Doskonała broń. część 18

–  Chodźmy poza wieś, może zobaczycie jakieś zwierzę, wilków raczej nie spotkamy, bo chodzą zwykle wieczorami i w nocy. –  rzekła Samea.
–  Są niebezpieczne? – zapytała Klaudia.
–  Nie w stosunku do nas. Karmimy ich mięsem naszych zwierząt, które odeszły. Wszyscy sądzimy, że już niedługo przejdą na dietę warzywną, już czasem zjedzą marchewkę czy jabłko. Krzywią się przy tym śmiesznie i warczą niezadowolone, ale nie, nie są niebezpieczne. Nikt od setek lat nie próbował ich zabić czy uwięzić.
–  Czy możemy zobaczyć Kryształową Skałę – zapytała ponownie Klaudia.
Samea spojrzała na nią.
–  Lone mi przekazał, bo zapytałam go teraz mentalnie, że przez kilka dni nie powinien tam nikt chodzić. Dobra, lecząca energia powinna być gromadzona, by pomóc twojemu bratu i matce. Nie pokładamy w tym wyjątkowym miejscu wiele nadziei, ale z pewnością skała pomoże.
Klaudia się zasmuciła, z powodu całej sytuacji, pomyślała również, że jej pragnienie do Palmera jeszcze całkiem nie przeszło, ale nastawienie jej męża, a przede wszystkim ich wspólna noc, wiele pomogła.  

Dwóch wyjątkowo obdarzonych mocami ludzi zapukało do drzwi, gdzie przebywali państwo Clark.
Po chwili Stanley otworzył drzwi.
–  Nie mam tajemnic, szczególnie przed wami. Nie pogniewacie się, że będę blisko żony? –  odrzekł, kiedy wyjaśnili mu powód wizyty.
–  Ależ nie, bracie – odrzekł Lone, to nawet lepiej.
Rebeka leżała na łożu i wyglądała na trochę podłamaną. Spojrzała na dwójkę mężczyzn i skinęła głową na znak powitania. Clark usiadł obok niej, a ona położyła głowę na jego kolanach. Dało się odczuć, że Stanley próbuje ją pocieszyć jak może i z pewnością nie ma do niej żalu lub nie jest na nią zły.
–  Czynisz dobrze bracie, że wspomagasz swoją kobietę – rzekł Omre.
–  Kocham ją, to dlaczego miałbym tego nie robić?
–  Też cię kocham, Stan. –  powiedział Rebeka.
–  Przyszliśmy z tobą porozmawiać, bracie. To będzie bardzo osobiste, czy możemy zrobić to przy żonie?
–  Z uwagi na wszystko, co teraz wiem, nie czuję żadnego skrępowania wobec was.
–  Obaj z Lone – zaczął Omre – doszliśmy do wniosku, że za tym wszystkim nie kryje się tylko Issa Carmal, ale jeszcze ktoś, kto chcę zniszczyć ciebie. Prawdopodobnie przesłał jakieś informacje Carmalowi, ale pewnie po to by bardziej by go pogrążyć, niż z nim współpracować przeciw tobie. Obaj sądzimy, że to kobieta. Czy zanim poznałeś Rebekę, lub kiedy już byliście razem, miałeś jakiś romans?
Stanley popatrzył na nich bez strachu, więc od razu wiedzieli, że nie miał nikogo kiedy poznał już żonę.
–  Zawsze byłem jej wierny – nie zabrzmiało to dwuznacznie i nawet Rebeka odczuła, że nie próbuje pokazać różnicy miedzy sobą a nią.  
Chyba wierzył, że jej nastawienie do syna jest wynikiem tylko działania tej zabójczej technologi. Sam wiedział, że jego żona tak nie uważa i oskarża się przed samą sobą, że z jakiegoś powodu ma do Palmera inne niż normalnie matka powinna mieć nastawienie.
Oni patzryli spokojnie na niego, nie ponaglając go w żaden sposób.
– Już w wieku trzech lat zacząłem być przygotowywany, do tego, w czym miałem predyspozycje. Jednak moja nauka i trening znacznie odbiegał od tego co robiono z Palmerem. Miałem być przywódcą wojskowym. Do dwudziestego piątego roku życia nigdy nie poznałem żadnej dziewczyny, poza osób z sektora militarnego. Rebekę poznałem, mając dwadzieścia osiem lat.
Wziął głębszy wdech i kontynuował.
