Kto mi zrobi dzidziusia - ostatnia część?

Kto mi zrobi dzidziusia - ostatnia część?"A to gówniarz! Wszystko wychlapał!" - Pomyślała Marta, gdy Robert ze szczegółami wyrecytował opis historii znajomości między dojrzałą kobietą a chłopcem.

Siedziała zmitygowana i zaczerwieniona.

"Obcy facet wie, że umawiałam się z tym chłystkiem po to, żeby z nim pójść do łóżka! Żeby dać sobie wyrychtować malucha... Co za wstyd..."

Okazało się jednak, że to nie koniec jej konfuzji.

Zadrżała, gdy usłyszała:

- Pozwoli pani, że wyjawię jej najskrytsze marzenie erotyczne...

Gdy kątem oka dostrzegła, jak Mateusz bawi się banknotem studolarowym, zrozumiała, że została niecnie sprzedana.

"Judasz! Miał mnie do swojej dyspozycji! Przyjechałam do tego pieprzonego Lublina, tylko po to żeby mu się oddawać... A on, najzwyczajniej mnie sobie przehandlował! Jakby sprzedawał dziwkę! To niech teraz ma! Niech widzi, jak łatwo odbija mu kobietę stary pryk!"

Jednak, w głębi duszy, jakby się z tego ucieszyła.

"Przecież, według umowy, mam się teraz zgodzić na wszystko, czego zażyczy sobie ten dżentelmen... A może to lepiej, jak to on sobie coś zażyczy, a nie szczyl, na którym nie mogłam polegać..."

- Zatem, panie Robercie, cóż takiego zechce pan ode mnie?

- Cóż... nic takiego, czego nie pragnęłaby i pani... Chętnie spełnię pani najskrytsze marzenie...

- Jest pan inteligentnym łotrem...

Powiedziała z wyrzutem i wstała, jakby musiała spełnić przykry obowiązek. W głębi ducha, była jednak bardzo podekscytowana, jakby wręcz życzyła sobie, żeby ten dojrzały przystojniak podjął próby "zmajstrowania" jej dzieciny.

- To prawda. Jestem łotrem - zaśmiał się - no i tak o mnie mówią - piekielnie inteligentny.

Taka nieskromność wręcz spodobała się Marcie. Pociągali ją zadziorni.

"Pewnie liczysz na to, że łatwo będziesz mnie miał... No jest to zasadne. W końcu szukam ogiera, który mnie najzwyczajniej w świecie zapłodni..."

- Zatem, jak piekielnie bystry hultaj wyobraża sobie ów odbiór wygranej...?

- Cóż... ten lokal, choć może nie zasługuje na tak znakomitą nazwę - restauracja, jednakowoż posiada coś na kształt toalety...

Marta zdrżała. Właśnie tak to sobie wyobrażała! Ona w wytwornej sukni, kibel najpodlejszego poziomu, w pośledniej spelunie...

"A więc wyobraża sobie, że teraz wstanę i tak po prostu z nim pójdę do kibla. Żeby na klęczkach mu obciągać..."

Szybko to sobie zwizualizowała...

"No i chyba tak tu skończę... ale chyba nie mogę być aż tak łatwa?!"

- No wie pan... panie Robercie... Mateusz?! Ty też tak to sobie wyobrażasz? Że taka damulka, jak ja, z dżentelmenem, którego dopiero poznała, z którym jest na pan... ot tak, uda się do toalety, żeby mu tak po prostu, oddać się tam???

Mateusz spuścił głowę. Zupełnie nie wiedział co powiedzieć. Z jednej strony ta sytuacja cholernie go podniecała, z drugiej był piekielnie zazdrosny, a jednocześnie wściekły sam na siebie, że za jeden papierek przefrymarczył taką damę i wcisnął ją w łapy konkurenta!

- A więc nawet tu nie mam wsparcia... Chyba będę zmuszona honorowo spłacić dług za przegraną...

Próbowała jednak choć jeszcze trochę grać przyzwoitą.

- Niech pan daruje... to nie jest łatwe dla mnie... proszę mi jeszcze dać chwilę, bym się oswoiła...

Mężczyzna pożerał ją wzrokiem.

- Ale tylko krótką chwilę - uśmiechając się, powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.

"Zatem ma się zaraz spełnić moje, nigdy wcześniej nie wypowiedziane marzenie... Ja, ubrana jak dama, mogę zostać potraktowana jak dziwka... Marzenie może się spełnić z naddatkiem... przecież on pewnie spuści się we mnie..."

Lokal nie należał do knajp o wysokim statusie, toteż, gdy elegancka dama, wraz z siedzącym wcześniej przy niej mężczyzną, udała się w stronę męskiej toalety, oczy wielu kolesi odprowadzały ją do tego przybytku.

"Jakby doskonale wiedzieli, pod co tam idę... kolejna porcja wstydu..."

Wkrótce powtórzyła się scena sprzed niespełna dwóch godzin. Marta, w eleganckiej sukni, kleczała w toalecie. Róznica polegała na tym, że młokosa zastąpił  dżentelmen w garniturze. A także na tym, iż ssanie nabrzmiałej męskości nie trwało tak krótko. Robert wymagał, by nauczycielka porządnie zajęła się jego instrumentem. Dlatego trzymał ją mocno za głowę i pozwalał sobie na silne wbijanie się w jej gardło. Sprawiało mu przyjemność krztuszenie się kobiety.

