Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Moje Maleństwo cz.5

Moje Maleństwo cz.5CHAPTER 5

Wsiadłam to tego niezwykle oryginalnego samochodu, a Tomasz zamknął za mną drzwi. Znowu byłam przemoczona, a parę mokrych kosmyków włosów opadało mi na czoło. Mój towarzysz nic sobie nie robił z deszczu, powoli obszedł auto, wsiadając za kierownicę. Nie patrzył na mnie, jakby w ogóle się nie przejmował moim zdaniem na tą całą sytuację. Położyłam moją torebkę na tylnym siedzeniu i obróciłam się całym ciałem w jego stronę.
- Możesz mi to wszystko wyjaśnić? – podniosłam odrobinę głos próbując nałożyć na swoją twarz maskę wściekłej i złej osoby. Tomasz obrócił twarz w moją stronę patrząc na mnie poważnie.  
- Czemu wszystko musisz kwestionować? Zabieram cię gdzieś.
- Może nie chcę z tobą jechać? – wstrząsnęłam głową oburzona jego ignorancją.
- A nie chcesz? – nadal był poważny, a ja nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Przełknęłam głośno ślinę i zacisnęłam pięści. Byłam przy nim bezsilna.
- Po co to wszystko? Dobrze wiesz, że to nie ma sensu – westchnęłam.
- Mam spotkanie w Trójmieście i chcę byś mi towarzyszyła – odpalił samochód, złapał za kierownicę i powoli ponownie obrócił się w moja stronę. – chyba, że naprawdę nie chcesz mnie widzieć, to wtedy odwiozę cię do domu i nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
Zrobiło mi się słabo na myśl, że nigdy więcej nie ujrzę tych niesamowitych zielonych oczu. To wszystko nie miało przyszłości, ale nie potrafiłam znaleźć słów by poprosić go o odejście z mojego życia. Przy nim było mi dobrze. Chciałam by ta chwila trwała, nawet jeśli to wszystko było tylko moim wyobrażeniem.
- Mam nadzieję, że w Gdańsku nie pada – usiadłam wygodnie i patrzyłam przed siebie z poważną miną. Tomasz odchylił głowę do tyłu uśmiechając się szeroko i wcisnął gaz w podłogę.  
Wyjechaliśmy z miasta i dołączyliśmy do drogi szybkiego ruchu, która prowadziła prosto do miejsca, które kochałam całym sercem. Gdańsk zachwycał mnie swoją historią, budownictwem i ludźmi, którzy tam mieszkali. Stali mieszkańcy były uśmiechnięci, zadowoleni, ale też bardzo prywatni i pilnujący swoich własnych spraw. Kochałam być anonimowa i robić to na co mam ochotę bez przejmowania się plotkami sąsiadów. Moje mieszkanie było blisko uniwersytetu medycznego i pobliskiego szpitala co było dla mnie idealną lokalizacją. Wiele osób musiało jeździć przez pół miasta, zmieniając autobusy i tramwaje, a ja miałam wszystko pod nosem. Wieczory lubiłam spędzać na plaży, szczególnie te zimowe, kiedy nie było tam dużo turystów. Mieszkając w Gdańsku czułam się jak na wakacjach cały rok i byłam wdzięczna, że mieszkam gdzieś, gdzie inni przyjeżdżają raz do roku.
Dzisiaj jadąc do mojego ukochanego miejsca miałam obok mężczyznę, który działał na mnie lepiej niż nie jeden narkotyk. Blondyn siedział cicho, patrząc cały czas na drogę i jednocześnie wystukując rytm piosenek z radia. Był seksowny mimo wielkiej bluzy, która miał na sobie. Wyglądał młodo i świeżo, a ja próbowałam sobie przypomnieć, dlaczego się na niego gniewam.
- A tak, ma żonę – powiedziałam sobie w myślach próbując przywrócić zdrowy rozsądek. Wstrząsnęłam głową i nagle straciłam humor, co nie umknęło Tomaszowi. Złapał moja rękę i położył ją na skrzyni biegów. Uśmiechnął się delikatnie i znowu mnie oczarował. Jechaliśmy tak przez następną godzinę, nie odzywając się, tylko trzymając się za ręce. Muzyka leciała z jakiegoś radia, którego nazwy nie mogłam zlokalizować. Puszczali pełno starych przebojów, trochę w rockowym stylu, ale większość jednak była polskich wykonawców. Tomasz wyglądał na zrelaksowanego i odprężonego. Chyba lubił jeździć w długie trasy, bo swobodnie wymijał samochody i dopasowywał się do panującego ruchu. Skupiłam się na zmieniającym się krajobrazie, gdy w radiu ktoś poprosił o piosenkę, która przypominała mi moje dzieciństwo. Jak byłam malutka, tata brał mnie na ręce i tańczył ze mną w powietrzu. Nie słyszałam tego od lat, chociaż teraz słowa zabrały innego znaczenia.
Mijają dni miesiące mija rok.. Prawdziwe życie mija nas o krok..  
Chwyciłam mocniej Tomka za rękę i uśmiechnęłam się szeroko.
Do zakochania jeden krok.. Jeden jedyny krok nic więcej.  
On spojrzał na mnie pytająco i patrząc na radio też się uśmiechnął. Ujął moja dłoń mocniej i pociągnął ja do swoich ust. Złożył na niej delikatny pocałunek, a ja otworzyłam delikatnie usta.  
- Nie czaruj – powiedziałam do niego szybko i czułam jak moje oczy błyszczą.
Wróciliśmy do poprzedniej pozycji, gdzie nasze ręce spokojnie spoczywały na skrzyni biegów i oboje patrzyliśmy przed siebie. Dojeżdżaliśmy już do celu, a ja zaczynałam rozpoznawać otaczającą nas okolice. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam, że pogoda się poprawia i słońce znowu wychodzi spod chmur.  
- Musimy gdzieś się zatrzymać, bo muszę się przebrać – oznajmił Tomasz.
- Jedźmy do mnie – spojrzał na mnie pytająco jakby chciał się upewnić, czy mówię poważnie. – mam ze sobą klucz, a i tak chciałabym zobaczyć, czy przyszła jakąś poczta – wzruszyłam ramionami i dałam się ponieść emocjom. Nie byłam pewna czy zapraszanie go do mojego mieszkania dobrze się skończy, ale wiedziałam, że będzie dobrze wpaść i zobaczyć, czy wszystko jest w porządku.  
- To prowadź – powiedział zadowolony.
Mówiłam mu powoli, gdzie ma zjechać by ominąć korki. Brzmiałam jak profesjonalna nawigacja, nawet mój głos stał się niższy i bardziej dojrzały. Patrzyłam przez okno na moje miasto i czułam, że tęskniłam za tym hałasem, mijającymi nas tramwajami i zimnym wiatrem. Po kolejnych dwudziestu minutach powolnej jazdy przez miasto zaparkowaliśmy pod starą kamienicą. Mieszkanie, które wynajmowałam znajdowało się na pierwszym piętrze, trzypiętrowej kamienicy w bardzo starym stylu. Szara mur i duże okna dodawały uroku temu miejscu. Wzięłam torebkę i szybko wyciągnęłam klucz. Tomasz wyjął ubrania z bagażnika, a ja poszłam przodem by otworzyć drzwi. Duże bordowe drzwi prowadziły do mojego nowego życia, do którego zapraszałam człowieka stojącego za mną. Na chwilę się zawahałam.  
