! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.8

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! Cz.8Witam ponownie ;) Już po świętach ale przed Sylwestrem i Nowym Rokiem ! Od razu życzę szampańskiej zabawy, i całego 2016 żeby był jak najlepszy :D A teraz zapraszam do czytania ;))
******************************************************************************************************************************************************************************************************Trzymał ją w ramionach nieprzytomną lecz po paru minutach się ocknęła... Patrzał na nią przestraszony, a ona przez chwilę nie wiedziała co się dzieję. Wziął ją na ręce i zaniósł do swojego auta a jego ojciec wziął jej rzeczy które również wsadzili do auta. Chłopak posadził dziewczynę z przodu i zapiął pasy, sam usiadł za kierownicą i ruszył... Przez całą drogę patrzył na nią, a ona była jak za mgłą, po jakichś 15 minutach byli pod jej domem, wysiadł wziął jej rzeczy i pomógł jej wysiąść, i pomimo że mówiła że jest lepiej, choć tak nie było, nie chciała żeby ktoś sobie nią głowę zawracał... weszli do mieszkania,siedział tam dalej jej brat z kumplem,zdziwili się że ona jest już w domu a poza tym że jest w takim stanie... Z daleka można było zobaczyć że nie jest najlepiej.Brat od razu zerwał się z kanapy i podszedł do nich, wziął od Kacpra dziewczynę i zaprowadził ją do pokoju,położyła się, ten zaraz dał jej szklankę wody, tabletkę i później postawił herbatę na półce obok łóżka... Wypiła ją w połowie i usnęła, Nikodem zszedł na dół ,zapytał się Kacpra co się stało.On zaś opowiedział mu tyle ile wiedział, i przekazał że kierownik mówił żeby wróciła dopiero jak wyzdrowieje bo nie chcą żeby coś się jej stało... Po godzinie, przyszli do nich przyjaciele Anety, chcieli dowiedzieć się czemu nie ma jej już drugi dzień w szkole, Nikodem i Kacper opowiedzieli im co się stało, a jej brat opowiedział im jeszcze jak zachorowała, i tak do późna siedzieli, wcześniej zebrali się tylko przyjaciele Anety bo muszą iść następnego dnia do szkoły... Reszta siedziała do późna... Nie mieli problemów z rodzicami Nikodema i Anety bo ci wyjechali w delegacje, a Aleksa i Michała podrzucili pod opiekę dziadkom... Było już po północy ci jednak siedzieli i oglądali jakiś film,wzięli sobie po piwie... Postanowili że będą tu nocować, bo mimo że pili zawsze zostawało im chociaż trochę rozumu i nigdy po piciu nie jeździli.Rozłożyli się na kanapach w salonie i leżeli, rozmawiali o mało ważnych sprawach, nagle w kuchni zapaliło się światło, Nikodem poszedł tam z Łukaszem a reszta dalej leżała, w kuchni zobaczyli dziewczynę siedzącą na blacie która pila sok.Niko podszedł do niej
-jak się czujesz?
-dobrze-zeskoczyła z blatu i zakręciło się jej w głowię, przytrzymała się za ramię brata a ten ją przytulił. Tuląc ją cała trójka wróciła do salonu, dziewczyna usiadła pomiędzy bratem a Kacprem,znaleźli jakiś film i zaczęli oglądać, minęło pół filmu a ona ogarnęła się że wszyscy śpią, nudziło jej się, nie mogła usnąć, bo nie chciała już, przecież tyle spała... Poszła po swojego laptopa i wróciła do salonu, zauważyła ze chłopaki rozłożyli się na wszystkich kanapach więc wzięła koc i usiadła sobie na podłodze. Zaczęła przeglądać różne stronki internetowe, weszła na fb i zobaczyła że ma wiadomość, która była z rana, koleżanka z klasy pisała jej że jakieś 5 dziewczyn ma dojść do nich do klasy, zdziwiła się... No bo w końcu aż 5 ale była również ciekawa,teraz za razem żałowała że nie idzie do szkoły, no ale choroba... Woli jednak