Miłosna pułapka cz.45

- Bratem Nastki.- powiedział po chwili ciszy.
Kobieta patrzyła na niego z lekko uchylonymi ustami. Zaprzestała poprzedniej czynności, nie mogąc uwierzyć w to, co jej powiedział. Tyle słyszała na temat brata przyjaciółki, że sama czuła się jakby to ona szukała zaginionego członka rodziny. Słysząc o niezbyt owocnych poszukiwaniach, nie była pewna, czy Anastazja da radę go odnaleźć. Nie miała serca powiedzieć o tym siedemnastolatce, widząc jej zapał i wiarę, które wkładała w całą akcję.
- Żartujesz, prawda? Bo jeśli tak, to...- zaczęła groźnie, ale podniósł dłoń do góry, mówiąc zmęczonym głosem.
- Wyglądam jakbym był w nastroju na głupie żarty?
- Jak Ci się to udało?- zadała kolejne pytanie, chociaż w głowie miała milion innych.
Westchnął ciężko, spoglądając na godzinę w telefonie.
- Uwierz mi, że nie chcesz wiedzieć. Zrobisz mi mocną kawę?- pokiwała głową, idąc w stronę ekspresu. Po chwili podała mu parujący napój. Zatrzymał filiżankę przed ustami, patrząc z nad powierzchni kawy na Julię. Zapytał, uśmiechając się delikatnie.- Mam nadzieję, że nie naplułaś do niej.
- Tylko kichnęłam, ale to powinieneś przeżyć.- puściła mu oczko, a Kamiński upił łyk.
Uświadomił sobie, że przyjaciółka Anastazji jest całkiem spoko i idzie się z nią dogadać. Wiedział, że Zielińska jeszcze niedawno cieszyłaby się z tego, że złapał z Julią nić porozumienia. Teraz jednak już nie obchodził dziewczyny. Na to stwierdzenie skrzywił się, co nie uszło uwadze kobiety.  
- Dlaczego się z nim tutaj umówiłeś? Nastka wie?
- Nie jestem głupi.- widząc spojrzenie Julii, sprostował.- Dobra, jestem głupi, ale nie na tyle, żeby jej mówić o tym, kiedy nie mam jeszcze stuprocentowej pewności.- zaśmiał się pod nosem.- Zaznaczę jednak, że ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, to tak jakby miałem ułatwione zadanie.
- Wisielczy humor.- stwierdziła, podpierając się jedną dłonią o blat.- wzruszył ramionami, niecierpliwiąc się.

Siedział przy jednym ze stolików, czekając na chłopaka. Spóźniał się już ponad czterdzieści minut, a Sebastian zdążył w tym czasie wypić dwie kawy, które przyniosła mu Julia. Patrzyła na niego wtedy współczująco, a w jej oczach dostrzegał nutkę powątpiewania. Nie miał zdjęcia chłopaka, ale twarze przewijające się przez "Tymbark" nie pasowały mu do wyobrażeń o bracie byłej. Kamilowi jednak udało się zdobyć numer jego komórki. Sebastian wolał nie pytać jakim cudem mu się to udało, a Jastrzębski nie kwapił się zbędnych wyjaśnień. Kiedy wybierał numer, czuł że stres zjada go od środka, ale podekscytowanie i determinacja dodawały mu odwagi. Nie miał w głowie scenariusza rozmowy. Wątpił nawet, że chłopak odbierze jego telefon. Miał się rozłączyć, gdy po drugiej stronie słuchawki ktoś się odezwał. Poszedł na żywioł, wyjaśniając sprawę, w której dzwonił. Błagał w myślach, żeby go nie wyśmiano. Gdy nastała chwila ciszy, wstrzymał oddech. Kilka sekund ciągnęło się dla niego w nieskończoność. To od decyzji nieznajomego zależała jego relacja z Anastazją.
- Dobrze.- Usłyszał po drugiej stronie słuchawki. Wypuścił z siebie powietrze, czując ogromną ulgę.
Dogadali szczegóły spotkania po czym zakończyli rozmowę. W jego sercu pojawił się promyczek nadziei, któremu nie pozwolił zgasnąć nawet teraz, czekając na przybycie nieznajomego. Kamiński miał straszną nadzieję, że - prawdopodobnie - brat Anastazji nie rozmyślił się na ostatnią chwilę, nie informując go o tym.
- On już nie przyjdzie.- rzuciła, dosiadając się do niego.- Oprócz tego, że straciłeś prawie godzinę, czekając na niego, to wisisz mi za trzy kawy.
Wyciągnął z kieszeni portfel, kładąc na stole dwadzieścia złotych. Zacisnął usta w prostą linię, mogąc się spodziewać, że zostanie zrobiony w jajo.
- Dobry wieczór.- usłyszał za swoimi plecami lekko zdyszany głos. Odwrócił się w tamtą stronę, przekrzywiając głowę na bok. Na zarumienionej twarzy nieznajomego dostrzegł szok i niedowierzanie w jednym. Sebastian lustrował chłopaka wzrokiem, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że już gdzieś go widział.
