! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.21

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.21Dni mijały szybko, z nogą było już coraz lepiej... Przyjaciele pojawili się pewnego dnia z wielką niespodzianką i przeprosinami. Coraz bliżej było do kolejnej walki Kacpra, układało nam się nieźle. Oczywiście że mieliśmy te swoje humorki i w ogóle ale dawaliśmy radę. Z Nikosiem też było dobrze, rodzice pojawili się w pewnym czasie na dzień lub dwa i pojechali znowu. Za to moje młodsze rodzeństwo zatrzymało się znów u dziadków na ten czas. Jak najbardziej unikałam naszych laleczek barbie, z Adasiem spędzałam świetnie czas. Wszyscy znowu u nas nocowali gdy rodziców nie było. A w tej chwili każdy pakuje jakieś rzeczy i będziemy jechać na walkę Kacpra. Pakuje ostatnie rzeczy i schodzę z małą walizką na dół.  
-No wreszcie, myśleliśmy że się nie doczekamy. -Rzucił zbawiennie Kacper i się uśmiechnął.
-Zabawne, nie przeginaj. -Podeszłam do niego i się przytuliłam. Staliśmy tak póki chłopcy nie zaczeli nam przeszkadzać.
-Długo będziecie jeszcze tak stać? Zaraz nasz bus przyjedzie a wy dalej stoicie, no ruchy ruchy!  
-Dominik cicho sza! -Rzuciłam z uśmiechem i wzięłam walizkę.
-Zostaw, ja wezmę. -Powiedział Kacper patrząc prosto w oczy.  
-Dam sobie radę.
-Wiem, ale zostaw to mi.- Pocałował mnie, wziął za rękę a w drugą złapał moją walizkę  
Wyszliśmy przed dom, już wszyscy tam stali, bus był już w zasięgu wzroku i nadjeżdżał. Nikodem zamknął dom i po chwili wszyscy wpakowaliśmy się do naszego prywatnego busa. Oczywiście siedziałam z Kacprem no bo z kim innym xd.  
Po trzech godzinach dojechaliśmy na miejsce wszyscy powędrowali do pokoi. Pokoje były dwu osobowe, a ja miałam pokój z Kacprem dzięki kierownikowi. I bardzo dobrze.  
-Zmęczona? -Zapytał Kacper gdy byliśmy już w pokoju.
-Nie wiem a co?  
-Nie nic, idziesz ze mną na spacer?  
-Nom ale musisz chwilę poczekać.
-Czemu?  
-Bo musze się przebrać ?  
-No tak, wybacz. Zapomniałem że u was dziewczyn to tak że macie fioła na punkcie ubioru.
-Tss. Jas ne
-A nie?
-Idę się przebrać, poczekaj.- W łazience przebrałam się w lekką zwiewną miętową sukienkę. Rozpuściłam włosy i lekko pokręciłam. Lekki makijaż i mogę już iść. Wyszłam z łazienki i nie zastałam tam nikogo. No co za gamoń. Szybko spakowałam w torebkę najpotrzebniejsze rzeczy, wyszłam z pokoju i poszłam w stronę windy, spotkałam tam Nikodema.
-Hej siostra.
-Hej Nikoś.
-Ślicznie wyglądasz.
-Dzięki.
-Dla niego taka zmiana?
-Chce... Chce mu się podobać, wiesz. Ale poza tym te sukienki nie są aż takie złe.
-Ojj Siostra. Będzie dobrze -Powiedział i się uśmiechnął. Wyszliśmy z windy i zauważyliśmy Kacpra niedaleko od nas, podeszliśmy do niego i oboje go wystraszyliśmy. On się przestraszył a my zwijaliśmy się ze śmiechu, wszyscy co z nami przyjechali przyglądali się tej scence i też się śmiali.  
-Ha ha ha zabawne -Rzucił w naszą stronę Kacper.
-Haha jesteś strachliwy. -Rzuciłam gdy już się opanowałam.  
-Ta, to jak? Idziemy? -Pytanie skierował do mnie.  
-A gdzie idziemy? -Wtrącił się Dominik rozbawiony a my z Nikodemem znów wybuchnęliśmy śmiechem.  
-Ty nigdzie nie idziesz. -Powiedział do niego Kacper, wziął mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu.  
