Chłopiec z Czarnego Lasu- rozdział 15

Kat podszedł do dziewczyny, rozciął więzy na jej rękach i złapał za prawy nadgarstek. Prowadził ją do pieńka. Miała zostać ścięta. Przejęło ją dwóch strażników i ustawiło tak, aby wystarczył tylko jeden cios topora. Kiwając głową dali znak, że kat może zaczynać. Jednak ten nie unosił broni. Wtedy setnik zapytał zdenerwowany:
- Co to ma znaczyć?! Czemu jej nie zabijesz?! Wykonaj swoją pracę, za to ci płacimy! – mimo, że był o głowę niższy nie bał się krzyczeć na mężczyznę ubranego w czarny kaptur.
- Nie mam zamiaru jej zabijać.
- To niesubordynacja! W Straży za takie coś czekałby cię stryczek!
- Na szczęście nie jestem twoim podwładnym. Płaci mi rada tego miasta, a nie Legion.
Setnik poczerwieniał, zaczął zgrzytać zębami. Ale po chwili się uspokoił i zapytał z najserdeczniejszą miną, na jaką było go teraz stać:
- Dlaczego, do jasnej cholery, nie chcesz jej zabić? – palcem wskazywał na dziewczynę.
- Nie słyszał pan co o niej mówią? To wiedźma. Para się czarną magią i sypia ze złymi duchami. Nie chcę żeby rzuciła na mnie jakąś klątwę.  
- Czy ty jesteś idiotą? – zapytał setnik z równie serdeczną miną.
- Może sobie pan myśleć co chce, ja nie mam zamiaru ryzykować. Mam żonę i dzieci, które są głodne.
- Co to ma znaczyć, co? –zwrócił się do kapłana.
- Ten człowiek mówi prawdę! Ludzie donieśli nam, że ta dziewczyna próbowała ich leczyć czarną magią! Dawała im mieszanki ziół! Skąd mogła wiedzieć które użyć? Musiała zaprzedać duszę diabłu!
- Kurwa mać, nie wytrzymam... Ludzie, czy wy postradaliście zmysły? Nie ma czegoś takiego jak magia!
- Może jest, a może nie ma. Ja wolę nie ryzykować. – kat dał setnikowi do zrozumienia, że nie zabije tej dziewczyny za żadne skarby świata.
- Po prostu pięknie… - setnik szepnął pod nosem.
- P-panie…? – do setnika podszedł Strażnik. Młody chłopak, miał maksymalnie osiemnaście lat. Był niski, z nieuczesanymi włosami i piegami na nosie.
- Czego chcesz?! Nie widzisz, że mam problem?!
- B-bo ja chyba wiem jak sprawić, żeby kat się zgodził… - odparł niepewnie.
- No to czego tak tu stoisz? Gadaj!
- Bo u nas, na wsi, gadali, że jak się taką wiedźmę przechędoży to złe duchy dostają szału, że ktoś ośmielił się posiąść ich kobietę i ją opuszczają…
- O, słyszysz? – setnik zwrócił się do kata. – No to teraz sprawdzimy prawdziwość tej twojej teorii. No młody, zabieraj się do roboty.
- J-ja?- zapytał zdziwiony.
- A kto? Ja? Ty to powiedziałeś?
- N-no tak…
- I widzisz, czyli wszystko się zgadza, zabieraj się do roboty. Tylko migiem bo zimno tu.  
- Ale…
- Nie ma żadnych ale. Daję ci pięć minut, inaczej skończysz jak ona.  
Chłopak pobladł lekko. Ven w skupieniu przyglądał się całej sytuacji. Ciągle nie podobał mu się ten kapłan. Chyba był już bliski rozwiązania jego zagadki.  
- A jak dobrze się spiszesz to mianuję cię moim dziesiętnikiem. – mężczyzna poklepał młodzieńca po ramieniu.
Chłopak niepewnym krokiem ruszył przed siebie. Obietnica setnika lekko go rozochociła, ale jeśli jego teoria była nieprawdziwa mogło się to dla niego źle skończyć. Kiedy stanął już koło dziewczyny odwrócił się jeszcze w kierunku innych Strażników po czym przełknął ślinę i zaczął ściągać spodnie. Kiedy skończył męczyć się z klamrą paska poczuł na policzku czyjąś pięść. Upadł na ziemię lekko oszołomiony, przez chwilę nie mógł się podnieść.  
- Zostaw ją! – usłyszał krzyk, jednak ciągle dzwoniło mu w uszach.  
Kiedy się podniósł widział jak dwóch Strażników trzyma za ręce młodego chłopaka. Był mniej więcej w jego wieku. Złapał się za wargę, była pęknięta. Splunął na śnieg, a wraz ze śliną wypluł krew. Puch zabarwił się na czerwono. Na szczęście nie stracił żadnych zębów.  