zostać w domu i wyzdrowieć i wtedy móc wychodzić gdzie tylko chce, i zacząć chodzić normalnie na treningi... Jej klasa była podzielona na chłopaków i dziewczyny i razem mieli wf ale tylko czasami, i jakieś lekcje ale to rzadko,dlatego ona w szkole z przyjaciółmi spędzała tylko przerwy i lekcje jak mieli złączone ale jakoś dawała radę... Kiedyś mieli wszystkie razem ale przez to że doszło dużo osób rozdzielili klasę na chłopców i dziewczyny... Przeglądała stare zdjęcia, swoje, z przyjaciółmi, z bratem,zatrzymała się na jednym zdjęciu... Tyle wspomnień tak wspaniały czas, na zdjęciu była ona, po lewej jej brat z kumplami a po prawej jej przyjaciele... Byli wtedy nad jeziorkiem, pojechali na kilka dni na wakacje;ogniska, kąpiele, i te sprawy...xd. Yo byl wspaniały czas.siedziała tak nad tym zdjęciem, a po chwili dosiadł się do niej Kacper
-czemu nie śpisz?
-bo nie mogę zasnąć, za dużo spałam chyba
-a czemu na podłodze?
-bo nudziło mi się i poszłam na górę po laptopa a jak wróciłam to leżeliście na całej kanapie i uznałam że nie będę się wciskać tam, i sobie usiadłam tutaj, poza tym mam tutaj kontakt.
-ohh, a co masz tutaj?-pokazał na zdjęcie w laptopie.
-zdjęcie,byliśmy nad jeziorkiem, robiliśmy prawie codziennie ogniska, kąpaliśmy się w jeziorku, po prostu było super... Tęskni się czasem za takimi chwilami
-oj mała, choć tutaj-przytulił ją i tak zasnęli, na podłodze, wtuleni w siebie. Następnego dnia pierwsi wstali przyjaciele Nikodema i on sam, popatrzyli na nich, i zaśmiali się cicho, zrobili im fotkę na pamiątkę, i poszli szykować śniadanie dla wszystkich. Później wstał Kacper, po chwili przypomniał sobie ich nocną rozmowę i uśmiechnął się,wstał powoli nie chcąc jej obudzić, wziął ją potem na ręce, położył na kanapie i przykrył kocem, a laptopa położył na stole, przez przypadek poruszył go i okazało się że nadal był włączony, a na ekranie dalej widniało to zdjęcie. Poszedł do chłopaków do kuchni, popatrzeli na niego i się zaśmiali
-co?mam coś na twarzy ?
-niee-powiedział ze śmiechem Bartek
-po prostu słodko wyglądaliście-Rzekł Łukasz.
Kacper natomiast popatrzał na jej brata, a ten kiwnął głową śmiejąc się. Pomógł dokończyć im śniadanie, i usiedli razem do stołu.rozmawiali na różne tematy, znaleźli ten wspólny język, polubili się... Po jakimś czasie dołączyła do nich Aneta, uśmiechnięta od ucha do ucha...
-a ty co taka wesolutka?-odezwał się Nikodem
-a nie można?-odpowiedziała  
-Pewnie dobrze spała-Wtrącił Bartek i wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ona i Kacper lekko się speszyli...
-tak w ogóle czyżby ktoś już wyzdrowiał?-Zapytał Łukasz
-nie wiem, ale na pewno nie idę już do szkoły, do końca tygodnia-odpowiedziała z wielkim uśmiechem i przekonaniem
-ej ejj, nie rozpędzaj sie, jak wyzdrowiejesz to do szkoły normalnie idziesz-Od razu odpowiedział jej brat a wszyscy się zaśmiali
-no weź, nie rób mi tego-powiedziała błagalnym głosikiem i znów zaczęli się śmiać a ona wraz z nimi.
-Aneta?
-hmm?
-... Co ci się stało w policzek?-Zapytał Niko, popatrzała na niego, po chwili wstała i poszła do łazienki, w lustrze przyjrzała się policzkowi, miała tam ranę i siniaka, czemu wcześniej tego nie ogarnęła i kiedy to zrobiła?myślała tak i nagle się jej przypomniało spotkanie z Adrianem... Przemyła twarz i wróciła do chłopaków, patrzeli na nią pytającym wzrokiem, a ona nie wiedziała co ma powiedzieć.
-a więc?-Zapytał a ona zaczęła główkować co by tu powiedzieć...
-nie wiem musiałam się walnąć czy coś-Powiedziała na szybko pierwsze co wpadło jej do głowy, na myśl o Adrianie odechciało się jej jeść.
