Narzeczony dla Księżniczki - rozdział 2

Odwróciła się i spojrzała na niego błyszczącymi oczami, jakby jakimś magicznym zaklęciem odblokował jej pożądanie. Bez słowa wskazała szczupłym paluszkiem na swoje czerwone wargi. Zrozumiał. Pocałował ją w usta. Nie tak jak przed ołtarzem czy wyjściem ze świątyni. Nie tak, jak na uczcie weselnej w obecności tłumu. Pozwolił sobie na to, żeby wsunąć język do jej ust, ujmując przy tym w dłonie śliczną twarz. Przerwała pocałunek i odsunęła się.  
- Nie podobało ci się? - spojrzał na nią badawczo.  
- Podobało -  miała lekko zachrypnięty głos, jakby zaschło jej w gardle.  
- Ale…?  
- Ale się boję. Wiem, do czego to prowadzi…
- Czego się boisz? - pogłaskał kciukiem jasne, ale mocno zarumienione policzki. Nie widział już wściekłej na cały świat buntowniczki. Aleksandra była w rzeczywistości księżniczką z krwi i kości, o urodzie zbliżonej bardziej porcelanowej lalki niż do nieustraszonej wojowniczki. Czy tego chciała, czy nie.  
- Boję się momentu, że… coś… we mnie wejdzie… głęboko. I że będzie bolało.  
- Zapewne będzie. Ale nie dziś. Dziś będzie ci tylko przyjemnie. - obiecał i pocałował ją uspokajająco.  
- Jak zamierzasz to zrobić? Jesteś cudotwórcą?  
- Powiedzmy, że bardziej magikiem, który zna parę sztuczek.  
Ustami musnął jej usta. Jej miękkie wargi były rozchylone, oczy zamknięte.  
- Wiesz, co mogłoby mi pomóc trochę się rozluźnić? - szepnęła - Wino.  
- Jesteś pewna?  
- Mam mocną głowę. A na dole nikt nie będzie tęsknił za jedną butelką. - mrugnęła jednym okiem i posłała go, by niepostrzeżenie zszedł do pełnej pijanych gości sali i zabrał stamtąd butelkę weselnego trunku.
Przewróciła oczami, kiedy zamiast butelki wrócił z zaledwie dwoma kieliszkami.  
- Nauczę cię kiedyś skutecznie podkradać alkohol. - mruknęła i wzięła od niego kieliszek. Upiła łyk. Dawkowała sobie substancję ostrożnie.
               Po chwili roześmiała się nerwowo.  
- Łóżko? - uniosła brwi pytająco.  
- Na fotelu będzie ci wygodniej. Ale jeśli chcesz, możemy iść do łóżka. Chodzi w końcu o przyjemność mojej pani, prawda? - pocałował ciepły policzek. Małżeńskie łoże zapewne było wygodne, ale na nie miał jeszcze przyjść czas.
Dziewczyna usiadła w fotelu i znów podciągnęła kolana niemal pod brodę.  
- Wyprostuj nogi, muszę przecież zdjąć z ciebie te spodnie. - przypomniał jej, uśmiechając się przy tym czule.  
Posłuchała. Upewniając się, że nie protestuje, zaczął rozplątywać haftki spodni, aż w końcu zsunął je z jej zgrabnych, zaokrąglonych bioder. Skinęła głową na znak zgody, kiedy chciał zdjąć również majtki. Jego oczom ukazało się łono porośnięte lekko przystrzyżonym włoskami. Ich kolor przypominał kolor jej włosów, chociaż miały bardziej rudy odcień. Najnowsza mieszczańska moda nakazywała kobietom golić cipki na gładko. Widać nie doszło to do uszu wyżej urodzonych. Ku własnemu zaskoczeniu poczuł, że w takim wydaniu podoba mu się nawet bardziej.  
               Wtedy właśnie przed nią uklęknął. Wyglądała na zdziwioną i znów usiadła, jakby chciała się zakryć.  
- Nie wstydź się. - uśmiechnął się ciepło - Gdzie podziała się moja nieustraszona księżniczka?  
- Nie wiem, co chcesz zrobić…
- Chcę pokazać mojej pani, że bycie z mężczyzną nie musi boleć i nie jest przerażające. I nie musi wyglądać tak, jak zwykle się to przedstawia. - pocałował jej dłoń - Sztuka miłości może być bardzo ciekawa i przyjemna.  
