Maja nimfomanka tom1 cz.9

Poranne mgły snuły się jeszcze po przydrożnych rowach i łąkach, kiedy Waldek wysadził ją na parkingu. Wzdrygnęła się po wyjściu z ciepłego samochodu. Kusa kurteczka ze sztucznej skóry, nie chroniła zbyt dobrze przed jesiennym chłodem.  
- Dzisiaj musisz zarobić pięć stów – powiedział rozkazującym tonem.
- Ale to przecież dziesięciu… - odpowiedziała błagalnie.
- Chuj mnie obchodzi, jak to zrobisz. Umowa, to umowa – krzyknął, jak alfons na dziwkę.
- Jakby co, to jestem w pobliżu i cię ubezpieczam – dodał. I odjechał w leśną drogę.
Zimny wiatr przeszył ją chłodem. Z trudem zapięła kurtkę na wydatnym brzuchu i rozgrzewała się uderzając skrzyżowanymi rękami o barki, jednocześnie przechadzając się wzdłuż parkingu. Białe kozaczki i mini spódniczka dopełniały jej roboczego uniformu. Wcale jej się nie uśmiechała rola tirówki, jaką wyznaczył jej Waldek w ramach pokuty, ale deal, to deal. Ich szalony związek miał jedną generalną zasadę - "nie ma żadnych zasad”. Drugą była ta, że: jak coś ustalą, to trzymają się planu bez względu na okoliczności. " To już siódmy miesiąc – pomyślała. To będzie chłopiec. Mąż cieszy się i snuje plany: jak to będą grać w piłkę i chodzić razem na mecze. Mam nadzieję, że dam radę! To ostatni punkt "programu”i będę wolna. Przekonała Waldka, że Patryk, to tylko mała słabość na drodze do wyzwolenia - jak u trzeźwiejącego alkoholika, ostatni kieliszek. Dał jej jeszcze jedną szansę, ale musiała ponieść karę. Strasznie się na to nakręcił i twierdził, że to tylko ją wzmocni w postanowieniu zmiany stylu życia.”
Kilka osobówek minęło ją z dużą prędkością. Słońce podniosło się nad ścianą lasu i mile grzało twarz. Wysunęła głowę w jego kierunku, jak pies węszący w poszukiwaniu zapachu. Za plecami usłyszała, że ciężarówka wjechała na parking. Syciła się tą chwilą, jak wspomnieniem letnich wakacji w zimowy wieczór. Z odrętwienia wyrwał ją głos:
- Ile?
Odwróciła się powoli, niechętnie porzucając azyl. Przed nią stał, może… pięćdziesięcioletni kierowca. Wydatny brzuch opinał mu zabrudzony sweterek z lumpeksu, a dżinsy wisiały na dupsku, podtrzymywane pod brzuchem, postrzępionym, brązowym paskiem. Łysinę próbował, nieudolnie ukryć, zaczesując grzywkę na tył głowy. "Pożyczka” stałą się teraz igraszką wiatru. Uparcie zwiewał ją facetowi na oczy. On nerwowo ją poprawiał, ale po sekundzie wszystko wracało do normy. Obserwowała te zmagania z rozbawieniem…
- No to, ile? - zapytał poirytowany. Zdając sobie sprawę, że nie wypadł zbyt korzystnie.
"To dziwne jak facetom zależy, żeby nawet w takich chwilach zaprezentować się pozytywnie – pomyślała. Co on myśli, że się w nim zakocham!”
- Pięć dych za dymanko z gumką, stówa za loda, bez…- odpowiedziała i pochwaliła się w myślach, że jest taka cwana. "Może zdecyduje się na "bez” i mam jednego za dwóch...Istne "wash and go”.
- Jesteś taka gruba, czy w ciąży? - spytał.
- W ciąży – odpowiedziała.
- A nie urodzisz mi tu?
- Spoko, wodza, nie takie rzeczy robiłam w ciąży.
- No nie wiem, kurwa czy jest się czym chwalić – rzucił ostro.
- A czyje to dziecko? - spytał.
- No...męża – odpowiedziała.
- I co, on wie o tym jak zarabiasz kasę?