- Dobry wieczór, to z Panem rozmawiałem przez telefon?- odchrząknął. Postanowił być profesjonalny i nie zawracał sobie głowy tym, że skądś zna gościa.
- Tak, przepraszam za spóźnienie. Nie mogłem się wyrwać z pracy wcześniej, a komórka mi padła i nie miałem jak się skontaktować.- mówił przez ściśnięte gardło. Sebastian wskazał dłonią na siedzenie na przeciwko siebie, z którego ulotniła się Julia. Zasiadł, a Kamiński zaczął się zastanawiać znowu, gdzie słyszał głos chłopaka.
Wyciągnął dłoń przed siebie, mówiąc z chłodnym uśmiechem.
- Zapomniałem się przestawić. Sebastian Kamiński, były chłopak Twojej siostry.- uścisnął dłoń, odpowiadając ostrożnie.
- Wiem, kim jesteś. Już mieliśmy się okazję poznać.- wyswobodził dłoń z uścisku, wyjaśniając na pytające spojrzenie chłopaka.- Jestem Chrystian Cichoń.
- Przepraszam, ale nic mi to nie mówi.- powiedział, wertując w pamięci portrety swoich znajomych lub ludzi, których kiedykolwiek poznał.
- Nic dziwnego, że nic Ci to nie mówi. Widziałeś mnie w odsłonie Chrystiana-bezdomnego, a nie Chrystiana-brata byłej dziewczyny.
Otworzył szeroko oczy i usta ze zdziwienia, a Chrystian żeby rozładował sytuację, dodał nieśmiało.
- Dlaczego zerwałeś z moją siostrą?
- Długa historia, a spotkaliśmy się tutaj w innej sprawie.- odchylił się do tyłu, mrużąc oczy. W takiej pozie przypominał Anastazję, a żołądek związał mu się w supełek.
- Kiedy ludzie to mówią, znaczy że mają do powiedzenia kilka zdań tylko po prostu się wstydzą tego, co zrobili.- teraz on się odchylił na swoim siedzeniu, otrząsając ze zdziwienia.
- Zraniłem ją. Bardzo.
- Jako Chrystian powinienem Ci podziękować za powiadomienie mnie o rodzeństwie. Jednak jako brat Anastazji powinienem Ci przyjebać za zranienie jej.
- Dlatego się spotkaliśmy.
Na twarzy Cichonia pojawiło się zaciekawienie. Teraz Sebastian miał pałeczkę. Zaczął wyjaśniając o co chodzi.

~~~Oczami Anastazji~~~

Wyszły z mamą ze szpitala poprzedniego dnia. Dziewczyna mimo miłego pożegnania, wiedziała że nie będzie tęsknić za tamtym miejscem. Nie z powodu złego traktowania czy miliona badań i leków. To spokojnie mogłaby jeszcze przetrwać kilka dni. Jedzenie szpitalne ją zraziło dostatecznie i zapach, który panował na oddziale. Lekarz kazał jej poleżeć w domu jeszcze przez jakiś czas, żeby się zregenerowała. Nawet nie wiedział, jaka ona była mu wdzięczna za to. Nie chciała spotkać Sebastiana w szkole. Będąc w szpitalu miała dużo wolnego czasu, którego nie miała jak zająć, dlatego myślała o byłym chłopaku. Bolało ją to za każdym razem, a uczucie nie zmniejszał się. Dotarło do niej, że był z nią dla zakładu. Czuła gule w gardle, która strasznie ją bolała, ale nie płakała. Już nie. Nie miała na to siły. Nie chciał wylewać łez na kogoś, kto by nie płakał, tracąc ją. Nie powiedziała mamie, co się stało, mimo że kobieta nalegała. Widząc cierpienie córki, starała się ją jakoś rozweselić, co zawsze kończyło się fiaskiem. Mama Nastki wiedziała, co to znaczy cierpieć przez miłość. Fizycznie i psychicznie.
Kiedy weszła do mieszkania, od razu poczuła się trochę lepiej. Przywitała się z tatą, który uściskał ją delikatnie. Od razu poczuła zapach pasty do zębów i zapach jego perfum tak mocny, jakby się w nich marynował. Wydało jej się to podejrzane, zwłaszcza, że matka dziewczyny patrzyła na męża już bez czułości i radości, która była jeszcze przed pobiciem nastolatki. Nie skomentowała tego, nie chcąc psuć sobie humoru.
Następnego dnia było już późno, gdy leżała na kanapie, oglądając z rodzicielką telewizje, kiedy drzwi do mieszkania otworzyły się. Wtoczył się do domu ojciec Nastki. Nie był pijany. On był wypity w trzy dupy. Nie mógł ustać na nogach. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę, czując łzy w oczach. Trzasnął drzwiami, krzycząc.
- Rodzinkoo, nie mam pracy.
- Idź spać.- powiedziała kobieta, ruszając w jego kierunku. Nastka już czuła, że to się nie skończy dobrze, dlatego wstała powoli. Wciąż czuła się niezbyt dobrze, ale wiedziała, że nie pozwoli, żeby ojciec zrobił matce krzywdę.