Jej twarz przybrała bordowy kolor. Oddechy przyspieszyły. Jeszcze rano pewnie uznałaby tę myśl za niemożliwą, ale poczuła, że w tamtej chwili niczego innego nie pragnęła tak bardzo jak tego, żeby jej tak naprawdę nowo poznany i nowo poślubiony mąż zaznajomił ją ze wszystkimi aspektami i niuansami sztuki miłości. Czuła, że będzie to lepsze niż zdawkowe porady matki i sprośne historyjki sióstr i służących.  
- Czy mogłabyś ugiąć nogi i je rozchylić? - spytał, a kiedy tylko to zrobiła, ucałował wnętrze jej uda. Czuł ten zniewalający zapach podnieconej kobiety, a jego penis zareagował drżeniem.  
- Ja nawet nie wiem, jak wyglądam… tam. - wyjąkała i zacisnęła uda.  
- Uwierz mi, że twoja szparka wygląda równie szlachetnie jak ty cała. - znów się roześmiał. Serce mocniej jej zabiło, gdy zobaczyła figlarny błysk w jego oku.  
- Wiesz, że etat błazna nadal jest aktualny?  
- Chwilowo wolę etat kochanka następczyni tronu, jeśli mogę wybierać. - rozsunął jej uda i ustawił stopy na siedzisku wygodnego fotela. Teraz dopiero miał idealny widok. Była zaczerwieniona, jakby jej srom rumienił się dla niego, i kusząco wilgotna. Jak dla specjalnego efektu, perełka śluzu leniwie potoczyła się w dół subtelnie rozchylonych warg cipki.  
- Chcę, żebyś był nagi. Zupełnie. - wypaliła w końcu kobieta, wyrywając go z transu. A gdy nie reagował zbyt szybko, powtórzyła z naciskiem: - Rozbierz się.  
- Jak tylko sobie życzysz, moja pani. - znów posłał jej ten szeroki uśmiech z figlarną iskierką w spojrzeniu.  
Podobał jej się ten widok. Jej mąż miał pięknie wyrzeźbione ciało, w świetle świec i lamp przypominał posąg z ojcowskiej kolekcji. Podobały jej się silne przedramiona, doskonały brzuch i klatka piersiowa godna dzieła sztuki. Na widok męskości, która niemal wyskoczyła ze spodni poczuła natomiast obawę. Obawę pomieszaną z czymś jeszcze. Chyba z pragnieniem. I odrobiną podziwu. Członek był długi na około dwadzieścia centymetrów i gruby jak jej nadgarstek. Jądra były spore, wyraźnie ciężkie, i co ciekawe - gładko ogolone. Jego główka lśniła od wilgoci. Na trzonie widziała wyraźnie zarysowane żyły. Był lekko zakrzywiony do góry i kołysał się, kiedy mężczyzna wracał na kolana, tuż przed nią. Część niej wiedziała, że sprawi jej ból, inna nie mogła się doczekać aż go poczuje, aż spenetruje zakamarki jej ciała, których jeszcze nie była do końca świadoma. Chyba dostrzegł jej niepewny wzrok, bo pogłaskał jej udo.  
- Dopiero, kiedy będziesz gotowa. Albo wystarczająco ciekawa, jak to jest.  
- A wcześniej?  
- Wcześniej będę zaspokajał moją panią inaczej. - pocałował ją w usta, namiętnie i gorąco, ale niestety przelotnie, i zanim się zorientowała, jego język dotykał jej najintymniejszych miejsc. Jęknęła.  
Poczuła, jakby ktoś poraził ją prądem. Chwyciła go za włosy i stanowczo odciągnęła od siebie.  
- Co robisz? - spytała, lekko roztrzęsiona.  
- Kocham się z żoną. - wzruszył ramionami.  
- Ale… tak? Kto w ogóle tak robi?  
- Oprócz nas? Uwierz mi, wiele innych osób. - roześmiał się ciepło - Nie słyszałaś o tym przed ślubem? Nie pozwoliłaś się pobawić ze sobą ciekawskiej służącej albo koledze od kufla piwa?
- Nie… ale… Widziałam kiedyś obraz. Właśnie taki…
- Jaki?  
- Wisi w tawernie niedaleko portu. Przedstawia tancerkę ubraną w balową suknię i męską prostytutkę. Tak przynajmniej mówi karteczka pod obrazem. Myślałam, że to…
- …zabawa dziwek i łatwych kobiet?  
