! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.12

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.12Heejciaa :) Tym razem wcześniej, trochę się spóźniłam ale poprawianie błędów wykończyło mniee. Miłego czytania.

:*  
****
Z pięknego snu wybudził mnie ten cholerny budzik. Jak można tak ludzi budzić? Chcę spać... Wyłączyłam po chwili budzik i ledwo zwlekłam się z łóżka, przed szafą stałam chyba z pół godziny. Ostatecznie wybrałam białe rurki i do tego czerwoną bluzkę z rękawem 3/4. Usiadłam przed lustrem i zaczęłam się malować. Zastanawiałam się jak to z tą zmianą,ale no nie wiem i tyle... Zrobiłam mocniejszy makijaż ale nie za mocny, mojego niewyspania nie było już wcale widać. Spakowałam w plecak wszystko na dzisiaj i szybciej zeszłam na dół. Przy stole siedział Niko z Łukaszem i zajadali naleśniki. Ja natomiast szybko poszłam do kuchni napiłam się soku, wzięłam wodę do plecaka i już miałam wychodzić.  
-Ej , nic nie zjadłaś. I to coraz częściej się powtarza.
-Ej ej kup sobie klej. Muszę iść bo się spóźnię. Zjem w szkole.
-Ty chcesz iść do szkoły tak umalowana ?.
-Tak i owszem .
-Miało to się zmienić.  
-Zmieniło się, popatrz, zero czarnego na sobie. Makijaż się nie liczy. No i również nie wszystko zmieni się od tak, tak nagle. Poza tym zakrywam niewyspaną noc... Wasza wina- Rzuciłam ze śmiechem w ich stronę. Nikodem dalej ze mną gawędził a Łukasz zajadał naleśniki. xd
-Ehh , zacznę Cię pilnować z tym jedzeniem zobaczysz. Z makijażem też, a i zaraz się spóźnisz. -Powiedział a ja mu wystawiłam język tylko, uśmiechnęłam się i popatrzyłam w telefonie na godzinę... Cholera... Zaraz się spóźnię. Popatrzyłam na nich, rzuciłam szybkie pa i wyszłam z domu. Zdziwiłam się gdy czekał na mnie tam Kacper, ale w sumie chociaż się do czegoś nada ,hahaha.  
-Hej śliczna:*
-Hejcia, co się stało że jesteś?-Spytałam wsiadając do auta.
-A przyjechałem podwieźć cię do szkoły, bo przecież późno cię odprowadziłem, i zastanawiałem się czy idziesz czy nie . Ale nie powinnaś opuszczać teraz zajęć.
-Aj tam, to jedźmy bo się spóźnię zaraz.
-A buziak to gdzie ?-zapytał, odjeżdżając z piskiem opon
-Trzeba sobie zasłużyć najpierw.
-Zapamiętam to sobie.
-Hahaha jasne-Stanęliśmy na światłach, a ja dalej się stresowałam że nie zdążę, w sumie to jedną lekcje mogłabym sobie odpuścić. Kacper już się do mnie nie odezwał, no nie mów że się obraziłeś. W końcu ruszyliśmy a Kacper całą swoją uwagę skupił na drodze. No eejj. Po chwili stanęliśmy pod moją szkołą, było pusto więc już  musiał być dzwonek. Patrzę na godzinę , no tak chwile temu ale co tam, nie pójdę póki nie będzie ok z Kacprem.
-Spóźnisz się-Odezwał się gdy zauważył że nigdzie się nie ruszam.
-Nigdzie nie idę jeśli nie będziesz się do mnie normalnie odzywał-Odpowiedziałam lekko smutna.  
-Ej Myszko, żartowałem. Nie mógłbym się do ciebie nie odzywać, umarłbym z tęsknoty.
-Kocham cię Kacper -Powiedziałam i go pocałowałam
-Ja ciebie też, i wiedziałem że nie wytrzymasz długo -powiedział i zaczął się śmiać.
-Bardzo zabawne to teraz już koniec -wystawiłam mu język i udałam że się obrażam.
-Ej no nie... -Zbliżył się do mnie i ciągle zaczepiał.  
-Spadaj... -Jednak to nie działa , co za dureń jeden. Popatrzyłam na niego a on w tym momencie złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Który pogłębiał a ja mu go oddawałam, no cóż. Żyć bez niego to się nie da.  
-Widzisz za bardzo mnie kochasz -Powiedział i znów musnął moje usta.  
Po chwili dostałam smsa od Szymona  