-A gdzie idziemy? -Tym razem ja zapytałam.
-A gdzie chcesz słońce.
-Hmm na lody.-Rzuciłam z wielkim uśmiechem.
-No to w drogę.  
Droga minęła nam w świetnych humorach, chodziliśmy i tu i tam.  
-Dziękuje -Powiedziałam gdy Kacper dał mi swoją bluzę, robiło się już zimno. A na zegarku za niedługo wybije 22.
-Chodź wracamy już. -Po jakimś czasie dotarliśmy do hotelu. Od razu poszliśmy do pokoju, ja szybko znalazłam się w łazience. A po jakimś czasie już wbiłam do łóżka. Tak chciało mi się spać.
-Dobranoc Kochanie.-Ostatnie słowa które usłyszałam i od razu usnęłam.  
Następnego ranka obudziłam się bardzo wcześnie bo koło 6, zaskakujące. Kacper spał sobie słodko, no a ja już nie usnę. Powoli wstałam wybrałam ubrania na dziś i poszłam do łazienki. Prysznic, włosy w kucyka, dżinsowe spodenki i luźna bluzka. Wyszłam i co ? 6:30. No ludzie od kiedy ja tak szybko wszystko robię?. Wzięłam telefon, słuchawki i pieniądze i wyszłam. Słoneczko powoli wychodziło, orzeźwiający wiaterek i nawet cieplutko. Postanowiłam się przejść, po drodze w jakimś kiosku kupiłam wodę, co robić o tej godzinie ?. W pięknym parku usiadłam sobie na ławkę, w tle usłyszałam dźwięk jeżdżących ścigaczy i krosów. Zaciekawiona zaczęłam się oglądać i nawet niedaleko zauważyłam coś... Przeszłam jakiś kawałek, jakiś, jakiś i doszłam do toru wyścigowego. Mimo wszystko na mojej twarzy pojawił się uśmiech, ta mała przygoda to nic, ale pamiętam jak Nikoś jeździł. To była jazdaa ! Gdy zawsze mi wszystko mówił co i jak. A nawet samo jeżdżenie, nie do zastąpienia. No w końcu raz się żyje, trzeba korzystać! Powoli tam weszłam, minęłam jakieś ala garaże i stanęłam przed barierką i wpatrywałam się jak jeżdżą. Po chwili koło mnie pojawiła się jakaś dziewczyna.  
-Hej, co tutaj robisz? -Zapytała.
-Przepraszam, po prostu usłyszałam że ktoś gdzieś jeździ i chciałam popatrzeć.
-Interesujesz się tym?  
-Nie za bardzo, kiedyś z bratem jeździłam. Tak dla zabawy, ale dzięki niemu ogarniam conieco. -Odpowiedziałam z uśmiechem patrząc na nią, była nawet śliczna. Szatynka o brązowych oczach, średniego wzrostu. Podobnie ubrana nawet. -A ty?  
-Rozumiem że mamy do czynienia ze starszym bratem?  
-Haha tak, skąd wiesz?
-Bo u mnie jest to samo, ale zaraziłam się od niego tym. I mój tato jest założycielem tego toru więc wiesz... Haha  
-Aaa chyba że tak. Ale to tak fajnie, wiesz brat to, tato. I własny tor.
-No tak, ale obaj się wkurzają jak coś niewychodzi. A tak wogóle wybacz że się nie przedstawiłam Zuza.
-Aneta -Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam do niej dłoń, Zuza natomiast popatrzała się na mnie uśmiechnęła wesoło i przytuliła mnie. To było miłe.
-Powiedz mi co robisz o tej porze na dworze tak w ogóle, i ty tu chyba nie mieszkasz.?
-Hmm nie mogłam spać od 6 i tak wyszło, no i nie mieszkam tutaj. Jestem tutaj tylko z ekipą na walkach.  
-No nie mów że na tych co są za trzy dni?
-Też o nich słyszałaś?
-No, mój brat z kolegami ciągle o nich gadają.
-Aa, haha.  
-Ale czy ty też tam? Ymm, walczysz?
-Heh niee, trenuje i tak dalej. Ale nie walczę, mój chłopak walczy. A ani on, ani brat, ani nikt nie pozwolili by mi nawet się zapisać na takie coś.  
