Narzeczony dla Księżniczki - rozdział 8

Finnley Jakobsen miał aktualnie jedną potrzebę - chciał informacji. Najważniejsze było ustalenie co wie, ile wie, i o kim dokładnie wie nowy książę. Siatka, którą dysponował na potrzeby swoje i Najwyższej Izby składała się z ludzi absolutnie niepozornych i bardzo lojalnych. Ich twarze zwykle budziły zaufanie i nie zapadały w pamięć. Byli to cisi mężczyźni, którym łatwo jest się zwierzyć w zatłoczonej knajpie, rozgadane kobiety na targu, śliczne dziewczyny z darem do kokietowania, zagubieni wędrowcy, dziwki obu płci. Wpuszczenie informatorów na królewski dwór też nie było trudne, wystarczyło, że wtopili się w szeregi służby. Wysoko urodzeni zwykle traktowali służących jak tło. Wyjątkiem w tej kwestii była księżniczka.  
               Z tego względu obserwacja Aleksandry przychodziła mu na początku z pewnym trudem. Lubiła być samodzielna, a kiedy już towarzyszyła jej jedna z usługujących na dworze dziewcząt, była to Margo, ciesząca się szczególnymi względami następczyni tronu. Kilka miesięcy po tym, jak spisek pierwszy raz poniósł klęskę, a lord Hektor Bedling zaczął powoli wciągać go w plan, wykonał najprostszy ze znanych sobie ruchów i posłał do księżniczki inną dziewczynę. Została ona jednak odesłana z kwitkiem, Aleksandra życzyła sobie wyłącznie pomocy Margo. W przeciwnym wypadku wolała radzić sobie zupełnie sama. Na szczęście śledztwo poza dworskim środowiskiem okazało się dziecinnie proste, bo Finnley mógł wypełnić miejskie knajpy swoimi ludźmi, nie wzbudzając nawet najmniejszych podejrzeń. Nigdy się na to nie zdecydował, posyłał za nią jedną, może dwie osoby, które później zdawały mu raczej przewidywalny raport.
               Książę Orestes, na którego miał nasłać swoje „ogary” był przy swojej żonie najtwardszym orzechem do zgryzienia. Służba miała okazję obserwować go tylko w towarzystwie. Konsekwentnie odmawiał pomocy, zwłaszcza osobistej, czyli tej najcenniejszej z perspektywy Jakobsena. Nikt nie przygotowywał dla niego ani kąpieli, ani ubrań. Golił się sam. Nosił tylko to, co przywiózł ze sobą, w efekcie nie przypominał księcia małżonka, a zagubionego na królewskim dworze mieszczucha. Gdyby wcześniej nie prześwietlił narzeczonego księżniczki, po ślubie nie dowiedziałby się nic. Dysponował też oczywiście „środkami zwiększonego nacisku” - ludźmi silnymi i bezwzględnymi, przynoszącymi całe teczki szczegółowych, wiarygodnych danych. Uważał mimo wszystko, że książę wymaga wnikliwego śledzenia, a nie uciskania. Finn może i nie był człowiekiem krystalicznym, ale zdecydowanie miał zasady i jakieś resztki sumienia. Dlatego też udział w spisku nie był najłatwiejszym z jego zadań, a z trudnymi zadaniami radził sobie tylko w jeden sposób - szybko doprowadzał je do końca.  

