Maja nimfomanka tom 3 cz. 9

Dystyngowany kamerdyner ukłonił się i gestem dłoni zaprosił do środka.
- Państwa maseczki, proszę – powiedział
Mężczyzna założył na oczy czarną - klasyczną, jak u Zorra. Maja zaś z uszami i kształtem pyska pudla.
Weszli do holu, gdzie kelner poczęstował ich drinkami. Przez amfiladę drzwi ruszyli w głąb domu. W tle słychać było ściszoną funkową muzykę, a pomieszczenia dyskretnie oświetlały kinkiety. Po drodze spotykali podobne pary, ubrane wieczorowo. Raz była to Pani z rosłym, czarnym rottweilerem, innym razem Pan z drobną chihuahua. Ten specyficzny klub kynologiczny reprezentowany był przez różne rasy ludzi i psów. Panie i Panowie w różnym wieku i kolorze skóry, a obok nich blond charcice, czarne dogi czy brązowe spaniele.
Pan rozglądał się znudzony i popijał alkohol. Maja szła za nim pół kroku. Sączyła drinka i ciekawie przyglądała się mijanym psom i sukom. Ona też wzbudzała ich zainteresowanie. Państwo przystawali na chwilę, żeby ich pupile mogli się obwąchać, wymienić liźnięcia jęzorów czy poocierać o siebie. Nagle mężczyzna ożywił się, kiedy zauważył wysoką, szczupłą blondynkę z czarnym dogiem na krótkiej smyczy. Podszedł do niej i powiedział:
- Kogóż to widzą moje piękne oczy? Witaj Renata….
- Och, cześć Wolfgang! – odpowiedziała kobieta.
- Dawno cię tutaj nie widziałem.
- Trochę podróżowałam i uzupełniałam kolekcję – powiedziała ze śmiechem. Spojrzała wymownie na doga i powiedziała:
- Zobacz jaki świetny okaz mi się trafił. Czysta rasa prosto z Afryki. Znalazłam go w portowej tawernie w Maroku. Ogon nie przycięty, jeśli wiesz co mam na myśli – dodała.
- No to będzie miał powodzenie – stwierdził Wolfgang.
- Ta Twoja pudliczka też niczego sobie – powiedziała Renata przyglądając się Mai.
- Skąd ją masz?
- Z Polski. Kiedy pojawiła się na giełdzie nie mogłem jej odpuścić. Zwłaszcza po tym co mi o Polkach mówił dziadek.
- A skąd on je znał? - spytała kobieta.
- No, wiesz jak z Wermachtem w 1939 roku szli na Wschód to tak sobie podupczył, że o niczym innym nie mówił pod koniec życia, jak tylko o piczkach z Polski. Nawet o oblężeniu Stalingradu tyle nie nawijał. Przez te jego gadki tak się na tych Polkach zafiksowałem, że strach!
- No i jak? - spytała
- Powiem Tobie, że dziadunio miał rację!
- Noga, Kunta! - krzyknęła nagle Niemka i szarpnęła smycz, kiedy zauważyła, jak dog zaczyna obwąchiwać zadek pudliczki.
- Widziałeś jaki szybki?! Ale jej się chyba spodobał, bo tylko czekała, aż na nią wskoczy – zaśmiała się pokazując rząd równych białych zębów w nordyckiej szczęce.
- Też bym na Ciebie wskoczył Renia…. - zaskamlał Wolfgang i przewrócił oczami.
Blondynka spojrzała na niego i powiedziała:
- A wiesz, że to by nawet była miła odmiana po tych czarnych wyciorach…
Facet ożywił się na te słowa i zaproponował, żeby udać się do jednego z gabinetów.
- My odnowimy znajomość, a nasi pupile poznają się bliżej – stwierdził, otwierając drzwi przed kobietą. Kiedy drzwi się zamknęły Maja rozejrzała się po pokoju. Był tak samo elegancko urządzony jak reszta domu. Czarne skórzane fotele i sofa otaczały inkrustowany niski stolik. Obok stał barek zaopatrzony w różne alkohole. Wnętrze wypełniała taka sama muzyka jak na zewnątrz i sączyła się z ukrytego w boazerii głośnika. "Ciekawe jak to dzisiaj będzie – pomyślała” Pan uzupełnił szklanki i wzniósł toast:
- Za dzisiejszy wieczór, starą przyjaźń i zabawę bez granic!
Wypili do dna. Nagle Niemka zawołała:
- O nasz gospodarz zadbał, żeby nam nie zabrakło energii i wyobraźni – ruchem głowy wskazała stolik. Spojrzeli w tym kierunku. Na srebrnej tacy leżała spora ilość kokainy i dwie lufki. Maja uśmiechnęła się do własnych myśli i ruszyła jako pierwsza do "oazy”. "W samą porę – pomyślała.” Odczuwała już bowiem charakterystyczny niepokój towarzyszący narastającemu narkotycznemu głodowi. "Przyda się trochę znieczulenia bo nie wiadomo jak się potoczą wydarzenia wieczora.
Na razie jest miło, ale poprzedni finał...” Wzdrygnęła się na wspomnienie minionych zdarzeń…
- Pierwsza do michy – zaśmiała się Renata. I Pan na to pozwala? Coś słabo ją wytresowałeś.
Maja poczuła szarpnięcie smyczy:
- Noga! Waruj! - zawołał Wolfgang.
Posłusznie przywarła do dywanu i przepraszająco spojrzała na Pana.  
- Niegrzeczna sunia….nie-grze-czna – dodał. To będzie nagroda za dobrą służbę – powiedział patrząc groźnie na pudliczkę.
Niemka poprowadziła doga za plecy dziewczyny i odpięła smycz.  
- Poniuchaj sobie, a pańcia "poszusuje ze stoku”.