-To nieźleee. Ta mi też brat ledwo co pozwala nawet jeździć, choć i tak to robię. Wiesz lubi ze mną siedzieć i gadać o tym itd. ale jak chodzi o jazdę to jest nieznośny.  
-Haha, taa, tacy są już bracia chyba.  
-Taa, a czemu wy o tej godzinie już na torze?
-A bo ten idiota z samego rana mnie obudził bo mu się zachciało, pobudził kolegów, pozciągał ich tu. I tak wyszło.  
-Haha widzę że nie tylko ja mam ciężko z bratem xD -Rozmowę przerwał nam dzwoniący telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni spodenek i odebrałam.-Chwilka.  
-Halo?
-Gdzie ty jesteś? -W słuchawce usłyszałam głos Kacpra, szybko spojrzałam na wyświetlacz i na godzinę.
-Kacper?  
-No a kto inny?  
-Przepraszam cię, poszłam się przejść.
-Ale o tej godzinie?
-Później ci wyjaśnię.
-No okey, tyle że my jedziemy zaraz na hale poćwiczyć.  
-Okej, daj znać jak będziecie kończyć to wtedy jakoś wrócę jeśli wcześniej nie.
-Dobrze, ale zjedz coś.
-Okey okey, później coś zjem. Muszę już kończyć, papa Kocham cię. Uważajcie tam.  
-No paa słońce, Ja ciebie też. -Schowałam telefon i się uśmiechnęłam.
-Nie mówiłaś że to akurat Kacper jest twoim chłopakiem. -Powiedziała Zuza a ja się zaśmiałam.
-Haha a bo nie pytałaś.  
-Bo wiesz słyszałam że coś ponoć ma dziewczynę, ale brat mi mówił że nie było nikogo takiego wtedy w Krakowie.  
-Bo wtedy nie jechałam z nim. Nie chciał mi też o tym mówić. Dowiedziałam się z zewnątrz przez przypadek, a po tym wylądowałam w szpitalu. -Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Poszłyśmy z Zuzą do garażu i usiadłyśmy na kanapie. Garaż garażem ale przytulnie.
-Dlaczego?
-Wiesz skręciłam kostkę przy czym wywróciłam się i straciłam przytomność na trochę czasu. No i takie tam, gdy się obudziłam już wszyscy byli.  
-Jejć, w ogóle chcesz coś do picia?  
-Hmm raczej nie, dzięki.  
-Wiesz znam taką dobrą knajpkę, możemy tam iść bo wydaje mi się że chyba obydwie nie jadłyśmy dziś nic.  
-Tak racja xD haha. W sumie możemy.
-Dobra to chodż a ja tylko powiem Kubie że idziemy coś zjeść. -Wszysłyśmy i akurat przed nami zatrzymało się kilka ścigaczów i krosów.  
-Kuba ja idę już.
-A skończyłaś robić to o co cię prosiłem?  
-Skończę jak wrócę idziemy tylko coś zjeść.
-To poczekajcie przebierzemy się i pójdziemy razem. -Powiedział do niej pewnie jej brat. Pewnie jest w Nikodema wieku, ale nawet przystojny choć nie przystojniejszy od Kacpra. My stałyśmy we dwie a oni znikneli w garażach.
-No to teraz poznasz ich wszystkich. Od razu uprzedzam że zachowują się jak dzieci i nie są normalni. -Powiedziałan śmiejąc się a ja wybuchłam śmiechem.  
-Hahaha nie mówisz serio. Aż tak nie może być.  
-Zdziwisz się.
-No siorka może przedstawisz nam swoją koleżankę.?
-To zależy...- Uśmiechnęła się i obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Już ją lubię ! To niezła laska! -To jest Aneta.
-Hej. -Powiedziałam lekko już speszona.
-Hej, Kuba jestem, jak już pewnie zauważyłaś. A to Daniel, Olek, Patryk, Rafał, Hubert. -Wymienił po kolei a ja na początku nie wiedziałam czy zapamiętam ich wszystkich.
-Nie wiem czy zapamiętam.-Wypaliłam, na co Zuza wybuchnęła śmiechem.
-Zuza ogar, co ty Aneta dasz rade. A jak coś to ci pomożemy.  