- Tylko się przebiorę i spadamy stąd – szepnął stojąc za mną, jakby podświadomie wyczuł moja niepewność. Weszliśmy do środka. Ja z całą ręką listów, a Tomasz z pokrowcem, w którym najprawdopodobniej był garnitur lub koszula. Weszliśmy przez drzwi po lewej stronie, które prowadziły do salonu i jednocześnie mojej sypialni. Po prawej stronie znajdował się kominek rozpalany drewnem i rozkładaną kanapą, na której śpię. Po lewej stronie stała szafa i dwa fotele, a na samym końcu pomieszczenia stał duży stół na sześć osób i wejście na mały balkon. Pomieszczenie wydawało się na większe przez wysoki sufit i ogromne okna wychodzące na ruchliwą ulice.  
- Łazienka jest na końcu korytarza, po prawej stronie – patrzyłam na listy i chciałam uspokoić sobie oddech. Tomasz przytaknął, rzucił ubranie na kanapę i wyszedł. Szybko podeszłam do lustra i zobaczyłam jak żałośnie wyglądam. Moje włosy były przyklapnięte i zmęczone, oczy lekko zapuchnięte przez brak snu i odpoczynku, a ciało obolałe po porannym upadku w lesie. Zwróciłam się w kierunku szafy i zaczęłam szukać coś bardziej podkreślającego moja urodę. Miałam ochotę się wykąpać i zrobić sobie makijaż, chociaż nie byłam pewna czy to coś zmieni. Wyciągnęłam długa ołówka spódnicę w brązowym kolorze i pasujący krótki top. Zaczęłam szukać za bielizna, która mogłabym założyć pod spód, gdy do pokoju wszedł znowu wysoki blondyn. Ubrany był jedynie w bokserki, który opinały mu się na budzącym się do życia kutasie. Spojrzał na mnie przez chwilę, a później podszedł do kanapy, gdzie zostawił swoje świeże ubrania.
- Użyłem białego ręcznika.
- To nie mój – nie odpowiedział mi tylko zaczął przygotowywać swój garnitur. Wyciągnął białą, idealnie wyprasowaną koszulę i ułożył ją delikatnie na boku kanapy. Później przygotował też ciemne spodnie. Miał też tam buty, które idealnie komponowały się do całego stroju. Stał do mnie tyłem, a ja podziwiałam jego mięśnie. Był idealnie zbudowany, a jego szerokie ramiona aż prosiły się o mój dotyk. Jego bokserki pięknie podkreślały okrągły kształt jego pośladków. Dopiero dzisiaj zauważyłam jak dobrze zbudowane są jego nogi i cicho westchnęłam patrząc na całokształt. Znowu miał mokre włosy, a jego zapach unosił się w całym pokoju. Podeszłam do niego powoli, przytulając się do jego pleców i gładząc jego ramiona. Złożyłam delikatny pocałunek na jego szyi uprzednio stając na palcach. Odchylił głowę do góry automatycznie dając mi większe pole do popisu. Zjechałam językiem na jego bark i zaczęłam całować jego plecy przesuwając dłońmi na jego idealnie wyrzeźbiony brzuch. Tomek westchnął głośno i złapał mnie za dłonie, które zmierzały ku jego bieliźnie. Przekręcił się tak, że teraz staliśmy twarzą w twarz, a ja w końcu mogłam zobaczyć jego płonące spojrzenie.  
- Nie przyjechałem tu by cię wyruchać – powiedział cicho masując dłonią mój policzek.
- Ale ja tak – stanęłam na palcach i delikatnie ucałowałam jego usta. Tomasz złapał mnie w pasie i szybko podniósł do góry. Objęłam go biodrami i wepchnęłam mu język do gardła jednocześnie wplatając swoje palce w jego mokre włosy. Przygryzłam jego wargę i uniosłam się lekko by tracić jego stającego penisa, który wbijał mi się w udo. Tomasz usiadł, a ja nadal byłam nad nim całując go namiętnie. Oderwałam się od niego, a on z lekko rozwartymi ustami próbował złapać oddech. Siedzieliśmy na jego idealnie wyprasowanych ubraniach patrząc na siebie spragnieni i podnieceni.
- Ile mamy czasu? – zapytałam krótko.
- Niecałą godzinę.
Uśmiechnęłam się i wstałam. Patrząc mu o oczy wzięłam moja koszulę i jednym ruchem szybko ją z siebie ściągnęłam. Zaczęłam rozpinać rozporek, gdy Tomasz złapał mnie za rękę.
- Nie musimy – powiedział przechylając się lekko do przodu, ale ja kontynuowałam. Odwróciłam się trochę i ściągnęłam powoli spodnie i jednocześnie wypinając tyłek. Miałam na sobie czarne stringi, które idealnie podkreślały moja pupę. Pozbyłam się spodni i stałam moment przed nim ubrana tylko w bieliznę. Zauważyłam jak jego kutas robi się większy, twardszy i bardziej widoczny przez materiał bielizny. Patrząc mu prosto w oczy sięgnęłam dłońmi do rozpięcia stanika i pozbyłam się go jednym zgrabnym ruchem. Stałam przed nim ubrana jedynie w majtki i czułam, jak robię się coraz bardziej mokra. Włożyłam swoją prawa dłoń pod stringi i zaczęłam się bawić sama ze sobą. Odchyliłam głowę do tyłu i zaczęłam cicho jęczeć. Tomasz przybliżył się do mnie i zagryzł dolna wargę.
- Nie drażnij się ze mną – powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Dostanę klapsa? – powiedziałam z przymrożonymi oczami, na co Tomasz chwycił mnie mocno za biodra i przełożył przez kolano.
- Sama się o to prosiłaś – wymierzył mi mocnego klapsa. – masz być grzeczna.
- A nie jestem? – zaśmiałam się cicho, a on znowu uderzył mój pośladek. Tomasz uniósł moje biodra do góry i odchylił cienki materiał bielizny tak by mieć pełen dostęp do mojej cipki. Byłam już mokra i gotowa. Nie mogłam się doczekać co ze mną zrobi. Czułam jak jego oddech robi się coraz płytszy. Palcem wskazujący przejechał po mojej łechtaczce aż do wejścia do cipki. Jęknęłam. Najwidoczniej spodobała mu się taka reakcja, bo włożył powoli jednego palca do środka. Zatrzymałam oddech i zacisnęłam uda. Nie byłam z nikim od tak dawna. Wyjął palca i podniósł moje biodra jeszcze wyżej. Szybkim ruchem pozbawił się bielizny. Był ode mnie parę centymetrów i chociaż nie widziałam jego twarzy czułam jak podniecony jest. Przejechał główka penisa po wejściu do mojej cipki, a ja głośno westchnęłam.
- Proszę – powiedziałam cicho. – proszę zerżnij mnie.
Tomasz włożył go powoli i delikatnie, a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak duży i gruby jest. Jęknęłam znowu, gdy zrobił pierwszy ruch. Złapał mnie za biodro, a druga dłoń umieścił na moim karku. Zaczął mnie ruchać mocno i szybko wypełniając moje całe wnętrze. Złapał mnie za włosy i odchylił głowę do tylu, jednocześnie przyspieszając. W pewnym momencie przestał.  