Podeszła do stolika, przygotowała dwie ścieżki i wprawnie wciągnęła je do nosa. Maja przełknęła ślinę obserwując znany jej rytuał. W wyobraźni czuła już efekty działania narkotyku. Z zamyślenia wyrwało ją dotknięcie pupy. Z niechęcią oderwała wzrok od kokainy i obejrzała się za siebie. Dog głaskał delikatnie jej zadek. Pod maską błyszczały brązowe oczy. Pochylił się nad jej głową, wciągając w nozdrza zapach włosów. Poczuła gorący oddech na policzku i szyi.  
Wolfgang wciągnął swoją działkę i powiedział:
- Zobacz jak się ładnie bawią. Siądźmy i popatrzmy co z tego wyniknie. Rozparł się w fotelu, a Renata usiadła mu na kolanach. Z drinkami w rękach, z rosnącym podnieceniem obserwowali to co się dzieje na dywanie.
"Jaki delikatny czarnuch – pomyślała Maja. Byle tak dalej to wyjdę z tej potyczki bez większego szwanku”. Podniosła się i przysiadła na kolanach. Murzyn wodził delikatnie palcem wskazującym po jej policzku, brodzie i wargach. Przymknęła oczy by skoncentrować się na wrażeniach dotykowych. W tym samym momencie w mózgu uruchomił się film przywołujący erotyczne wspomnienia. Jej umysł, jak u wyczynowego sportowca, wizualizował to co może się zdarzyć, żeby przygotować ciało do działania. Sceny pojawiały się i znikały, rozpalając wyobraźnię i ciało. Puls przyśpieszył, a nozdrza rozszerzyły się łowiąc zapach partnera. Maja oblizała podrażnione dotykiem usta. Mężczyzna przysunął się i pocałował je wsuwając koniuszek języka. Odwzajemniła pocałunek i zakręciła swoim językiem wokół jego. Wgryźli się w siebie jak wygłodniali ludożercy. Gdy zabrakło jej tchu oderwała się od murzyna dysząc. Zsunęli maski i Maja mogła przyjrzeć się jego twarzy. Płaski, szeroki nos i mięsista grube wargi nadawały mu dziki, złowrogi wygląd.  
Na dnie jego brązowych oczu dostrzegła żółte błyski jak u tygrysa gotującego się do ataku. Odruchowo cofnęła tułów, a system alarmowy w mózgu zawył ostrzegawczo – to może jednak nie być łatwa przeprawa! Dog położył na jej karku wielką łapę i przyciągnął do siebie. Ponownie wbił się w usta kobiety i natarł gwałtownie swoim na jej język, spychając go do defensywy. Maja oparła dłonie na jego torsie, próbując zachować bezpieczny dystans. On jednak przyciągnął ją drugą ręką do siebie i obsypał pocałunkami twarz i szyję. Dostrzegła, że gmera przy zamku sukni. Po chwili materiał rozsunął się i poczuła na plecach szorstkie dłonie. Przesuwały się w górę i dół, zatrzymując się na chwilę, to na biodrach, to na ramionach lub przebiegając palcami po kręgosłupie jak po klawiaturze fortepianu. Na rękach Mai pojawiła się gęsia skórka, a ciało przeszył lekki dreszcz, który poczuła tylko ona. Potrząsnęła głową na boki, wprawiając w ruch grzywę czarnych włosów i zaatakowała partnera. Rozerwała jego koszulę i obsypała gradem pocałunków twarz, szyję i tors. Gdy zaczęła pieścić językiem, a potem ssać sutki negra, ten odchylił się do tyłu i pojękując z rozkoszy oparł dłonie na podłodze.
Państwo przyglądali się temu błyszczącymi z podniecenia oczami i wymieniali między sobą delikatne pieszczoty. Murzyn oderwał jedną rękę i przez materiał zaczął ugniatać piersi dziewczyny. Poczuła jak sutki twardnieją pod biustonoszem i odznaczają się na materiale sukienki. Mężczyzna zauważył to i palcami pieścił powstałe wybrzuszenie. Błoga rozkosz zaczęła rozlewać się po piersiach i szyi. Po chwili całowali się namiętnie, a dog zsunął sukienkę z jej ramion. Ponownie pieścił obfite piersi uwięzione w koronkowym biustonoszu. Jego wielkie dłonie obejmowały je..., naciskały..., ocierały... i unosiły... W końcu jednym ruchem pociągnął biustonosz od spodu do góry i uwolnił piersi dziewczyny. Sutki były ciemne, twarde i nadwrażliwe na dotyk. Ujął piersi w dłonie i ścisnął jakby chciał wycisnąć z nich mleko. Lizał, ssał, kąsał i kciukiem drażnił sutki.  
Maja pieściła głowę mężczyzny zanurzywszy w kędzierzawej czuprynie swoje długie palce, zakończone czerwonymi ostrymi paznokciami. Oboje dyszeli z podniecenia. Dog zdjął jej biustonosz i pieścił plecy i piersi. Maja całowała jego włosy, twarz i szyję. Nagle murzyn odsunął ją na długość ramion i przyjrzał się z uwagą rozpalonej twarzy. Wolnym ruchem podniósł się z kolan i stanął nad nią. Jego krocze znalazło się na wysokości twarzy kobiety. Przełknęła ślinę kiedy zauważyła pokaźnych rozmiarów wybrzuszenie w spodniach biegnące od rozporka do nogawki. Wyobraźnia ponownie przywołała w jej umyśle obrazy orgii i bólu zadawanego męskimi członkami. Na myśl o tym zadrżała. Murzyn powoli rozpiął pasek spodni.., guzik... i zamek rozporka... Maja zastygła w oczekiwaniu. Facet zsuwał spodnie wraz z bokserkami odsłaniając powoli swoją męskość. Kiedy garderoba dotarła do kolan, uwolniony z więzów członek śmignął jak bat przed twarzą kobiety, zupełnie jakby chciał pokazać kto tu rządzi.  