- Skąd, myśli, że siedzę na chacie i czekam na niego z obiadkiem.
- To po jakiego chuja się tu puszczasz?
- Nudzi mi się, a przy okazji zarobię na waciki – odpowiedziała i wybuchnęła swoim, charakterystycznym chrapliwym śmiechem.
- Kurwa, świat zwariował – odpowiedział kierowca. - No, ale chce mi się bardzo ruchać, to cię wezmę. Zresztą ciężarnej jeszcze nie posuwałem. Dobra, to biorę dymanko z gumką, bo jeszcze coś od ciebie złapię…
- Co ty, gościu nic nie złapiesz. Ja regularnie chodzę do lekarza…. Może jednak lodzik, co…? - spytała przymilnie.
Facet zamyślił się próbując rozstrzygnąć ten dylemat. Pocierał ręką zmarszczone czoło. W końcu podjął decyzję:
- Zaczniesz z lodzikiem, a skończymy z gumką w cipie – zawyrokował.
- Ok! Ale dajesz stówę? - szukała potwierdzenia.
- No, tak… - odpowiedział.
Ruszyli w stronę ciężarówki. Otworzył drzwi i pomógł jej wsiąść podsadzając za tyłek. W kabinie było cieplutko, więc zdjęła kurtkę. Facet spojrzał pożądliwie na jej wydekoltowany biust. Zauważyła to i rzuciła:
- Pobaw się nimi, bo za chwilę dzieciak weźmie je w wyłączne posiadanie – i zaśmiała się.
Kazał jej przejść na leżankę z tyłu kabiny i włączył muzykę. Zdjął sweter i usiadł obok niej.
Wysunął rękę w stronę biustu, ale powstrzymała go i powiedziała:
- Kasa, gościu… można macać po uiszczeniu…
Facet sięgnął do portfela i podał jej stówkę. Schowała do torebki i rozparła się na siedzeniu wypinając w jego kierunku cycki. Rzucił się na nie, jak przystało na nowego właściciela, ciekawego jakości dopiero co, nabytego towaru.
Miętosił je i próbował ją pocałować. Jednak ona zgodnie z niepisanym kodeksem dziwek, że nie całuje się klienta – odwróciła głowę mówiąc:
- Nie...
Podciągnął jej bluzkę i dalej macał biust. Ona zdjęła ją i odpięła biustonosz, oddając obie piersi na atak rąk, zębów i języka. Facet sapał z podniecenia, a w okolicach krocza, szybko rosło mu duże wybrzuszenie. Z ciekawością położyła na nim dłoń.
- No, no….Niezłego zwierzaka tam trzymasz – stwierdziła z uznaniem. - Żeby tylko mnie nie rozerwał – powiedziała udając przestraszoną.
- Taka dziwka jak Ty, na pewno miała już nie takie w piździsku. - warknął odrywając się na chwile od ssania jej piersi.
- No, ale ten twój jest taki gruby, jak główka dziecka – droczyła się z nim dalej.
- No to będziesz miała próbny poród – zaśmiał się i dodał zmartwionym głosem – Chyba nie chcesz się wycofać? Wzięłaś kasę to dokończ robotę.
- Ale przyrzeknij, że będziesz delikatny… - poprosiła cicho.
- Jasne, do cholery...Przecież nie będę tu odbierał porodu, gdybyś poroniła. Na co mi ten problem…
Uznał chyba, że ten dylemat został definitywnie rozstrzygnięty, bo popchnął ją na łóżko i bezceremonialnie wepchnął łapę między nogi. Podciągnęła spódnicę na biodra, ułatwiając mu gmeranie przy kroczu. Leżała teraz z rozłożonymi nogami opartymi na podłodze kabiny, a facet obśliniał jej biust i szyję, miętosząc jednocześnie krocze. Ugniatał je mocno wpychając przez materiał rajstop i majtek, cztery palce. Później wykonywał koliste ruchy i ściskał wzgórek łonowy.
