poddasza że aż prawie wcale go nie widać. Biorąc go usiadłam po turecku na podłodze z trudem otworzyłam karton a na wierzchu leżało kilka ubranek. 'Jak dla pięciolatki...' Przeszło mi przez myśl. Nic ciekawego, co mnie interesują ubranka jednak jeszcze zauważyłam jakąś dużą ramkę i trochę zdjęć. Zaczęłam je przeglądać i szczerze ze zdziwieniem. Byłam tam ja, Nikoś i jeszcze jeden chłopczyk i dziewczynka, zdjęcia były robione na tle morza ale i nie tylko. Gdzieś skojarzyłam że to Gdańsk, kiedyś  niby tam byłam jak rodzice opowiadali ale gdy byłam starsza to nie jeździliśmy tam. Rodzice nigdy nie zgadzali się na Gdańsk nie wiem czemu... Tyle czemu te zdjęcia nie były w albumach jak reszta? Coś tu nie grało, chyba. Przyglądnęłam się dużemu zdjęciu w ramce, czwórka dzieci przytulonych do siebie, wpatruję się w każde. Rozpoznaję dwójkę, mnie i Nikosia ale tej dziewczynki w ogóle a w tym chłopcu coś mi mówiło ale nie wiedziałam co...
Odłożyłam wszystko na bok a na dnie pudła były jakiś listy i papiery? Zaciekawiona ale i zdziwiona wyjęłam listy kładąc obok a w ręce biorąc papiery, po każdym przelatując wzrokiem przez co zdziwienie i zszokowanie rosło coraz bardziej... Po policzkach na nowo spływały łzy... Jak to możliwe? Czytałam dalej..
„Sąd przyznał opiekę 5-letniej Anety państwu Milik, gdyż dziecko przywiązało się do tej rodziny i powrót do biologicznej rodziny mógłby spowodować uszczerbek na psychice dziecka …” popatrzyłam na kolejny papier... „Sąd przyznał opiekę 5-letniej Sandry państwu Lewandowskim, gdyż dziecko przywiązało się do tej rodziny i powrót do biologicznej rodziny mógłby spowodować uszczerbek na psychice dziecka …”
O co tu kurwa chodzi? Zaczęłam płakać zaczynając rozumieć to co przeczytałam, odłożyłam papiery i wzięłam listy. Były pisane przez pięć lat. Powiedzcie że to jakieś żarty... Przeczytałam kilka listów i było coraz gorzej, i jeszcze to ukrywają. Nie chcieli żebym się dowiedziała, wrzuciłam wszystko z powrotem do pudełka i cała zapłakana zeszłam z poddasza. Poszłam do siebie do pokoju a przed nim stał Nikodem, Kacper, Adam... Odwróciłam wzrok, byłam zła, zrozpaczona, smutna, rozczarowana nie dało się opisać tego co czułam. Jak to Nikoś nie jest moim prawdziwym bratem, moje miejsce mogłaby zająć jego prawdziwa siostra? Dobija mnie to. 11 lat żyłam w pieprzonym kłamstwie i obłudzie. Coraz bardziej zamazywał mi się wzrok a ja nie chciałam przy nich wybuchnąć płaczem... Otworzyłam drzwi do pokoju odkładając koło łóżka pudełko po czym wyszłam z pokoju zamykając go ponownie. Poszłam do łazienki i od środka zamknęłam drzwi, nie wytrzymałam dłużej i wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem... A było tak pięknie! Byłam z Kacprem, z Nikosiem mi się układało bardzo dobrze, z Adamem nieźle się dogadywałam. Z przyjaciółmi też było w porządku. Siedziałam pod ścianą i płakałam, to za dużo jak na jeden raz. Znów przed oczami miałam Kacpra całującego się z tą dziewczyną... Nie dam rady, po prostu to koniec... Wstałam i poszperałam w szufladach i znalazłam to. Podeszłam do zlewu i zaczęłam...

*Pierwsze cięcie za to, że cię poznałam...
*Drugie cięcie za to, że cię pokochałam...
*Trzecie cięcie za to, że byłam....  
*Czwarte cięcie za to, ile poświęciłam....
*Piąte cięcie za tą wielką tęsknotę...
*Szóste cięcie za moją naiwność i głupotę....
*Siódme cięcie za to jaka się stałam...
*Ósme cięcie za to, że w tym toksycznym związku trwałam....
*Dziewiąte cięcie za to, że tak bardzo boli moje serce ....
*Dziesiąte cięcie za to, że już nigdy tak nie będzie ....
*Jedenaste cięcie za wszystkie krzywdy które mi wyrządziłeś....
*Dwunaste cięcie za ten nie opisany ból który po sobie zostawiłeś ....