- O jaka ładna sztuka – stwierdził Wolfgang. Przyznam się, że takiego jeszcze nie widziałem.
- Mówiłam, że to najlepszy okaz w mojej kolekcji – dodała Renata
- Zobacz Tą Twoją jaka spłoszona. Chyba też pierwszy raz widzi coś takiego.
Rzeczywiście Maja z przerażeniem oglądała ten pokaz męskiej siły. Odczuwała nieomal fizyczny ból uświadamiając sobie, że ten potwór będzie penetrował jej wnętrze. Poniżej umięśnionego brzucha, który mógłby stanowić idealny przykład męskiego "kaloryfera”, poruszał się jak wahadło, wielki członek - odmierzając czas do unicestwienia kobiety.
- Bierz go! Posmakuj czarnego salcesonu - rozkazał Pan i zaśmiał się.
- Chyba dla niej za duży, bo nie wie jak się za niego zabrać – dodała Niemka.
Murzyn zakołysał na boki biodrami i członek spoliczkował kobietę – raz, dwa, trzy...Poczuła krew w ustach. To ją rozjuszyło. Złapała kutasa mocno pośrodku. Dłoń objęła zaledwie jego połowę objętości. Przybliżyła go do ust i nagle ugryzła mocno w żołądź. Facet zaskowyczał, a ona spojrzała mu triumfalnie w oczy.  
- Nie pogrywaj ze mną bo ci go odgryzę – wysyczała przez zęby.
Państwo wybuchnęli śmiechem, a Wolfgang powiedział:
- Mała, ale waleczna. Będzie się działo!
Murzyn zastygł; jednak jego członek nie zamierzał pozostać bierny. Ta akcja dziewczyny podnieciła go i Maja czuła jak pulsuje krew pompowana do kutasa. Przeciągnęła wolno kilka razy ręką od czubka po nasadę. Potem dołożyła drugą i z mozołem zaczęła go masować. Po chwili zbliżyła usta i położyła sobie jego łeb na wysuniętym, zakrwawionym języku. Po czym delikatnie zaczęła lizać aksamitną skórę żołądzia. Członek powiększał swoje rozmiary, a na powierzchni pojawiły się węzły żył. Maja splunęła na obie dłonie i wróciła do masowania kutasa.  
"Boże jaki wielki – pomyślała. Różne miałam. Jedne były długie inne grube, inne znów żylaste, albo z dużym łbem. Ten jest połączeniem tych wszystkich – jakąś cholerną hybrydą. Długi do kolan. Gruby jak męska ręka, a łeb ma jak u anakondy. Do tego jeszcze te zgrubienia powiększające i tak ogromną średnicę fujary. Jak ja sobie z tym poradzę? Żeby chociaż znieczulić się działką...”
Z tych akademickich rozważań wyrwało ją szarpnięcie za włosy. Gniewnie spojrzała na faceta, który usiłował wepchnąć członka do jej ust.  
- Spokojnie – stwierdziła. To jest "mission impossible”, ale spróbuję.
Poruszyła szczękami na rozgrzewkę i otworzyła szeroko usta. Objęła wargami czubek i powoli wcisnęła go kilka centymetrów do środka. Szczęki niebezpiecznie chrupnęły, ale te kilka milimetrów wystarczyło, żeby czarny wąż, po wilgotnym języku wśliznął się głębiej. Mężczyzna dostrzegł swoją szansę. Złapał dziewczynę za włosy i energicznie wepchnął kutasa do migdałków. Maja poczuła, że brakuje jej powietrza. Gwałtownie zaczęła wciągać je nosem. Gość nie odpuszczał i poruszał członkiem w przód i tył. Gdy dobijał do gardła dusiła się i miała wrażenie, że tonie. W desperacji wbiła paznokcie w brzuch faceta. Ten z krzykiem odskoczył wyrywając kutasa z jej ust.  
- Ty suko! - zawołał. Oglądając rozorany brzuch. Doskoczył do Mai i uderzył ją kilka razy otwartą dłonią. Kobieta upadła na podłogę dysząc.
- Ja ci pokażę, ty pizdo! - wykrzyczał.
Klęknął nad nią, złapał za włosy i warknął:
- Otwieraj ten pierdolony ryj kurwo!
Maja była półprzytomna i nie dotarło do niej to polecenie. Jej bierność jeszcze bardziej wnerwiła negra. Złapał kutasa w rękę i przyłożył do jej ust.
- Otwieraj mordę bo cię zajebię! Kobieta wolno zaczęła uchylać usta. Zniecierpliwiony murzyn od razu zaczął w to miejsce wpychać knuta.
- Nie, nie….proszę – zdążyła wyszeptać. Ale było już za późno. Gdy czubek przekroczył granice warg, facet jednym energicznym ruchem wepchnął go do środka. Dziewczyna znów zaczęła się krztusić, ale on nie zwracał na to uwagi. Podniecony masakrował kutasem usta i gardło kobiety.
Rozgrzani tym widokiem państwo odstawili drinki i pieścili się namiętnie. Wolfgang zadarł sukienkę partnerki i masował jej krocze. Jednocześnie językiem sprawdzał stan jej migdałków. Po chwili wepchnął dłoń w majtki i palcami penetrował pochwę. Renata pojękiwała i rozkładała szeroko nogi na oparciu fotela.
Maja dusiła się i biła rekami na oślep. Czuła jak żołądek podchodzi jej do gardła. W końcu murzyn wyrwał chuja z jej ust. Chwilę trzymał jej głowę za włosy i przyglądał się jak łapie każdy oddech powstrzymując torsje. Twarz miała czerwoną, mokrą od śliny i potu, a z nosa ciekły jej smarki.
- Teraz będziesz posłuszna, suko! Teraz będziesz grzeczna! - wykrzyczał jej z bliska w twarz. Maja skinęła wzrokiem. Murzyn puścił jej głowę, a ona padła na podłogę wyczerpana.