- Wejdź na mnie – powiedział łapiąc oddech.
Wstałam z kanapy zgrzana i mokra. Spojrzałam na jego kutasa i wyglądał jeszcze bardziej apetycznie niż sobie go wyobrażałam. Był gruby, ale jednocześnie długi i zgrabny. Cofnęłam się o krok do tyłu i upadłam na kolana. Tomasz poderwał się do góry i jego spojrzenie było takie samo jak pierwszej nocy, gdy go zobaczyłam. On płonął.  
- Mówiłem ci żebyś się nie drażniła – szepnął.
- Ale ja chcę ci obciągnąć – spojrzałam do góry robiąc słodka minkę i łapiąc moje małe piersi w dłonie. Ścisnęłam swoje sutki. Tomasz podszedł do mnie i złapał mnie za włosy. Spojrzał mi w oczy po raz kolejny.
- Otwórz – to był rozkaz, który chciałam wykonać. Włożył swojego penisa do mojej buzi powoli i delikatnie. Cały czas patrzyłam na niego próbując oddychać spokojnie i wykonać to co mi powiedział. Zaczął delikatnie ruszać biodrami i mocniej ściskając moje włosy. Obielam go ustami i poddałam się jego ruchom przymykając lekko oczy. Był duży, a ja nie byłam przyzwyczajona do takich rozmiarów. Tomasz przyśpieszył, a ja złapałam jego kutasa u nasady pomagając sobie ręką. Przyspieszyłam patrząc na jego reakcję i czułam, że zaraz skończy w mojej buzi. Złapał mnie mocniej za włosy i odciągnął moją twarz od jego gorącego i sterczącego kutasa.
- Chcę widzieć, jak dochodzisz – jego oczy były za mgłą. Położył mnie na podłodze i uniósł moje nogi do góry. Przejechał palcami po mojej cipce i wsadził je sobie do ust. Patrzył mi prosto w oczy, gdy wszedł we mnie cały. Chwycił mnie mocno za kostki i przesunął moje nogi na jedną stronę. Druga dłonią wymierzył mocnego klapsa, obijając się o mnie mocno swoimi biodrami. Jęczałam głośno, zaciskając powieki. Czułam jak moje podbrzusze wariuje, a mięśnie zaciskając się coraz mocniej. Puścił moje nogi i położył się nade mną, a ja obiełam go nogami mocno. Złapałam go za szyję zerkając jak jego duży kutas wypełnia moje wnętrze. Byłam rozpalona i wystawiałam biodra w jego stronę by poczuć go jeszcze głębiej. Poczułam jak moje mięśnie zaciskają się wokół jego penisa, a moje ciało zalewa fala rozkoszy. Opadłam na podłogę zasłaniając się ramieniem i czułam, jak tracę zmysły. Tomasz krzyknął moje imię i wszedł jeszcze głębiej we mnie zapierając się na łokciach. Poczułam jak moje wnętrze wypełnia lepki i ciepły płyn. Tomasz padł na mnie wtulając się w moje ramiona, kompletnie pozbawiony oddechu. Leżeliśmy tak chwilę próbując odzyskać kontakt ze światem zewnętrznym. Jego członek dalej był we mnie, a ja poczułam jak jego sperma zaczyna powoli ze mnie wypływać. Wtedy do mnie dotarło, że się nie zabezpieczyliśmy i chociaż miałam spiralkę, to Tomasz o tym nie wiedział.
- Jesteś moja – szepnął do mojego ucha, a później je pocałował. Powoli podniósł się z podłogi i wziął mnie na ręce niosąc w stronę łazienki. – przez ciebie muszę jeszcze raz się wykąpać – postawił mnie pod prysznicem i rozwiązał mój kok. Włączył wodę i wszedł pod nią, pozwalając by moje włosy się zmoczyły. Patrzyłam na niego uważnie, a on wziął mydło i dokładnie umył mnie całą, nie omijając nawet jednego kawałka mojego ciała. Obrócił mnie powoli i zaczął myć moje plecy, masując je jednocześnie. Zjechał dłonią na mój pośladek i dał mi delikatnego klapsa. Przesunął je odrobinę do tyłu, tak żeby miał jeszcze lepszy widok. Odłożył mydło i zmył ze mnie wszystko mocno trzymając mnie za biodra. Woda nadal spływała po naszych ciałach, a on pokierował swoją dłoń wewnątrz mojego uda i zaczął dokładnie je gładzić. Podniósł moją jedną nogę do góry ułatwiając sobie dostęp do mojego najczulszego miejsca. Stał blisko mnie i czułam jak jego kutas rośnie i twardnieje na moich pośladkach. Położył dwa palce na mojej opuchniętej łechtaczce i zaczął ją szybko masować. Syknęłam z bólu, odchylając do tyłu. – będzie ci dobrze, obiecuję – złożył kolejny pocałunek na moim uchu i nie przestawał jej masować. Robił to szybko i precyzyjnie, cały czas mając usta blisko mojej twarzy. Czułam jego gorący, przyspieszony oddech. Odchyliłam głowę jeszcze bardziej do tyłu jednocześnie otwierając uda na znak przyjemność. Tomasz przyśpieszył jeszcze bardziej i ugryzł mnie delikatnie, a ja już nie mogłam wytrzymać i poczułam jak cała się zaciskam. Jęknęłam głośno, spinając mięśnie i składając uda.  
- Nie broń się skarbie – powiedział mi szybko. – oddaj mi się – i chwycił mnie mocniej nogę rozszerzając ją w pełni. To było za dużo i po chwili objęła mnie fala ogromnego orgazmu. Krzyknęłam głośno by nie przestawał i oparłam głowę o jego tors. Zamknęłam oczy i głośno oddychałam, gdy on zabrał palce z mojej cipki. Na jego twarzy zagościł triumfalny uśmiech, dał mi kolejnego delikatnego klapsa w pośladek i pocałował mój obojczyk. Obróciłam się, powoli otwierając oczy i nie mogłam uwierzyć jak przystojnie teraz wygląda. Miał lekko otwarte usta i lekko przyspieszony oddech. Nadal się uśmiechał, a wodą padała na jego włosy. Trzymał swoje dłonie na moich biodrach i patrzył mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego i chwyciłam jego sterczącego kutasa w dłoń.
- Nie mamy na to czasu – powiedział surowo nadal się uśmiechając. Zabrał moja rękę i wyszedł spod prysznica – musisz mi wyprasować wszystkie rzeczy, które teraz nie nadają się do nałożenia – rzucił wychodząc z łazienki. Stałam chwilę pod prysznicem niepewna czy żartuje, czy mówi poważnie. Zakręciłam wodę i zaczęłam wycierać mokre włosy. Jego nasienie dalej powoli spływało mi po udach. Byłam wyruchana i zaspokojona, chociaż czułam, że ten człowiek może mnie jeszcze zaskoczyć. Weszłam do pokoju i zastałam Tomka nago przy deskę do prasowania, próbującego ogarnąć swoje ubrania.
- Jedziesz sam czy mam jechać z tobą? – zapytałam patrząc na jego opadającego członka, nadal nie mogłam uwierzyć w jego wielkość, nawet w stanie spoczynku.