-No braciszku tylko się nie rozpędź bo zarobisz od jej chłopaka. I to porządnie. -Rzuciła Zuza w stronę Kuby i my zaczęłyśmy się śmiać. -No to chodźmy już. -Dodała gdy próbowała się opanować. My szłyśmy na przodzie a chłopaki lekko z tyłu. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Normalnie tak polubiłam tą laskę że aż nie wiem co zrobię gdy stąd pojadę.
P chwili doszliśmy do tej knajpki, wydawała się być przytulna. Usiedliśmy wszyscy przy jednym stoliku jakoś, i tak rozmawialiśmy. Polubiłam ich wszystkich, byli spoko. Zamówiliśmy coś do jedzenia dla każdego i teraz musieliśmy chwile poczekać.  
-A Aneta powiedz nam co robiłaś na torze? Bo czasem trudno zobaczyć tam jakieś dziewczyny. -Usłyszałam głos Kuby i już miałam odpowiadać ale przerwał mi telefon. Szybko go wyciągnęłam i popatrzyłam na resztę. -Przepraszam was na chwilę.  
-Kontrola? -Usłyszałam od Zuzy, na co kiwnęłam jej głową ze śmiechem.  
-Halo?  
-Hej słońce, jadłaś już coś?
-Właśnie siedzę w knajpce takiej. Ale nie musisz dzwonić i pytać o takie rzeczy. Przecież wiem co mam robić.  
-Tak, pewnie. Najlepiej to sama sobie o wszystkim decyduj i tyle. Zerwij jeszcze ze mną, wyjedź i masz problem z głowy.-Boże no... Przecież ja nie chcę sję z nim kłócić.
-Ej o co ci teraz chodzi? Kacper ja nie chce się kłócić. Tym bardziej o takie bzdety.  
-No wydaje mi się że zdrowie to nie są bzdety.  
-Wiesz dobrze o co mi chodziło.  
-No właśnie chyba jednak nie... -Stałam przed knajpką a przez szybę mogłam zauważyć że Zuza się tutaj wpatruje czasem.  
-Kacper, proszę cie.  
-Daruj... -I po chwili usłyszałam tylko dźwięk oznaczający koniec rozmowy. Ja pierdole... Co się znowu dzieje... W oczach stanęły mi łzy, ale szybko je odgoniłam z myślą że nie jestem tutaj sama. Chwilę postałam i wróciłam do środka, na początku unikałam ich wzroku takiego prosto w oczy a dopiero po zjedzonym posiłku wyszliśmy stamtąd i ruszyliśmy w drogę powrotną na tor.  
Chłopaki szli na początku z nami ale potem Zuza spowolniła kroku ciągnąc mnie też i tak to szłyśmy z tyłu.  
-Ej co jest? -Zapytała z troską.
-Chyba się z nim pokłóciłam...
-Jakim cudem w tak krótkim czasie i o co?  
-Nie wiem za bardzo, jakaś bzdeta w ogóle, i wiesz my mamy takie charakterki ale układało się teraz. A teraz kłótnie?  
-Jejć, ale będzie dobrze, musi być dobrze. Więc nie przejmuj się. Jeszcze dziś się pogodzicie.  
-Obyś miała racje. -Powiedziałam i ją przytuliłam. -Wiesz, potrzebuje pomocy.
-Wal.
-Potrzebuje dostać się do hali. To ma być jakaś największa czy najbardziej przystosowana. Nie wiem kurde.  
-Ale ja wiem, chodź. -Pociągnęła mnie za rękę do garażów gdzie byli chłopacy. -Kuba jesteście zajęci ?  
-Tak, właśnie jedziemy po części, będziemy za godzinę. -Powiedział i wyszli.  
-No to lipa, -Rzuciła gdy już odjechali ale zaraz na jej twarzy pojawił się uśmieszek.  
-Co planujesz?  
-Wiesz... Jak nie zawiózł nas mój brat to same pojedziemy. Mam ścigacza starego brata, ale jeździ jak talala. Będzie git.  
-Coo?  
-Noo, chodź.-I pobiegłyśmy do innego z garażów. Zuza szybko ogarnęła sprawę, założyliśmy kaski i pojechałyśmy. No tak bałam się tym jechać ale cóż, już to robiłam to frajdaaa.  
-A co z policją? -Zapytałam tak z ciekawości.  
-Nic, tutaj nie jeździ, a nawet jakby to uciekniemy, albo i tak nam nic nie zrobią bo od czego ma się rodziców. haha