                               _____

              Aleksandra ucieszyła się, kiedy mąż przestał męczyć ją pytaniami, a zamiast tego wziął ją na ręce i całując smukłą szyję, zaniósł do łóżka.  
- Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo nie mogłam się doczekać - westchnęła.  
- Uwierz mi, zdaję. - Uśmiechnął się ciepło. Wspólnie starali się do końca wyswobodzić ją z sukni. Sam wyczekiwał już momentu, kiedy żona odda mu się w pełni.
- Będziesz delikatny, prawda? - upewniła się jeszcze raz, gdy ubranie zostało na podłodze.
- Obiecuję. - zapewnił.  
Dziewczyna położyła się wygodnie na miękkich poduszkach, szybkim ruchem zsunęła z siebie bieliznę i patrzyła, jak jej mąż gorączkowo zrzuca z siebie pozostałe elementy garderoby. Chwilę później czuła wilgotne pocałunki na wnętrzu swoich ud zmierzające wyżej. Uśmiechnęła się na samą myśl o nadchodzącej pieszczocie, którą już dobrze poznała, a której nie mogła mieć dosyć. Poczuła ten cudowny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, kiedy jego język zagłębił się między rozchylonymi wargami. Przymknęła oczy delektując się każdym najdrobniejszym ruchem. Wplotła palce jednej dłoni w jego miękkie włosy, drugą zacisnęła na kołdrze. Starała się nie bać tego, co będzie później. Wiedziała, że on nie zrobi jej krzywdy.  
- Naprawdę jesteś pewna? - Spojrzał na nią spomiędzy rozchylonych ud. Miała ochotę zabronić mu robienia takich przerw i popchnąć go w kierunku mokrej cipki, ale doceniła to, że zapytał.  
- Pewniejsza niż kiedykolwiek.  
Rzucił jej jeszcze jedno spojrzenie, badawcze, ale jednocześnie pełne troski i ciepła. Przełknęła ślinę, która nagle zgęstniała w ustach.  
- Możemy przerwać w każdej chwili? - spytała, trochę nieśmiało. Z jednej strony była ciekawa, jak to będzie. I tym razem nie miała ochoty na lizanie słodkiej pralinki przez pergamin. Pragnęła wszystkiego, całej gamy doznań, nawet tych, których się bała, jeśli tylko po nich miały nastąpić te, o których słyszała tak wiele.  
- Jeśli tylko będziesz chciała.  
- A czy mógłbyś nie przestawać, jeśli nie poproszę? - upomniała go z zawadiackim uśmiechem. W oczach nadal czaiła się niepewność.
- Czy mi się tylko wydaje, czy moja pani trochę się niecierpliwi?  
- Nie drocz się. - Pchnęła w końcu głowę kochanka w kierunku spragnionej szparki.  
Język pracował w niej jeszcze przez chwilę, później zastąpił go palec. Niespenetrowana dotąd cipka zacisnęła się na nim mocno, dziewczyna westchnęła z zaskoczeniem. Do tej pory nie wyobrażała sobie przyjemniejszej pieszczoty niż ta, gdy mąż z zaangażowaniem lizał jej kobiecość. Miała ona jedną podstawową wadę - gdy jego usta były zajęte, nie mógł jej całować. Problem rozwiązywał się sam, kiedy to dłonie mogły zająć się cipką, a usta pocałunkami. Ramionami objęła go za szyję, kolanami przywarła do bioder, chwilowo oddalonych od jej ciała.  
- Dobrze? - Spojrzał w niebieskie oczy, palec poruszał się niespiesznie.  
- Dobrze. - szepnęła. Pomyślała, że wilgoć powinna mówić sama za siebie.  
Zadrżała i wydała z siebie niekontrolowany, cichy jęk, gdy poczuła dwa palce rozciągające jej mokre i rozgrzane wnętrze. Uniosła się lekko, żeby popatrzeć, jak dłoń męża powoli się porusza. W oczach oprócz podniecenia czaiła się ciekawość. Przechwycił to spojrzenie i domyślił się, że tego też wcześniej nie próbowała, nawet sama ze sobą. Znów zaskoczyło go, jaka niewinna się okazała, mimo temperamentu i, delikatnie mówiąc, żywiołowego usposobienia. Drżała, oddychała szybciej, policzki miała zarumienione, sutki twarde, dłonią drażniła prawą pierś. Orgazm zbliżał się nieubłaganie, a on pozwolił, by go miała. To nie był wieczór, w którym mógł kazać jej czekać, później mogło nie być aż tak przyjemnie. Pochylił się, nadal poruszając palcami w coraz bardziej rozluźnionej cipce, i zamknął usta na nabrzmiałej łechtaczce. Aleksandra gwałtownie wypchnęła biodra do góry, jednocześnie przytrzymując męża blisko siebie. Rozkoszny kobiecy jęk odbił się cichym echem po ścianach komnaty.
- Chcę cię w sobie poczuć. - szepnęła, kiedy jej oddech się unormował. Dopiero wtedy zorientował się, jak bardzo jest podniecony i twardy. Czuł to cudowne mrowienie w lędźwiach na samą myśl, że zaraz będzie ją miał. Całą.
Powtarzał sobie, że musi zadbać przede wszystkim o żonę, jej komfort i pierwsze doświadczenia, ale w myślach przewracał swoją złośnicę na brzuszek i brał ją od tyłu, tak jak lubił, jak chętną kotkę,  przygryzając delikatną skórę i zostawiajac ślady bardziej znaczące niż obrączka na palcu. W tym czasie ona rozsunęła uda jeszcze szerzej i z obawą spoglądała to na jego twarz, to na sterczącego do góry penisa, połyskującego już od wilgoci i drżącego delikatnie dla swojej księżniczki. Z jednej strony chciała mieć tę chwilę bólu za sobą, nieważne jak, żeby później cieszyć się wszystkimi aspektami małżeństwa, w każdym możliwym miejscu i każdej pozycji, jaka przyszłaby im do głowy. Z drugiej nie czuła się do końca dobrze z rozchylonymi nogami, jak grzeczna żona. Nie czuła w tym kontaktu z samą sobą. Przełknęła głośno ślinę. Nie chciała ciągle sprowadzać go do roli poddanego, ale tym razem naprawdę tego potrzebowała.  