"Gdzie jesteś? Coś się stało?Mamy cały dzień razem lekcje, a Ciebie nie ma. Jak to tak? "  Zaczęłam się śmiać a Kacper patrzył pytającym wzrokiem, po chwili namysłu odpisałam mu mówiąc Kacprowi o co chodziło.
"Heej Szymek, niezłe powitanie . Creative ! Gamoniu jeden jestem przed szkołą, siedzę sobie w aucie Kacpra :* Nic się nie stało, jest bardzo dobrze . Byłabym na pierwszej ale trochę się spóźniłam i potem mi się nie chciało iść. Hahah miłej pierwszej lekcji kochani :* "  
Gdy odpisałam pokazałam Kacprowi a on zaczął się śmiać. Zaraz dostałam znowu smsa  
"Heej Anecia :* tak lepiej ? hahaha wiesz że cię kochamy. No to w tej chwili raz do szkoły! Się wstaje wcześniej. I czekamy na ciebie. :* A tak w ogóle to czemu w aucie Kacpra?"  
Hahahaha  
"Szymuś o wiele , o wiele lepiej. No bo w jego, bo mnie podwiózł. "  
Kacper ciągle chciał mi zabrać telefon, ale coś mu się nie udawało .  
"Ej coś nam się wydaje że coś się kroi "  
Patrzyłam na to i zaczęłam się śmiać a przez moją nieuwagę Kacper zabrał mi telefon. Nie mogłam mu go zabrać w żaden sposób. Ehh. Usiadłam już spokojnie i sobie siedziałam. On coś poklikał i po jakimś czasie oddał mi telefon z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Patrzyłam zdziwiona na niego...  
-Coś ty zrobił?
-Nic Kochanie :*
-Znam cie.-Ostrożnie odblokowałam telefon i pierwsze co mi się ukazało, to zmieniona tapeta. -Skąd ty masz to zdjęcie?
-Haha to ja powinienem się ciebie o to zapytać bo w końcu jest na twoim telefonie.  
-No bo to Nikodem i Łukasz robili to zdjęcie. Wiedziałam że ktoś tam był. -Na tapecie było zdjęcie gdy byliśmy na moście, ja siedziałam na barierce a on stał na przeciwko trzymał mnie i się całowaliśmy. Mimo wszystko podobała mi się ta tapeta. Uśmiechnęłam się i przejrzałam smsy.
/do Szymcioo *.* /
"Wiesz nic się nie kroi, ale teraz wy się uczcie a ja sobie z nią posiedzę . Stoimy na parkingu przed szkołą, przyjdźcie jak skończy się lekcja./Kacper "
/od Szymcioo *.*/  
"Witamy cię serdecznie Kacper.xD Spoko wbijemy. I nie tykaj naszej przyjaciółki! /Szymon,Paweł,Piotrek"
Gdy to przeczytałam to zaczęłam się śmiać. Nie mogłam , ich inteligencja przerasta wszystko.
Siedziałam tak z Kacprem jeszcze aż w końcu on wymyślił że idzie po lody bo mu się nudzi. A że obok była budka z lodami to było o wiele prościej... Po chwili wrócił z lodami, dał mi jednego i tak siedzieliśmy .
-Jak mi wybrudzisz auto to pożałujesz -powiedział jak przestrogę a ja zaczęłam się śmiać.  
-Hahahaha okey, czyli nie mogę zrobić tak?-zapytałam pokazując że niby lód spada i brudzi fotel. Widziałam jego przerażenie w oczach, zaczęłam się śmiać i kończyłam już loda, gdy został mi ostatni gryz znów zaczęłam go straszyć. Przez nie uwagę i moje wygłupy coś z loda kapnęło na podłogę. Kacper patrzył na tą malutką plamę i zaraz na mnie. Zaczął odgrywać jakąś scenkę, mówiąc swojemu samochodowi że ja tego pożałuję i w ogóle. W ostatniej chwili odpięłam pas i wybiegłam z auta. Kacper uczynił to samo i zaczęliśmy się ganiać. Złapał mnie gdy w zasięgu oczu zobaczyłam chłopaków. Którzy ewidentnie się z nas śmiali. Przez głupotę Kacpra wywaliliśmy się i upadliśmy na trawę, zaczęliśmy się śmiać, a po chwili nade mną znalazł się Kacper i zaczął mnie łaskotać. Draaań!! Chłopaki do nas podeszli a Szymon śmiał się że będzie miał niezły filmik. Obydwoje tam spojrzeliśmy i zauważyliśmy że on to nagrywa. Zdążyliśmy już wstać i trochę się uspokoić.
-Zabije cię Szymon- Syknęłam żartobliwie i już chciałam się na niego rzucić ale Kacper złapał mnie w pasie, staliśmy tak do siebie przytuleni a chłopacy patrzeli na nas jakby ufo widzieli .