-nie kłam
-... Wiecie co, odechciało mi się już jeść, smacznego, idę do siebie
-Aneta
-daruj, to nic-odpowiedziała i poszła na górę, zaczęła robić lekcje. Nauczyciele szli tematami po kolei więc zrobiła wszystkie tak jakby miało jej nie być w szkole do piątku ale wiedziała że i tak nie pójdzie. Po zrobieniu lekcji leżała i rozmyślała o spotkaniach z Adrianem, nienawidziła go, wkurzał ją a za razem bała się go trochę.
Wstała z łóżka sięgnęła głęboko do szuflady i wyjęła papierosa, zaczęła szukać zapalniczki... Była osobą która na dużo rzeczy, spraw reagowała emocjami... Nie znalazła zapalniczki, a przeciez miała, wkurzona zeszła na dół i zaczęła szukać, to po szafkach, na szafkach, w salonie i w kuchni, przeszukała kurtki i bluzy, nie było... Została jedna szafka do przeszukania, obok chłopaków, niedaleko stołu... Chodziła podenerwowana, jednak zdecydowała się iść tam poszukać, w końcu co jej szkodziło... Chłopacy przyglądali jej się uważnie
-szukasz tam czegoś?-zapytał jej brat, ale nie odpowiedziała, nie popatrzała, dalej szukała, jednak nie znalazła.Stanęła prosto, i patrzyła w okno, zastanawiała się gdzie mogła wrzucić tą zapalniczkę... Nagle ją oświeciło..
-gdzie jest moja torba, ta na treningi?
-czego szukasz?
szybko pobiegła do siebie do pokoju, prawie się przy tym wywalając na schodach ale to żadna nowość.W pokoju znalazła torbę ale nigdzie nie znalazła zapalniczki, każdy może myśleć sobie teraz po co tyle zachodu o jakąś zapalniczkę, ale ona wiedziała że musi ją znaleźć, czuła że jak jej nie znajdzie to ktoś już ją ma... Nie chciała się z nikim kłócić, dobrze wiedziała że palenie nie prowadzi do niczego dobrego, ale co miała zrobić?postanowiła że wybierze się do sklepu, ubrała się, schowała do kieszeni fajki i telefon, zeszła na dół...
-wychodzisz gdzieś?
-tak
-gdzie niby?poza tym byłaś lub dalej jesteś chora, nigdzie nie idziesz.-odparł ostro jej brat
-nie bądź tego taki pewien.Pa-już jej nie odpowiedzial, bo wiedział że jej nie zatrzyma.Wyszła z domu, i skierowała się w centrum miasta, weszla do sklepu kupiła co miała kupić, pochodziła jeszcze po sklepach ale niczego fajnego nie znalazła... Wyszła ze sklepu, poszła do kawiarenki, a po jakimś czasie dosiadła się do niej koleżanka z klasy
-hej, czemu cię nie ma w szkole?
-hej, a no bo jestem chora, przeszło mi już w większości, i wyszłam po zakupy, ale nie chcę zarażać w szkole i w ogóle
-aa okey, ciebie nie ma chwile a u nas dzieją się takie rzeczy że ja nie mogę...
-co się stało?
-doszły do nas do klasy 5 dziewczyn, tylko jedna normalna z nich, a reszta to takie laleczki że masakra...
-yyh... Chwile mnie nie ma a takie rzeczy się dzieją w szkole...
-noo...wracaj szybko do zdrowia, muszę lecieć już, paa
-dzieki pa-i teraz jej myśli krążyły wokół tych dziewczyn... Wychodziła z kawiarenki i nagle się z kimś zderzyła, ktoś wylał na nią swój napój... Była wściekła, miała ubrudzoną koszulkę, ... Podniosła głowę a tam zobaczyła 4 barbie normalnie.
-patrz jak łazisz-Krzyknęła jedna z nich, albo zapiszczała?
-hola hola to ty patrz jak łazisz a nie, wylewasz na ludzi jakieś ohydne coś...
-takie ciuszki nie są modne, pomogłam ci tylko
-zaraz ja ci pomogę jeśli nie zejdziesz mi z oczu..-powiedziała wkurzona.
-grozisz jej?-odezwała się jedna z pozostałych...'yhh'
-nie kurwa, kołysankę śpiewam-'Jak ja nienawidzę plastików.'
-dziewczyny dajcie spokój, to beztalencie, szara myszka, jakby zamknęli ją w psychiatryku to by nawet tam jej nie pomogli.
-Kim do cholery jesteś żeby mnie oceniać?!