-Okeej.  
Po chwili byłyśmy pod dużą halą. Zsiadłam i zdjęłam kask.  
-Mam poczekać?  
-Nie chce ci marnować czasu, i tak już od rana ze mną jesteś.  
-Ale to nie problem. I jesteś spoko więc to sama przyjemność. A poza tym nie nudziłam się chociaż.
-No okej, to ja idę i zaraz wracam.  
-Dobra, pogódź się tam z nim. -Krzyknęła i wysłała buziaka w powietrzu a ja weszłam do hali. Po chwili już widziałam Kacpra, trenerów i resztę, podeszłam powoli, a jak Kacper mnie zobaczył to przestał trenować i podszedł do mnie.  
-Kacper ja naprawdę nie chcę się kłócić.
-Dlaczego tutaj jesteś? Porozmawiamy później.  
-Nie przyszłam się tutaj kłócić tylko godzić.  
-No a ja przyszedłem tutaj trenować.  
-Czyli trening ważniejszy ode mnie?  
-Kacper ! Ruchy ! Ruchy! -Usłyszeliśmy głos trenera. A Kacper tam patrzył, póki co nie miałam czego tutaj szukać... Odwróciłam się na pięcie i odeszłam, po chwili złapał mnie i odwrócił...
-Co ty odwalasz? -Zapytał wkurzony.
-Ja ? Co ja odwalam? No nie... -Już chciałam coś powiedzieć ale uznałam że chcę pogorszyć spraw, więc nic nie mówiłam a wyszłam stamtąd. Od razu podeszłam do Zuzy, widziałam że chciała o coś zapytać.  
-Później. -Powiedziałam
-Aneta. ! -Usłyszałam krzyk Kacpra.  
-Jedziemy. -Powiedziałam i szybko założyłyśmy kaski i odjechałyśmy z piskiem.  
Zaraz byłyśmy na torze gdzie teraz niespodziankę miała Zuza. Jej brat był z powrotem, wyglądał na wkurzonego. Wszystko odstawiłyśmy do garażu i podeszłyśmy do barierki, do nas zbliżał się Kuba.  
-Zuzka! Czy ja ci nie mówiłem czegoś jasno i wyraźnie? -Krzyknął na nią i widziałam że i ona się wkurza.  
-Znowu? Znowu będziesz się czepiał?  
-Ja cie...  
-Nie będę z Tobą drążyć tego tematu po raz kolejny! -Wtrąciła się mu w słowo. Odeszłyśmy stamtąd, i poszłyśmy usiąść na widownię. Zuza odpaliła papierosa.
-Palisz?  
-Tylko w stresie, zdenerwowaniu i w ogóle. A ty? Nie palisz?  
-To zależy, paliłam. Ale gdy jestem z Kacper nie pale, no chyba że jestem na prawdę wkurzona a jego nie ma. Więc poczęstuje się. -Zaśmiałam się i wzięłam od niej papierosa. Odpaliłam i tak siedziałyśmy. Gdy kończyłam palić z Zuzą zauważyłam Kubę idącego tutaj i Kacpra?? -Ej czy to...  
-Kacper... -Dokończyła za mnie.  
-Kurwa, a ja teraz paliłam.  
-Ta Kuba też tu idzie.  
-Nie wie że palisz?  
-Nie a twój brat wie że ty?  
-Wiedział, teraz już nie. -Podeszli do nas, Zuza musiała iść z bratem do ich ojca a ja najwidoczniej musiałam pogadać z Kacprem.
-Skąd wiedziałeś że tutaj jestem?  
-Takie rzeczy się wie.  
-Yhyy.
-Ja wiem że nie powinienem się tak zachowywać. Przepraszam.  
-A myślałam że sobie już wszystko wyjaśniliśmy. Przecież powiedziałeś że wolisz treningi.  
-Przecież nic nie powiedziałem.
-Może właśnie w tym sęk? -Teraz stałam już naprzeciwko niego.  
-Paliłaś...
*
*
*
Witaam :)  
Przepraszam za tak długi czas czekania na kolejną.  
Ale niestety brak weny zrobił swoje. Jednak dostałam natchnienia, wszystko wróciło do normy. W końcu o roczek starsza i git :D haha Życzę wszystkim wszystkiego dobrego :D Powodzenia wszystkim gimnazjalistom klasy 3 w egzaminach (Haha włącznie ze mną :P ) Mam nadzieję że część się podobała! :) Do następnej, która pojawi się pewnie za niedługo. :) Miłego!

