! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! #2 Cz.2

! Od Zawsze.. Na Zawsze.. I Aż Po Śmierć..! #2 Cz.2:)
     Ta oni to wiedzą kiedy wrócić z wyjazdu... Nie wiedziałam czy chciałabym się do nich przytulic,czy nawrzeszczeć na nich,czy po prostu żyć jak wcześniej. Wytarłam łzy z policzków,mimo ze dalej płakałam, wstałam i popatrzałam na rodziców ze smutkiem i nienawiścią. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć a pewnie raczej żeby krzyczeć ale zamiast tego zamknęłam je nic nie mówiąc,odwróciłam się od nich i poszłam do swojego pokoju. Trzasnęłam drzwiami rzucając się na łóżko i bardziej płakałam, twarz schowałam w poduszkę i zaczęłam w nią krzyczeć... Gdy już ledwo co mówiłam usiadłam i rzuciłam poduszką w ścianę, byłam bezradna nie wiedziałam co mam robić. Podeszłam do biurka i jednym ruchem reki wszystko z niego zrzuciłam... Długopisy,kredki i ołówki rozsypały się po podłodze... Ostatnie kartki spadały powoli, kilka zeszytów opadło z hukiem a mała piłeczka która tam była zaczęła odbijać się o podłogę. Wzięłam laptopa i  włączyłam moją dawną ulubioną piosenkę...
„...Tell them all I know now
Shout it from the roof tops
Write it on the sky line  
All we had is gone now  
Tell them I was happy  
And my heart is broken  
All my scars are open
Tell them what  
I hoped would be Impossible,
impossible Impossible, impossible...”
Gdy piosenka się skończyła wstałam i poszłam do łazienki gdzie się umyłam ,przebrałam w piżamę i poszłam spać. Następnego dnia wstałam o 12 za razem późno jak na mnie,wyjęłam z szafy ubrania, postawiłam dzisiaj na dżinsowe spodenki do tego różowo-jaskrawą bokserkę i na to cienką bluzę. Poszłam do łazienki,przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż żeby jakoś wyglądać, zeszłam na dół kuchni żeby coś zjeść bo byłam głodna ale co się dziwić jak się nie je jak trzeba albo wcale się nie je... Przy stole siedziała moja 'rodzina'...  Była sobota więc akurat wszyscy byli w domu nie patrząc na nikogo poszłam do kuchni i tam zrobiłam sobie dwie kanapki i herbatę, usiadłam przy blacie i zaczęłam jeść. Gdy już zjadłam i wypiłam schowałam talerz i szklankę do zmywarki. Idąc do swojego pokoju czułam na sobie wzrok Nikodema na gdy byłam w pokoju zobaczyłam jaki bałagan zrobiłam wczoraj to aż się zdziwiłam... 'Ale chociaż mam czyste biurko' pomyślałam i się zaśmiałam. Papiery i listy które wczoraj znalazłam schowałam do szuflady,ramkę z dużym zdjęciem powiesiłam na ścianie,a pojedyncze zdjęcia wzięłam w ręce... Już wiedziałam co z nimi zrobić, wyszłam z nimi z pokoju i poszłam do sypialni rodziców upewniając się wcześniej że ich tam nie ma. Na łóżku rozłożyłam im 5 zdjęć ,zeszłam na dól zdjęcia trzymałam w rękach za plecami poszłam do kuchni. Nie było tam nikogo,więc na lodówkę przypięłam 2 zdjęcia i jeszcze trzy rozrzuciłam po kuchni, reszta domowników była już na gorze więc kilka zdjęć porozmieszczałam po salonie,na komodach,w biurze rodziców i jedno położyłam na stole w jadalni. Zadowolona z siebie usiadłam na kanapie,siedziałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy i zastanawiałam się jak na to zareagują. Dostałam smsa od Damiana
"Hej,lecisz z nami pograć ?"
-"pograć w co? i hej"
-"jak to w co,w nogę. Dobrze ci to zrobi,czasem warto wrócić do tego co było kiedyś. Ps. Będziemy za 20 min po ciebie"
Gdy to przeczytałam wybuchłam śmiechem, normalnie byli lepsi od reszty. Szybko pobiegłam na górę po drodze mijając rodziców,którzy chyba byli zdenerwowani i zdezorientowani... Kilka zdjęć co zostało schowałam do szuflady,wzięłam spakowałam do swojej torby ciuchy na przebranie i zeszłam na dół w kuchni wzięłam z lodówki wodę. Kątem oka zauważając że nie ma zdjęć 'no a więc tak chcą to rozegrać?' przeszło mi przez myśl... Jednak nie dałam po sobie poznać że coś wiem o tych zdjęciach. Poszłam w kierunku wyjścia mijając się w kuchni z Nikodemem. Wyszłam z domu i akurat przy furtce stał Kamil i Damian,uśmiechnęłam się do nich i przytuliłam ich. Śmiejąc się ruszyliśmy na orlik,wiedziałam że pewnie tam pójdą... W drodze opowiedziałam im co zrobiłam ze zdjęciami. I mimo ze była to dla mnie trudna ta cała sprawa śmiała się z tego,im jako jedynym zaufałam i powiedziałam to. Gdy doszliśmy poszliśmy się przebrać i we trójkę weszliśmy na murawę,podawaliśmy sobie,strzelaliśmy i wygłupialiśmy się. Po prostu bawiliśmy się dobrze,a ja cieszyłam się grą bo przecież gdyby nie oni... To nie zagrałabym wcale. Pierwszy raz od porzucenia tego i to dzięki nim i byłam im bardzo wdzięczna... Zamyśliłam się przez co dostałam piłką i się wywróciłam, od razu do mnie podbiegli a ja zaczęłam się śmiać.