- Jedziesz ze mną, po to cię tu zabrałem.
- Nie chciałeś mnie tylko wykorzystać? – podeszłam do szafy patrząc na ubrania.
- Przypominam, że to ty mnie wyruchałaś – śmiał się prasując koszulę. Spojrzałam na niego spod byka, niepewna czy to był komplement. Dałam się ponieść chwili, ale wcale tego nie żałowałam. Przynajmniej teraz mógł dać mi spokój, jeśli chodziło mu tylko żeby mnie zaliczyć, a ja czułam się wyjątkowo zaspokojona. Wróciłam nad analizowaniem mojego stroju i patrząc na to co Tomek miał ubrać, musiałam wybrać się na coś bardzo oficjalnego. Zrzuciłam ręcznik i stojąc kompletnie nago obok mojego towarzysza, nie przejmowałam się tym jak wyglądam. Czułam jego wzrok na moim ciele, jednak nadal przebierając wieszaki szukałam czegoś idealnego.
- Co ci się stało w kolano? – patrzył uważnie na moje zadrapania
- Przewróciłam się rano, gdy biegałam – naprawdę na to zwracasz uwagę, gdy stoję kompletnie naga. W końcu w moje ręce wpadło coś czego szukałam. Ciemnoniebieska sukienka bez dekoltu, z zamkiem idącym przez całe plecy, która idealnie przylega do mojego ciała, podkreślając moje kobiece kształty, ale jednocześnie wystarczająco długa by zasłonić moje zadrapane kolano. Szybko zdjęłam ją z wieszaka i złożyłam na nagie ciało.
- A bielizna? – patrzył na mnie z poważnym wyrazem twarzy.
- Nie będzie mi pasować – uśmiechnęłam się słodko. Skoczyłam do pokoju Moniki by wysuszyć i wyprostować włosy. W między czasie zrobiłam sobie delikatny makijaż podkreślający moje brązowe oczy i zaznaczający kości policzkowe. Dorzuciłam do tego wysokie szpilki zapinane na kostce i wyszłam z drugiego pomieszczenia. Szłam powoli, a Tomasz stał na środku już gotowy do wyjścia. Miał ręce schowane w kieszeni, a jego zielone oczy obserwowały każdy mój krok. Wyglądał poważnie i elegancko. Podeszłam bliżej niego i powoli się obróciłam.  
- Może być? – zapytałam poważnie stając niebezpiecznie blisko.
- Wolę cię w mojej koszuli – powiedział cicho oddychając wolno. – ale teraz jedźmy.
Wyszliśmy z mieszkania. Wrzuciłam klucze do małej czarnej kopertówki razem z moim telefonem i chusteczkami higienicznymi tylko na wszelki wypadek. Wsiedliśmy do Mustanga i ruszyliśmy w drogę. Tomasz wyłączył radio i zapanowała kompletna cisza.
- Prowadzę firmę zajmującą się ochroną dużych magazynów. Chodzi o kolejny przetarg, który jest bardzo ważny. Nie będzie to specjalnie interesujące dla ciebie, ale mam nadzieję, że to jak wyglądasz trochę ich rozproszy i nie będą negocjować – uśmiechnął się delikatnie.
- Mam być twoją panią do towarzystwa? Po to mnie zabrałeś?
- Cokolwiek nie powiem, ty zawsze znajdziesz sposób by się przypierdolić – znowu kręcił głową. – jesteś nieposłuszna.
- Nie będę robić za twoją zabawkę.
- Pójdziesz ze mną i będziesz grzecznie się zachowywać, a ja to ci później wynagrodzę. Zgoda? – uniósł brew patrząc mi w oczy. Podjechaliśmy pod jakiś wieżowiec w centrum Gdańska. – jesteśmy na miejscu – Tomasz wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Weszliśmy do środka i pojechaliśmy na przed ostatnie piętro budynku. Minęliśmy wiele ludzi, którzy wyglądali podobnie do nas, eleganccy i wyszykowani. U drzwi na końcu korytarza stał jakiś facet ubrany cały na czarno. Otworzył nam drzwi i zachęcił do wejścia do środka. W pokoju było pięć różnych mężczyzn, wszyscy byli ubrani podobnie i wyglądali jakby byli spokrewnieni. Weszłam do środka niepewnie, pozbawiona uśmiechu, lecz stojąc blisko mojego partnera.  
- To jest Karolina Król, która dzisiaj będzie mi towarzyszyć – powiedział poważnie i położył ramię na moim biodrze.
- Witam państwa – uśmiechnęłam się słabo, nadal czując się bardzo niezręcznie.
- Buenas tardes señorita – powiedział jeden z nich. Na mojej twarzy pojawił się jeszcze szerszy, lecz nieszczery uśmiech i kątem oka spojrzałam na Tomasza.
- Nie mówią po polsku? – szepnęłam.
- Ani słowa – też się uśmiechał szeroko, lecz szczerze i mocniej przycisnął mnie do swojego ciała. - Esta es mi señora – powiedział do nich szybko i oboje usiedliśmy na wyznaczonych krzesłach.
- Co to znaczy? – spojrzałam na niego poważnie.
- Jesteś moja panią – ujął moja dłoń i pocałował ją delikatnie.  
Spotkanie trwało nie więcej niż godzinę i wydawało mi się, że przebiegło w dosyć pokojowej atmosferze. Nie znałam hiszpańskiego, więc nie byłam pewna o czym dyskutowali, ale siedziałam blisko Tomasza od czasu do czasu zerkając na niego i jego towarzyszy. Wszyscy Hiszpanie gestykulowali podczas rozmowy i jeden z nich nie umiał usiedzieć na miejscu. Uśmiechałam się delikatnie, kompletnie nie świadoma czy nie robię z siebie idiotki, ale przynajmniej próbowałam zachować pozory dobrego wychowania i nienagannej prezentacji. Gdy odchodziliśmy, wszyscy serdecznie mnie wyściskali, po czym żegnali się z Tomaszem poprzez mocny uścisk ręki. Był on w podejrzanie dobrym humorze, co sugerowało, że rozmowy przebiegły po jego myśli. Gdy w końcu opuściliśmy ogromny budynek, na dworze zrobiło się wyjątkowo zimno. Tomasz zdjął swoją górę od garnituru i zarzucił mi ją na ramiona. Objął mnie delikatnie i ucałował w policzek.  
- Dziękuję. To dużo dla mnie znaczyło – uśmiechnął się czułe i otworzył mi drzwi do samochodu. Weszłam do środka marszcząc brwi. Przejrzałam się w lusterku upewniając się, że mój makijaż dalej jest na swoim miejscu.  
- Nie do końca rozumiem czemu zależało ci na mojej obecności. Nic nie rozumiałam – wzruszyłam ramiona patrząc na niego czułe.
- Hiszpanie cenią sobie rodzinne relacje. Nigdy nikt mnie z nikim nie widział, chyba, że w otoczeniu jakiś dziwek, więc pomyślałem, że po powrocie do Polski będę musiał popracować nad swoim wizerunkiem.
- Ale dlaczego akurat ja? Co będzie jak Anna się dowie? – szczerze się zmartwiłam na myśl o kolejnym spotkaniu z tą kobietą.