Poznałem Gretę Hamilton kilka dni wcześniej, zanim skończyłem dwadzieścia sześć lat. Od razu się polubiliśmy. Nigdy o tym nie mówiłem Rebece, ale byliśmy kochankami. Jednak po pewnym czasie odczułem, że próbuje mnie kontrolować, robiła się zazdrosna i w końcu to doprowadziło, że z nią zerwałem. Była wściekła, płakała, obiecała się zmienić, ale ja już podjąłem decyzję. Wówczas zupełnie się zmieniła i powiedział, że rozumie i rozejdziemy się w przyjaźni. Nigdy jej potem nie widziałem. Pół roku potem poznałem Rebekę.
Obaj obdarzeni darami lub mocami ludzie wyglądali, jakby się mocno na czymś skupiali.
–  Próbujemy znaleźć o niej informacje i nic. To dziwne, bo zwykle mało jest spraw przed nami ukrytych – rzekł Lone.
–  Parę lat potem dowiedziałem się, że zrobiła karierę w budowie obiektów różnego typu.
–  Nie interesowała się komputerami, genetyką, biologią?
–  Miała, być programistą, ale przyznała, że ją to nie interesuje.
–  To jest już coś. Obaj z Lone odczuwamy, że to kobieta, mająca zdolności w elektronice i wymienionych przez nas dziedzinach. Prawdopodobnie nikt na Ziemi nie wie o niej, całkiem możliwe, że współpracuje z mężem, o ile go ma, ale nie jest to pewne. Dziwne, ale nie wiemy o niej nic.
–  Czy znalezienie jej coś zmieni w uwolnieniu Rebeki i Palmera?
–  Dobre pytanie. Jeżeli to ona, wątpię, czy cokolwiek zmusi ją do zmiany decyzji. Raczej nie przypuszczamy, że może to również w czymś pogorszyć. Program został zainstalowany prawdopodobnie pięć lat temu, bo ze słów Palmera wynika, że wówczas zaczął na ciebie zwracać uwagę jako kobietę. –  Omre zwrócił się do żony generała.
–  Pewnie zaraz zapytacie, czy ja o nim marzyłam lub fantazjowałam. Odpowiedź jest, nie. Nigdy nie myślałam o nim inaczej niż o swoim dziecku. Teraz jest mi ciężko, bo wiem, że jest moim synem, a to coś jest nadal we mnie.
–  Czyli osoba, która wam to zrobiła, ma cierpliwość. Wygląda na to, że wyznanie Palmera uruchomiło w tobie, Rebeko, działanie tego czegoś. Wyjątkowo perfidny sposób zemsty.

W innym miejscu Karpi, nie tak daleko od miejsca, gdzie Samuel, Rebeka, Omre i Lone rozmawiali, przebywał Palmer ze swoją żoną.
–  Wiem, że jesteś dobrą osobą, nie zasługuję na ciebie.
–  Kochanie, jesteś małym głuptaskiem – pocałowała go delikatnie w policzek.
–  Jestem wojownikiem i nie boję się śmierci, ale pewnie będzie ci przykro jeżeli umrę.
–  Kiedyś wszyscy umrzemy.
Palmer patrzył na nią.
–  Nie martwisz się tym, że mogę umrzeć?
–  Na razie żyjesz. Nie pamiętasz już, co wszyscy tu powtarzają?
– Wierz, a wszystko będzie dobrze. Nie obejmuję tego całościowo, ale rozumiem, że mam wierzyć, że nie umrę, a wszystko będzie dobrze.
–  Dokładnie, z tym że masz WIERZYĆ, a nie mówić, że wierzysz, bo to co innego. Pierwsze co zrobicie jutro przed świtem, to pójdziecie do Kryształowej Skały.
–  Z mamą?
–  Tak.
–  Pasminko! Wiesz, co się stanie, kiedy zostaniemy tam sami?
–  Kryształowa skała jest niezwykła i ma największą moc zaraz po wschodzie Amosa. Wszystko wzmacnia.
–  Wzmacnia? Czyli będę chciał ją więcej niż wówczas kiedy do tego nie dopuściłaś?
–  To, czego będziesz chciał, zależy od ciebie. To, czego będzie chciała Rebeka, zależy od niej. Jednak będziecie razem i z tego powodu stworzycie, MY. To twoja matka, a ty jesteś jej synem, będziecie o tym pamiętać.
–  To moja mama.
–  Wiem to i ona to wie. Różnica dla ciebie jest taka, że masz teraz żonę – uśmiechnęła się miło.
–  Czyli przed ślubem mogłem?