-Wszystko w porządku ?
-Tak, jest spoko. -Zaśmiałam się a oni zaraz się dołączyli po czym pomogli mi wstać,a po chwili mocno się do nich przytuliłam że wszyscy się wywróciliśmy. Znów się śmialiśmy po chwili jednak usłyszeliśmy że ktoś mnie woła.
Z trudem usiedliśmy patrząc w stronę skąd dochodził głos,stał tam jakiś mężczyzna.
Ja jednak go rozpoznałam i spojrzałam na chłopaków.
-To mój były trener,zaraz wracam a wy wstawać i grać- Zaśmiałam się wstając i poszłam. Z trenerem pogadałam chwilę, pytał jak się mi wiedzie,czy wracam,na co nie umiałam mu odpowiedzieć. Owszem teraz wydawało się że chciałabym wrócić lecz jednak powiedziałam że bardzo bym chciała ale chodzę na inne treningi również...
-Można to połączyć, nawet Ci pomogę... Brakuje Cię tutaj, z tobą tworzyli zespół. -Później rozmawialiśmy o jakimś ważnym meczu, o tym żebym jednak wróciła i tak dalej.
Po rozmowie podeszłam do chłopaków i usiadłam na trawie, przyglądali się badawczo.
-Chce żebym wróciła,że nawet te treningi z boksu połączymy- Popatrzałam się na nich i dopiero teraz spostrzegłam że usiedli na murawie jak ja.
-A ty tego chcesz?- Popatrzałam na nich już lekko z załzawionymi oczami i pokiwałam głową na tak... Szybko podeszli do mnie pomagając mi wstać i przytulili mnie
-Nie płacz, przecież to nic złego że chcesz dalej robić to co kochasz...-odparł Kamil..
-Wiedz że zawsze ci pomożemy,nie bój się nic- Dodał Damian i się uśmiechnęli. Zaczęli mnie łaskotać dzięki czemu powrócił mi humor,uznaliśmy że koniec grania jak na dzisiaj i poszliśmy się przebrać a gdy już byliśmy gotowi do wyjścia zauważyliśmy całą drużynę na murawie z trenerem. Popatrzyłam na Kamila i Damiana a oni kiwnęli głową,położyłam torbę na schodach i pobiegłam do trenera a ci usiedli na nich i patrzyli.
-Trenerze  -Odezwałam się a wszystkie pary oczu zwróciły się ku mnie.
-Iii ?-Zapytał trener z nadzieją
-Teraz to zależy od nich- Powiedziałam i popatrzyłam na drużynę a w tym na przyjaciół... Głos zabrał trener -Słuchajcie,dawno jej tu nie było,a przy tym dużo się zmieniło. Co wy na to żeby wróciła?- Wszyscy stali w osłupieniu,chyba nikt się nie spodziewał że jednak wrócę... Po chwili gdy chciałam już wracać do Kamila i Damiana wszyscy się na mnie rzucili a skutkiem tego było to że wszyscy leżeli na ziemi śmiejąc się,gdy się podnieśli powiedzieli ze się zgadzają i czy gra teraz z nimi,chciałam się zgodzić ale po chwili myślenia powiedziałam
-Ja już dzisiaj grałam,następnym razem poza tym czekają na mnie -wskazałam na chłopaków na schodach- Hejka,do widzenia i dziękuje -Pobiegłam do chłopaków i mocno ich przytuliłam,podziękowałam za wszystko i poszli ja szliśmy do domów.
Pożegnałam się weszłam do domu idąc do kuchni,nalałam sobie soku i poszłam przed TV,miałam dobry humor więc nie zważałam na to że przy stole siedzieli rodzice z młodszym rodzeństwem a dalej siedział Kacper,Adam i Nikodem... Szukałam czegoś ciekawego w telewizji i natrafiłam akurat na 'Kac Vegas' i to od początku,cieszyłam się bardzo bo lubię ten film. Po 10 min rodzice zapytali się o zdjęcia,czy je widziałam i czy wiem skąd się wzięły,a ja jednak oglądałam dalej i udawałam że ich nie słyszę.
jednak gdy ojciec krzyknął musiałam zareagować.
-Aneta!-To niby się otrząsnęłam odwracając lekko głowę i odpowiedziałam  
-Sorry ja tu oglądam a co do pytania o jakie zdjęcia wam chodzi?- Udawałam że nic nie wiem...
-O te co po domu się walały- Odpowiedziała mama.
-Ooo to ciekawe,czemu ich nie widziałam? Mogę zobaczyć?-Dalej patrzyłam w telewizor rękę wyciągając lekko w ich stronę a w myślach już się śmiałam i nie mogłam powoli wytrzymać.
-Nie,mamy je ale nie są nasze więc nie możesz ich zobaczyć...-