- No proszę, co my tu mamy… -setnik już stał przy bohaterze. – Ładnie to tak przeszkadzać komuś w pracy, co? – zapytał go z okropnym uśmiechem na ustach po czym uderzył go pięścią w brzuch. Chłopak zwisał teraz podtrzymywany przez Strażników.  
- Z-zostaw ją! – chłopak mówił z trudem, cios ogłuszył go.
- Bo ty mi tak mówisz? – setnik zaczął się śmiać. - Czy wiesz, że za zakłócanie publicznych egzekucji czeka cię kara?
- Zostaw ją mówię! – chłopak był bardzo zdeterminowany. Nie obchodziło go co z nim zrobią.  
- Zabierzcie go stąd. Musimy dokończyć, strasznie tu zimno, nie mam zamiaru tu tyle siedzieć.
- Co mamy z nim zrobić? – zapytali Strażnicy, którzy go trzymali.  
- Wrzućcie go do celi, potem pomyślimy.  
- A może oddamy go do tego handlarza?  
- Temu co lubi zabawiać się z małymi chłopcami? Nienajgorszy pomysł, słyszałem że płaci za nich całkiem niezłą sumkę. W takim razie trzymajcie go tutaj. Wolę mieć go do tego czasu na oku.
Na twarzach Strażników malował się szyderczy uśmiech. Przeciągnęli chłopaka nieco dalej, ale trzymali go tak, żeby dokładnie mógł widzieć całą egzekucję.  
- Nie podoba mi się to… - szepnął Rivain.
- Mi też, ale coś mi tu nie pasuje.  
- Coś ci nie pasuje?! Chyba nawet wiem co to może być! – starzec był wściekły. – Pomyślmy… Może to przyjemność z jaką jedni ludzie zadają ból drugiemu człowiekowi? A może to to, że tacy ludzie jak oni sprawują pieczę nad naszym bezpieczeństwem? – Rivian wskazał na miejsce gdzie dokonywano egzekucji. – Wybacz, zbytnio się uniosłem…
- Nie szkodzi, masz dużo racji. Ale zrozum mnie, nie mogę teraz tak odejść. Nie po tym co tu zobaczyłem.
- Na czym to my… No tak, do roboty młody. Tylko raz, raz zimno tu. – setnik po raz kolejny zachęcał Strażnika.  
Chłopak po raz kolejny zabrał się do wyzwalania dziewczyny spod władzy złych duchów. Teraz nie musiał rozpinać paska, nie zdążył go nawet zapiąć. Opuścił więc spodnie i wyciągnął swojego członka. Chwycił za ubrania dziewczyny, wyciągnął nóż i je rozciął. Dziewczyna stała naga.
- Muszę coś zrobić… -Ven szepnął sam do siebie.
- Chłopcze, proszę cię nie rób nic głupiego. – najwidoczniej Rivian usłyszał to.  
Ven wyciągnął swój łuk i strzałę z kołczanu, nałożył ją na cięciwę i naciągnął ją.
- Chłopcze co ty robisz… - Rivian zapytał nieco przerażonym głosem.
- To co uważam za słuszne. – odparł pewny siebie Ven.
Wziął głęboki wdech i skupił się na celu. Oczyścił umysł i kiedy był już gotowy wypuścił powietrze z płuc i zwolnił palce puszczając cięciwę.  
Kiedy już chłopak miał zacząć gwałcić dziewczynę usłyszał dziwny świst, po czym tuż za nim strzała wbiła się w drewnianą ścianę domu. Przeleciała tuż nad jego penisem. Chłopak podniósł głowę i spojrzał w stronę, z której nadleciał pocisk. Zauważył, że ludzie rozstąpili się i na końcu ulicy stały dwa konie. Jeźdźcy patrzyli w jego stronę, jednak jeden z nich miał na sobie kaptur i łuk w ręku. Kiedy uniósł lekko głowę, młody Strażnik zauważył jego oczy. Były niebieskie jak małe kawałki lodu, które uderzają w twarz podczas burzy śnieżnej. Można było z nich wyczytać złość, ale na pewno nie była to jeszcze nienawiść. Strażnik poczuł jak nogi uginają się pod nim i zaczyna mdleć. Kiedy upadł setnik krzyknął:
- Co to ma kurwa być?! – spojrzał w stronę Vena i zapytał. – Co ty kurwa robisz?!
Ven spokojnie opuścił łuk. Wszystkie emocje uleciały z niego wraz z lecącą strzałą.
- Miałem zadać ci to samo pytanie.
- Co robisz bezbożniku?! Dlaczego próbujesz powstrzymać boży sąd?! – do rozmowy wtrącił się kapłan.
- Nie masz prawa mówić o bogach i boskim sądzie. – Ven starał się go zbyć.
- Jak śmiesz głosić te herezje?! Wszyscy wiedzą, że wybrał mnie sam Falkir!
- Wszyscy poza mną. Nie odzywaj się niepytany.  
- Dlaczego przerywasz egzekucję? Nie widziałeś co zrobiliśmy z tym chłopcem? – setnik wskazał palcem na Strażników, którzy dalej trzymali młodzieńca.