*
*
*
Witam was kochani,  
już niedługo koniec roku;) ocenki poprawione?  
Hah tak taka odskocznia... Wiecie żeby się nie denerwować co będzie dalej. Dobra już nie przeszkadzam, miłego czytania :D
*
*

Krew płynąca po nadgarstku spływała do zlewu, lecz jednak nie tak miało skończyć się moje życie... Nie wiedziałam czy poczułam ulgę czy nie. Zmyłam krew z nadgarstka, zabandażowałam go i wyrzuciłam żyletkę. Wyszłam z łazienki, przed moim pokojem nie było nikogo ale słysząc głosy z dołu wiedziałam że są w salonie. Weszłam do pokoju otwierając go i podeszłam do pudełka, wszystko wyjęłam na biurko a ramkę ze zdjęciem położyłam na łóżko. Włączyłam sobie piosenkę i położyłam się na łóżku wpatrując się w zdjęcie... Te oczy gdzie ja je już widziałam? Ten uśmiech Niko. Mimowolnie uśmiechnęłam się przez łzy i po chwili znów zaczęłam płakać. Dlaczego ja mam takiego pecha?!  
Wzięłam spakowałam w torbę ubrania na przebranie i postanowiłam pójść potrenować albo w skrócie mówiąc wyżyć się, rozładować emocje.  
Zamknęłam pokój na klucz i zeszłam na dół, przeszłam niezauważalnie i wyszłam z domu lekko trzaskając drzwiami. Po 15 minutach byłam na miejscu, przebrałam się i poszłam na swoją salę gdzie było dwóch chłopaków. Po chwili okazało się że to był Kamil i Damian. Byli nawet sympatyczni, poza tym oni chyba byli z nami na walce w Poznaniu. Nie obyło się bez pytania co mi się stało w rękę na co odpowiedziałam że się skaleczyłam gdy robiłam kanapki, bo to było pierwsze co wpadło mi do głowy. Poćwiczyliśmy razem przez co zapomniałam o problemach , do końca treningu chłopaków zostało 10 minut, ja dzisiaj nie miałam treningu więc tak jakby wbiłam się. W sali zjawił się kierownik gdy mnie zauważył od razu przywołał do siebie.  
I pytania co tutaj robi? Co się stało w rękę? Czy wszystko w porządku? I tak dalej... Jakoś wybrnęłam z tych pytań ale gdy na końcu zapytał o mnie i Kacpra, jak nam się układa. Nie wiedząc co powiedzieć rzuciłam tylko że dobrze i muszę już iść. Poszłam się przebrać a gdy byłam gotowa do wyjścia dołączył do mnie Kamil z Damianem. Odprowadzili aż pod sam dom po drodze poprawiając humor, przez całą drogę się śmialiśmy i nabijaliśmy z wszystkiego. Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy na jutrzejszy wieczór na imprezę. Postanowiłam się z nimi wybrać i zabawić, może wypić? A może upić się i zapomnieć? Jeszcze nie wiedziałam... Weszłam do domu i przechodząc przez próg salonu wszystkie pary oczu zwróciły się ku mnie, gdy na nich patrzyłam znów chciało mi się płakać... Pod powiekami znów poczułam łzy, odwróciłam wzrok i poszłam do pokoju, biorąc ubrania poszłam pod prysznic po czym założyłam czarne dresy i białą bokserkę. Będąc z powrotem już w pokoju dostałam smsa od Kamila
~Hej, dziękujemy za trening ;) I wiesz dzwoń jak coś, a szczególnie jak humor nie dopisuje ;* Miłego dnia życzą Kamil i Damian ;) ~
Uśmiechnęłam się pod nosem i odpisałam mu.
~ Dziękuje również ;* Trenować z wami to zaszczyt xD A co do humorku macie może ochotę mnie odwiedzić? ~
~Dla ciebie wszystko mała, zły humor?~
~No trochę nie za dobry, to jak? Stawiam ciastka, coś do picia i chipsy~
~Ooo jeśli tak to będziemy za 10 minut ;)~