-okej- patrzyłam w telewizor.
Dłużej nie wytrzymując i wybuchnęłam śmiechem po 5 minutach się uspakajając i popatrzyłam na nich. Z min mogłam wyczytać że myślą że wiem o nich i widziałam je więc od razu się do nich odezwałam  
-Sorki po prostu ten film jest zarąbisty. -Dalej się śmiałam ale zauważyłam że rodzice jednak się na to wzięli. Po chwili poinformowali nas że jadą do sklepu a potem do dziadków na grilla i zostają tam z chłopcami na noc przez co ja jeszcze bardziej się ucieszyłam no bo przecież miałam dzisiaj iść na imprezę.
Uśmiechnęłam się szeroko i miłym głosem odparłam;
-Okej,bawcie się dobrze,będziemy grzeczni,nie martwcie się,cały wieczór będziemy w domu i pooglądamy coś -Powiedziałam to takim sarkazmem że chłopaki aż popatrzeli na mnie przerażeni a rodzice nie umieli wyczuć tego sarkazmu. Gdy wyszli znów zaczęłam się śmiać,zadzwonił mój telefon więc odebrałam go dalej się śmiejąc
-Hej co ty taka wesoła?
-Opowiem wam gdy się spotkamy.
-Haha okey,no a do rzeczy właśnie dzwoniłem żeby przypomnieć ci o dzisiejszej imprezie. Pamiętasz?
-Jak mogłabym zapomnieć,tylko to trzyma mnie przy życiu- Znowu wybuchłam śmiechem
-No tak ty i te twoje żarty
-Hahahaha no wiesz ktoś je musi mieć
-Mhmm my z Damianem wpadniemy o ciebie kolo 20:30,odprowadzimy ciebie potem z powrotem do domu ale nie powiem o której godzinie bo nie wiem.-obydwoje się śmiali
-Spoko ja tez tego nie wiem,ale na pewno nie jakoś wcześnie,dobra zgadamy się później bo ja tu oglądam film,papa- Rozłączyłam się i oglądałam dalej,wiedziałam że reszta się przygląda ale uznałam że nie będę zwracać na nich uwagi. Wiedziałam że w końcu do tego dojdzie,że w końcu któryś się odezwie... Tym pierwszym był Nikodem o coś tam zapytał ale jakoś nie zwracałam na niego uwagi dalej oglądałam,drugi odezwał się Adam,jego też olałam no i w końcu on...-Kacper... Ale nie wiedziałam co powiedział bo w ogóle ich nie słuchałam,wyłączyłam się i tyle... Bardziej teraz liczyła się telewizja lecz nagle ktoś zasłonił mi telewizor, tym jegomościem był Kacper ale mimo że stał przed telewizorem i tak na niego nie popatrzyłam. Teraz miałam ich wszystkich gdzieś,rodziców również mogliby dać mi raz na zawsze święty spokój i tyle...
-Będziesz mnie teraz olewać? Przecież ci wszystko wyjaśniłem,nie chciałem tego,ona nic dla mnie nie znaczy... Wiesz przecież że cie kocham-W myślach się śmiałam i płakałam bo było to za razem śmieszne i żenujące a z drugiej strony na samo wspomnienie tego chciało się płakać ale postanowiłam nie rozklejać się przy nim,przy nich... Nie patrząc na niego wstałam i poszłam do kuchni,postawiłam szklankę na blat i wyjęłam z lodówki sok nalewając go do szklanki i chciałam wyjść z kuchni ale Kacper zagrodził mi drogę.
-Powiesz coś w końcu?-Nie odzywałam się-Jeśli mnie kochasz to popatrz na mnie albo się odezwij...- 'No i tu przegiął' Przeszło mi przez myśl i odwróciłam się od niego z hukiem stawiając szklankę z sokiem na blacie i wyszłam z kuchni drugimi drzwiami...
Poszłam do biura rodziców gdy poszperałam tam znalazłam w końcu to co szukałam,  poszłam na ogródek,usiadłam na trawie i zapaliłam, nie robiłam tego przez długi czas bo Kacper mi nie pozwalał a gdy zaczęliśmy ze sobą chodzić to nie paliłam wcale... Zaciągnęłam się i trochę się uspokoiłam,zamknęłam oczy i się położyłam,spaliłam do końca ale i tak dalej leżałam... Przed oczami miałam wszystkie chwile z Nikodemem a zaraz po nich te złe...
W pewnej chwili przed oczami miałam to zdjęcie gdy byliśmy mali, te które znalazłam. A po chwili przed oczami miałam scenkę jak moje miejsce obok Nikodema zajmuje Sandra... Łzy zaczęły lecieć znowu... Zaraz po tym wszystkie wspomnienia z Kacprem,wspólne treningi,pierwsza randka i kolejne... Wszystkie wspaniałe chwile a na koniec to jak całował się z tamtą dziewczyną... Szybko usiadłam,znów zaczęłam płakać,wyjęłam papierosa i zaczęłam palić... Wiedziałam że ktoś za mną stoi więc odwróciłam się szybko.