- Mniej więcej.  
- Nie sądziłem, że kierujesz się konwenansami. Chyba, że gdzieś w kodeksie dla księżniczek jest prawo zezwalające obstawianie ustawianych walk karłów…
- Odpuść mi już z tymi karłami. Jak będziesz miły, to kiedyś ci pokażę, jak się skubańcy piorą - nadąsała się i znów skrzyżowała ręce na piersi - I nie, nie ma tego w żadnym kodeksie. Teraz żałuję, że przyznałam ci się do hazardu.  
- Podziękuję, średnio lubię oglądać przemoc. Chciałem tylko przypomnieć, że poza seksem nie trzymasz się żadnych zasad. - roześmiał się - Dlaczego tu ma być inaczej?
- To prawda. - wzruszyła ramionami.
- W takim razie możesz być łatwa, przynajmniej dla swojego męża. A ja mogę być dziwką swojej żony. - znów pocałował ją w usta. Tym razem odpowiedziała równie namiętnym i chętnym pocałunkiem. Kiedy się od siebie oderwali, przypomniała sobie o winie. Upiła kolejny łyk i przeczesała palcami jego włosy. Czuła na swojej rozpalonej kobiecości ciepły oddech. Z kieliszkiem dobrego wina w dłoni i z klęczącym przed nią oddanym kochankiem poczuła się w końcu tak, jak księżniczka czuć się powinna.  
               Pochylił się między jej udami i nie zamierzał przestawać. Kobieta wyraźnie się zrelaksowała i pozwoliła się pieścić, wzdychając przy tym lekko. Jak na przyszłą królową smakowała dość przeciętnie, ale dobrze, bardzo delikatnie, słodko i słono jednocześnie. Jego język rozchylał wargi sromu i wślizgiwał się do środka raz za razem, zlizując kolejne i kolejne krople, które z niej wypływały. Jej wnętrze było gładkie, mokre i gorące. Mruczała cicho, jej twarz wyrażała niesamowitą błogość, a dłoń wśliznęła się pod bluzkę, gdzie zaczęła masować małą pierś. Kiedy dotarł w końcu do twardej łechtaczki, jęknęła głośno i jeszcze mocniej zapadła się w wygodny fotel. Chwycił ją delikatnie między wargi, zassał i po chwili wypuścił, wydobywając przy tym głośną reakcję z ust żony. Kiedy powtórzył to kilka razy, zaczęła gwałtownie szczytować przyciskając go do siebie. Pierwsze takie uniesienie w towarzystwie mężczyzny mogła uznać za niezwykle satysfakcjonujące. Jej nogi rozsunęły się na boki, już nie przyjęła tego ze wstydem. Mięśnie miała osłabione jak po długim biegu, kolana nadal drżały. On delikatnie pocałował jej pulsującą z rozkoszy kobiecość i otarł usta z wilgoci.  
              Spojrzał na nią. Piła wino z delikatnym uśmiechem i zamglonym spojrzeniem. W końcu skierowała na niego swoje jasne oczy. On również się uśmiechnął. W odpowiedzi znów dotknęła palcem swoich ust. Pocałował je z przyjemnością. Smak wina z jej warg zmieszał się na jego języku ze smakiem jej cipki. Objęła go ramionami i pogłębiła pocałunek.  
- Jak to powiedziałeś tam na balkonie? Że kiedyś będziemy ze sobą szczęśliwi?  
- Mniej więcej - odparł i przesunął kciukiem po jej policzku.  
- Póki co całkiem zgrany z nas duet, mężu. - roześmiała się i wróciła do całowania go.  
Chyba zaczynała go lubić.

6 komentarzy

 
  • nefer

    Przyjemna scena, ładnie opisana.

  • Mily pan

    Witam mam fajne opowiadanie jak pomagalem sasiadce przy zniwach i jak sasiadka podziekowała mi za pomoc.

  • Wariat102

    Chyba księżniczce więcej wrażeń dostarczy mąż niż bitki karłów 😁

  • damapik

    @Wariat102 nigdy nic nie wiadomo 😉

  • Goscd

    Ekstra czekam na dalsze części

  • damapik

    @Goscd bardzo się cieszę!

  • Gazda

    :bravo:

  • damapik

    @Gazda dzięki!