- Muszę mieć więcej kontroli nad… tym wszystkim. - powiedziała, z wyczuwalnym drżeniem w głosie. Jego spokojny ton podziałał wyciszająco.  
- Wskakuj na górę. - Uśmiechnął się ciepło. Żałował, że nie wpadł na to wcześniej. Nieduże, ale za to kształtne piersi wydawały się z tej perspektywy i w tym świetle jeszcze doskonalsze.  
Dla niej też było zdecydowanie lepiej, pewniej. Poczuła trochę, jakby miała pod sobą silnego, ale perfekcyjnie ułożonego i dawno okiełznanego już ogiera.  
               Nakierowała żołądź pulsującego kutasa na swoją prawie nietkniętą cipkę, przesunęła nią między śliskimi od soków wargami. W końcu zaczęła stopniowo opuszczać się na stojący sztywno pal. Jedną dłonią opierała się o klatkę piersiową kochanka, drugą podtrzymywała twardego fiuta. Oddychała głęboko. Jego ręce błądziły po pośladkach i szerokich biodrach, pozwalał dziewczynie działać. Gdy zagłębiła go w sobie do połowy, dyszała już jak po długim biegu. Błękitne oczy lekko się zaszkliły.
- Wszystko w porządku? - upewnił się.  
- Jest tak dobrze… ale boli - szepnęła.  
- Chcesz przerwać?  
- Nawet nie próbuj. - Uśmiechnęła się z wprost uroczą determinacją.  
On nadal z trudem powstrzymywał swoje coraz dziksze żądze, szybko pojawiające się fantazje, w których gwałtownie dociskał do siebie jej biodra. W żadnej kobiecie nie było mu lepiej, ciaśniej, cieplej, wilgotniej… Do pełni rozkoszy brakowało tylko tego, żeby zmieściła go w sobie do samego końca. W pewnej chwili prawie się to udało. Z zaciśniętych oczu popłynęły pojedyncze łezki, cipka zaciskała się i rozluźniała, ciało dziewczyny zrosiło się potem. Podniósł się i ją przytulił. Słyszał bicie serca, nie był pewien, czy swoje, jej, czy może oba. Ustami zahaczył o różowy sutek, składał pocałunki między piersiami. Palce obydwu dłoni błądziły wzdłuż linii kręgosłupa do momentu, aż nie musiał zagryźć skóry na jednej z nich, nie chciał jeszcze kończyć. Przynajmniej nie wcześniej, niż ciało żony miało szansę się uspokoić, a póki co tuliła go kurczowo i cicho wzdychała.  
                Pieścił ją i całował rozpaloną skórę, aż w końcu poczuł, że napięcie odpuszcza. Dziewczyna pocałowała go w czoło i przeczesała palcami przyklejone do czoła loki. Nie pozwoliła mu dojść w sobie, powiedziała, że chce zaczekać z dzieckiem, co przyjął bardzo pokornie i rozlał się obficie na zgrabny brzuch, pomagając sobie ręką. Pocałunkami pozbył się śladów łez z jasnych policzków. Spojrzał jej w oczy, spotkał się z ufnym i chyba dość zadowolonym spojrzeniem. W końcu przeciągnęła się, odwróciła i przytuliła plecami do rozgrzanego ciała męża. Niby pochodził ze środkowej części kraju, ale skórę miał jak prawdziwy południowiec, ciemniejszą i zawsze cieplejszą od jej, jakby świeżo smagniętą słońcem. Nie potrafiła powiedzieć, czy bardziej ją to ciepło koi, czy podnieca.  
- Podobało mi się. - stwierdziła z uśmiechem - Bolało. Ale było dobrze.
- Później będzie już tylko lepiej. - Objął ją mocniej w talii i pocałował w ramię.  
- Było inaczej niż sobie wyobrażałam.
- Kiedy kobieta mówi „inaczej”, zwykle ma na myśli to, że było gorzej. A kiedy drugi mężczyzna był „inny”, oznacza, że był lepszy…
- Szukasz zaczepki? - przerwała, przekręciła się tak, żeby go widzieć i ułożyła na boku, podpierając głowę dłonią. Brązowe kosmyki gładko spłynęły na poduszkę.  
- Raczej ciekawi mnie, co dokładnie sobie wyobrażałaś. - Ciekawiły go fantazje cnotliwej do niedawna księżniczki.  
- Przecież wiesz, że się bałam. Wydawało mi się, że będzie ból, krew, i że nie będę miała nad niczym kontroli… - Uciekła wzrokiem w kierunku rzeźbionej ramy łoża.
- Przed ślubem, czy po?  
- Przed ślubem nie wierzyłam, że seks może być przyjemny… - przyznała - Byłam przekonana, że będziemy musieli… Z konieczności.  
- Pamiętam. - Skinął głową.  
- Wtedy jeszcze nie przypuszczałam, że tak szybko się w tobie… - przerwała, a jej twarz poczerwieniała - …że tak szybko cię polubię i ci zaufam.  
Pospiesznie znów się położyła, tyłem, ale nadal przytulona. Orestes przyglądał się zakłopotaniu żony z pewnym rozbawieniem, ale zdecydowanie podbarwionym czułością. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek usłyszy od niej coś takiego, nawet jeśli w ostatniej chwili ugryzła się w język.  
- Też cię lubię. I też ci ufam. - powiedział chyba wystarczająco znacząco i znów ucałował jej ramię.  