Okazało się że to Kacper a mówiłam sobie że nie zobaczy jak płacze, popatrzyłam na niego a w oczach miałam więcej łez,które bardziej spływały po policzkach. Byłam na niego zła,wkurzona,zawiedziona ale go kochałam i kocham go dalej... Po chwili szybko wstałam i pobiegłam do domu do łazienki,zamykając się tam i zrobiłam to samo co ostatnio... Wiedziałam że to żadne wyjście ale co poradzić, kolejne dziesięć cięć,tej samej długości ale o milimetr głębsze. Zmyłam krew,zabandażowałam i wyszłam z łazienki, dalej płakałam. Trochę zakręciło mi się w głowie przez co się wywaliłam,leżałam tak na podłodze i sobie myślałam. 'Jak jest dobrze to zawsze musi się coś popsuć' no i ja to również psuje, leżałam tak i zaczęłam sobie śpiewać po cichu jakąś smutną piosenkę... A po chwili usiadł obok Adam...
-Co ty robisz?
-Leżę nie widać?...
-Właśnie widać, nie da się nie zauważyć. Wstawaj.
-Nie! Jest mi tu wygodnie...
-Nie wygłupiaj się,patrz co ze sobą robisz, gdzie ta uśmiechnięta dziewczyna?!...
-Nie ma jej. Ona umarła... Umarła gdy on się z nią całował!.  
Znowu zaczęłam płakać, znowu wyjęłam papierosa i zaczęłam go palić. Adam patrzył na mnie zszokowany ale po chwili zabrał go,zgasił i wyrzucił do śmietnika...
-Co ty kurwa robisz?!-krzyknął
-No kurwa leże!
-Ja pierdole...
-A ja nie
-Wstawaj
-Nie
-Wstawaj albo ci pomogę
-Nie możesz mi nic zrobić,jestem u siebie. Nie masz prawa mnie dotykać...
On jednak nie robił sobie nic z moich słów wstał i zaraz ja byłam w powietrzu.
Przerzucił mnie przez swoje ramię i zszedł na dół,po drodze krzyczałam na niego i biłam go. Dopiero w salonie posadził mnie na kanapie a ja popatrzyłam na niego złowrogo,obok na fotelach siedział Kacper i Nikodem. Spojrzałam z powrotem na Adama i wysyczałam do niego
-I po co kurwa mnie tu przyniosłeś...?
-Wyjaśnij całe swoje zachowanie a będziesz wolna.
-Żartujesz sobie ze mnie?! Nic nie muszę wam mówić ani z niczego tłumaczyć !
-My mamy czas...
Siedzieliśmy w ciszy,oni czekali na wyjaśnienia a ja wcale nie zamierzałam im nic mówić. Leżałam sobie i patrzyłam w sufit pod nosem nucąc jakąś piosenkę, która za razem dobijała chłopaków. Nie chodziło o to że źle śpiewałam, dobijały ich słowa piosenki,cały przekaz... W pewnym momencie wyjęłam papierosa i zaczęłam go palić,na początku reszta była pogrążona w swoich myślach ale gdy spaliłam już połowę Adam znów do mnie podszedł i zabrał go po czym uczynił to co wcześniej. Zgasił i wyrzucił...
-Mogłabyś przestać?...
-Przestać co?
-Przestać palić!
-Ja nie pale.
-Nie palisz?! No jasne bo ja mam zwidy i to bardzo realne...
-Jak się przyznajesz to z grzeczności nie zaprzeczę.
-Aneta kurwa...
-Zdecyduj się albo Aneta albo kurwa
-Jak tu z tobą rozmawiać?
-Nie rozmawiać wcale...
-Oj przykro mi ale mamy coś do wyjaśnienia.
-Czy mi się wydawało czy ty wiesz coś o tych zdjęciach?-wtrącił się Niko.
-Tak masz racje wydaje ci się -Popatrzyłam na zegarek -O kurwa...
Wstałam i pobiegłam do pokoju, wyjęłam z szafy śliczną czarną sukienkę przed kolano, przylegającą do ciała, która podkreślała moje nawet zgrabne ciało. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone,zrobiłam mocniejszy makijaż niż zwykle i psiknęłam się ulubionymi perfumami. Do całego ubioru założyłam czarne szpilki bo wyglądały ekstra i były również wygodne. Założyłam jeszcze czarna skórzaną kurteczkę, zadowolona z efektu wyszłam z pokoju, spojrzałam na zegarek 20:29. Zeszłam na dół i usłyszałam trąbienie auta. Od razu dostałam sms.
'czekamy w aucie ;*' od Damiana.
Przeszłam przez salon i jadalnie chłopaki mierzyli mnie wzrokiem...
-Gdzie ty się wybierasz o tej porze,tak ubrana?!- No tak Nikodem...
-Daleko...
-Sama mówiłaś rodzicom że będziesz w domu...
-Ten sarkazm którego nie umiecie rozgryźć jest bezcenny
-Nie wiem co się z tobą dzieje.
-No i raczej się nie dowiesz. Wychodzę. Na imprezę.
-Powiedz chociaż kiedy wrócisz i gdzie idziesz na ta imprezę.
-Nie wiem kiedy wrócę ale nie licz ze wcześnie i w jakimś klubie. Z resztą nie ważne, bawcie się dobrze- Powiedziałam i wyszłam wsiadając do czarnej skody  
-Niezłe autko i hej.
-Siemka mała,dzięki i nieźle wyglądasz.-Odparł Kamil
-Popieram- Dodał Damian
-No wiecie trzeba się wyszaleć, no i wiecie co jeszcze.-wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
-A tobie można?
-A kto mi zabroni?  