- Gdzie mój piesio... Chodź do pańci… - zawołała Renata. Murzyn oderwał wzrok od wijącej się w konwulsjach Mai i spojrzał w kierunku Państwa. Renata leżała z rozłożonymi nogami, a jej partner zaległ między nimi liżąc wprawnie cipkę.
- Noga, Kunta! - zawołała i poklepała dłonią w udo. Dog posłusznie podszedł do niej. Kiedy zobaczyła krwawiący brzuch powiedziała przymilnym głosem patrząc w stronę Mai:
- Brzydka sunia...Co to zrobiła mojemu pieskowi…..? A następnie spojrzała negrowi w oczy i tym samym tonem dodała:
- Chodź, pańcia cię pocieszy...Pańcia utuli swojego pieska….
Złapała kutasa i przyciągnęła pupila do siebie, a następnie delikatnie językiem zaczęła wylizywać jego rany. Na chwilę przerwała i powiedziała do Wolfganga:
- Zobacz co ta wścieklizna zrobiła mojemu pieskowi. Narowista z niej sztuka. Trzeba ją przykładnie ukarać bo się za bardzo rozbrykała.
Niemiec z niechęcią oderwał się od jej cipki i podszedł do Mai, zabierając ze stołu smycz.
Stanął nad nią i zawołał gardłowo jak strażnik z obozu koncentracyjnego:
- Wstawaj! Szybko! - i czubkiem buta poszturchał ją w zadek. Kobieta uniosła się na rękach i obolałym wzrokiem spojrzała na niego. Nagle w powietrzu świsnęła smycz i spadła na jej pupę.
- Aauuuła! - zaskowyczała.
- Już ostatnim razem cię ostrzegałem – krzyczał Niemiec i okładał dziewczynę.
- Nieeee….. Boli! Przestań! - błagała
- Pamiętasz jak się to skończyło...? Przeproś Pana… - rozkazał i zastygł z uniesioną ręką.
Maja objęła jego łydki i zaczęła lizać buty Wolfganga, skamląc:
- Będę grzeczna, tylko nie bij, proszę…
Facet zaczął się śmiać i na postrach świsnął rzemieniem nad jej głową. Kobieta przywarła do podłogi jak zestrachany pies. Renata, która przyglądała się tej scenie, przeniosła wzrok na murzyna i powiedziała:
- Zobacz, ta brzydka sunia została już ukarana. A teraz pańcia zrobi dobrze mojemu pieskowi. Ujęła w dłonie jego knuta i wprowadziła po wysuniętym języku do ust. Ścisnęła wargami i powoli zaczęła robić loda. Kiedy ślina zaczęła obficie wyciekać jej z ust, wyjęła kutasa i wytarła ją dłonią, a następnie nawilżyła go przesuwając wzdłuż, aż po nasadę. Energicznie brandzlowała go do momentu, kiedy stanął i zaprezentował się w całej okazałości. Niemka lizała go i ssała jądra, biorąc je po kolei do ust i drażniąc językiem.
Zza ściany zaczęły dochodzić odgłosy kopulacji, którym towarzyszył stukot gwałtownie poruszanych mebli. Jakaś suka dostawała nieźle po kulasach, bo momentami jej jęk przechodził w kwik i błagania łaski.
- Zaczęło się – powiedział Wolfgang, nasłuchując jęków dobiegających z sąsiedniego gabinetu.
I dodał mówiąc do Mai:
- Wstawaj i rozbieraj się. Kobieta wykonała polecenie i po chwili stała przed swoim panem tylko w pończochach i butach. Drżała na całym ciele ze strachu i emocji. Jak człowiek stojący przed plutonem egzekucyjnym, tak jej przelatywały przez głowę obrazy z życia, i ta dręcząca myśl – dlaczego?
"I znów wszystko idzie po staremu – pomyślała. Ta moja pieprzona godność i duma. Głupia cipo….Trzeba było o tym myśleć, kiedy się puściłaś z tym Piotrem, a później kolejnym i kolejnym….Mogłaś przełknąć tę gorzką pigułę kiedy wyruchali cię robole męża. Pogodzić się z tym, przypilnować jego trzeźwości i dzisiaj żyłabyś jak żona otoczona wianuszkiem dzieci. Coś jednak popchnęło mnie w tę otchłań? Złość? Zemsta? Chęć odegrania się na mężu? A może na wszystkich facetach świata? No to się zemściłaś...I kto tu na kim się odgrywa...”
- I co tak dumasz? - Pytanie Wolfganga wyrwało ją z kołowacizny myśli.
- Do roboty, suko. Mój kutas pragnie twoich ust. - rozkazał i popchnął ją na sofę.
Usiadła. Ściągnęła mu spodnie i majtki. On zdjął górę i stał teraz przed nią tylko w butach. Podsunął jej do twarzy poznanego w samochodzie rozbójnika, a ona posłuszna jego rozkazom, zajęła się nim skwapliwie.  
Akcja między blondyną, a czarnym rozwijała się pomyślnie. Renata zadarła kieckę i rozłożyła nogi na oparciu fotela. Rozszerzyła palcami cipkę i poruszała biodrami w kierunku murzyna, zachęcając go do działania. Ten przyglądał się jej i masował ręką swój salceson. Po chwili podszedł, klęknął między jej nogami i wypuścił węża na łowy. Niemka zaryczała podniecona, kiedy czarny zdobywał kolejne bazy. Wypchnęła biodra, żeby pomóc mu w dotarciu do ostatniej. Czarny pocisk na tle jej bladych ud poruszał się w przód i tył. Renata nakręcała się coraz bardziej i zachęcała mężczyznę do brutalności. Kutas, jak pędzel malarza, przy kolejnym pchnięciu wydobywał, wokół cipki i odbytu paletę barw, od lekkiego różu, poprzez głęboką czerwień do bordo. Kobieta jęczała, ale dzielnie przyjmowała te ataki dzikusa. Objęła nogami biodra murzyna, a rękami przyciągała jego pośladki, jakby bała się, że może obejść się z nią zbyt łagodnie i nie wepchnie drąga do samego dna jej dziury.  