-Bo wiecie my rozumiemy dużo ale tego akurat nie -odezwał się Piotruś, a ja zaczęłam się śmiać.
-Wytłumaczyć ci to Piotruś?-Zapytałam a on w odpowiedzi kiwnął głową, popatrzałam na niego a potem odwróciłam się i pocałowałam Kacpra. Gdy oderwaliśmy się od siebie odwróciłam się a oni byli jeszcze bardziej zszokowani niż wcześniej . Znów zaczęłam się śmiać. Zadzwonił dzwonek na lekcje a ja momentalnie posmutniałam.  
-Nie patrz na nas tak, rozumiemy to . -Jeszcze przez minute pogadaliśmy i chłopaki odeszli na chwilę z Kacprem do auta i od razu po mój plecak. Ja natomiast usiadłam sobie na trawie i zaczęłam myśleć. Chłopaki dalej gadali a do mnie podszedł Adrian. Przez chwilę wystraszyłam się go, ale po chwili ogarnęłam się i wstałam.
-Zgubiłeś się ?
-Możemy pogadać?
-Przecież gadamy. Czego chcesz.?
-Chce tylko pogadać, możemy odejść kawałek?-byłam zdziwiona, nie dość że miły to jeszcze taki... taki jak kiedyś. Odeszliśmy zaledwie kawałek...
-Więc?
-Chciałbym cię przeprosić, za wszystko co ci zrobiłem. Za to że podniosłem na ciebie rękę, za to że przeze mnie stało ci się cokolwiek. Za to że cię straszyłem i w ogóle. Za to że kłóciłaś się przeze mnie z nimi i w ogóle. Jest mi wstyd za wszystko co zrobiłem. Nie powinienem już za to istnieć. Źle mi z tym. Nie wiem co mam zrobić żebyś mi wybaczyła ...- Wręcz błagał o wybaczenie, a ja mimo ze miałam do niego urazę to wiedziałam że żałuje.
-Mogę ci wybaczyć. Ale nie zbliżaj się do mnie za bardzo. Wybaczę ci kiedyś całkowicie jeśli naprawdę wszystkiego co się stało będziesz żałować, i to się nie powtórzy... Teraz daj mi spokój, bo nie wiem czy kiedyś coś nie odwali ci i mnie nie uderzysz. Pogadamy innym razem jeszcze , teraz śpieszę się na lekcje. Cześć -Po tych słowach odszedł a ja poszłam do chłopaków .
-Ludzie ruszcie dupy, bo nam zaraz cala lekcja zleci i nas pani pozabija. A mnie jeszcze dobije Nikodem. -Powiedziałam biorąc od Kacpra mój plecak.
-Czego on od ciebie chciał?-Zapytał Paweł
-Kto?
-Jak to kto ? Adrian.
-Nic.
-Widzieliśmy przecież.
-Chciał przeprosić.  
-I co wybaczyłaś mu?
-Możemy już iść na lekcje ?
-Wybaczyłaś?-Bardziej stwierdził niż zapytał Piotrek.
-Tak wybaczyłam i co z tego?!
-Za to co on ci zrobił?
-A co zrobił? Mówił tylko prawdę poza tym to było dawno. Nie wracam już do tego.
-Przecież on cie zranił.  
-Nie on jeden, i nie raz.  
-Jak to nie raz?
-Dajcie spokój, i się ruszcie bo za 15 minut kończy się druga lekcja!
-Yhh... co my się z tobą mamy. -przybili piątkę z Kacprem i na odchodnym powiedzieli
-Czekamy na schodach przed wejściem . Macie minute.-i odeszli.
-Powiesz mi kiedy będzie się coś działo? Z tym Adrianem i ogólnie? Cokolwiek?- Zapytał mnie Kacper
-Tak. Powiem. Zaufaj mi.
-Ufam ci, ale martwię się o ciebie. -powiedział i mnie przytulił. -Dobra bo ty musisz już lecieć na te lekcje, bo będzie źle. Widzimy się na treningu- Pocałował mnie w czoło a ja uśmiechnęłam się do niego.
-Paa. Do później .
-Kocham cie słoneczko.
-Ja ciebie też -Odpowiedziałam i pocałowałam go, a potem pobiegłam do chłopaków i razem pobiegliśmy do środka. Weszliśmy do klasy gdzie było ostatnie pięć minut lekcji. Wszyscy na nas popatrzeli a my ogarnęliśmy się że to nie jest ta klasa.
-Oj przepraszamy... -Wypaliliśmy wszyscy, i powoli się wycofaliśmy a klasa która była w sali zaczęła się śmiać. Nauczycielka się wkurzyła i wysłała nas do dyrektora. Ale my wyszliśmy z tej sali i zaczęliśmy się śmiać.
-Do dyrektora powiedziałam- Zza drzwi wyjrzała nauczycielka.  