Znów zaczęliśmy się śmiać,cała droga do klubu minęła nam w świetnych humorach. Ochroniarz wpuścił nas normalnie do klubu mimo mojej nie pełnoletności.
-No zna się te sztuczki-Powiedziałam do chłopaków i wybuchnęli kolejny raz śmiechem
Zajęliśmy stolik a już po dwóch drinkach poleciałam tańczyć, tańczyłam z ludźmi, z Kamilem,z Damianem i z jakimiś innymi chłopakami. W pewnym momencie zauważyłam byłą dziewczynę Kacpra...  Znów miałam ten obraz przed oczami... Ona też mnie zauważyła i podeszła do mnie...
-Gdzie masz Kacperka?
-Co cie to? Poszukaj go sobie?!
-Wiesz jak nieźle całuje?
-A no wiesz tak się składa że wiem...
-A chyba tak się składa że więcej się nie dowiesz.
-Skąd taka pewność?
-Bo nie jest już twój... No i jestem z nim w ciąży. -Uśmiechnęła się perfidnie a mnie to zszokowało i to bardzo mocno...
-No to gratuluje.
-Dziękuje, zapewnimy maleństwu rodzinę a ja zajmę się Kacprem bo ty pewnie nie umiałaś. -Po tych słowach odeszła a mi znów napływały do oczu łzy. 'Nosz kurwaaa!' usiadłam przy stoliku,nie było chłopaków bo poszli wyrwać jakieś panny, zamówiłam sobie piwo. Po trzech przestawiłam się na wódkę i na mocne drinki gdy przynieśli kolejnego drinka do stolika dosiadł się Damian z Kamilem.
-Wiesz wyrwaliśmy takie dwie ładne laski... Ale chwila,chwila. Co ty robisz!?  
-Pije nie widać?
-No właśnie widać. Mów co się stało.
-Nosz kurwa była tu ta suka co całowała się z Kacprem!
-Żartujesz...
-I wiecie co mi jeszcze powiedziała?! Że jest z nim w ciąży! Rozumiecie to?! Mówiła jeszcze że stworzą rodzinę,że zajmie się Kacprem bo pewnie ja nie umiałam... -Gdy kończyłam swoją wypowiedź wypiłam do końca drinka i zaraz zamówiłam kolejnego dla siebie i chłopaków. Piłam tak jeszcze długo mimo protestów chłopaków i że sama wiedziałam że nic mi to nie da … Gdy byłam już mocno podpita chłopaki powiedzieli że koniec, pożegnali się ze spotkanymi dziewczynami i wzięli mnie pod ręce i wyszliśmy z klubu. Zastanawiali się czy to nie był błąd... No ale co się stało się nie odstanie. Wsiedliśmy do auta,okazało się ze jest godzina 4 nad ranem. No to zabalowaliśmy. Gdy się obudziłam akurat podjechaliśmy pod mój dom. Zaprowadzili mnie pod same drzwi i odjechali dopiero gdy weszłam do domu i zamknęłam drzwi za sobą. Szłam dalej,zdjęłam buty które ciągle miałam na nogach,że dziwne że tyle wytrzymałam w szpilkach. Zaśmiałam się przez co straciłam równowagę i wywróciłam się w salonie,jęknęłam z bólu i znowu zaczęłam się śmiać. Wszystko wydawało się śmieszne, nawet to jak opadały na twarz włosy. A gdy nagle zapaliło się światło jęknęłam niezadowolona bo mnie raziło,lecz zaraz znów miałam na ustach uśmiech. Nagle nade mną pochylił się Kacper.
-Boże Aneta coś ty zrobiła...-Odparł Kacper za razem zdziwiony,smutny i załamany.
-Wal się...
-Czy ty zawsze musisz być taka wobec mnie?
-Nie gdy byliśmy razem było inaczej...
-No to niech tak będzie...
-Żartujesz sobie chyba. Było miło ale to już koniec. -Pojedyncza łza spłynęła po policzku ale zaraz zaczęłam się uśmiechać. Usłyszeliśmy kroki,popatrzyliśmy na schody jednak  -Ooo też tutaj jesteś? Jak miło...-Odparłam i zaczęłam się śmiać.
-Ona zaraz obudzi Nikodema. -Odparł Adam.
-Za późno... Nie śpię już.- Odparł Nikodem i podszedł do mnie -mała coś ty ze sobą zrobiła...
Chciałam coś powiedzieć ale powoli czułam że usypiam
-Weź zanieś ją do jej pokoju a ja wezmę wodę. -Odparł Niko do Kacpra.  
On zaniósł ją do jej pokoju,położył na łóżku i przykrył kocem. Pocałował w czoło i usiadł obok jej łóżka i patrzył na nią. Winił się za stan do którego się doprowadziła...
-To nie twoja wina.- Usłyszał,odwrócił się natychmiast i zauważył Nikodema.
-Owszem moja,gdyby nie ja nie doprowadziła by się do takiego stanu.
-To akurat jej głupota,nie wiń się,idź spać ja z nią posiedzę chwile.
Kacper zrezygnowany wyszedł z jej pokoju i poszedł spać. Nikodem zaś usiadł koło niej
-Co ty siostrzyczko robisz...
-Odreagowywuje braciszku-Odezwałam się cicho
-Czemu wydaje mi się że stało się jeszcze coś a nie tylko ten pocałunek Kacpra z ta byłą...?