–  Żartuję. Czy świadomość tego, że niezależnie czy to zrobicie, czy nie, nie wpłynie na, mnie czy Stanleya, wam pomoże? Nie mogliśmy tego usunąć, bo byście umarli w ciągu dnia. Jedynym ratunkiem jest to, jeżeli to pokonacie. Wasze ciała są zdolne to pokonać. Więcej, jeżeli jedno z waszych ciał to pokona, pomoże tym pokonać to u drugiej osoby. Ten program jest współdziałający, to jego siła i słabość. Stawimy, że ty jesteś mocniejszy i uratujesz Rebekę. Nie sądziłam, że ludzie zdolni są takie coś stworzyć.
–  Mamy tam być razem i trzymać się jak najdalej od siebie?
Pasminka go przytuliła i patrzyła chwilę prosto w oczy.
–  Śniłam ciebie całe życie. Kocham cię i wiem, że jesteś właściwą osobą dla mnie. Tu nie chodzi o zdradę, czy chwilowy romans. Tu nawet nie ma znaczenia, że to twoja matka. Ja nie jestem zazdrosna i jak zauważyłeś, Stanley przyjął to doskonale. Chyba czujecie, że chcemy wam pomóc. Powiem ci coś, co może cię przerazi. Im bliżej będziesz niej, tym łatwiej możecie to zniszczyć.
–  To nie jest takie przerażające, postaram się wytrzymać.
–  Nie staraj się z tym walczyć, spróbuj pojąć, kim jesteś, kim ja jestem, kim jest Rebeka. Kiedy mówiłam, że cię może coś przerazić, miałam co innego na myśli.
–  Co miałaś? – w jego oczach zaczął czaić się strach.
–  Najlepiej możecie sobie pomóc, będąc blisko, bez ubrania.
–  Co takiego? Wiesz, co wówczas będzie?
–  Nie wiem. Pamiętaj o mnie, pamiętaj, co wam zrobiono i dlaczego. Niech ona również o tym pamięta, a potem oboje postarajcie się tylko istnieć. Nagość nie jest czymś nienaturalnym. Dziecko rodzi się nagie. Może być naga i dziecko podobnie i nie ma w tym niczego złego.
–  Ale to coś innego...
–  Tylko tu –  dotknęła jego skroni.
–  Co masz na myśli, Pasminko?
–  Bądź świadomy. Powiedz jej to również. Zrozum jedno. Teraz myślisz, że to coś, działa. Że jesteś jej synem, że ona jest twoją matką, że masz żonę, która cię kocha. Ona będzie myśleć podobnie. O to chodzi tamtej osobie, która zapragnęła dokuczyć Stanleyowi. Złość, czy inne emocje istnieją tylko w ciele. Bądźcie świadomością, tylko nią, jesteś doskonałą bronią. Wykorzystaj to również.
Patrzył na nią długo.
–  Kiedy mówisz, to wydaje się to proste.
–  To jest proste. Miałam z tobą walczyć. Miałam o co walczyć. Jesteś uczciwy i cenisz swoje zdanie, gdybym przegrała, nie mógłbyś być mój. Dostawałam na arenie, wątpiłam w siebie, ale w głębi wierzyłam, że wygram. Powiedz sobie, że to wygracie, że wygrasz to dla niej, że wygrasz to dla mnie, że wygrasz to dla dobra wszystkich. 
–  Tak. Co mam zrobić?
–  Będziesz wiedział. –  Pasminka dokładnie wiedziała co chce powiedzieć Palmer.
–  Ona mnie kocha jak syna, prawda?
–  Tak i to będzie jej broń. Pomożesz również Klaudii.
–  Ona sobie dobrze radzi.
–  Wejdź w jej umysł i zobacz, jak jest. Nie wysuwaj pochopnych wniosków.
Palmer nie zastanawiał się, czy potrafi. Postąpił dokładnie, jak usłyszał. Wiedział po sekundzie, co czuje Klaudia. Pasminka miała racje. Nic się nie zmieniło na lepiej. Klaudia pragnęła go nadal, a dodatkowo nadal go kochała. Aktualnie zaczęła kochać Samuela, ale to nie przeszkadzało jej nadal kochać człowieka, który okazał się jej bratem.
–  Czy to ma z tym związek? Mówiliście, że nie.
–  Relacja jest zawsze zależna od dwóch osób. Zmiana u ciebie spowoduje zmianę u niej.
–  Przecież ja nie czuję do niej nic poza braterską miłością.