-jesteśmy nad tobą, ładniejsze, bardziej pociągające, mądrzejsze
-i lepiej się usuń stąd
-tak mądrzejsze, nade mną ?proszę nie rozśmieszaj mnie-powiedziała z kpiącym uśmieszkiem.
-tak tak śmiej się zobaczymy później.
darowała już sobie i przeszła miedzy nimi dalej, zanim jeszcze odeszła usłyszała potok różnych słów na nią...'O nie!Nie daruje!' Pomyślała... Wkurzona odwróciła się i podeszłą do nich...
-co ty powiedziałaś?!-Wokół nich zrobiło się małe kółko..
-to co słyszałaś, zdziro.
-Łoooo-powiedzieli wszyscy dookoła a ona tylko na nich popatrzała...
-odszczekaj to-powiedziała już na skraju wytrzymałości
-chciałabyś co nie, przykro mi, ale nie-wkurzyła się... Wzięła zamach i uderzyła laleczkę z pięści w brzuch, ta się zgięła w pół, Aneta chciała ją jeszcze walnąć ale ktoś ją odciągnął do tyłu... Wkurzyła się jeszcze bardziej, nie pozwoli żeby ktoś ją poniżał, i wyzywał... Nawet kiedyś jak była mała i jakiś chłopak ją wyzwał to skopała go przez co miała potem lekkie problemy, jak to dziecko.odwróciła się do tego kogoś, kto ją odciągnął od tych plastików, i jak się okazało to byli jej przyjaciele...
-co ty wyrabiasz?-odparł wkurzony Piotrek... Odwróciła się od nich, i poszła w stronę wyjścia, przeszła koło tych lalek.które się uśmiechały głupio, i robiły maślane oczka do jej przyjaciół.
-hah widziałyście ją?nienormalna, ale patrzcie na nich jakie ciacha-powiedziała jedna do reszty i się zaśmiały, Aneta zatrzymała się i podeszła do nich po raz kolejny...
-uważaj co mówisz bo kiedyś może stać ci się krzywda...
-ojej aż się boję, słyszycie ona mi grozi jakaś psychopatka, pewnie ma zrąbaną rodzinę, jeżeli ją ma... A przyjaciele to albo jacyś frajerzy albo nie ma ich wcale..-zaśmiała się natomiast ona się coraz bardziej wkurzała, zauważyła że chłopacy znowu idą w jej stronę więc, zanim zdążyli ją odciągnąć znowu przywaliła dziewczynie... Ciśnienie jej rosło, ta laska działała na nią tak że miała ochotę zapalić... Znowu została odciągnięta przez te same osoby co wcześniej... Ale teraz wyprowadzili ją całkiem z centrum.  
-co ty do cholery jasnej wyprawiasz?!-Krzyknął Paweł
-przecież nie możesz tak po prostu bić jakiejś laski-Dodał Szymon
-nie mogę?a chcesz się założyć?
-co się z tobą dzieję?dziewczyno?!-Zareagował od razu Paweł -zawieziemy cię do domu-rzucił Piotrek... Zaprowadził ją do auta, jechali z kolegą chłopaków gdyż on miał 18 lat i miał prawko... Całą drogę kłócili się o to co zrobiła dziewczyna... Weszła do domu i trzasnęła drzwiami... Po chwili weszli jej przyjaciele... Ich kolega pojechał... Usiadła wkurzona w salonie gdzie był Niko z resztą...
-zaraz wypadną te drzwi, jak będziesz tak trzaskać-rzucił do niej i popatrzał na ni, a ona tylko popatrzała na niego wzrokiem który by zabijał jakby mógł...
-możesz nam to wytłumaczyć?!-Paweł ciągle był na nią zły...
-nie!
-o co chodzi?-zapytał Nikodem
-twoja siostra w centrum przywalila 2 razy pewnej dziewczynie z piesci w brzuch.-odparł Piotrek
-ze co?czys ty zwariowala?!
-a wezcie sie.-wstala i wyszla na ogrod.polozyla się na lezaku, wyjela papierosa, i kupiona zapalniczke... Byla mega wkurzona, kiedys nie klocila się z nimi tyle... Moze troche przegiela, moze nie powinna dac się sprowokowac tej lasce, ale ta laska przegiela po prostu... Skonczyla palic i akurat na ogrod weszedl Kacper...
-po pierwsze mialas tego nie robic, po drugie czemu jej przywalilas?
-po pierwsze nikt mi tego nie zabronil po drugie wkurzyla mnie i wyprowadzila z rownowagi...
-ja ci zabraniam, i nie mozna tak po prostu bic kogos w centrum...