- To nie ma nic wspólnego z egzekucją. Bawicie się tą dziewczyną jakby była waszą własnością.  
- Taki był wyrok, nic ci do tego. – odparł Strażnik parszywie się uśmiechając.  
- Nie sądzę żeby wyrok zawierał w sobie gwałt i ośmieszenie przed taką ilością ludzi.
- Sam widziałeś, ten klecha mówi, że jest opętana, a nasz wspaniały kat nie chce dostać się pod działanie klątwy.  
- Jakie macie dowody? – zapytał Ven ciągle utrzymując kamienną minę.
- Ta bezbożnica próbowała otruć ludzi! Sami mogą ci to potwierdzić! A poza tym, szatan ją naznaczył.  
Ven przyjrzał się dziewczynie dokładniej. Teraz kiedy młody Strażnik zdarł z niej ubranie zauważył, że na udzie ma znamię. To pewnie o nim mówił kapłan. Tylko skąd o tym wiedział? Nawet kapłani nie mają wstępu do celi, w których przetrzymuje się osoby skazane na karę śmierci.  
- Skąd możesz wiedzieć, że ma znamię? Dopiero kiedy ją rozebrał można je dostrzec. Nie mogłeś go zobaczyć pod ubraniem.  
- Czy ty sugerujesz, ze złamałem śluby złożone bogom?!
- Wytłumacz się, sam mówiłeś, że masz dowody na jej konszachty ze złymi mocami.  
Kapłan nagle umilkł. Spuścił głowę, wszyscy ludzie zebrani na rynku patrzyli na niego. Ven zszedł z konia i ruszył przed siebie. Ludzie ustępowali mu drogi, tworząc pewnego rodzaju korytarz. Kiedy już doszedł do kapłana chwycił go za ubrania, Strażnicy zaczęli podchodzić do niego, ale wystarczyło jedno spojrzenie Vena aby zmieszali się i opuściła ich odwaga.
- Skąd o tym wiedziałeś?
- Jestem wyczulony na złe moce, w świątyni uczą nas tego.
Ven przycisnął go do ściany i szepnął do ucha:
- Taki kit może wciskać im, nie mi. Powiedz nam teraz grzecznie skąd o tym wiesz.
- Ja… Ja…
- No, czekamy.
- Ja porwałem ją… Szła nocą jedną z uliczek, była taka… Piękna…
- To chore… Ale kontynuuj.
- Uderzyłem ją kamieniem w głowę po czym zabrałem do świątyni i…  
- I co?
- Zgwałciłem ją…
- Tylko ją? Wcześniej ci się to nie zdarzało?
- Jak śmiesz sugerować coś takiego?!
Ven przycisnął go jeszcze mocniej. Kapłan starał się łapać powietrze, ale przychodziło mu to z trudem.
- Uważaj co mówisz, do kogo i w jakich okolicznościach. Zrozumiałeś?
- T-tak… Nie, to nie był pierwszy raz… Zdarzało się to wcześniej… Zawsze było tak samo...
Ven puścił starca. Ten kiedy tylko poczuł, że jest wolny złapał się za gardło i zaczął łapczywie oddychać.
- Teraz już macie swoje czarne moce. Myślę, że możecie odpuścić dziewczynie to upokorzenie.
Strażnicy stali jak wryci. Ven spojrzał w oczy dziewczyny. Była zmęczona, ale zdawało mu się, że w jakiś sposób jest mu wdzięczna.  
- Teraz nie masz żadnych przeciwwskazań żeby ją zabić. - setnik zwrócił się do kata. Ten chwycił za topór i jednym cięciem pozbawił dziewczyny życia. Krew trysnęła w powietrzu, a ludzie ciągle zmieszani po tym czego przed chwilą dokonał Ven nie zmusili się nawet do krzyków.
- Chłopaka  możecie wypuścić, prawda?
- Tak. – setnik odpuścił docinki po przedstawieniu Vena. – Zabierz go stąd.  
Strażnicy podali Venowi chłopca, a on wsadził go na konia.
- Miałeś rację…- usłyszał nieznajomy głos ponad sobą. – To było niesamowite przedstawienie…
- Ja nigdy się nie mylę, panie. – setnik ukłonił się w stronę wysokiego budynku, który stał nieopodal Vena.
Kiedy chłopak podniósł głowę ujrzał młodzieńca, który stał na balkonie w stroju Strażnika, ale jego płaszcz i kolor kołnierza sugerowały, że jego ranga w szeregach Legionu była raczej wysoka. Nieznajomy spojrzał na Vena i powiedział do niego z uśmiechem:
- Do zobaczenia… - po tych słowach skłonił głowę, Ven zrobił to samo. Młodzieniec zaś odwrócił się na pięcie i schował się do środka budynku. Śnieg zaczynał znowu padać. Ven nie wiedział co o tym myśleć, więc po prostu udał się do karczmy.