–  Palmerze, mój kochany. Nie musisz przede mną udawać. Jestem najbardziej tolerancyjną osobą w galaktyce. Nie mógłbyś zrobić nic, co zmieniłoby moje uczucie do ciebie, nawet gdybyś mnie zabijał, do końca bym cię kochała.
–  Co ty pleciesz, nie chce cię zabić!
–  Mówię ci to na wypadek, gdybyś chciał – powiedziała poważnie
W innym miejscu Klaudia i Sam skończyli zwiedzać osadę. Weszli do domku, który przeznaczono dla nich na czas pobytu. Jak na razie nie chcieli wracać na Ziemię. 
Zostali w końcu sami. Samuel przytulił ją, a ona patrzyła mu w oczy.
–  Ciesze się, że jestem twoją żoną.
–  Ja też się cieszę i jestem szczęśliwy, że nią jesteś. Zawsze miałem nadzieje, że może odkryjesz, że cię kocham i że pragnę byśmy byli razem, ale w ostatnich dniach całkiem straciłem nadzieję.
–  Będzie dobrze, Sam –  powiedziała.
On zrozumiał. Sądził, że to już przeszło. Ich ostania noc, która była ich pierwszą, okazała się tak cudowna. Ona zrozumiała, że on to zrozumiał, co ona czuje. Wtuliła się mocnej w jego atletyczny tors.
–  Powinnam cię kochać choćby za to, jaki jesteś. Żadnej wymówki, skargi...
–  Taka jest miłość, kochanie.
–  Wierzę, że będę cię kochać tak jak ty mnie. Wierze, że wszystko będzie dobrze.
Spojrzała na niego.
–  Zaczynam ich rozumieć. Powiedziałam to i naprawdę uwierzyłam. Coś również poczułam. Jeśli to zwalczę, pomogę Palmerowi. To wszystko jest połączone.
–  Co jest połączone? –  zapytał blondyn.
–  To wszystko – rozciągnęła ramiona.
–  Być może to kiedyś zrozumiem i odczuję.
–  Wystarczy, kiedy odczujesz. W odczuciu mieści się zrozumienie. W rozumieniu nie zawsze mieści się odczucie.

Wielka ilość ludzi z Ziemi nie mogła się nacieszyć prostym i blisko natury życiem. Ci, którzy przyjechali z 
dziećmi, byli nawet bardziej zadowoleni, bo ich pociechy szybko znalazły sobie rówieśników do zabawy.  

Palmer miał obudzić się godzinę przed wschodem słońca. Jeszcze wieczorem Omre pokazał mu kierunek do Kryształowej skały. Powiedział mu, że wszyscy mieszkańcy wiedzą, i że nikt nie będzie podchodził do tego magicznego miejsca, aż nie powrócą. Rebeka nie mogła spać, ale w końcu zdrzemnęła się na dwie godziny. Poczuła delikatne dotknięcie na ramieniu, otworzyła oczy i zobaczyła twarz męża.
–  Co się stało Stanley? – zapytała półprzytomna.
–  Musisz wstawać, macie iść z Palmerem.
–  Och, oczywiście. Nie mogłam spać, a w końcu zasnęłam jak zabita.
–  Dobrze się tu śpi – generał próbował się uśmiechnąć.  
–  Och, Stanley – wtuliła się w jego ramiona.
–  Bądź dobrej myśli, jak oni tu mówią?
–  Wierz, a wszystko będzie dobrze. –  powiedziała cicho.
–  Chcesz coś zjeść?
–  Nie kochanie, wezmę dwie morele, są pyszne. Tak naprawdę nie mam za bardzo apetytu. Trochę się obawiam.
–  Nadal to czujesz? –  zapytał z troską.
–  Staram się nie myśleć, ale wiem, że to jest we mnie. Obawiam się, jak zareaguję przy nim. Paskudna sprawa.  
–  Chcą mi zaszkodzić, ale wy na tym cierpicie. Wiem, że wszyscy stąd są z wami.
–  To chyba niewiele pomaga, ale dobrze wiedzieć.
Pocałowała delikatnie męża w policzek i wyszła. Stanley położył się i patrzył w sufit. Sen odszedł od niego i wiedział, że nie zmruży oka już dzisiaj. Starał się uspokoić zmysły, ale i tak cały czas wracała uporczywa myśl, co z nimi będzie. W tym wszystkim bardziej się obawiał o jej i syna życie, niż co mogłoby się stać.
Rebeka wyszła i dostrzegła Palmera.
–  Hej, kochanie – powiedziała.
–  Witaj mamusiu. Dobrze spałaś?