-zabraniasz?Nie rozumiesz, i nie zrozumiesz...
-tak zabraniam, i czemu mam nie zrozumiec?
-hmm, po prostu...Nawet jak bylam mala, w przedszkolu, pewien chlopak mnie wyzywal to go skopalam..
-rozumiem, to nawet troche smieszne, ale nie powinnas tak robic..wiesz dobrze o tym
-wiem ale to byl taki impuls...-zasmiala się i poszla z chlopakiem do srodka-sorki chlopaki troche przegielam..
-troche?ale wybaczamy-wszyscy się zasmiali i przytulili...
*Do konca tygodnia czas mina im dobrze, spotykali się codziennie u nich w domu... Aneta nie szla jednak do szkoly już w tym tygodniu, poki co przestala palic, choc nie znaczylo to ze rzucila... Byla niedziela, zblizal się wieczor, szykowala się już do spania byla wykonczona, po zatym przeciez jutro ma isc normalnie do szkoly... Wstala rano o 7:30 usmiechnieta i wesola, wybrala dzisiaj do ubrania biala sukienke z wycieciem na plecach w ksztalcie serca, do tego sliczne biale szpilki, naszyjnik ktory dostala kiedys od brata, . i tak roztanczonym i w dobrym humorze zeszla do kuchni... Poczula zapach nalesnikow, zobaczyla swoja mame..
-mama?a co ty tu?
-wstalas juz?-odwrocila się do niej-ooo, co się stalo ze tak się wystroilas?Ostatnim razem w sukience widzialam cie... Dawno
-nic się nie stalo, po prostu taki kaprys
-wygladasz slicznie
-dzieki mamo
-chcesz tez?-zapytala i pokazala nalezniki
-jasne, wiesz przeciez ze je uwielbiam-powiedziala z usmiechem, dawno nie rozmawiala z nia tak tak normalnie... Przez caly ranek rozmawialy, zero klotni, tylko rozmowy, plotki i smiechy.
-kurdee, zaraz się spoznie
-spokojnie, pojde obudzic Nikodema, i tak kazal zebym obudzila go wczesniej, zawiezie cie
-tak uwazasz?a moze ma jakies plany, i nie ma czasu zeby mnie zawozic
-dla ciebie zawsze ma czas, uwierz mi-powiedziala z usmiechem i poszla na gore, zeszla po 5 min a po15min przyszedl jej brat, spojrzal na dziewczyne i az go zamurowalo.
-łaał...
-az tak zle?-zapytała ze śmiechem  
-zle?wygladasz nieźle!
-dzieki, Nikoś
-a teraz choc zawioze cię do szkoly- Poszli do auta...
-ale na pewno masz czas zeby mnie odwozic?
-jasne ze tak-powiedzial z usmiechem, i po chwili byli pod szkola dziewczyny...
-ucz sie, baw, i uwazaj na siebie
-jasne jasne
-milego dnia, mykaj już bo się spoznisz-usmiechnela sie, i poszla do szkoly usmiech goscil jej na twarzy od samego rana, zobaczyla swoich przyjaciol... Usmiechnela się do nich, ci tez się usmiechneli ale bardziej byli zszokowani, to nie codziennosc widziec ja w sukience...
-hej chlopcy
hej mala-odpowiedzieli spójnie
-a ty co dzisiaj tak?-zapytał Szymon
-jakies swieto dzisiaj o ktorym zapomnielismy?-odparł z zapytaniem Paweł, na co się zaśmiała.
-niee
-po prostu taki kaprys  
-tak tak... A moze to dla Kacpra?-Zapytał Piotruś zatkalo ja...
-nie-dodala, gdy oprzytomniala, no tak byl on przystojny, slodki, i te oczy, ten usmiech... Chwila!stop!to tylko przyjaciel...!Zamyslila się lech po chwili znow oprzytomniala...
-ktos się chyba tu zadlozyl-powiedzial Paweł i się zasmiali,  
-zadlozyc to się mozna w sklepie-powiedziala z chytrym usmieszkiem
-no tak ubior się zmienil, ale charakterek pozostanie na zawsze-Rzekł Szymon a wszyscy wybuchneli smiechem...
-ubior wcale się nie zmienil, ze dziś tak jestem ubrana nie znaczy ze bede już tak się ubierac do konca zycia
-i patrz zniecheciles ja-odparł naburmuszony Paweł i raz kolejny wybuchneli smiechem... Rozmowe przerwal im dzwonek na lekcje, przytulili się i rozeszli, dziewczyna weszła do klasy i już jej humor nagle wyparowal...”Przecież to nie może być prawda... To jakieś żarty”..