- Nie będę spał.- wymamrotał. Przytulił żonę, która starała się go odepchnąć, ale nic to jej nie dało. Był od niej wciąż za silny.
- Będziesz.
- Nie będziesz mi rozkazywało, suko.- powiedział ostro, przytrzymując ją mocno. Widząc, że sytuacja się zaognia, córka wkroczyła do akcji.
- Mama pójdzie z Tobą do sypialni, tato, dobrze?- pokiwał ochoczo głową, a dziewczyna złapała kontakt wzrokowy z mamą. Powiedziała bezgłośnie.
- Spakuje nas.
Ta skinęła głową na znak zgody, wiedząc już że mąż się nie zmieni. Nastka nie powinna się czuć rozczarowana, bo wiedziała, że tak się stanie. Jednak w głębi jej serca coś znowu pękło. Wszystko, co uważała za bezpieczne, zaczęło się walić. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy, a ona płakała bezgłośnie, pakując w pospiechu swoje ubrania i niezbędne rzeczy do walizki. Wybrała numer przyjaciółki w międzyczasie.
- Julia?
- Słuchaj, Kochanie, nie mogę rozmawiać, jestem u Tadeusza.
- Ach, no to już nic, baw się dobrze.
Nie chciała jej przeszkadzać, wiedząc, że kobieta od dawna nie była w tak bliskiej relacji jak z kucharzem. Zaczęła się zastanawiać, gdzie może iść z mamą, ale nikt nie przychodził jej do głowy poza jedną osobą, do której nie chciała dzwonić.
- Słucham?- rozległo się po drugiej stronie słuchawki. Mówił zaspanym głosem, lekko ochrypniętym.
- Kamil?- zapytała lekko drżącym głosem.
- Anastazja?- usłyszała zgrzyt sprężyn w łóżku, dlatego wywnioskowała, że musiał usiąść. Mówił pewnie, jakby jedno słowo wylało na jego głowę kubeł zimnej wody, który go rozbudził.- Co się stało?
- Sebastian jest w domu?
- No jest, ale pewnie śpi.
- Nie mam do kogo zadzwonić, potrzebuję Twojej pomocy.
- No dobrze, ale co się stało i o co chodzi?
- Mogę przenocować u was z mamą? Tata znowu chce nas bić.
- Jasne, że możesz.
- Dziękuję.- nim się rozłączyła, usłyszała jak chłopak krzyczy, że czas wstawać.
-------------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Co tam? Jak tam? :
Mam nadzieję, że część się podobała :D
No i jak? Zrobiliście żarty na Prima Aprilis? :D
A może sami zostaliście wkręcenie?  
Piszcie, bo ja dziś w mieście byłam i póki co, żadnych żartów xD
I chyba to się już nie zmieni, bo późno jest, ale kto wie xD
Hm, jeśli nie macie mnie na snapie to zapraszam:

pisareczkaa13

UWAGA...
Wysyłam snapy osobiście, rzadko coś jest na My Story xd
Może jakieś plany na wakacje już macie?
Praca sezonowa? Dwumiesięczna balanga? :D
A może już coś zaplanowanego na wcześniejsze terminy?
Bo mnie to się dwie wycieczki szykują,  
jedna trzydniowa, a druga dwudniowa, ale to maj dopiero :(
Do kolejnej soboty! Prawdopodobnie też koło 22:00 ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2084 słów i 11430 znaków.

6 komentarzy

 
  • Hermes1

    CzUla w kościach ze to Christian to jej brat niech się pogoda proszę i czekam z cierpliwością na kolejny. A może tak mały maraton ?

  • Lucy15

    @Hermes1 Maraton? Co masz na myśli?

  • Hermes1

    @Lucy15 powiedzmy ze pod rząd kilka części co ty na to ?

  • Lucy15

    @Hermes1 Powiem Ci szczerze, że nie wiem, bo nie bardzo bym miała kiedy napisać te wszystkie części :sad:

  • Urwisek

    Oooo jeeej :bravo: czekam już na kolejną mam nadzieję że wszystko się ułoży tak jak myślę <3  :kiss:

  • Lucy15

    @Urwisek No nie wiem, zobaczymy :D

  • nasiaaa

    Fenomenalne ????????????

  • Lucy15

    @nasiaaa Dziękuję! :d

  • nastolaka

    Cudowne :* mam nadzieję że teraz Sebastian jej pomoze a ten ojciec zniknie z ich życia :* czekam na kolejną część z niecierpliwością :*

  • Lucy15

    @nastolaka Nie wiem, zobaczymy co tam się stanie :D

  • nastolaka

    @Lucy15 :D

  • Malawasaczka03

    Mega!????

  • Lucy15

    @Malawasaczka03 Dzięki! :D

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :* :)

  • Lucy15

    @cukiereczek1 Już niedługo!