-Dobrze dobrze idziemy -powiedziałam i ledwo wytrzymywaliśmy nie śmiejąc się. Gdy zamknęła drzwi zaczęliśmy się śmiać. Po chwili zadzwonił dzwonek, poszliśmy pod sale gdzie mieliśmy mieć kolejną lekcję -matme. I to jeszcze z tą babą co przed chwilą nas wysłała do dyrektora. Bardzo zabawne bo nie pojawiliśmy się tam.
Siedzieliśmy pod klasą i się śmialiśmy. Gdy zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy, weszła wiecznie wkurzona nauczycielka a my wybuchnęliśmy śmiechem.  
-Zaraz znowu pójdziecie do dyrektora!
-Znowu? -jęknął Piotrek
-Tak !Święta czwórka się znalazła.
-Trzeba być chociaż pierwszy raz u dyrektora a nie ona nam mówi o drugim razie.-Szepnął Szymon a my zakryliśmy rękoma usta żeby znów nie wybuchnąć  śmiechem. Wyręczyła nas za to klasa która słyszała to co mówił Szymon. A wściekła bardziej nauczycielka wyszła z klasy trzaskając drzwiami i teraz ja wybuchnęłam śmiechem a reszta poszła w moje ślady. Śmialiśmy się w najlepsze bo ciągle ktoś przedrzeźniał wredną matematyczkę, aż do chwili gdy do sali wróciła z dyrektorem.  
Wszyscy się uspokoili chociaż trochę a my siedzieliśmy i chowaliśmy się za zeszytami bo dalej się śmialiśmy i próbowaliśmy nie rozśmieszać dalej klasy.
-Widzi pan jak oni się zachowują? To banda rozwydrzonych dzieciaków! A wszystko wina tej czwórki!-Krzyknęła a wszyscy zachichotali. My wysunęliśmy się trochę zza zeszytów chcąc zobaczyć czy to na nas. xD No i oczywiście że tak.
-Spokojnie, ja się nimi zajmę. Chodźcie ze mną, a reszta spokój. -Poszliśmy za dyrektorem. A w jego gabinecie urządziliśmy sobie krótką pogawędkę, dlaczego to robimy ,dlaczego nie było nas na drugiej lekcji , że co najmniej dwa razy dziennie dostaje skargi na nasza czwórkę, no i że wezwie rodziców jeśli jeszcze ktoś się na nas poskarży.  
-To na tyle, wy chłopcy możecie iść już na lekcje a ty Aneta zostań jeszcze.  
-Dlaczego nie było cię na pierwszej lekcji?.
-Zaspałam ,po prostu.
-No dobrze, Posłuchaj wiem jaka jest u ciebie sytuacja ale jeśli jeszcze raz na was się poskarżą i twoi rodzice nie będą mogli przyjść tak jak to często bywało to będę wzywał twojego brata. Bo gdy jesteście sami to on za ciebie odpowiada. Mam nadzieję że to jest zrozumiałe i się więcej nie powtórzy. A teraz idź już na lekcje.
-Dobrze, Do widzenia.-Gdy wyszłam z gabinetu dyrektora od razu zauważyłam chłopaków.
-Czego chciał?- Zapytał Piotrek
-Nic ,mówił że wezwie Nikodema jak rodzice nie przyjdą. -Powiedziałam obojętnie
-Przecież on cie zabije-Powiedział ze śmiechem Szymon , ale miał rację.  
-Wiem-Rzuciłam i zaczęłam się śmiać-Ale nie mogą nam zarzucić że się nie uczymy .
-Hahahaha no nie mogą-odparli wspólnie chłopaki. Poszliśmy powoli do klasy matematyczki. Gdy weszliśmy od razu patrzyła na nas wkurzona. Wyżywała się na nas, brała nas ciągle do tablicy i groziła uwagami i jedynkami ale my dobrze robiliśmy wszystkie zadania które nam zadawała. Dalej się śmialiśmy gdy bardziej się wkurzała bo nie może nam wstawić jedynki, a uwagi które nam wpisuje i tak nie biorą pod uwagę . Siedzimy a nagle nauczycielka wstaje.
-Zapraszam cię tutaj do pierwszej ławki.-Powiedziała patrząc na mnie.
-Co ? Dlaczego?
-W tej chwili bez dyskusji !
-Nie chce tu jest moje miejsce.
-Za chwile zadzwonię do twoich rodziców.
-Tak? Nie odbiorą.
-Zaraz się przekonamy, masz zostać po lekcji.
-No chyba nie.-Rzuciłam ze śmiechem i na poważnie a chłopaki zaczęli się śmiać.