Vilgefortz

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2240 słów i 12155 znaków, zaktualizował 26 lip 2018.

2 komentarze

 
  • emeryt

    Drogi Autorze, potrafisz dozować napięcie. Oby tak dalej. Tylko nie ulegaj pokusie aby tą piękną opowieść zamieniać w BDSM lub jakiś horror.  Moja prośba: pisz dalej w tym stylu co do tej pory.  Pozdrawiam i czekam na kolejne odcinki.

  • Vilgefortz

    @emeryt Właśnie kończę pisać ten rozdział i mogę cię zapewnić, że nie będzie to horror. Głównym wątkiem nie będą jakieś fetysze, niektóre zastosowane zwroty, czy też takie sytuacje jak w tym rozdziale mają za zadanie tylko i wyłącznie dodać całej historii trochę koloru. A raczej sprawić, że nabierze ona odpowiednich cieni. :D Dzięki za miłe słowa i mam nadzieję, że dalej będziesz się dobrze bawił czytając tą historię.

  • WereWolfMax

    Czy ja mam rację, że ten chłopak to ten co myślę?

  • Vilgefortz

    @WereWolfMax Ciężko stwierdzić, ale nie jest to główny bohater. :D

  • WereWolfMax

    @Vilgefortz Tak myślałem, że to od tej dziewczyny.

  • Vilgefortz

    @WereWolfMax Ten wątek rozwinę w następnych rozdziałach. :)

  • WereWolfMax

    @Vilgefortz Mam nadzieję, że tak!