- Kotek, nie przejmuj się nią. Ona naprawdę jest przeszłością.  
- Chciałabym wiedzieć więcej co się wydarzyło pomiędzy wami i co nadal jest. Po prostu chcę wiedzieć cokolwiek.  
- Dowiesz się w swoim czasie. Dzisiaj po prostu cieszmy się wieczorem dla nas. Chcesz wyskoczyć na Długą i coś zjeść, czy wolisz wracać do domu? – spojrzał na mnie poważnie. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę siedemnastą. Popatrzyłam na Tomasza, który był taki elegancki i pełen gracji jak nigdy wcześniej. Do tej pory widziałam go ubranego jak zwykłego faceta, czasami przypominającego młodego nastolatka, ale dzisiaj zaprezentował mi się w nowym wydaniu. Jego zielone oczy miały małe iskierki, które podkreślały jego zadowolenie i ukazywały radość z dzisiejszego dnia. Uniósł powoli kąciki ust, nadal nie spuszczając ze mnie wzroku. Przechylił się w moja stronę i pocałował mnie namiętnie w usta. – zabieram cię na kolację.  
Wzięłam telefon i wybrałam numer do brata wiedząc, że muszę mu wyjaśnić czemu znowu dzisiaj znikam. Spojrzałam na Tomasza, który skupił się na jeździe i przyłączyłam urządzenie do ucha. Olek odebrał natychmiastowo.  
- Gdzie jesteś? – zapytał szczerze ciekawy
- W Gdańsku. Raczej dzisiaj nie wrócę na noc – Tomasz spojrzał w moja stronę uśmiechając się.
- Stało się coś?  
- Właścicielka mieszkania zadzwoniła i mówiła, że chyba rura pękła u niej w łazience i może nas zalało. Musiałam jechać szybko, więc nawet nie dałam rady z nikim pogadać. Na szczęście wszystko jest w porządku i nie ma żadnych uszkodzeń. Zmęczona jestem i późno się robi, więc zostanę tutaj i przyjadę do domu jutro rano – kłamałam jak z nut, a Tomasz z rozbawieniem kręcił głową. Złapał mnie za kolano mocno, a ja zacisnęłam zęby by nie zacząć się śmiać
- Okej. Jak coś to dzwoń – wydawał się bardziej podejrzliwy niż zwykle po czym po prostu się rozłączył.
- Zalało ci mieszkanie? – dziwił się blondyn. – czemu mu nie powiesz prawdy?
- Nie wiem, jak miałabym sformować to zdanie. Cześć braciszku, poznałam takiego faceta. W sumie to nic o nim nie wiem, ale dobrze się bzyka, więc zostanę z nim na noc. Poza tym to ma żonę i tłum fanek, bo wygląda jak młody bóg, ale to tylko takie szczegóły – patrzyłam na niego poważnie. – myślisz, że to brzmi dobrze?
- Dobrze się bzykam? – szczerzył zęby zdecydowanie będąc dumny ze swoich umiejętności.
- Zamknij się – odburknęłam. – gdzie mnie zabierasz?
- Pomyślałem, że skoro spędziliśmy dzień w towarzystwie Hiszpanów, to też spróbujemy ich kuchni. Nie jest to to samo co w Madrycie, ale naprawdę serwują tu dobre jedzenie i klimat jest bardzo hiszpański – mrugnął do mnie okiem. Stanęliśmy na parkingu zaraz przy najbardziej słynnej ulicy w Gdańsku, na której było pełno turystów i osób przejezdnych. Był chłodny, lecz pogodny wieczór. Moje szpilki dodały mi przynajmniej dziesięć centymetrów, co nadal nie było wystarczające by przewyższyć Tomasza. Czułam się wyjątkowo seksownie ze świadomością, że nie mam na sobie bielizny i mam obok siebie faceta, który wygląda powalająco. Wziął moja rękę i poprowadził mnie w miejsce, o którym wcześniej mi opowiadał. Rzeczywiście knajpa była bardzo kameralna, obsługa nosiła tradycyjne hiszpańskie stroje, a w tle leciały hiszpańskie hity, których nigdy wcześniej nie słyszałam. Usiedliśmy z boku sali, zdecydowanie przykuwając uwagę większości gości. Zamówiliśmy kilka dań, które poleciła nam dziewczyna, która nas obsługiwała, ja zamówiłam Margaritte, a Tomasz jak zawsze sok jabłkowy.  
- Czemu nie pijesz? – zapytałam upijając łyk mojego drinka. To smakowało tak dobrze, że wiedziałam, że muszę zamówić cały dzbanek, a nie tylko jeden pojedynczy napój.  
- Prowadzę, zapomniałaś? – uśmiechnął się do mnie słodko kładąc dłoń na moim udzie.
- Czyli jak nie jesteś kierowca, to pijesz?  
- Nie piję maleństwo – patrzył mi w oczy. – przestałem pić jakiś czas temu. Alkohol mi nie służy. Jestem dosyć agresywny, gdy wypije.  
Wzięłam głęboki oddech i rozumiałam skąd mógł mieć blizny na ramionach, które widziałam za pierwszym razem. Nie chciałam kontynuować tego tematu, więc tylko przytaknęłam i zaczęliśmy dyskutować na temat tego miejsca i skąd Tomek o nim wiedział, jak przez ostatnie lata mieszkał poza granicami naszego kraju. Rozmowę przerwało nam apetycznie podane gorące jedzenie. Umierałam z głodu i choć nie czułam tego wcześniej, teraz miałam ochotę pochłonąć wszystko co leżało przede mną. Zjedliśmy posiłek, a ja wypiłam kolejne dwie truskawkowe bomby kaloryczne i czułam się naprawdę wstawiona. Tomasz zapłacił za rachunek i ruszyliśmy do wyjścia. Chodzenie w tak wysokich obcasach było nie lada wyzwaniem, ale Tomasz spokojnie obserwował moją determinację.  
- Mogę cię ponieść – powiedział lekko rozbawiony widząc jak mam problemy z utrzymaniem równowagi na nierównym podłożu.
- Pierdolona Polska, nawet chodnika nie potrafią zrobić prostego – mówiłam powoli udając, że mam pełną kontrolę nad moim ciałem i umysłem. Szliśmy powoli, ja bardziej uwieszona na jego ramieniu niż idąca o własnych siłach, gdy z za rogu wyszły dwie młode dziewczyny. Obie były ubrane w ciemne krótkie sukienki i wyglądały jakby zmierzały w stronę imprezy. Na mój widok jedną z nich krzyknęła coś niezrozumiałe i rzuciła się w moją stronę.  
- Karolina, jak dobrze cię widzieć – krzyknęła mi nad uchem przywracając mi odrobinę trzeźwości. Była to Kaśka i Wiola z którymi razem studiowałam medycynę. One mieszkały w Gdańsku od dziecka, więc nie musiały wyjeżdżać nigdzie na wakacje. Szczerze nie byłam zachwycona tym nieoczekiwanym spotkaniem, bo chciałam wracać do łóżka, ale też nie chciałam się tłumaczyć z obecności przystojnego blondyna, któremu wisiałam się na ramieniu.  
- Cześć dziewczyny – powiedziałam wolniej niż normalnie.