-Bo dzieje się dużo więcej.- Powiedziała i usnęłam on to zauważył,pocałował ją w czoło i poszedł do swojego pokoju spać. Wstałam późno bo dopiero koło 15,przewróciłam się na plecy a zamiast łóżka poczułam podłogę. Syknęłam z bólu po czym wstałam,głowa mocno bolała... 'To nieźle zabalowałam' pomyślałam, wyjęłam z szafy czarne dresy i białą luźną koszulkę z napisem"nie pytaj... Pomyśl..." Podreptałam do łazienki,umyłam się,zmyłam wczorajszy makijaż. Ubrałam się,rozczesałam włosy i zostawiłam rozpuszczone
zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki. Nie miała już bandażu z reszta wczoraj też go nie miałam ale to miejsce zastępowały różne błyskotki. Wzięłam telefon z pokoju i szłam na dół odpisując Kamilowi...
"Jak tam,kac meczy?"
"No wiesz,trochę meczy,dopiero wstałam..."  
Przy stole siedzieli Kacper,Adam i Nikodem popatrzyłam na nich i poszłam do kuchni, wyjęłam wodę i nalałam sobie do szklanki. Usiadłam na blacie i dalej pisałam z nim "Przepraszamy ze pozwoliliśmy ci się doprowadzić do takiego stanu..."
"Ej przecież nic się nie stało. Poza tym to przecież ja wam zabroniłam,więc spokojnie. A jak tam te laski wasze?"  
"A no wiesz,jeszcze nie wiadomo czy tylko na wieczór były czy na dłużej"
"Hahaha jasne,odezwę się później bo muszę ogarnąć kaca xD Bajoo"
"Papa,trzymaj się mała;*"  
Odłożyłam telefon i napiłam się wody, zeszłam z blatu i chciałam wziąć z górnej szafki tabletkę jakąś. Pech chciał że nie dosięgałam i nagle poczułam kogoś za sobą...  
Te perfumyy... Kacper...
Jedną ręką złapał mnie w pasie a drugą sięgnął po opakowanie tabletek. Obrócił zwinnie mnie do siebie,wpatrywał się w moje oczy i pocałował... Oddałam pocałunek, brakowało mi go, dalej go mało a muszę to przerwać. Toczyłam walkę miedzy uczuciami a rozsądkiem. Jedno mówi głośne 'TAK', drugie natomiast głośno zaprzecza 'NIE'. Gdy oderwaliśmy się od siebie a za razem lekko go odepchnęłam,popatrzył na mnie i dał tabletkę. Złapał ponownie w pasie i posadził na blat, stał pomiędzy moimi nogami znów zaczynając mnie całować. Lecz teraz przestałam. Rozsądek wygrał.
-Przestań...
-Dlaczego?
-Bo tak nie może być,poza tym tam są chłopaki
-Nie ma ich poszli do sklepu,brakuje mi ciebie Skarbie... Kocham cie.-Znów połączył nasze usta a ja znów oddałam pocałunek. Przecież go kocham... Ale nie mogee...
-Kacper... Nie...
-Czemu nie możesz zrozumieć że cie kocham?!
-Bo ci nie wierze !
-Zaufaj mi...
-Kacper straciłeś moje zaufanie wtedy gdy się z nią całowałeś...
-Kochanie przecież ci to wyjaśniłem.
-Kacper żadne kochanie. Nie jesteśmy razem. A i gratulacje... -z moich oczu zaczęły lecieć łzy...
-Wróć do mnie. Kocham cie,nie chce nikogo innego i te gratulacje to za co?
-Kacper byłam z tobą,kochałam cię a ty to perfidnie wykorzystałeś... I za dziecko.
-Nie wykorzystałem cię. Przysięgam. Proszę cie wybacz mi. I o co chodzi ci z tym dzieckiem?  
-Kacper może i bym ci wybaczyła ale pozmieniało się trochę... No jak to o co? Twoja była jest z tobą w ciąży.
-Chyba żartujesz sobie...
-A tak to wygląda?
-Przecież ja nawet z nią nie spałem.
-Kacper proszę cie. Chyba wiatropylna to ona nie jest.
-Aneta kurwa nie spałem z nią.
-To sobie to z nią uzgodnij...
Po tych słowach zeskoczyłam z blatu wymijając go lecz on złapał mnie za nadgarstek. lekko syknęłam z bólu bo to był akurat ten nadgarstek na którym się raniłam. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie wiedział w jakie zakłopotanie mnie tym wciąga. Tak nie, nie tak. Nie było odpowiedzi... Chciałam tego ale nie mogłam... Niechętnie oderwałam się od niego i cicho powiedziałam
-Nigdy więcej tego nie rób.-Pobiegłam na górę i w pokoju przesiedziałam cały dzień. Jeszcze tylko do środy do szkoły i koniec. Wakacje...  
Następnego dnia poszłam do szkoły,po szkole na trening raz na piłkę a raz na boks...