************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************
Heej jeszcze raz ;) Dzisiaj dłuższy niż pozostałe, tak mi się wydaje :D  
Ale nie wiem, tak czy owak to chyba dobrze co nie?Niech to będzie taki prezent na Nowy Rok ;)
Bo kolejna część pojawi się dopiero po nim..Dokładnej daty nie znam ale.. No to się jeszcze ogarnie :D Dziękuje za wcześniejsze komentarze i jeśli tu również się pojawią to będzie miło i również dziękuje <3Przepraszam za wszystkie błędy i niedociągnięcia..za 'ą', 'ę', 'ł', 'ó' itd.ale po prostu nie miałam więcej czasu żeby to poprawić BARDZO PRZEPRASZAM
Szalonej Zabawy w Sylwestra ! Pozdrawiam <3 ;*
Ps.Ale uważajcie ;)

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3403 słów i 19669 znaków, zaktualizowała 29 gru 2015.

9 komentarzy

 
  • NataliaO

    Dobrze, że w późniejszych rozdziałach nie robiłaś już przed myślnikiem tych liter; Co do opowiadania pochłonęłam w całości bardzo, bardzo ładne. Fajnie przedstawione. Naturalne postacie z którymi każdy może się porównywać.  <3

  • Malineczka2208

    @NataliaO No z tymi literami przed myślnikiem to było tak na początku taki nie wypał z nimi xD Heh Potem uznałam że nie powinno ich być wcale. ;) Dzięki za kom <3 ;)

  • NataliaO

    @Malineczka2208  :)

  • żelkoman2001

    Z utęsknieniem  czekam na nastempne

  • Malineczka2208

    @żelkoman2001 :* Powinna zaraz się pojawić. Max godzinka :)

  • arinaxd

    Kiedy następna.  Uzależniłam  się. Pozdro Ari.

  • Malineczka2208

    @arinaxd Nie wiem dokładnie kiedy, ale wydaje mi się że już wkrótce :) :*

  • RUDA01

    Nie mogę  doczekać  się  następnej  części  :rolleyes:

  • claire

    Jest troszke błedów ale ogólnie fajne :)

  • Malineczka2208

    @claire Postaram się robić ich coraz mniej, uczę się na błędach chyba :) i Dzięki:*

  • Saszka2208

    Nie mogę się doczekac następnej części ;*

  • Malineczka2208

    @Saszka2208 Hah :*

  • ~uzależnionaodtwegoopowiadania

  • Malineczka2208

    @~uzależnionaodtwegoopowiadania~ :*

  • Wampiraczek

    cudo

  • Malineczka2208

    @Wampiraczek :* Dziękii

  • madziax

    Super <3

  • Malineczka2208

    @madziax Dziękuje :*