- Tomek jestem - uśmiechnął się wesoło mój przystojny partner i w sekundę oczarował moje dwie koleżanki.
- Co ty tutaj robisz i czemu nie mówiłaś, że wracasz? Chcecie się do nas przyłączyć, idziemy potańczyć. To tylko dwie ulice stąd – Wiolka mówiąc nie spuszczała z oka mojego przyjaciela, który widocznie był rozbawiony jej zachowaniem.
- Musimy wracać do domu. Ten wypad był bardzo spontaniczny – powiedziałam spoglądając na Tomka.
- Miło było poznać – ukłonił się lekko nadal uśmiechnięty i wziął mnie pod ramię. Przeszliśmy parę kroków po czym znowu wpadłam obcasem w dziurę i prawie się przewróciłam. – wystarczy tego – jego spojrzenie było czarne, gdy widział, jak się osuwam po jego ciele, wziął mnie na ręce i dumnie szedł środkiem ulicy nie zwracając na spojrzenia mijających nas ludzi. – te buty możesz zostawić, ale do łóżka – wsadził mnie do samochodu i ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania.  
Poczułam jak Tomasz delikatnie kładzie mnie na rozłożonej wcześniej kanapie i powoli zaczyna ściągać moje buty. Mam zamknięte oczy i czuję się wyjątkowo dobrze mimo szumu emanującego w mojej głowie. Czuję jego ciepły dotyk na moich kostkach i mam ochotę poczuć go na całym moim ciele.
- Dziękuję za opiekę – powiedziałam cicho powoli otwierając oczy. Tomasz zdjął moje buty i powoli przesunął swoje ciało do mojego. Nasze twarze były na tej samej wysokości. Patrzył mi głęboko w oczy, jednocześnie delikatnie gładząc mój policzek.  
- Przyjemność jest po mojej stronie – ucałował mnie i wstał by sam się rozebrać z cięższego ubrania. Powoli zaczął rozpinać koszulę, a ja przekręciłam się na bok i obserwowałam jego ruchy. Uwielbiałam patrzeć na jego idealne ciało. Tomasz zaczął rozpinać spodnie i spojrzał na mnie ostrzegawczo. – nawet o tym nie myśl, jesteś pijana.
- Nie masz na mnie ochoty? – uniosłam brew, wstałam w łóżka i stojąc naprzeciwko niego sięgnęłam ręką w stronę wysokiego zamkną na plecach. Alkohol buzował mi we krwi i nie było to tak proste zadanie, jak parę godzin wcześniej. Uśmiechnęłam się szeroko i zrobiłam kilka kroków w stronę Tomasz. Obróciłam się do niego tyłem i odchyliłam włosy na jedną stronę pozwalając mu mi pomoc. – mógłbyś? – zapytałam słodkim głosem.
Tomasz rozpiął mój zamek, który szedł przez całą długość pleców, a później pomógł mi ja zdjąć całkowicie. Stałam przed nim kompletnie naga, a on powoli masował moje ramiona. Pocałował mnie w obojczyk i zgrabnie jednym ruchem obrócił mnie tak, że teraz widziałam jego twarz. Zaczął mnie namiętnie całować, zaczynając od szyi, schodząc do dekoltu. Położył swoje dłonie na moich piersiach masując je i ugniatając moje sutki. Jęknęłam głośno. Przeczesałam palcami jego włosy i podciągnęłam go do góry odrywając od mojego ciała.  
- Nadal masz na sobie spodnie – powiedziałam poważnie, a on bezsłownie wykonał polecenie i pozostał jedynie w bokserkach, przez które przebijają się gorąca męskość. Zdjął je jednym ruchem i moim oczom ukazał się stojący i gotowy kutas. Podszedł do mnie szybko i rzucił mnie na łóżko, jednocześnie podciągając moje nogi do góry i umieszczając je na jego silnym i szerokich ramionach. Przejechał kutasem po mojej mokrej i spragnionej cipce, patrząc na mnie cały czas. Mruknęłam na znak jak bardzo podoba mi się ta gra wstępna. Pragnęłam mieć go w sobie mocno i głęboko. Czułam, jak patrzy na mnie tym swoim uwodzicielskim spojrzeniem.  
- Jesteś niegrzeczna – miał podniecający niski głos. – zasłużyłaś na karę.
Uniósł moje biodra do góry i pogładził pośladki  
- Wypnij się – patrzył na mnie poważnie, wypuścił moje nogi i pozwolił wykonać rozkaz. – Na co masz ochotę? – zapytała znowu przejeżdżając kutasem po mojej mokrej cipce. Ruszyłam biodrami automatycznie, gdy przyjemność zmieniała się w torturę.  
- Włóż go do środka – rzekłam pewnie.
- Mogę to zrobić tak jak lubię? – przytaknęłam odwracając do niego twarz. – mam ochotę cię wyruchać – wyszeptał.
Włożył go całego bez ostrzeżenia, a ja mocno odchyliłam głowę do tyłu. Był we mnie cały i zadawał mi mocne ruchy. Złapał mnie za biodra i przycisnął mnie jeszcze bliżej swojego ciała.  
- Uwielbiam cię maleństwo – poruszał się jeszcze szybciej, a ja byłam na skraju wytrzymałości. Powietrze było ciężkie, a krople potu spływały po moim czole. Jęknęłam jeszcze głośniej i wysunęłam biodra na spotkanie z jego pokaźną męskością. Przechyliłam głowę do tyłu, kompletnie tracąc kontrolę nad swoimi emocjami. Tomasz chwycił moje włosy, formując je w nierówny kucyk i pociągnął mnie jeszcze bardziej do tyłu. Wszedł we mnie cały i przysunął się jak najbliższej mojego ucha. – chcę słyszeć, jak dochodzisz – wyszeptał i zaczął jeszcze szybciej się we mnie poruszać, ciągle trzymając włosy w swojej lewej dłoni. Jego prawa ręką znalazła się na moim brzuchu, mocno mnie obejmując. Słyszałam jego cicho postękiwanie, które jeszcze bardziej doprowadzało mnie do szaleństwa. Krzyknęłam jego imię, wyginając się w łuk. Poczułam jak moje ciało przechodzi dreszcz i mięśnie się spinają. Tomasz wszedł we mnie cały, mocno i do końca. Puścił moje włosy i mocno złapał mnie za biodra. Oparłam głowę o ramiona, a on nadal mnie pieprzył. Zrobił kilka mocnych ruchów po czym poczułam jak jego penis wydłuża się we mnie i wystrzelą spermę. Tomasz przejechał po moich plecach, po czym położył się obok mnie. Obróciłam się powoli na plecy. Zobaczyłam, że leży obok mnie z uśmiechem na twarzy, wyraźnie zadowolony z tego zakończenia dnia.  
- Spuściłeś się do środka – rzekłam poważnie. – co, jeśli będę w ciąży?  
- Nie będziesz.  
- Skąd ta pewność? – zastanawiałam się jakim cudem tak łatwo mnie rozgryza.
- Nie panikowałaś za pierwszym razem, więc musisz brać jakąś antykoncepcję – przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. – mylę się?
- Mam spiralkę – powiedziałam cicho przymykając oczy.
- Więc mogę cię ruchać, kiedy tylko chcę – zarzucił na nas koc i szybko oboje zasnęliśmy.