- Rżnij mnie! Och, tak...Mocniej! - zachęcała go
Wolfgang przyglądał się temu. A kiedy pała już mu furczała powiedział do Mai:
- Dołączamy do nich. Złapał ją za obrożę i pociągnął za sobą.
- Zajmij się nim – i skierował głowę kobiety między nogi Niemki – tam gdzie siał dzieło zniszczenia czarny kutas.
- Wyliż mu dupę i jaja. Dbaj o dobry poślizg – nakazał. A sam podsunął swojego drąga do ust jęczącej przyjaciółki.
Maja rozszerzyła czarne pośladki i zaczęła lizać czubkiem języka odbyt mężczyzny. Jednocześnie pieszcząc mu jądra. Murzyn pojękiwał z rozkoszy. Dziewczyna po chwili lizała całe jego krocze – jądra i odbyt. Pośliniła palec i wepchnęła go powoli do środka. W pierwszym odruchu murzyn ścisnął zwieracz - nieprzyzwyczajony do takich pieszczot, ale kiedy zaczęła poruszać palcem – odprężył się i jęknął z rozkoszy. Nie przerywając tej analnej penetracji, zaczęła lizać cipkę Niemki i czarny bolec poruszający się w jej wnętrzu. Wargi pipki były napuchnięte i rozciągnięte. Jej ślina sprawiła, że murzyn mógł się wbić w blondynę po same jądra. Dołożyła drugi palec i oba, wepchnęła całe, w czarną otchłań. Drugą ręką, delikatnie zaczęła masować krocze murzyna pomiędzy jądrami, a odbytem. Czuła jak wszystko pulsuje w jego wnętrzu.
Z kutasem Wolfganga w ustach, Renata zaczęła wydawać stłumione okrzyki rozkoszy – znak nadchodzącego orgazmu.
- Ooochhh! Uuuuu! - wydobywało się z jej krtani. Wyjęła wursta przyjaciela i skoncentrowała się na własnych doznaniach. Teraz już czysto i wyraźnie artykułowała to czego doznawało jej ciało:
- Aaaaa...Eeeeee – zawodziła. Wchodząc na wysokie tony wykrzykiwała słowa rozkoszy.
Najpierw pośladki, a po chwili uda Niemki zaczęły przeszywać delikatne drżenia, jak zapowiedź nadchodzącego trzęsienia. Zacisnęła dłonie na poręczy fotela i poruszała coraz szybciej głową na boki, jakby zaprzeczała temu co nadchodzi nieubłaganie. W końcu z jej gardła wydarł się ochrypły ryk rozkoszy, a całym ciałem wstrząsały raz, za razem fale orgazmu. Murzyn wbił się w nią po nasadę, ale sam nie skończył. Został w środku, a jego kutas jak piorunochron skupił na sobie burzę ataku mięśni pochwy. Spocona, z półprzymkniętymi oczami i rozpalona twarz, wyrażała niewypowiedzianą ekstazę, a ciałem jeszcze przez chwilę wstrząsały echa orgazmu. Trwali tak przez chwilę. I tylko słychać było ich przyśpieszone oddechy. Murzyn zaczął powoli wyciągać kutasa. Ciało Renaty wiotczało zupełnie jakby kutas zadał jej śmiertelny cios, a teraz opuszczał jej martwe ciało. Kiedy łeb opuszczał cipkę ta pożegnała go z cichym mlaśnięciem, jakby po raz ostatni delektowała się wyszukanym smakiem. Tylko pulsująca, czerwona dziura cipki pokazywała co tu się przed chwilą działo.
Maja chciała wyjąć palce z odbytu dzikusa, ale ten przytrzymał jej rękę. Położył się na sofie i zadarł nogi do góry, rozkładając je jak portowa dziwka.  
- Zrób mi dobrze, suko! - rozkazał.
Kobieta ułożyła się między jego nogami i rozpoczęła projekt - "szczęśliwy czarnuch”. Nie przestając penetrowania palcami jego odbytu, jednocześnie czubkiem języka lizała obrzeże odbytu, krocze i jądra. Drugą ręką przytrzymała kutasa na brzuchu faceta i obrabiała go, jakby jadła kukurydzę. Murzyn jęczał z rozkoszy, a członek pulsował w dłoni kobiety.
Niezaspokojony Wolfgang przez chwilę przyglądał się parze, a później zaszedł Maję od tyłu i zaczął lizać jej cipkę i odbyt. Następnie poślinił cztery palce prawej dłoni i zaczął je wpychać do cipki kobiety. Maja stęknęła, odwróciła głowę i poprosiła:
- Delikatnie, proszę…
Na Niemcu ta prośba nie zrobiła wrażenia i energicznie zaczął poruszać płaską dłonią w szparce. Kobieta zasyczała z bólu, a jej cipka w geście obronnym uruchomiła rezerwę smarowidła, żeby złagodzić tarcie. Niestety odniosło to odwrotny skutek. Pan dołożył do pozostałych palców kciuk i tak uzbrojony ponownie zaatakował podwoje dziewczyny.
- Boli….Proszę….Nie…. - zaskamlała. Ale to tylko jeszcze bardziej podnieciło Niemca i zaczął obracać dłonią jak wiertłem – pół obrotu w lewo, pół obrotu w prawo i do przodu. Maja krzyknęła i z bólu ścisnęła czarnego kutasa, wbijając w niego paznokcie. Czarny zawył, złapał ją za włosy i zdzielił pięścią w twarz.