–  Nie mogłam zasnąć, a potem zasnęłam mocno, na szczęście Stanley mnie obudził.
– To idziemy, zajmie to nam godzinę, może trochę mniej – podał jej dłoń.
Kiedy tylko ich dłonie się splotły, coś ruszyło się w nich i momentalnie wszystko się zmieniło.
–  Czujesz coś? –  zapytała.
–  Niestety, od momentu jak wzięłem twoją dłoń.
–  Wiem, że nie powinnam, ale to jest silniejsze ode mnie.
Staraj się o tym nie myśleć.
–  Omre powiedział, że ten kryształ wszystko wzmocni. Jak damy radę?
–  Pasminka dała mi kilka rad.
–  Czy ona nie jest na mnie zła?
–  Nie, ona chyba to najlepiej rozumie. Cieszę się, że ojciec cię wspiera.
–  Też się cieszę, byłoby mi dużo trudniej gdyby reagował inaczej.
Szli w milczeniu. Tak naprawdę Rebaka czuła się słabo. Pomyślała tylko, że dobrze, że Pasminka usunęła ten drugi czip. Powodował on większe podniecenie, bo prawdopodobnie pobudzał wszystkie unerwione miejsca w tamtej okolicy, jednak i tak chciała tylko jednego. Palmer to odczuwał i sam nie był w lepszej kondycji. Doszli do wodospadu, kiedy delikatne pastele różu zaczęły pokazywać się na wschodzie. Mimo trudności usiedli na skale, bo przy samym wodospadzie trawa rosła rzadko. W końcu wzeszło słońce Magar, czyli Amos. Patrzyli na skałę mającą może dwieście metrów wysokości. Mniej więcej w jej połowie wypływał jakby ze jej środka, wodospad. W jednej chwili skała zaczęła się iskrzyć jak migocący klejnot. Ich oczom ukazał się ogromny kryształ. Z powodu promieni Amosa mienił się zupełnie jak gigantyczny diament.  
–  Jakie to piękne – rzekła
–  To prawda – szepnął Palmer.
Ich odczucia się wzmogły.
–  Jest dobrze, skarbie. –  wtuliła się w jego ramiona. Mówili, że najlepszy efekt osiągniemy, będąc nago.
–  Poczekaj może... –  Palmer czuł podświadomie, że Rebeka robi to z innego powodu.
Lecz onanie czekała. Zdjęła białą bawełnianą sukienkę, stała przed nim naga i patrzyła. Na szczęście nie próbowała go dotknąć.
–  A ty? – szepnęła.
–  Może poczekajmy? Mamy to zwalczyć, bez walki. Lepiej stanąć temu twarzą od razu.
Palmer również zdjął szatę. Mimo starań nie mógł zahamować naturalnych odruchów. Rebeka patrzyła na jego ciało i z trudnością powstrzymywała się, by nie zacząć tego, o czym marzyła. Zaczęła powoli zapominać, kim jest dla niej młody i piękny mężczyzna, stojący przed nią, a jedyne czego pragnęła to miłosnego z nim złączenia. Palmer tracił nadzieję, że zdoła się powstrzymać, bo również zaczął powoli zapominać o Pasmince i wszystkim, co mu przekazała.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2999 słów i 17354 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Wilki nigdy nie będą jadły warzyw i owoców:D  
    Czyżby Greta Hamilton była brakującym ogniwem w tym całym zamieszaniu?
    Kryształowa Skała jest dobra na wszystko.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Otóż w pierwszym zdaniu zaprzeczasz Pismu Świętemu, w ktorym prorok Boży Izajasz mówi, że wilk wraz z barankiem będą jedli siano.Greta Hamilton jest jednym z ogniw brakującej układanki.W poźniejszych odcinkach dowiemy się kim jest naprawdę.Jak widać Palmer walczy na platformie gdzie jego zdolności i broń na nie wiele się przydaje.To nie jest jego ostatnia walka na tej platformie. Ostatnią istotą przed którą będzie sie bronił będzie Pierwiosnka. Jednak tym razem to będzie inna walka, z którą nie będzie mógł wybrać. Poza tym będzie jeszcze walczył na polu do którego był przygotowywany całe życie.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Zaprzeczyłem z punktu widzenia praw natury. Czekam na pojawienie się tajemniczej Grety. Mam nadzieję, że nie wykończysz Palmera przed narodzinami dziecka :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Moje opowiadania zwykle kończą się dobrze. Wyjątkiem jest ,,Dziewczyna z czarnym krysztalem".Chyba czytałeś.