-Do dyrektora! W tej chwili -wrzasnęła a każdy z klasy zaczął już się po cichu śmiać, u nas normalnością było to że zawsze wszystkim przeszkadzaliśmy jak mieliśmy złączone lekcje, co zdarzało się ostatnio bardzo często.  
-Biegnę.-Powiedziałam i usiadłam na swoim miejscu z uśmiechem. Widać było że nauczycielka ledwo wytrzymuje, wszyscy się śmiali a chłopacy leżeli na ławkach i chowali się za zeszytami.  
-Dosyć tego!-Wrzasnęła a prawie wszyscy się uspokoili, oprócz naszej czwórki bo my bardziej wybuchnęliśmy śmiechem. Wkurzona usiadła na fotelu coś popisała i siedziała, każdy patrzał na nią zdziwiony bo już nic nie zadawała ani nic a my dalej się śmialiśmy.
Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy zaczęli się pakować i powoli wychodzić a my ze śmiechem rzuciliśmy się szybko w stronę drzwi. Gdy wyszliśmy i chodziliśmy bez celu każdy z klasy co nas zaczepiał śmiał się chwile z nami i pytali się czy nie darujemy sobie ,na co ze śmiechem odpowiadaliśmy że nie. Na kolejnych lekcjach i tak śmialiśmy się ze wszystkiego, rozśmieszaliśmy klasę i wkurzaliśmy nauczycieli. Wysyłani byliśmy do pedagogów i kilka razy do dyrektora ale wychodziliśmy tylko na korytarz pośmialiśmy się i wracaliśmy. Została nam ostatnia lekcja, humor dalej nam dopisywał, weszliśmy do klasy i usiedliśmy w jednej ławce na końcu razem. Dalej się śmialiśmy a nauczyciel wydawał się mieć na nas stalowe nerwy, w połowie lekcji odwiedził nas pan dyrektor a my gdy na niego patrzeliśmy próbowaliśmy być poważni. Dyrektor rozmawiał z nauczycielem czasem patrzeli na klasę ale nic nie mówili do nas. Przyjrzeliśmy się im, i usłyszeliśmy od kolegi przed nami :
-Ile jeszcze wytrzymacie? -Zapytał
-Czy już sobie darowaliście ?-Dodał kolega obok niego.
Szymon chciał coś powiedzieć ale nie dał rady i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Od razu wszyscy na nas popatrzeli a chłopaki przed nami też zaczęli się śmiać. Próbowaliśmy się ogarnąć i wypaliliśmy tylko lekkie 'przepraszamy' do nauczyciela i dyrektora. Wszyscy na nas patrzeli a my dalej się śmialiśmy, po chwili zostaliśmy zaproszeni do gabinetu dyrektora. I ze śmiechem tam poszliśmy,. Dlaczego nas to nie rusza? Bo nic nam nie mogą zrobić. Dobrze się uczymy, a nasze zachowanie to nie jest żadna nowość.  
-Przecież was ostrzegałem. Dzisiaj wszyscy się na was skarżą, a szczególnie pani Bednarczuk czy wy nie możecie posiedzieć na tej matematyce spokojnie ?
-Ale to nie nasza wina że ona się na nas uwzięła.
-Po prostu przeszkadzacie w prowadzeniu zajęć. Co było teraz nawet gdy ja przyszedłem do was na lekcje?
-Ale nas rozśmieszyli ,nie nasza wina -Rzekł Szymon
-Jestem tylko ciekaw dlaczego pan Zbyszek nigdy się na was nie skarży.
-Nigdy? Naprawdę?-zapytał Paweł
-Nigdy, ale wiem że i tak przeszkadzacie na lekcjach. -Powiedział z lekkim uśmiechem a my się zaśmialiśmy.-Ale dostałem już dzisiaj na was trochę skarg, jeden dzień nie możecie posiedzieć spokojnie? Byliście u pedagogów, Pani Bednarczuk wysyłała was do mnie kilka razy a nie widziałem was wcale oprócz rana. -Rzekł a my lekko spuściliśmy głowy.-Mówiłem wam że będę zmuszony wezwać waszych rodziców. I jestem zmuszony to zrobić. A jeszcze jedno, słyszałem o twoim zachowaniu Aneta na matematyce. Możesz mi to wyjaśnić?  
-Yy nie za bardzo.
-Zachowujcie się następnym razem bo za niedługo przez dłuższy czas będziecie mieć razem lekcje z poważnych przyczyn. Ale liczę na to że dacie nauczycielom spokój i nie będzie kolejnych wezwań do szkoły. Teraz idźcie na lekcje a ja będę dzwonić do waszych rodziców.