Uśmiechnęłam się i zeszłam na dół, wzięłam szklanki, ciastka, chipsy i poszłam na górę. Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi pobiegłam otworzyć, weszli z uśmiechami na ustach, przywitali się i poszliśmy na górę. Czułam jakbyśmy znali się dobre lata, dogadywaliśmy się dobrze, oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy, opowiadaliśmy kawały. A na mojej twarzy ciągle był uśmiech. Koło 20 odprowadziłam ich do drzwi i podziękowałam za wszystko. Wyszli a ja się odwróciłam i zobaczyłam tą trójkę. Nie wiedziałam czy mogę uważać Nikosia za brata, no w sumie tak bo za razem przecież należę do tej rodziny, te same nazwisko i w ogóle... Uśmiech zniknął z mej twarzy a ciszę pomiędzy nami przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości.
~Uśmiechnij się, pamiętaj że zawsze jesteśmy koło ciebie;* Dobranoc~
Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech, popatrzyłam na Kacpra który był chyba zły. No tak pewnie myśli że go zdradzam?  
-Raz czemu oni u ciebie byli? Dwa co to jest?! -Warknął i pokazał na nadgarstek.  
-Wrzuć na luz... To raz, dwa co cię to obchodzi? Nie zdradzam cię a raczej ja tego nie robiłam bo teraz mam wolną rękę. A trzy i tak nie uwierzysz więc...
-Nie powiedziałem że mnie zdradzasz. I mów o co chodzi...
-Zasugerowałeś i skaleczyłam się robiąc kanapki.
-Tak nie wierzę ci. Nie mogę jakoś w to uwierzyć, pokaż to...
-Zostaw mnie!
-Chyba dobrze wiemy co to jest.
-Ty wiesz to co chcesz wiedzieć... Mylisz się.
-Siostrzyczko co się dzieje? Pokaż tą rękę... - Popatrzałam na Nikosia i nie wytrzymywałam.
-Zostawcie mnie, dobra ?!  
Łzy zbierały się w moich oczach, Nikodem zrobił krok w moją stronę a ja patrząc w jego oczy przypomniałam sobie o tych zdjęciach i papierach. Zaczęłam płakać i zrobiłam kilka kroków w tył a gdy poczułam za sobą ścianę zjechałam po niej. Czułam perfumy Kacpra, przykucnął przede mną, chciał przytulić, chciał żebym spojrzała mu w oczy. A ja nie mogę mu tak po prostu wybaczyć, bo rujnuje mi się świat. Popatrzyłam na niego z nienawiścią mimo że kochałam go z całego serca i odepchnęłam go od siebie.
-Kurwa zostaw mnie ! Nie zbliżaj się, nie dotykaj mnie.. - Zaczęłam krzycząc a skończyłam ciszej. Po chwili usłyszeliśmy lekkie trzaśnięcie drzwiami a zaraz po tym ujrzałam rodziców...
*
*
*
Heej wam.
Mam nadzieję że nikogo nie zanudziłam i zachęciłam do dalszego czytania. Do kolejnej która ukaże się już niebawem ;) Pozdrawiam //malineczka2208

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2098 słów i 11082 znaków.

10 komentarze

 
  • Olciiak

    Kiedy następna??

  • Lovcia

    Zostawiłaś nas  :mad:

  • Malineczka2208

    @Lovcia Nieee, po prostu gdzieś po drodze się 'zgubiłam' w tym całym życiu. Została mi sama korekta słów, wkurzyłam się bo się nie wyrobiłam. I nie wiem czy jest sens wrzucać część bez korekty... :/ Przepraszam, zawiodłam...

  • Saszka2208

    Kiedy kolejna cześć?? ;/

  • Lovcia

    Świetne ;) kiedy kolejna? Love<3

  • Misiaa14

    Płakałam ;-; piękne

  • Tosia12283

    Super ;)

  • mariplosa

    Ojej,tyle naraz? Biedna Aneta :( smutasowe :( teraz czekam na cos bardziej optymistycznego mam nadzieje

  • Cudofne

    Normalnie w niektorych fragmentach plakalam :'(  cudo brak slow !!!  
    kiedy kolejna czesc ???

  • Karolina12

    Wow to sie porobiło czekam na kolejną :jupi:

  • cukiereczek1

    Rewelacja czekam na kolejną część:)