- Podobno pozwalałaś, żeby ten szczawik mówił na ciebie - "suczko"?

Zmroziło ją to. "A więc ci faceci mogą sobie o niej wszystko opowiadać?! Jak dobrze, że nie są z mojej okolicy!"

Nie mogła odpowiedzieć, mając zajęte usta.

- A zatem, suczko, porządnie ssiesz. Rasowa z ciebie obciągara.

Marta poczuła się jak dziwka.

Gdy już wyjął penisa z jej ust, kobieta, zupełnie, jak niedawno Mateusza, tak zapytała go szeptem, zdradzającym dużą porcję wstydu:

- Czy mam się wypiąć?

- O nie! Chcę cały czas widzieć twoją twarz. Oprzyj się o ściankę i unieś kieckę!

Marta była skrajnie podniecona, spełniając polecenie. Poczuła pod plecami mało stabilną ściankę. Chwyciła dłońmi brzeg sukni i powoli go unosiła.

- Masz przepiekne nóżki! Klasa sama w sobie! Ale zadrzyj kieckę wyżej. Chcę zobaczyć jakie masz majteczki, jak opinają twoją cipkę.

Mimo, że przed chwilą robiła mu loda, Marta czuła rodzaj konsternacji, upokorzenia, gdy eksponowała przed mężczyzną swoje krocze. Koronkowe, wręcz ażurowe majtki doskonale eksponowały kształt jej pionowej kreski przebijającej się przez materiał.

- Cipa też pierwsza klasa! No to majtki w dół!

Marta jedną ręką trzymała materiał sukni, drugą chwyciła za sznurek stringów i je powoli, bardzo powoli zsuwała, widząc, że Robert napawa się tym widokiem.

"O matko! Ależ on ma wielkiego! I zagiętego w górę. Jak hak! Jakby miał mnie na tym haku powiesić!"

- Robercie, jesteś męski... bardzo męski...

Tymczasem Mateusza aż skręcało. Z potężnym bólem serca, odprowadzał wzrokiem swoją piękną i dostojną towarzyszkę ostatniego dnia, gdy z innym szła do toalety.

"Boże! Jaki ja głupi jestem! Piramidalnie głupi! Jak mogłem do tego dopuścić! Najwaspanialsza kobieta, jaką widziałem, którą mogłem mieć, jak tylko bym chciał, teraz oto idzie dać dupy w kiblu temu staremu ramolowi!"

Nie wytrzymał. Roztrzęsiony udał się pod drzwi toalety, gdzie, ze zdumieniem stwierdził, że stoi tu trzech podejrzanych typków, niby palących papierosy, a tak naprawdę, bacznie nasłuchujących, co dzieje się w kabinie.

A działo się.

Kabina nie była osłonięta od góry, pod drzwiami także pozostawała spora przerwa. Toteż doskonale było słychać, co dzieje się w środku.

Dobiegały stamtąd bardzo emocjonalne westchnięcia kobiece, zsynchronizowane z miękim uderzaniem, jakby całym ciałem, w ścianki toalety. Dało się dosłyszeć także męskie sapanie.

- Ale się za nią wziął! - mamrotał typek z wielodniowym zarostem.

- Chyba już tam dzięcioł puka w dziuplę. - Zarechotał drugi, a wszyscy mu zawtórowali.

Mateuszowi zrobiło się słabo. Zwłaszcza gdy usłyszał, że damskie jęki nabierają na sile, podobnie zresztą jak sapanie i stukniecia o ściankę.

- Jeszcze się ten kibel rozleci! - komentował brodacz - dopiero będziem mieli widok!

Młodzieniec sam nie wiedział, czy życzyłby sobie takiego widoku.

"Dostała to, czego tak chciała! Zostać wydymaną w WC... Może rzeczywiście ten stary pryk zmajstruje jej bachora..."

- Ej, synek?! Coś tam mruczysz pod nosem? - brodacz wbił w niego wzrok.

- To ten szczawik, co z nimi siedział! Ej, to może twoja mamuśka?!

Oszołomiony Mateusz nie wiedział co odpowiedzieć.

- Nnnnie...

- A kto??! Jakaś lafirynda?

- Za porządnie ubrana... - kalkulował brodacz.

Spekulacje zostały gwałtownie przerwane.

Kobiece jęki osiągnęły punkt kuluminacyjny. Wlaściwie przerodziły się w krzyki.

- Och! Ojej! Ojeeejjj!

Takie odgłosy tłumaczyło ostre napieranie na drzwi - stukot, a wręcz łomot.

Wtem drzwi nie wytrzymały! Pusciły z łoskotem! Na podłogę wypadła rozgorączkowana para - szpakowaty mężczyzna i elegantka z zadartą suknią.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1469 słów i 8408 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    łapka w górę bardzo mi się podoba

  • AnnaAneta

    Jak zwykle bardzo podniecające . Już mi się dalszy ciąg pojawił w marzeniach. Jak typki biorą się za biedną Martę a potem każą to zrobić młodemu i koniec końców Martusia nie wie z kim ma dzidziusia :)

  • Historyczka

    @AnnaAneta - W punkt!!!

  • jacek795

    @AnnaAneta na pewno nie odpuszczą takiej eleganckiej damulce i będzie zalana do pełna;)

  • Czytelnikg

    @Historyczka w 100% zgadzam się z AnnaAneta wszystko jak zawsze strasznie podniecające i idealnie napisane

  • Wielbiciel

    Wspaniala kulminacja... widać marzenia się spelniaja;)