Po tych słowach pożegnaliśmy się z dyrektorem i poszliśmy na koniec lekcji. W klasie i tak się wydurnialiśmy ale nauczyciel i tak nic nie mówił. Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy na parking gdzie czekał na nas Nikodem.
-Siemka chłopacy, cześć siostra.-Wsiedliśmy do auta.I zaczęły się rozmowy-Niech twój romeo nie jeździ tak szybko jak dziś rano.
-Śpieszyłam się do szkoły.
-I co spóźniłaś się?
-Tak jakby...
-Chłopaki?-spytał ich a ci zaczęli się śmiać.
-No wiesz, posiedzieliśmy z nią na drugiej lekcji,.. i z Kacprem.
-Czyli nie byliście na drugiej lekcji . A pierwsza?
-A pisaliśmy ze sobą .
-Ej no cicho już. -Rzuciłam do chłopaków.
-Masz coś do ukrycia?-Zapytał Niko
-Może, rodzice w domu?
-Nie. -Powiedział a ja teraz zaczęłam się stresować , przecież on mnie zabije.
-Ołł-powiedzieli równo chłopaki, a Nikodem na nich popatrzał.
-Co?-Zapytał
-Nic, nic-szybko odpowiedzieli i popatrzeli na mnie, Nikodem również.
-O już jesteśmy -Powiedziałam gdy zatrzymaliśmy się pod domem. Wysiadłam szybko i poszłam do domu. Skierowałam się do kuchni i zaczęłam myśleć co robić..
-Więc czemu pytałaś?-Dalej ciągnął Nikodem
-Nie tak o. -Powiedziałam a Niko chciał coś dodać ale przerwał mu dzwoniący telefon.  
-Poczekaj -Rzucił i odebrał.
'Dzień Dobry, tak przy telefonie. Kto mówi?'
'Pan dyrektor... O co chodzi?' -Zdziwił się i rozmawiał dalej, chłopacy przyglądali się temu a ja pobiegłam do pokoju po ubrania na przebranie i poszłam do łazienki. Zamknęłam się tam i wzięłam prysznic. Gdy przebrałam się i stałam przed lustrem ktoś zaczął dobijać się do drzwi..
-Aneta zabije cie! Tylko wyjdź stamtąd.-Powiedział Nikodem, lekko wkurzony.
-Nigdzie nie wychodzę.-Powiedziałam i zaczęłam się malować.
-Zobaczymy -Powiedział i odszedł.
-Aneciaa !! Twój romeo przyszedł ! -Usłyszałam krzyk Szymona.
Gdy skończyłam się malować usłyszałam pukanie do łazienki.
-Słońce choć do nas.-Usłyszałam głos Kacpra, i jeszcze śmiał się ze mnie. hahaha yhh..
Otworzyłam drzwi i poszłam do pokoju, spakowałam plecak na następny dzień ,torbę na trening. Wyciągnęłam z niej papierosy i zastanawiałam się co z nimi zrobić. Kacper ciągle wpatrywał się we mnie a teraz podszedł i objął od tyłu.
-Po co ci to?-Zapytał
-Tak o  
-Daj, -wyciągnął rękę, a ja mu powoli to oddałam gdy już miał to w swojej ręce wziął je i schował do kieszeni w spodniach. Pocałował w policzek, wziął za rękę i pociągnął na dół. Gdy zobaczyłam chłopaków to zaczęli się śmiać a gdy zauważyłam Niko to od razu schowałam się za Kacprem.Wychyliłam się za Kacpra a Nikodem patrzał na mnie złowieszczym wzrokiem.
-Dziewczyno czy ty ciągle musisz robić kłopoty?  
-To nie moja wina. To ta babka jest porąbana i się na nas uwzięła.
-Czyli każdy nauczyciel co się na was skarży to się na was uwziął?-zapytał
-Tak właśnie, , jakoś pan Zbyszek na nas się nie skarży -powiedziałam i się zaśmiałam a Paweł ,Piotrek i Szymon wybuchnęli śmiechem .Przytuliłam się do Kacpra i tak staliśmy. Po chwili dostałam smsa , wyjęłam telefon i zaczęłam czytać.
/od Adaaś/
"Siemka, masz ochotę na spacer?"
-Kto to ?-zapytał Kacper
-Kolega, a co zazdrosny?
-mhm
/do Adaaś/
"Hmm, zaraz lecę na trening i tam będę 2 h . Więc jeśli już to dopiero po nim. "
/od Adaaś/  
"Spoko, to o 20 ? Przy fontannie?"
/do Adaaś/
"Okiiś. Widzimy się później. Papa:)"
/od Adaaś/
"Haha okey, papa :* :)"
Uśmiechnęłam się i zauważyłam że reszta zajęła się rozmawianiem o jakiś autach. Puściłam Kacpra i poszłam po swoją torbę, gdy zeszłam na dół oni dalej rozmawiali.
***
***
***
Niezbyt ciekawe ale jest, komentujcie warto było dodawać? :* Pozdrawiam :)
/malineczka2208