                               ______

               Dokładnie w czasie, kiedy księżniczka dała namówić się mężowi na wspólną kąpiel, w piwnicy pod jedną z karczm wrzało. Na zewnątrz szalała burza. Biskup wniósł za sobą mokre ślady, szedł jeszcze bardziej ociężale, mokra szata wlokła się po posadzce.  
- Nie godzi się, żeby sługa boży, o takiej godzinie, w takim miejscu, w taką pogodę…
- Sytuacja jest wyjątkowa. - Lord Hektor Bedling skrzyżował ręce na piersi. Usta miał zaciśnięte i wąskie.  
- Jak bardzo?  
- Orm twierdzi, że książę znalazł się w czytelni jego żony, prawdopodobnie windą, i już pewnie domyśla się i spisku, i zaangażowanych osób. Z jednej strony brzmi to jak paranoja, z drugiej… On coś wie.  
- Może po prostu zwiedzał zamek?  
- I znalazł przejście, z którego nikt nie korzysta poza wybranymi osobami?  
- Jaka jest szansa, że to jego kroki słyszeliście wtedy w korytarzu?  
- Po ostatnich wydarzeniach wydaje mi się, że bardzo wysoka. - przyznał z mieszanką strachu i złości książę Orm de Ligne.  
- Co będzie, jak domyśli się twoja żona? - zapytał go któryś z mężczyzn.  
- Moja żona nie myśli o takich rzeczach. Gorzej będzie, jak sprawa doniesie się do króla.  
- Spokojnie - Arsen van Kasteel podrapał się po rdzawej brodzie - za chwilę Finnley wszystkiego się dowie.  
- Będę potrzebował czasu. - odezwał się Jakobsen.  
- Ile? - de Ligne zacisnął pięść.  
- Nie wiem. - odparł zimno tamten.  
- Nie wiem, czy go mamy. - skwitował Bedling.  
- Zawsze można zlikwidować księżniczkę i jej małżonka profilaktycznie. - głos zabrał obecny na sali od samego początku hrabia de Sano, który do tej pory milczał i popijał piwo.  
- Bez planu wyjdzie tak, jak ostatnio. - Patrząc na księcia de Ligne można było odnieść wrażenie, że mężczyzna zaraz zacznie się trząść.  
- Lepiej zacznij działać, Finnley. - Hektor Bedling rzucił mu surowe spojrzenie.  
W tym momencie Jakobsen poczuł coś, co stało się dla niego w ostatnim czasie niemal obce. Rozpoznał to jako wyrzuty sumienia, w końcu przyczyniał się do czegoś bardzo złego. Ktoś chciał skrzywdzić tę ważną dla niego kobietę. Jakaś jego cząstka zarządziła właśnie odwrót. Nie wiedział tylko jak to zrobić. I czy dezercja ma szansę w ogóle ujść mu na sucho.  