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3154 słów i 16761 znaków, zaktualizowała 13 kwi 2016.

10 komentarze

 
  • mariplosa

    Hehe sprzeczki,kłótnie nadają smaczku:)  a Anetka ma charakterek:D czekam na dalsze losy tej fajnej parki :)  
    Ps. Jak tam po egzaminach?

  • Malineczka2208

    @mariplosa Cieszę się że się podoba :) a po egzaminach, dobrze, nie byłam w szkole przez dwa dni xD hah miejmy nadzieje na chociaż wynik pozytywny :) i wgl

  • mariplosa

    @Malineczka2208 no coś  Ty nie ma innej opcji będzie pozytywny i tego się trzymaj :) Pozdrawiam:)

  • Asertywna52

    Widać coś,że kłótnie pomiędzy głównymi bohaterami coraz częściej się zdążają :).Opowiadanie CUDOWNE i z WIELKĄ NIECIERPLIWOŚCIĄ czekam na kolejną część :).

  • Malineczka2208

    @Asertywna52 Wiesz charakterki itd. Ale ponoć jak nie ma kłótni to jest źle xD haha może w końcu się ustatkuje coś , czekajmy a zobaczymy . Są dwa wyjścia albo będzie lepiej albo gorzej :) Cieszę się że się podobaa :) Pozdrawiaam

  • karolciaaa4

    Cudowne ;) pisz szybko kolejna część ;)

  • elizaa

    Swietnee_????❤❤

  • A

    I w takim momencie skończyć???? Nie masz serca no ;p  
    Fajnie że nowa ekipa sie pojawiła ;)ciekawe skąd Kacper  wiedział gdzie jest Aneta hmmm... Fajne fajne  ;) ;*

  • Malineczka2208

    @A  Haha a wiesz już mi mówili że nie mam serca  :P   :lol2:  Wiesz nowe rzeczy są dobre a czasem potrzebne . I może jest on wszech wiedzący ? Haha  :) ;* Dobrze że się podoba :D

  • Misiaa14

    Zajebiste !

  • Malineczka2208

    @Misiaa14  Cieszę się że się podoba :) :*

  • ~cufownie

    Cudo z reszta jak zwykle ;*

  • Kamilka889

    <3<3

  • Malineczka2208

    @Kamilka889 ;*

  • impossible28

    Rewelacja ! I powodzenia ! ;)

  • Malineczka2208

    @impossible28 Dziękii ;* ;*

  • Hemmings

    Świetne <3

  • Malineczka2208

    @Hemmings  :*