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 4104 słów i 22442 znaków.

7 komentarzy

 
  • nellka :>

    Kiedy kolejna część nie mogę się doczekać?;*

  • Czekoladowaa

    Warto!!! czekam na kolejną i zapraszam na swój profil :D pozdrawiam Laura ;3

  • A

    Pewnie że warto :)  Pojawił sie Adaś hmmn...cos sie będzie dzialo:) Tylko zastanawia mnie czemu nagle Adrian tak spokorniał coś  planujesz ??

  • Malineczka2208

    @A :) No zobaczymy czy bedzie sie dzialo xD Wiesz moze sie zmienil ? Wszystko okaże sie w dalszych czesciach :) :*

  • A

    @Malineczka2208  zmienił  się? Hmm... Jakoś nie wierzę hehe  no ale cuda się zdarzają  ;) Niecierpliwie czekam na cd. :):*

  • Dzena

    Warto

  • Ksiezniczka25

    <3  <3  <3

  • Malineczka2208

    @Ksiezniczka25 :*:*

  • Kamilka889

    ❤❤❤

  • Malineczka2208

    @Kamilka889 ♥♥♡

  • NIEjestemBARBIE

    Pewnie, że warto:)

  • Malineczka2208

    @NIEjestemBARBIE Mm :) ♥♥♡♡