Obudził mnie dźwięk mojego dzwoniącego telefonu, który nadal był schowany w małą czarną torebkę z poprzedniego dnia. Wstałam niezgrabnie z łóżka, zakładając białą koszulę Tomasza, która leżała na podłodze i ruszyłam w stronę fotela. Wyciągnęłam telefon i westchnęłam głośno. Wyciszyłam urządzenie i wyszłam na balkon zamykając za sobą drzwi. Tomasz nadal spał.  
- Czego chcesz? – warknęłam na osobę po drugiej stronie.
- Potrzebuję samochód, o której będziesz? – powiedział zadowolony Olek.
Zawahałam się niepewna swojej odpowiedzi.  
- Weź zapasowe kluczyki. Samochód stoi pod kwiaciarnią – ściszyłam głos patrząc w stronę śpiącego blondyna.
- Przecież mówiłaś, że jesteś w Trójmieście.
- Bo jestem, ale nie przyjechałam autem – znowu zawiesiłam głos. – tylko pociągiem.
- Już ci wierzę, znowu mnie okłamujesz. Co się z tobą dzieje? Nie poznaje cię ostatnio – zaczął poważnie. – zmieniłaś się i to mi się nie podoba. Może naprawdę powinnaś zostać w Gdańsku, bo wolny czas namieszał ci w głowie.  
- To nie wolny czas, tylko człowiek, z którym go spędzam – szepnęłam jeszcze ciszej, nadal patrzyłam na śpiącego mężczyznę w mojej sypialni.
- Zabieram samochód, więc niech ten człowiek podrzuci cię do domu – miałam wrażenie, że przewraca oczami po czym odłożył słuchawkę. Położyłam telefon na dużym murku, który był częścią mojego balkonu, jednocześnie opierając się o niego. Wciągnęłam chłodne powietrze do ust i obserwowałam miasto, które żyło już pełnią życia. Czerwone tramwaje jeździły koło mojego mieszkania co piętnaście minut. Było głośno i ruchliwie. Uwielbiałam to i tęskniłam za tym, bardziej niż mi się wydawało. Rozejrzałam się wokół siebie i na zewnętrznym parapecie znalazłam zapalniczkę i paczkę papierosów. Nadal oparta o zimny mur odpaliłam jednego ciesząc się tą chwilą. Nie wiedziałam co się dzieje z moim życiem ani w jakim kierunku ono podąża, ale czułam się szczęśliwa będąc tu i teraz. Od dziecka planowałam swoją przyszłość i to, gdzie będę za parę lat. Byłam precyzyjna i świadoma swoich decyzji, a nawet gotowa na poświęcenia by tam dotrzeć. Często zapominałam jednak o obecnym momencie i chwilach, które uciekały mi przez palce. Dzisiaj, stałam tutaj i nie chciałam, żeby ta chwila się kończyła. Paliłam papierosa o cudownym smaku. Smak kojarzący mi się z zielonookim blondynem, który pojawił się w moim życiu i poprzewracał je do góry nogami, a ja nie rozumiałam jak mogłam na to wszystko pozwolić. Zgasiłam fajkę i weszłam spowrotem do mieszkania. Tomasz już nie spał, ale nadal leżał w tej samej pozycji jak go zostawiłam. Miał rozczochrane włosy i zaspane oczy. Uśmiechnął się delikatnie na mój widok.  
- Gdzie mi uciekłaś? – wyciągnął rękę w moją stronę. – i czemu znowu kradniesz mi ubrania?
- Olek dzwonił. Zabiera mi auto, więc musisz mnie podrzucić do domu.
- Może w końcu go poznam – pociągnął mnie do siebie na łóżku. – i mnie oficjalnie przestawisz.  
- A co, jesteśmy para? – uśmiechnęłam się szeroko. Nie pytałam poważnie, a Tomasz od razu to wyczuł. Nie wiem czy mnie tak dobrze znał, czy po prostu umiał czytać ludzi.
- I to zakochaną – ucałował mnie w noc.
- To chyba musimy kupić jakieś większe łóżko – odsunęłam się by dokładnie widzieć jego twarz
- A co chcesz zaprosić koleżanki? – podniósł brew do góry.
- Raczej twoją żonę – puściłam mu oczko i przestałam się uśmiechać.  
Tomasz zbliżył się do mnie i uniósł mój podbródek swoim kciukiem. Popatrzył mi w oczy, a ja naprawdę poczułam się wyjątkowo. Miał w sobie to coś, co sprawiało, że przy nim przestawałam myśleć racjonalnie. Jego zielone oczy były rozbawione. Pocałował mnie. Zaczął bawić się z moim językiem, kręcąc kółeczka. Przesunął dłonią po moim nagim udzie, gładząc moją skórę.  
- Uważaj, bo jeszcze naprawdę się w mnie zakochasz – oderwałam się od niego i wstałam z łóżka.
- Skąd wiesz, że to już się nie stało?
- Bo jesteś skurwielem – powiedziałam kompletnie poważnie. Modliłam się, by on nie zauważył jak bardzo kręciła mnie jego arogancja.  
- Krowa z ciebie – zsunął się z łóżka i ruszył w moją stronę. Podniósł mnie do góry i zaczął łaskotać. Broniłam się, chociaż jego dłonie były za silne. Objął mnie mocno i pocałował moją szyję. – odwiozę cię, gdzie tylko będziesz chciała.  
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go mocno w usta. Stanęłam na nogach i spojrzałam na niego poważnie.  
- W tym mieszkaniu jest tylko alkohol i papierosy. Jeźdźmy coś zjeść, a później wracajmy do domu – oświadczyłam.
Ubrani w stare ciuchy wsiedliśmy do auta. Ruszyliśmy przed siebie, trzymając się za rękę i słuchając do radia, w którym podawali wiadomości. Wybiła dziesiąta rano. Dobrze, że dzisiaj nie musiałam być w pracy, bo i tak bym się do niej spóźniła, albo znowu miałabym kłamać wszystkich dookoła mnie. Jechaliśmy cierpliwie przez miasto, ignorując dosyć spory ruch jak na taką godzinę. Słońce przyjemnie świeciło, a na zewnątrz było prawie dwadzieścia pięć stopni ciepła. Oparłam się o siedzenie wygodnie i przymknęłam oczy. Na sobie miałam nieświeże ubranie, a moje włosy były pofalowane po gorącej nocy. Nie miałam makijażu, tylko krem nawilżający, ale nigdy wcześniej nie czułam się tak pięknie i kobieco. Tomasz wyglądał za zadowolonego. Na nosie miał swoje ulubione okulary przeciwsłoneczne, włosy były w delikatnym nieładzie, który dodawał mu uroku. Pogrążeni w swoich myślach jechaliśmy w ciszy.  
Wstąpiliśmy do małej knajpy przy drodze, by zjeść śniadanie i napić się dobrej i mocnej kawy. Ja poprosiłam o jajecznicę z tostem i czarna kawa, a Tomek zamówił jajka sadzone z dodatkową porcją boczku i kawę z mlekiem i cukrem. Do tej pory nawet nie wiedziałam co lubi pić. Patrzyłam na mężczyznę pochłoniętego swoim telefonem i nie umiałam powstrzymać uśmiechu. Wyglądał za dobrze na kogoś kto nie wziął rano prysznica i nie poświęcił nawet pięciu minut na przygotowanie się do wyjścia. Naturalność była jego największym atutem. Wyjęłam swój telefon z kieszeni spodni i zobaczyłam wiadomość od Moniki z dzisiejszego ranka.  