______
Przepraszam za długą przerwę, mam nadzieję, że uda mi się wrócić do stałego rytmu. Dziękuję wszystkim, którzy czekali.

10 komentarze

 
  • Robert72

    Bardzo mi się podoba, przeczytałem całe opowiadanie jest spójne i bardzo ciekawe. :bravo:

  • Kajeek

    Świetne, jak wszystkie poprzednie części. Czyta się lekko i przyjemnie. Intryga bardzo wciąga, a okazjonalne sceny seksu dodają pikanterii. Świetne opowiadanie z zadatkami na udaną książkę.

  • AlexAthame

    Skoro Jakobsen czuję wyrzuty sumienia już teraz, to być może będzie chciał pomóc lub chociaż uprzedzić parę. Bardziej się skupiam na wątku spiskowych niż na sprawach prywatnych księżniczki i jej lubego. :smile:

  • damapik

    @AlexAthame to dobrze, że wątek spiskowy też się do czegoś nadaje ;)

  • AlexAthame

    @damapik  :) Ja myślę, że przez to jest bardziej ciekawie i naturalniej.

  • emeryt

    Droga Autorko, co prawda to przeczytałem od deski cały  cykl od początkowego odcinka, lecz do napisania komentarza dopiero teraz się zmobilizowałem. Chyba to moje lenistwo mnie do tej pory powstrzymywało, było łatwiej klepnąć łapkę w górę niż coś porządnie skomentować. Zwłaszcza przy takich komentatorach jak NEFER. Mogę tylko określić to opowiadanie: wspaniałe. Serdecznie pozdrawiam, życząc dużo zdrówka i w dalszym ciągu wspaniałej weny.

  • damapik

    @emeryt Czuję się zobowiązana do trzymania poziomu! Dziękuję i również życzę wszystkiego, co najlepsze!

  • Gazda

    Warto było czekać 😀

  • damapik

    @Gazda bardzo się cieszę, że tak uważasz!

  • TakiJeden

    Powrót godny powitania fanfarami i okrzykami radości stęsknionych czytelników, po prawie miesięcznej nieobecności.
    Pięknie opisana scena miłosna...subtelnie, ale jakże podniecająco.
    Spiskowcy szykują się do podjęcia zdecydowanych, ostrych działań. Mam nadzieję, że Autorka nie pozwoli wyrządzić krzywdy tej sympatycznej, książęcej parze.
    Gratulacje za kolejny, świetny rozdział.   :smile:

  • damapik

    @TakiJeden dla takich czytelników jeszcze bardziej chce się poprawiać, edytować i pisać  (a nie pracować) 😄🥰

  • Goscd

    Super ze wruciles bardzo wciągające opowiadanie

  • Duygu

    Czekałam — na nowy rozdział oraz na jakieś gorętsze sceny i oto są  <3 Masz niesamowity talent, wspaniale, lekko się Ciebie czyta, uwielbiam się tak relaksować  <3  Gratulacje! Trzymam kciuki za Twój dalszy rozwój ♥️ Będę czekać ♥️

  • damapik

    @Duygu Bardzo mi miło, że czekałaś! I jeszcze bardziej się cieszę, że nie zawiodłam! 🥰

  • Gaba

    Brawo!

  • damapik

    @Gaba dziękuję!

  • Wariat102

    Witam❤️ trzymam kciuki za dalszą regularność 👌

  • damapik

    @Wariat102 dziękuję!