- Ty kurwo! - krzyknął. - Co robisz?! I poprawił jej - uderzając w drugi policzek wierzchem dłoni. Z ust kobiety popłynęła krew i zaczęła kapać na brzuch murzyna. Wolfgang podjarał się tym widokiem na maksa i wepchnął w pochwę całą dłoń zaciśniętą w pięść.
- Aaaaaa!!! - wydarła się Maja. "Boże, jaki ból...”- wykrzyczała w myślach. A Niemiec coraz mocniej poruszał pięścią w cipce kobiety. Kuncie spodobała się ta pośrednia kara za jego "krzywdę” i złapał dziewczynę za nadgarstki, a nogami objął ją w pasie, jak w imadle. Pudliczka skowyczała z bólu i na przemian zaciskała i rozprostowywała palce dłoni. W końcu dłoń w pochwie znieruchomiała. Jednak tylko dlatego, że do Pana dotarło, że na podorędziu ma jeszcze drugą dziurkę. Naciągnął jeden pośladek, odsłaniając odbyt i splunął do niego. Potem poślinił trzy palce i zaczął wpychać do środka. Tego było już za dużo dla suki. Darła się jak obdzierana ze skóry i biła nogami w siedzenie sofy.
- Dawaj, Wolfgang… Nie oszczędzaj suki…- usłyszał podniecony głos Renaty nad głową.
- Rżnij ją! - dołączył czarnuch.
Facet dyszał z podniecenia, a pot zalewał mu oczy. W końcu uznał, że to za mało. Wyrwał dłonie z otworów kobiety, rozchylił pośladki i…- kiedy miał już splunąć na odbyt – usłyszał:
- Ja...Daj mnie…. - wyszeptała Renata. Utoczyła w ustach porcję śliny – zawisła nad zadkiem pudliczki i długą strugą, delikatnie splunęła w sam środek. Teraz ona przytrzymała pośladki Mai, a Wolfgang skupił się na wepchnięciu swojego knuta w kakaową dziurkę. Jego członek był długi, ale niezbyt gruby. Za to łeb miał pokaźnych rozmiarów. Teraz powoli wdzierał się w podwoje kobiety. Ona jęczała i syczała z bólu. " Jak boli, moja biedna pusia, a do tego teraz dupa – analizowała sytuację w myślach. Wszystko mi pulsuje w środku, a policzek puchnie. Co to będzie? Jezuuu...Moja dupa. Czy on mi wpycha tam rękę?” Łeb niemieckiego knuta siedział już wewnątrz odbytu. Wolfgang zaczął kręcić tyłkiem i mościć się w gniazdku.
- Smarowidło – powiedział. I Renata splunęła na jego członka, i rozsmarowała ślinę ręką. Naciągnęła maksymalnie pośladki, a on naparł na wrota. Przeciągły krzyk dziewczyny oznajmił wszystkim, że wyłom został dokonany. Niemka patrzyła jak urzeczona, gdy kutas znikał wewnątrz Mai.
- Nieeee! Aaaa! - darła się pudliczka. Zginała i prostowała nogi w kolanach, a stopy kręciły młynka.
Czarny zacisnął uda i przycisnął ją do sofy. Wolfgang naparł z całej siły i wbił się po nasadę.
Suka wrzeszczała wniebogłosy, kiedy knut rozrywał jej odbyt. Gdy kutas wysuwał się na zewnątrz widać było na nim ślady krwi. Jej zapach wymieszany z zapachem potu i strachu podniecał katów i prowokował do jeszcze większej brutalności.
- Po takiej lewatywie nie będzie miała problemów ze sraniem przez rok – zarżał Wolfgang. A pozostali mu zawtórowali.
Podniecony dog przyciskał głowę pudliczki do swojego krocza krzycząc:
- Liż, suko….liż!
W końcu odciągnął jej głowę i kiedy wydarła się przy kolejnym sztychu, wepchnął kutasa tłumiąc wrzaski. Trzymając kobietę za włosy nadziewał jej głowę na swojego bolca. Ta ponownie zaczęła się dławić i rzucać ciałem jak w ataku padaczki. Charczała i wydawała z siebie nieartykułowane odgłosy katowanego i duszonego człowieka.
Niemka przyglądała się tym torturom z wypiekami na twarzy i powoli zdejmowała suknię. Pod spodem miała tylko białe koronkowe pończochy na seksownym pasie. Zaczęła pieścić małe, twarde piersi i krocze. Przy kolejnym gwałtownym ataku Wolfganga, spocone ciało Mai, wyśliznęło się z uchwytu negra. Odepchnęła się rękami od jego bioder, wyrwała knebel z ust i padła na pierś czarnego. Niemiec przywarł do jej pleców całym ciężarem ciała i dalej dźgał odbyt. Na skutek tej desperackiej akcji obronnej dziewczyny, kutas Kunty wystrzelił do góry pomiędzy nogami Mai i Wolfganga. Kiedy Renata go ujrzała rzuciła się na fiuta jak wygłodniała wilczyca.
Teraz murzyn objął potężnym uściskiem ramiona i plecy dziewczyny jak w kleszczach. Ich głowy oddzielało zaledwie kilkanaście centymetrów.
- Nieeeee…!!! Aaaaaaa….!!!! - wykrzykiwała mu w twarz kropelkami śliny przy każdym pchnięciu Pana. Dzikim wzrokiem murzyn przyglądał się jej zbolałej twarzy. Nabrzmiałe od wysiłku i krzyku żyły na szyi i skroniach, czerwona twarz, przekrwione spłakane oczy i mokre od potu włosy ukazywały cierpienie kobiety.
Jego kutas twardy jak skała, obmywany był falami liźnięć języka Pani. Pod wpływem tych pieszczot, pulsował domagając się spełnienia.