A wieczorami spotykałam się z Kamilem i Damianem. Na zakończenie roku ubrałam czarną sukienkę i szpilki. Potem przebrałam się i na treningi gdy zaczęły się już wakacje to wstawałam późno, siedziałam ciągle w pokoju,szłam na trening częściej na piłę bo zbliżał się ważny mecz a mój trener i kierownik a za razem tato Kacpra od boksu to rozumieli i robili dla mnie wyjątki. Potem wieczory spędzałam przed tv, nie gadałam z Nikodemem no chyba że musiałam ale to i tak było tylko: tak,nie,może nie wiem. Z Adamem też nie rozmawiałam,a Kacpra unikałam... W soboty chodziłam z Kamilem i Damianem do klubu na tance i tak dalej, tylko że teraz nie upijałam się tak gdyż nie miałam powodu. Zapomniałam na jakiś czas o tym co znalazłam w kartonie na poddaszu. Teraz liczył się mecz i sobotnie potańcówki. Pewnego dnia na treningu trener ogłosił że jadą do Gdańska na mecz a nagrodą jest … Całe trzy dni z reprezentacją polski, mieliśmy jechać tam za tydzień,na kilka dni a przez ten czas mieliśmy być w hotelu i to w jakimś dobrym hotelu.
Rozdał każdemu kartki z dokładnymi informacjami i jeszcze oświadczenie,czy rodzice się zgadzają itd. zwykle formalności. Wróciłam wesoła do domu bo bardzo cieszyłam się z tego wyjazdu, wchodząc do domu zadzwoniłam do Kamila
-Hej,mamy co świętować-Powiedziałam i weszłam do salonu. Siedział tam Kacper,Adam i Nikodem, na chwile przystanęłam ale otrząsnęłam się gdy Kamil powiedział do mnie równie wesoły
-Ooo a co takiego? To może dzisiaj tak jak zawsze u ciebie a potem w to samo miejsce?
-No jasne,mogę mieć małe kłopoty ale da się zrobić. Widzimy się później. Paa.
Rozłączyłam się uśmiechnięta szeroko w podskokach pobiegłam do kuchni,nalałam sobie soku do szklanki, po czym odwróciłam się i miałam wychodzić a w kuchni pojawił się Kacper. Popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach...
Oparłam się plecami o szafki odwracając swój wzrok od niego.
-Tak teraz będzie to wyglądać?
-A jak to wygląda?
-Dobrze wiesz jak,unikasz mnie,w ogóle nie rozmawiamy,jest inaczej, nie możemy porozmawiać jak ludzie?
-A co rozmawiamy jak zwierzęta?
-Wiesz dobrze o co mi chodziło...
-Chyba jednak nie...- usłyszałam lekkie trzaśnięcie drzwiami -sorry ale muszę pogadać z rodzicami.- Wyminęłam go i poszłam do rodziców biura po czym podałam im oświadczenie, ci popatrzeli na siebie i powiedzieli ostro że nie.
-Nigdzie nie jedziesz.
-Ale czemu!?
-Bo nie zgadzamy się raz żebyś grała,dwa żebyś jechała do Gdańska …
-A więc dalej o to chodzi,nie podoba wam się co robię... Pieprzony Gdańsk.-Odwróciłam się i wkurzona wyszłam z biura trzaskając drzwiami po czym poszłam na górę,weszłam do pokoju i wkurzona walnęłam pięścią w małe lusterko. Gdzie nie gdzie z ręki zaczęła lecieć krew, znów zrzuciła wszystko z biurka,ostatnio z powrotem tam wszystko położyła bo byłam zmuszona przez Damiana i Kamila... Podeszłam do komody na której były poustawiane ramki ze zdjęciami ,moje z Nikodemem, z przyjaciółmi,nawet z Adamem,jedno z Kamilem i Damianem,i kilka z Kacprem. Wzięłam jedno z Kacprem,odwróciłam a na tyle napisane było "Na zawsze razem <3" z oczu znów zaczęły płynąć łzy. 'Dlaczego to spotyka mnie...'zaczęłam płakać, zamachnęłam się i rzuciłam ramką ze zdjęciem w ścianę. Ramka oczywiście się pobiła od uderzenia i upadku, usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać...
Usłyszałam otwierające się drzwi,ale nie zareagowałam od razu dopiero po chwili podniosłam głowę a w drzwiach stał Kamil . Rozejrzał się po pokoju patrząc na bałagan,kolejny raz. Spojrzał na mnie
-Chodź tutaj -wyciągnął ręce a ja wstałam i podeszłam do niego i mocno się przytuliłam... Płakałam dalej, chłopak próbował mnie uspokoić,po chwili do pokoju wszedł Damian.
-Ooo co tu się stało?- Zapytał patrząc na nas- Maleńka choć tu do mnie...
Kamil puścił mnie i poszłam przytulić się do Damiana. Staliśmy tak dopóki się nie uspokoiłam, po czasie odsunęłam się od niego i podziękowałam im. Chcieli pomóc sprzątać ale powiedziałam im że sama zrobię to później,usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedziałam im o wyjeździe do Gdańska,o króciutkiej rozmowie z Kacprem,o uczuciach do niego. Gdy tak rozmawialiśmy o Gdańsku i tym wyjeździe coś mi się przypomniało. Zerwałam się z łóżka i podeszłam do szuflady...
Dalej tam były... Listy i papiery,uznałam że papiery zostawię na sam koniec, popatrzyłam na nich tajemniczo.
-Co kombinujesz?-odparł Damian  
-Zaraz zobaczycie- Zaśmiałam się i wzięłam 5 listów,jak na początek uznałam że tyle wystarczy. -Idziecie czy nie? -zapytałam ich a ci zerwali się szybko z łóżka i zaraz byli koło mnie. I ze śmiechem wyszliśmy z pokoju...