Poczuła, że cipka puściła pierwsze erotyczne soki. Leżała na plecach i poddawała się tym lubieżnym zabiegom. Wzrok utkwiła w suficie, na którym przyklejone były zdjęcia roznegliżowanych kobiet.” Blondynki, brunetki... – przedmioty – pomyślała. Obiekty męskich chuci. Ona też przez lata była tylko męskim wyobrażeniem erotycznych pragnień, właśnie takim zdjęciem. Kręciło ją, że w tych chwilach miała nad nimi władzę, że gotowi byli jak wytresowane psy, zrobić wszystko dla tego, żeby się spuścić – w niej...na nią… Po latach przyszła gorzka refleksja, że to oni mieli nad nią władzę. Robili z nią co chcieli i wracali do swoich spraw. Ona jak narkomanka, szukała nowych wrażeń, żeby poczuć się dowartościowaną.”
- Co tak leżysz? - wyrwało ją z rozmyślań. - Zarób na swoją kasę! - dodał mężczyzna.
Ściągnął spodnie i położył się, zostawiając jej resztę do odkrycia. Uniosła się na łokciach i usiadła.
Spojrzała na jego krocze. Gacie miał wypełnione pulsującą masą. W pierwszym skojarzeniu wyglądało to jak pampers. Uśmiechnęła się do swoich myśli i położyła dłoń na wybrzuszeniu. Ścisnęła i poczuła gorące, pulsujące ciepło. Zaciekawiona zsunęła mu majtki na kostki, nie odwracając wzroku od jego bioder. Na brzuchu faceta leżał, może dwudziestocentymetrowy kutas. Kutas, jak kutas… Zaskakująca była jego grubość. Przy tej – w końcu całkiem niezłej - długości wyglądał na mniejszego. Greccy architekci powiedzieliby, że nie trzyma złotej proporcji. Wrażenia wzrokowe, były więc zaburzone. Ale czy o to tu chodzi? Ujęła go dłonią i oderwała od brzucha.
Zdołała objąć zaledwie jego połowę, a tu z przodu, zerkał jeszcze na nią, kosym okiem, o wiele większy łeb.
- Do roboty – poganiał ją zniecierpliwiony.
Pochyliła się nad członkiem i poruszyła na boki szczękami. Poczuła zapach moczu i odbiło się jej. Sięgnęła do torebki i wyciągnęła mokrą chusteczkę. Dokładnie wytarła kutasa i okolice. Te czynności pobudziły go do wzrostu. Jak ciasto na chleb, tak on rósł, jak na drożdżach na całej długości. Liznęła go językiem i poczuła świeży smak środka myjącego.  
"Teraz o wiele lepiej – pomyślała. No, ale jeszcze czeka mnie przeprawa z tym olbrzymem. Doświadczenie-doświadczeniem, ale to już siódmy miesiąc i ten drab może nieźle nabałaganić w mojej pusi...”
Zaczęła energicznie masować kutasa, a w przerwach lizała czubek.  
- I co z tym lodem – zapytał?
- I jak niby mam to zrobić – spytała?
- Jesteś zawodowcem to coś wymyśl – powiedział i dodał – Mnie się nikt nie pyta czy dam radę dojechać na czas. Dostaję zlecenie, a reszta to już moja broszka.
Urażona ambicja kurewki, zrobiła swoje. Kazała mu wstać i siedząc naprzeciwko wymierzonego w nią pocisku, przez chwile ponownie go brandzlowała. W końcu zbliżyła usta i zaczęła ssać końcówkę. Stopniowo zaczęła wpychać główkę do jamy ustnej. Szczęki niebezpiecznie chrupnęły, a ona sapała ciężko, wdychając i wydychając powietrze przez nos. Ślinianki pracowały na pełnych obrotach i po chwili, po brodzie ślina ściekała jej obficie. Żołądź członka wypełnił jamę ustną. Facet poczuł się pewniej, złapał Maję za włosy i delikatnie poruszył dupskiem w przód. Kutas na moment przytkał tchawicę i zaczęła się dusić. Odepchnęła się od jego bioder, ale facet ustąpił tylko na tyle, żeby złapała oddech. Ponowił atak, ale tym razem starał się nie wpychać go do końca. Kobieta sapała, ale dawała radę. Szczęki miała rozwarte do granic możliwości, jak pyton połykający dużą zdobycz. Ślina ściekała jej z brody na szyję i biust. Po chwili facet wyjął kutasa, przytulił go do swojego brzucha i kazał jej lizać jaja. Wykonała polecenie skwapliwie. Kutas prężył się w całej okazałości. Kierowca odsunął się o pół kroku do tyłu i masując go powiedział:
- Rozbieraj się!