Niemka ciekawie zerkała między nogi Mai, gdzie po brutalnym ataku pięści Wolfganga, cipka dochodziła do siebie. Była napuchnięta i rozepchana. "Kiedy jak nie teraz – pomyślała” I splunęła do środka pochwy, a następnie na czarnego pytona. Przymierzyła jego łeb i kręcąc nim wokół osi zaczęła wpychać do pusi. Kiedy tylko czarny kutas poczuł smak i zapach dziurki, uruchomiły się biodra jego właściciela. Wespół zespół Renata i Kunta wdzierali się do jaskini miłości. Z drugiej strony krzyk bólu Mai oznajmił, że nie jest to romantyczna, czuła i delikatna akcja, lecz brutalny, dziki, bezpardonowy atak.
- Boże, nieeee! Booollliiiii….- zawyła pudliczka.
Niemiec chwilowo wstrzymał atak, czekając, aż murzyn przełamie pierwsze bariery oporu. Ten z mozołem - centymetr, po centymetrze przedzierał się do wnętrza. Renata patrzyła jak urzeczona na pytona niknącego w dziewczynie, jednocześnie manipulowała kutasem, szukając dla niego optymalnej drogi. Gdyby cipka Mai była drzwiami, to byłoby słychać, jak trzeszczy i skrzypi na zawiasach. Dziewczyna wiła się w uścisku murzyna, próbując uciec z miejsca kaźni.
- "Dlaczego? Boże, jak boli…. Nie dam rady….Rozerwą mnie….Ja chcę do domu...do mamy… - myślała, kiedy ból był nie do wytrzymania”
- Cofnij się, bo nie mogę wejść do końca – powiedział do Niemca murzyn. Wolfgang wyciągnął kutasa do połowy, a wtedy negr jednym, mocnym pchnięciem dobił do ściany.
Maja wydarła się oskarżycielsko:
- Aaaałłłaaaa….
Murzyn ruszył do niewolniczej roboty. Jego kutas poruszał się wolno – w przód i w tył.
Brakowało tylko bluesowego zaśpiewu i świstu bata, a wyglądałoby to jak pornograficzna wersja "Chaty Wuja Toma”.
Po kilku ruchach posuwisto zwrotnych, zatrzymywał się i wykonywał obroty biodrami, jakby chciał poszerzyć sobie otwór.
"Boże, nie dam rady – pomyślała Maja. - Wszystko mi tam pulsuje, jakby zaraz miało eksplodować. Żeby się chociaż znieczulić… Była teraz tylko swoją pusią i odbytem. Jej myśli koncentrowały się na masakrze tych miejsc i zbawiennym działaniu koki.
- Dajcie mi działkę, proszę… - wyjęczała. Inaczej nie dam rady…
- Chyba trzeba jej dać jakieś wspomaganie, bo jeszcze nam tu zejdzie i zabawa się skończy – stwierdził Wolfgang. Renia podaj jej działkę, bo nie chcę zmieniać pozycji – tak dobrze się umościliśmy z Kuntą w jej dziurach – dodał i zarżał.
Kiedy Maja wciągnęła po szerokiej kresce do każdej z dziurek nosa, poczuła jak napięte mięśnie rozluźniają się, a w jej wnętrzu rodzi się dzikie pożądanie. Znów, jak zwykle w ekstremalnych aktach seksualnych z jej udziałem, przestawiała się na program czerpania przyjemności z bólu i poniżenia. Teraz jest w centrum wydarzeń. Królową wieczoru. Panią rozdającą mężczyznom jałmużnę rozkoszy i spełnienia.
- No pizdo, do roboty. Wzięłaś zaliczkę, to teraz ją spłać – warknęła Renata.
Maja, jakby chciała sprawdzić granice wytrzymałości pusi, powoli zaczęła się opuszczać na czarny pal. Z jej gardła wydobywały się stłumione okrzyki człowieka mocującego się z wyzwaniem ponad siły. Mięśnie pochwy rozciągnęły się maksymalnie, ściskając czarnego węża, jakby chciały go udusić i unicestwić. Kiedy kutas dotarł do ostatnich zakamarków cipki, zatrzymała się i jak sztangista, utrzymujący nad głową ciężar w oczekiwaniu na decyzję sędziów, tak ona testowała swój próg bólu, w oczekiwaniu na akceptację kochanków.
Kunta jęknął z rozkoszy i dodał – Ale tarcie, czuję jej cipę każdą cząstką. Ciekawe Wolfgang czy znajdzie się jeszcze miejsce dla Ciebie?
"Jezu, jeszcze ten drugi – uświadomiła sobie nagle Maja. Rozerwą mnie, kurwa rozerwą. Nie panikuj idiotko – dasz radę. A po wszystkim czeka cię nagroda. I może…. obejdzie się bez dodatkowej rundy?” Poczuła jak Renata masuje jej wzgórek łonowy i z wdzięcznością spojrzała na nią za ten miłosierny gest.
Zachęcony przez murzyna Niemiec ruszył do ataku.
- Ciasno – stwierdził. Żeby tylko nam nie pękła, bo juchą wszystko zabrudzi – dodał.
Kobieta zawyła. Jej krzyki, jęki i prośby mieszały się ze stękaniem, posapywaniem i rechotem gwałcicieli. Ta kakafonia dźwięków, włączyła się w większą całość, koncertu orgii dochodzącego zza ścian. W sąsiednich gabinetach - suki i psy oraz ich właściciele wcielali w życie swoje erotyczne fantazje. Ktoś wyłączył muzykę i teraz oni byli twórcami i tworzywem. Komponowali i wykonywali swoje "choreograficzno-dodekafoniczne” dzieła złożone z szeptów, krzyków, jęków i wrzasków – skrzypienia i stukotu mebli oraz ciał w ekstatycznych pozach, które jak rzeźby oddawały dramatyzm chwil.
- Czuję cię Kunta – stwierdził Wolfgang.