*
Część z dedykacją dla Saszka2208 ;* Pozdrawiam ;)
*
Ale jak i dla innych co czekali :)
*
Hejj, cześć, witaam.  
Dawno mnie nie było, jakoś nie mogłam się zebrać. Więc należą się wam przeprosiny.  
PRZEPRASZAM !
Mam jednak nadzieję że jeszcze macie ochotę to czytać i nigdzie nie uciekliście.  
Jak tam mijają wakacje? Ktoś gdzieś wyjechał?  
Cóż nie wiem czy zrąbałam część… No więc czekam na opinie :)

Malineczka2208

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 6031 słów i 31354 znaków.

10 komentarze

 
  • #'#

    Malinaaa gdzie jestes ?

  • mariplosa

    O sie doczekałam :) :*  
    Coś się zmieniło w Anecie,bardzo. Czemu nie pogada z rodzicami albo chociaż z Nikodemem o tym co znalazła o tych papierach listach zdjęciach. Przecież się wykończy,sama sobie krzywdę robi :( a z Kacprem to kocha go on ją tu musi się jakos poukładać  bo smutno smutno:(

  • Olciiak

    Dobrze Aneta robi chce żeby wrócili do siebie ale dobrze tak Kacprowi! Czekam na kolejną część!

  • Kamilka889

    Musisz ich tak dręczyć? Daj im trochę szczęścia. Czekam na kolejną. Kc!!!!!

  • niejestempiekna

    Ja chce jeszcze! :)

  • Saszka2208

    Świetna czesc !!! I dziekuje ❤ a kiedy kolejna?

  • natallla7

    Kiedy kolejna? <3

  • NataliaO

    ŚWIETNA CZĘŚĆ. Czytało się na jednym tchu :) <3

  • cukiereczek1

    Noo rewelacyjna część nie mogę doczekać się następnej już. :* :) dodaj coś szybko. :)

  • Misiaa14

    Cudowna część ♡♡