- Tak do gołego – spytała głupio.
- Nie mam całego dnia – odpowiedział. - Ściągnij rajstopy i gacie na kostki, i nogi w górę…
Uniosła biodra i ściągnęła dolną garderobę, najpierw na uda, a w drugim etapie, zadzierając nogi, resztę zgodnie z poleceniem. Leżała teraz z rozłożonymi nogami, które tworzyły literę "O”. Podtrzymywała je pod kolanami i obserwowała, podniecona co robi facet.
Gość wyjął gumę. Na opakowaniu zauważyła napis: "rozmiar XXX”. Drżącymi rękami, naciągnął kondoma i przysunął się do leżanki. Złapał ją za biodra i przyciągnął na krawędź. Palcami zaczął penetrować pochwę. Najpierw jeden...Potem drugi i trzeci…. Poruszał ręką energicznie, jakby rozgrzewał pochwę na przyjęcie jego zaganiacza. Jęczała cicho ze wzrokiem utkwionym w sufit kabiny.
- Dobra, no to jazda – stwierdził nagle.
Spojrzała na niego i przypomniała:  
- Tylko delikatnie, obiecałeś…
- Dobra, dobra…- odpowiedział tylko i przymierzył się do jej szparki.
Chcąc mu pomóc, a może ulżyć samej sobie, rozszerzyła ją maksymalnie palcami, tak, że ukazało się pulsujące wnętrze. Kiedy łeb kutasa znalazł się przy dziurce, wydawało się niemożliwe, żeby wszedł do środka. To tak jakby próbować nawlec linę okrętową na igłę do szycia...Widząc to Maja zaczęła panikować i prosić o łaskę. Obiecywała, że zrobi mu loda z połykiem i wyliże dupę, żeby tylko go nie wpychał. Jej prośby odniosły jednak odwrotny skutek. Kierowca podjarał się myślą, że laska zaraz zacznie mu tu kwiczeć z bólu, i nie zamierzał przestać. Splunął do środka pochwy i na kutasa. Poruszając nim jak świdrem wwiercał się do środka. Maja dyszała jakby miała rodzić. Rozszerzonymi ze strachu oczami obserwowała jak kutas wdziera się do wnętrza. Kiedy jego łeb zniknął w środku, jęknęła żałośnie:
- Boli, aałłłaaaa...Wyjmij go, proszę…. Na facecie jej prośby nie robiły wrażenia. Próbowała odepchnąć go, ale brzuch utrudniał jej ruchy. Dodatkowo kierowca natarł całym ciałem na jej zadarte nogi, odginając je maksymalnie w kierunku twarzy kobiety. Jej kolana znajdowały się teraz po obu policzkach. Odsłonięta teraz całkowicie cipka, została wystawiona na brutalny atak kutasa. Gość kręcił dupskiem i wykonywał gwałtowne pchnięcia, wdzierając się w progi Mai. Wbiła palce w jego ramiona i darła się jak poparzona:
- Nie, nieeee, proszę! Aaaaeeeee. Boże, boże, nie, nie, błagam! Nie mogę już. Przestań! - skamlała o łaskę.
Gość podniecony jej wrzaskami wpychał coraz mocniej kutasa, orząc wnętrze pochwy.  
" Boże co za ból – krzyczała w myślach. Wszystko mi tam pulsuje i gotuje się. Czy on nadal się rozszerza, bo czuję go jakby nadal rósł i rósł...?”