- A ja Ciebie – potwierdził murzyn
Istotnie ich miecze, chociaż w osobnych "pochwach”, na skutek rozmiarów i gwałtowności fechtunku, napierały na siebie i ocierały się. Jednak efektem tego pojedynku nie były rany żadnego z nich. Wręcz przeciwnie – wzmagało to tylko ich przyjemność i pobudzało do brutalności. Ofiarą tego pojedynku o spełnienie - była Maja. To w jej wnętrzu zmagali się tytani, tnąc, kalecząc i niszcząc jej "terra”. Mężczyźni złapali rytm. Współpracowali teraz zgodnie jak wyćwiczone formacje wojskowe. To nacierali, to odskakiwali. Kiedy tylko poczuli, że przeciwnik odsłonił jakąś flankę – wpadali tam, siali spustoszenie i wycofywali się, kiedy zwierał szeregi. Każdy atak dziesiątkował szeregi obrońców. Jęki rannych i wzywanie boga przez konających niosło się echem po placu boju.
Maja była u kresu wytrzymałości. Jej ciało rozgrzane do czerwoności atakami facetów, pociło się obficie. Strużki potu ściekały po twarzy, plecach i piersiach. Ochrypła od krzyku, charczała już tylko z bólu. Czerwone paznokcie drapały czarną skórę tapicerki, a stopy biły o sofę. Podnieceni zawodzeniem kobiety mężczyźni przyśpieszyli, co wzmogło i tak głośne krzyki Mai.  
W miarę jak coraz bliżej byli spełnienia ich ruchy były gwałtowniejsze i bardziej brutalne.
W końcu przez wrzaski dziewczyny zaczął przebijać się okrzyk negra:
- Tak! Taaaak…. Teraz….Masz dziwko….Dooochchchoodzęęę…
Przeciągły jęk oznajmił, że czarny uruchomił spust w swoim wężu strażackim. Kolejne strumienie spermy gasiły żar w cipce Mai. Może to pulsujące zwierzę w jej wnętrzu, a może świadomość, że koniec mordęgi jest blisko, spowodowało, że poczuła w okolicach pępka znajome wibracje. Ich częstotliwość i natężenie rosło, by w końcu rozejść się po ciele kobiety jak fala uderzeniowa po eksplozji jądrowej. Jej ciało drgało, a co kilka sekund wstrząsane było konwulsjami. Z zachrypniętego gardła zamiast bolesnej skargi wydobył się przeciągły krzyk rozkoszy. Nawet szaleńcza jazda Wolfganga nie była już w stanie zmącić tych chwil rozkoszy. Gdzieś w tle poza świadomością dochodziły do niej finalne okrzyki szczytującego Niemca. Orgazm zadziałał też jak miejscowe znieczulenie i masakrę odbytu odebrała jedynie jako pewną niewygodę.
Cała trójka syciła się rozkoszą osobistą i grupową. Ich oddechy powoli uspokajały się, a fiuty wiotczały we wnętrzu Mai – co ta odbierała jako dodatkową przyjemność.  
Nagle wszyscy spojrzeli jak na komendę w kierunku fotela, z którego dotarł do nich jęk rozkoszy Renaty, która dała upust podnieceniu robiąc sobie dobrze palcami.
Najpierw Wolfgang, a po nim Kunta wyciągnęli miecze z wnętrza Mai. Jej ciało wyglądało, jak ziemia po przemarszu obcych wojsk. Popękane, napuchnięte i rozepchane otwory wyglądały przerażająco. Pulsowały – próbując wrócić do pierwotnych rozmiarów, a z ich wnętrza wypływała sperma zmieszana z krwią. Kobieta przewróciła się na bok i zwinęła w pozycji embrionalnej. Jej dzikie spojrzenie pokazywało, że przed chwilą brała udział w śmiertelnej walce. Pozostali wzięli po działce koki i z drinkami w rękach sycili się rozkoszą rozlewającą się po ich lędźwiach. Maja cicho załkała.  
- Masz swoją działkę suko! - zawołał Wolfgang. I dodał – solidnie na nią zapracowałaś.
Pomimo bólu i osłabienia, dziewczyna zwlokła się z sofy i znacząc podłogę śladami wydzielin podeszła do stolika. Trzęsącymi rękami uformowała dwie, białe ścieżki i wciągnęła je mocno. Resztę rozsmarowała na dziąsłach. Kiedy tak stała sycąc się nową porcją energii usłyszała głos Wolfganga:
- Ogarnij się, bo czas na finał…
- Nie, tylko nie to – proszę… - zaskamlała.
- Noga! - zawołał Pan i pomachał smyczą w jej kierunku.
Posłusznie podeszła do niego. A on zapiął smycz na jej obroży i zawołał do pozostałych:
- No to do boju!
Wszyscy ruszyli do wyjścia. Maja wlokła się, powłócząc nogami, jak więzień idący na szafot. Drzwi trzasnęły głucho, jak wieko trumny.

Dziękuję za czas poświęcony lekturze i.... kiedy już umyjecie rączki...; proszę o łapki w górę! Będzie to dla mnie zachętą do kontynuowania przygód naszej Mai.

gonzo

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 6998 słów i 38794 znaków, zaktualizował 12 lip 2018.

2 komentarze

 
  • Bartas22

    Nie wiem czy potencjał Mai nie został już wyeksploatowany. Może dałoby się włączyć do akcji jakąś młodszą, niewinną, dawną koleżankę z sekretariatu, w tej lub nowej serii opowiadań...?

  • gonzo

    @Bartas22 Sprawa do przemyślenia. chciałbym jeszcze wykorzystać to wejście Waldka na scenę i trochę za jego  pomocą podręczyć ją w różnych sytuacjach.

  • disciple

    Ciekawe opowiadania choć poprzednie miały trochę wyższy poziom.

  • gonzo

    @disciple Tzn? Więcej poetyki? Więcej przemocy i ostrych scen?