„Hej laska, co nowego?”  
„Wracam z Gdańska” – odpisałam szybko i krótko, choć wiedziałam co wywoła ta informacja.
„Stało się coś?”  
„Byłam z Tomaszem. To dłuższa historia”
„Piwo, dzisiaj popołudniu” – stwierdziła bardziej niż zapytała.
„No dobra, 17sta?”
Wysłała mi w odpowiedź dużego kciuka, który absolutnie doprowadzał mnie do szaleństwa. Upiłam łyk kawy, która była naprawdę mocną i spojrzałam w wpatrujące się we mnie zielone oczy.  
- Idę z dziewczynami do baru dzisiaj wieczorem – powiedziałam niepewna jego reakcji.
- Może wpadnę z chłopakami?
Nie byłam pewna czy to dobry pomysł. Zmrużyłam oczy.  
- Sala jest duża, myślę, że znajdzie się dla was miejsce gdzieś w kącie – uśmiechnęłam się pokazując moje ząbki. - koło osiemnastej – skłamałam celowo, by dać sobie czas na przeanalizowanie wszystkiego z przyjaciółkami, a później cieszenie się wspólnym czasem.
- Pasuje. Poznasz mojego brata Artura i może mojego dobrego przyjaciela – przytaknęłam i wróciłam do jedzenia śniadania. Spędziliśmy kolejne dwadzieścia minut na skończenie jedzenia i też odpisywanie na zaległe emaile i wiadomości. Tomasz miał tego zdecydowanie więcej niż ja, więc przez parę minut po prostu patrzyłam na małą knajpkę, w której się znajdowaliśmy. Parę stolików z dwoma krzesłami było obok niewielkiego baru, a na końcu sali stał większy stół dla sześciu osób. Wszystkie ściany były pełne plakatów muzycznych, a osobą stojąca za barem wyglądała jak stary rockmen z lat osiemdziesiątych. Miejsce było zdecydowanie dziwne, ale urocze na swój sposób. Tomasz zostawił pieniądze na stoliku i wstał zbierając się do wyjścia.  
- Musimy zacząć dzielić rachunki na pół – powiedziałam poważnie patrząc na za duży napiwek.
- Zaraz z bycia krowy awansujesz na bycie osłem – zmarszczył brwi i złapał mnie za rękę idąc ku wyjściu. Wróciliśmy do auta, nadal słuchając muzyki i mając splecione dłonie, jechaliśmy w kierunku znajomego krajobrazu.  
Po niecałych dwóch godzinach jazdy znaleźliśmy się na podjeździe moich rodziców. Siedziałam wpatrzona w mój dom i nie wiedziałam co mam zrobić dalej. Nie chciałam wychodzić i się z nim rozstawać, choć wiedziałam, że za parę godzin znowu go zobaczę. Zniknęły obawy co powie moja rodzina na tą znajomość, biorąc pod uwagę naszą różnice wieku i jego przeszłość. Ścielam mocniej jego dłoń, nie patrząc na niego.  
- Jak coś to dzwoń – pociągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Gdy oderwał się od moich ust potrzebowałam momentu, by dość do siebie. Uśmiechnęłam się lekko i chwyciłam za klamkę od drzwi.  
Tomasz odjechał szybko, a ja nadal stałam przed domem. Widziałam, że oba auta są zaparkowane w domu, więc wszyscy domownicy są w środku i prawdopodobnie widzieli kto mnie przywiózł i w jaki sposób pożegnał. Weszłam powoli do przedpokoju i ściągnęłam buty. W kuchni widziałam rodziców siedzących przy stole, tata był jak zawsze z gazetą, a mama gotowała coś stojąc przy kuchence. Przekraczając próg pokoju przywitałam się cicho. Spojrzeli na mnie krótko, ale nie powiedzieli nic więcej. Poszłam do swojego pokoju, w którym siedział mój niepodobny do mnie brat bliźniak.  
- Jak długo się z nim spotykasz? – jego ton głosu mnie zaskoczył. Poruszał nerwowo nogą siedząc na moim fotelu od komputera.  
- To tylko znajomy – kłamiąc otwierałam szafę w poszukiwaniu świeżych ubrań na wieczór. – mogę się przebrać? – chciałam uniknąć dalszej kontynuacji dyskusji, ale czułam, że szybko mi nie odpuści.
- Z każdym znajomym się tak całujesz?
- Każdego tak monitorujesz z okna?
- Ty nic o nim nie wiesz.
- A ty masz więcej informacji? No proszę, zaskocz mnie – stanęłam przed nim z poważnym wyrazem twarzy.
- On nigdy nie ma jednej dziewczyny, tylko lubi się nimi bawić – zaskoczył się, gdy nie zareagowałam na to zdanie.
- Wiem o tym doskonale, coś jeszcze?  
- Nie przeszkadza ci, że jesteś dla niego tylko zabawką? – podniósł na mnie głos i wstał.
- Ogarnij się! Nie jestem ani jego zabawką ani dziewczyną, z która się spotyka. Po prostu mnie odwiózł do domu.  
- Ja się o ciebie martwię. Zmieniłaś się – zmienił ton głosu i naprawdę wyglądał na przejętego.
- On nie zrobi mi krzywdy – uśmiechnęłam się do brata, nie do końca przekonana, czy mówię to by przekonać jego czy siebie. Po tym paru intensywnych dniach nie wiedziałam co czuję do zielonookiego i jak potoczy się nasza przyszłość. Na pewno chciałam spędzić więcej czasu z tym człowiekiem, poznać go i sprawdzić na własnej skórze, zamiast skupiać się na opinii otoczenia. – a teraz wyjść, bo muszę się przebrać – zostałam sama w pokoju i usiadłam na łóżko. Nie wiedziałam jak długo dam radę okłamywać moich bliskich, ale też i samą siebie. Spojrzałam na szafę i na zegar wiszący na ścianie. Miałam niecałe dwie godziny do kolejnego razu, gdy zobaczę te roześmiane oczy. Wrócił mi dobry humor i poszłam wziąć szybki prysznic. Musiałam ułożyć sobie w głowie co powiem przyjaciółkom, ale też jak zachowam się przy jego znajomych. To wszystko rozwijało się szybko, dynamicznie i z zaangażowaniem silnych emocji. Nie byłam pewna niczego, oprócz tego, że chcę znowu poczuć jego usta na mojej skórze.

wiktoriaosem

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 9138 słów i 49677 znaków, zaktualizowała 20 wrz o 20:45. Tagi: #romans #wycieczka #przystojny #zonaty

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Jak na razie chemia góruje. Najważniejsza sprawa jest ignorowana, ale mam pewność, że żona się upomni o swoje. Opisy pełne i dają wrażenie naturalności całej sytuacji. Zgadzam się calkiem z Izabelą.

  • izabela

    Jestem pełna podziwu jak pięknie potrafisz opowiadać. Ja więcej pamiętam niż potrafię to opisać jak bym chciała.