Sięgnęła ręką do krocza i ze zgrozą stwierdziła, że wargi sromowe są napuchnięte i naciągnięte do maksimum, a jego pal nadal rozpycha się w środku. "Kurwa, on naprawdę mnie rozerwie – pomyślała z przerażeniem” Facet sapał jej prosto w twarz, a jego spocona "pożyczka” zwisała mu z czoła. Widziała jego dzikie spojrzenie, wpatrujące się w jej zbolałą twarz. Każdy jej wrzask i skarga wzbudzały w nim coraz większą brutalność. Teraz już darła się przeciągle jak na torturach, jakby chciał przywołać na ratunek cały świat. Lecz nikt nie śpieszył z pomocą. Była sama ze swoim cierpieniem i to osamotnienie wywoływało w niej jeszcze większy strach, a w nim agresję. Czuła jak kutas uderza raz za razem w wejście do macicy. Kiedyś sprawiałoby jej to rozkosz, teraz wywoływało lęk o ciążę. Spanikowana rzuciła na szalę ostatni argument:
- Ciąża….Proszę….Dziecko….
- Milcz, dziwko…. – usłyszała w odpowiedzi. - To pewnie czyiś bękart. Jak poronisz, to zrobię przysługę Twojemu mężowi, że nie będzie musiał go wychowywać.
I jakby mścił się za wszystkich zdradzonych mężów, wychowujących nie swoje dzieci, naparł na nią i wbił kutasa z całych sił. Członek wszedł, aż po nasadę, a on jeszcze go dociskał i przytrzymywał w tej pozycji. Maja rozdarła się w niebo głosy, zagłuszając hard rockowy kawałek lecący w radiu.
- Proszę, nieee! Nie mogę już… - zawodziła.
- A masz, ty suko….Dobrze ci teraz… Posmakuj porządnego kutasa… Nudno ci z mężem…? Nie dogadza ci? To masz…. Zadowolona…? Zajebię cię ty dziwko…. - wykrzykiwał jej w twarz, opluwając ją kropelkami śliny.
- Raaaatuuunkkuuu! - zaczęła krzyczeć.
Złapał ją za szyję i zaczął dusić.  
- Zamknij mordę, ty suko. Chciałaś zabawy to ją masz…
Bez pardonu dźgał kutasem balon jej brzucha, wysuwając chuja niemal w całości, by z impetem wepchnąć go całego. Maja popuścił z bólu i strachu i opryskała moczem jego krocze.
- Co ty robisz, dziwko! - krzyknął i uderzył ją, kilka razy otwartą dłonią.
- Raattuuunkuuu! - wyrwało się jej stłumione wołanie.
Ścisnął jej gardło jeszcze mocniej, tak, że reszta słów uwięzła jej w krtani. Traciła oddech. Oczy wyszły jej z orbit. On wpadł w szał. Wrzeszczał i ruchał ją bez opamiętania:  
- A masz, a masz, ty dziwko!
Jego kutas był teraz rytualnym nożem wykonującym, jakąś ceremonię ofiarowania….oczyszczenia? Myśli przebiegały jej głowę jak oszalałe: " Boże, zabije mnie….Dziecko….Mój synek…. Jezuuuu….Ratunkuuu!”
- Wszystkie jesteście dziwkami… Moja matka i żona...Wy wszystkie dręczycie mnie… Siedzicie w mojej głowie….Śmiejecie się….
- No śmiej się teraz dziwko...śmiej… - i zaniósł się sadystycznym, teatralnym śmiechem.
Była już sino-czerwona na twarzy, a on nie przestawał...W końcu wbił się w nią i ryknął jak bestia nie z tego świata. Przez twarz i całe ciało przebiegały mu paroksyzmy orgazmu. Wykrzykiwał nieartykułowane okrzyki ekstazy, zaciskając coraz mocniej palce na jej szyi. Traciła świadomość. Jej rozszerzone ze strachu źrenice łapały ostatnie obrazy życia, a nos i słuch zapachy i dźwięki.
Uśmiechnięta twarz blondynki ze zdjęcia na suficie, gitarowy riff w radiu i ostry zapach potu i moczu. Tymi wrażeniami żegnał się z nią ten świat. "Nie udało się… - załkała resztką świadomości”
Rozszerzone źrenice, jak migawka aparatu fotograficznego, stopniowo zmniejszyły się i zamknęły, odcinając ją od świata żywych i pogrążając ją w mroku.

gonzo

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3121 słów i 17318 znaków, zaktualizował 3 sie 2018.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Ostro. Zestaw na tak. Pozdrawiam

  • gonzo

    @AnonimS Się cieszę, się... :devil: