Kto mi zrobi dzidziusia cz 0

Kto mi zrobi dzidziusia cz 0Postanowiłam tu zebrać wszystkie części "w kupie". Wielu nie lubi czytać w kawałkach.

Dziecko. To było główne marzenie Marty. Ale sama go sobie nie zrobi, a nic nie zapowiadało zamążpójścia. Tymczasem zegar biologiczny tykał. Rozważała bank nasienia, czy „wpadkę” ze znajomym, jednak to drugie szybko odrzuciła, nie chcąc potem przed znajomym ukrywać tego, że został ojcem, zaś to pierwsze wydało jej się czymś okropnie sztucznym, poza tym uznała, że nie po to natura akt poczęcia uczyniła jako akt rozkoszy, żeby z tego rezygnować. Postanowiła poszukać kogoś na czacie erotycznym. Uznała, że im młodszy, tym zdrowsze nasienie, dlatego gdy trafił się 18-letni Mateusz, złożyła swą niecodzienną propozycję. Chłopak długo uważał, że jest robiony w „balona”, jednak Marta argumentowała na tyle przekonująco, że uwierzył.  
- Chcę cię zobaczyć. Pokaż się.  
Wysłała zdjęcie, na którym siedzi, w minispódniczce i kozaczkach. Bardzo była zadowolona z tej fotografii, ukazywała porządnie jej nogi i prezentowała ją niezwykle seksownie. Uśmiechała się na niej filuternie, więc pomyślała, że idealnie zachęca chłopca.  
Mateusz był zachwycony.  
- Jesteś niezła suczka!  
Podniecił ją ten komentarz.  
- Naprawdę? – napisała, jakby nie dowierzała, lub jakby prowokowała do większej ilości komplementów.  
- Naprawdę. Chętnie cię przelecę. A masz jeszcze jakieś seksowne foty?  
Marta chciała, żeby się nią podniecał. Wysłała zdjęcie z Sylwestra, jak stoi w długiej sukni, ale z wysokim rozcięciem, widać przez nie koronkę pończoch.
- Zajebista! – chłopak wychodził z siebie – ja na tej imprezie bym ci nie odpuścił! Nikt cię wtedy nie zaliczył?  
- Nie powiem – Marta uwielbiała być tajemnicza.  
- Wyślij jeszcze jakieś. Masz w bikini?  
- Mam. Proszę bardzo.  
Wysłała ujęcie z Chorwacji. Na tle Adriatyku prezentowała swoje wdzięki. Stanik wyjątkowo uwypuklał jej spory biust.  
- Ja nie mogę! Ale masz duże cycki!  
- Naprawdę? Podobam się?  
- Jezu! Podobam?! To mało powiedziane. Cycki jak marzenie! Ależ bym ci je wymacał!  
- Spokojnie. Wszystko w swoim czasie…  
- A wysłałabyś je bez stanika?  
- Przepraszam, ale nie…  
Najpierw ta myśl cholernie ją zawstydziła, że oto gówniarz, którego nie widziała na oczy, oglądał by je nagie piersi! Potem ta myśl zaczęła ją podniecać. Pomyślała o tym, jak bardzo by się smarkacz nakręcał widząc jej „balony” kompletnie nagie. Widziałby brodawki… sutki… Wkrótce czuła, że bardzo tego chce, miała świadomość, że lada dzień, przecież i tak to zobaczy… Pomyślała, że jeśli zamaże twarz, to czemu by nie…  
Mateusz wariował po otworzeniu fotki. Na kanapie zgrabna kobieta miała rozpiętą bluzeczkę i biust wysunięty ze stanika.  
- Kurwa! Ale ty masz niesamowite melony!!! Jakie piękne! A jakie wielkie! Wyliżę ci je całe! Wyliżę, wyssę! Całą noc będę ci je miętosił!  
Aż zadrżała po otrzymaniu tej wiadomości. Odruchowo jej ręka powędrowała do piersi. Kolejny komunikat wstrząsną nią bardziej.  
- A pokazałabyś swoją cipkę?  
Pamiętała ile wody upłynęło, zanim swojemu byłemu pozwoliła zajrzeć sobie między nogi. A tu jakiś nieznany jej szczyl chce oglądać sobie jej waginę!  
- A nie możesz poczekać do spotkania, przecież wtedy wszystko ci pokażę… łącznie z moją piczką…  
- Nie wiesz nawet jak jestem na ciebie napalony! Musisz! Musisz pokazać mi teraz swoją pizdeczkę!  
- Ależ ty jesteś niecierpliwy! Czy podczas spotkania też taki będziesz?  
Marta zapragnęła podroczyć się. Wysłała fotografię, również z zamazaną twarzą, na której leży na podłodze, z zadartą spódnicą, rozłożonymi nogami, ale jej intymność okrywają majtki, ale tak koronowe, że niemal prześwitujące. Chłopiec mógł, po wytężeniu wzroku, dostrzec zarys szparki i paska włosków.  
- Ja pierdolę! Co za poza! Jezu! Prawie widać cipę! Jak ja chciałbym tam teraz być! Kurwa! Znaleźć się teraz miedzy tymi twoimi nogami!  
Kobieta pokraśniała z dumy. Już wie, że wystarczająco mu się spodobała.  
- Czyli spotkasz się? Spróbujesz zrobić mi dzieciaczka…?  
- Tak! Przedmucham cię tak, że będzie bobas jak marzenie!  
Wszystkie słowa podniecały ją do granic.
- Dobrze… spotkamy się za dwa tygodnie.  
- Za dwa tygodnie??? Nie wytrzymam!!! Chcę cię mieć już teraz! Maks jutro!  
- Cierpliwości… będziesz mnie miał… Nawet przez kilka dni… Chcę być bardziej pewną.  
- To przynajmniej pisz do mnie codziennie. Pisz, że będę mógł cię wyruchać…  

Kontaktowali się rzeczywiście codziennie. Mateusz zawsze miał setki pytań.  
- A zrobisz mi loda…  
- No dobrze… zrobię…  
Marta za każdym razem zarzekała się, że jest wstydliwa, ale rozmowy z chłopcem zawsze ją podniecały.  
- A robisz sobie dobrze???  
- Chciałbyś, żebym podczas pisania z tobą, „robiła sobie dobrze”?  
- Tak! Podnieca mnie myśl, że piszesz sobie ze mną i że coś wpychasz sobie do cipki!  
Kobietę też to podnieciło.  
- Mam banana…  
- Jezu! Wyobraź sobie, że to mój kutas pakuje się do twojej piczy!  

Mateusz, mimo codziennego pisania z Martą, do końca nie wierzył, że rzeczywiście taka seksowna i elegancka kobieta, tak po prostu zechce się przed nim rozłożyć. Że będzie mógł ją pieprzyć do woli. Nie mógł doczekać się upragnionego weekendu.  

Kobieta wynajęła apartamencik w Lublinie i umówiła się z chłopakiem w restauracji. Drżała jej ręka, kiedy podawała ją na powitanie. Mateuszowi zabrakło języka w gębie. Łatwo było pisać nawet świństewka, a co innego rozmawiać z kobietą z krwi i kości. Do tego z prawdziwą damą.  
Marta miała na sobie czarną minispódniczkę i czarne kozaczki. Na nogach lśniły nylony. Był przekonany, że to pończochy.  
- Zatem zapraszam na kolację – kobieta pokazała dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.  
Teraz dopiero zdała sobie sprawę, że osiemnastolatek to tak naprawdę szczyl, że przy dobrych układach mogłaby być jego matką… Do tego widzi go po raz pierwszy w życiu, a on i tak tyle o niej wie… Ba, widział jej nagie cycki! Krępowało ją to jak diabli i dlatego przy kolacji nawet kieliszek wina nie rozwiązał dostatecznie języka.  
- Mogę wiedzieć jaki wykonujesz zawód?  
- Jestem nauczycielką… - powiedziała cicho, starając się ukryć zmieszanie.  
- Wow! Ale jaja!  
- Czyżby kręciło cię to, że będziesz spał z nauczycielką?  
„No tak! Teraz to już mi zupełnie nikt nie uwierzy, jak powiem że wydupczyłem belferkę i spuściłem się jej do pizdy. I że machnąłem jej bachora!”  
- Nooo taak… Czy pójdziemy od razu do pokoju? – wybąkał Mateusz.  
- Wiesz co… nie… przepraszam… krępuję się… nie mogłabym tak od razu… przejdźmy się gdzieś na spacer. Poznajmy się…  
W chłopcu ścierały się dwa żywioły, jeden krzyczał: „Teraz! Natychmiast! Zaciągnij ją do wyra!” Drugi podzielał zdanie Marty.  
Kobiecie także różne myśli buzowały w głowie.  
„Kurcze… a więc już niedługo pójdę do łóżka z tym młokosem… W zasadzie nieznajomy chłopak będzie mnie mógł brać, jak będzie chciał… wejdzie we mnie… będzie mnie pieprzył… spuści się w mojej piczce…”  
Takie myśli zrazu krępowały ją, potem zaczęły nakręcać.  
Spacerowali po Placu Litewski najpierw pod rękę. Potem kobieta poprosiła.  
- Obejmij mnie.  
Mateuszowi serce biło jak szalone. Zdobył się na odwagę.  
- Mogę cię pocałować?  
- Nie teraz… nie w miejscu publicznym. Jeszcze mnie pocałujesz.  
Jednak kiedy znaleźli się w ustronniejszym miejscu, nieco poza widokiem, chłopak stał się śmielszy. Przyciągnął Martę do siebie i jakby chcąc pokazać, kto tu rządzi, przywarł ustami do jej ust.  
Kobietę bardzo podnieciła stanowczość młodzieńca. Oddawała mu swe usta, choć jakby nieśmiało. Z jednej strony bała się, że ktoś kto ją rozpozna, zobaczy ją na randce z tyle młodszym chłopakiem, jednak z drugiej strony, kręciło ją to jeszcze bardziej.  
Przeszli się do Ogrodu Saskiego. Tam łatwiej było o intymność. Chłopak jeszcze raz przyciągnął Martę mocno do siebie. Tym razem do jej ust wtargnął język chłopca. Prężny, natarczywy. Naparł na języczek Marty i lizał go bez wytchnienia. Kobieta traciła dech. Jednocześnie dłoń rozochoconego młodziana znalazła się na pupie Marty. Kobiecie bardzo się to podobało. Odwzajemniała ruchy języka. Podniecała ją harda ręka buszująca po jej tyłku. Wreszcie przerwała mu.  
- Usiądźmy na tej ławeczce. Jest ukryta przed wzrokiem przechodniów.  
Mateusz najchętniej wcale by się nie chował. A niech mu zazdroszczą wszyscy. Niech widzą jaką elegancką laskę obściskuje.  
Gdy siedli, natychmiast położył dłoń na jej kolanie.  
- Masz piękne nogi! Dobrze, że założyłaś tę seksowną mini. Pewnie wszyscy mi zazdroszczą!  
- Dziękuję – uśmiechnęła się Marta.  
Zaczął gładzić uda.  
- Piękne i długie te nóżki!  
„Jeszcze dziś przede mną się rozłożą! Ależ ze mnie szczęściarz. Jezu! Jak ja się chcę znaleźć między tymi nóżętami!”  
Masował uda wytrwale, wreszcie zagłębił się pod spódnicę.  
- Jesteś dziś w pończochach?  
- Owszem – uśmiechnęła się – lubisz?  
- Boże! Ja szaleję za widokiem kobiet w pończochach! Czy mogę trochę podwinąć spódniczkę?  
- Ale tylko trochę… Ludzie tu chodzą. W pokoju pozwolę ci na więcej.  
- Nie mogę się doczekać!  
Odsunął materiał na tyle, żeby móc podziwiać śliczny wzorek koronki zakończenia pończoch.  
- Są boskie! Kurwa! Oszaleję!  
- Dziękuję. Jak się zapewne domyślasz, założyłam je specjalnie dla ciebie. – Patrzyła się mu w oczy.  
Gładził dłonią po manszecie, sprawdzał wypukłość koronki, jakby nie mógł się nią nacieszyć.  
- Majtki też masz koronkowe?  
Wsunął dłoń głębiej i dotknął nagiego ciała.  
- Proszę, zabierz rękę spod mojej spódnicy… Krępuję się jeszcze.  
Mateusz kolejny raz zabrał się za całowanie. Tym razem jedną dłonią przyciągał głowę kobiety, drugą położył na jej piersi.  
- Ale masz duże! – wyszeptał.  
Po czym zaczął pieścić przez materiał bluzki raz jedną, raz drugą półkulę. Zrazu robił to nieśmiało, z czasem coraz bardziej się rozkręcał i ściskał je mocniej.  
- Achh… ach… jesteś szybki… - kobieta wzdychała cichutko.  
- Od dwóch tygodni nie mogłem się tego doczekać! Że złapię za te wielkie bimbały! Że ci je zmacam. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy pójdziemy do pokoju i kiedy wyciągnę je ze stanika!  
- Poczekaj jeszcze chwilkę. Jeszcze wpadnijmy do kawiarni… na lampkę wina, na lody.  
- O tak! Na loda to mam wielką ochotę!  
Zaśmiała się.  
- Jesteś w gorącej wodzie kąpany. Wszystko w swoim czasie. I tak wiesz, że zrobię wszystko co zechcesz…  

W kawiarni ciągle musiała go odpychać, bo nadmiernie przytulał się i pakował ręce pod spódnicę. Aż się na nich gapili.  
- To co? Już do pokoju? – niecierpliwił się nieustannie.  
- Jeszcze nie zjadłam loda.  
- W pokoju będzie czas na loda!  

Gdy szli po schodach, Mateusz był gotów pędzić susami. Wreszcie Marta otworzyła drzwi.  
- Tadam! Widzisz, jakie mieszkanko nam wynajęłam?!  
Apartament był w wysokim standardzie. Na środku sypialni stało wielkie małżeńskie łoże, w saloniku spora kanapa.  
Mateusz rzucił się do całowania. I zarazem próbował rozpiąć bluzkę nauczycielki.  
Ta jednak go powstrzymała.  
- Spokojnie… powoli, nie tak od razu. Ja muszę się stopniowo oswajać. I tak niedługo będziesz mnie miał…  
Chłopakowi przez moment zaświtała myśl, żeby się nie certolić, tylko rzucić kobietę na kanapę, zadrzeć jej spódnicę, zerwać majtki i natychmiast przystąpić do dzieła.  

Górę wzięła jednak rozsądkowa część natury młodzieńca.
- Do poniedziałku mamy dużo czasu. Zdążysz mnie posiąść na wszystkich meblach w tym apartamencie…  
Chłopcu zabuzowało w głowie. Tak bardzo chciał zobaczyć jej nagie piersi, cipkę, dobierać się do niej.  
- Rozbierzesz się? – pytał bacznie wpatrując się w jej oczy.  
- Tak. Oczywiście, że rozbiorę się dla ciebie, ale stopniowo. – Uśmiechała się, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że takie postawienie sprawy najmocniej podnieci młodzieńca.  
Już jest w ogródku, już wita się z gąską, ale jednak musi poczekać.  
Rozpinała powoli guziki bluzki. Stopniowo wyłaniał się spod niej dorodny biust opięty seksownym, koronkowym biustonoszem. Chłopaka aż skręcało. Tak bardzo chciałby widzieć je nagie.  
- Zdejmij stanik. Proszę!  
- Oczywiście. Zdejmę go specjalnie dla ciebie. Zobaczysz wkrótce mój nagi biust. Ale bądź cierpliwy. Daj mi chwilkę, bo na razie jeszcze się krępuję.  
Nie chciał dawać żadnej chwilki. Chciał już. Tak bardzo parł do akcji. W spodniach pojawił się namiocik. Marta zauważyła to natychmiast. Podziałało to na jej wyobraźnię, bardzo ciekawa była jak wygląda męskość młodzieńca. Kucnęła przy nim i pogładziła dłonią po wybrzuszeniu.  
- Widzę, że twój żołnierzyk już rwie się do boju. Mogę go uwolnić?  
Mateusz aż otworzył usta.  
- Taaak!  
Oto ta nauczycielka rozepnie jego rozporek i wyciągnie jego kuśkę na wierzch!  
Marta powoli wsuwała rękę do rozporka, jakby delektowała się całym ceremoniałem sięgania do bokserek i wyławiania młodzieńczego penisa. Gdy już sterczał na zewnątrz, zachwalała go wręcz nadmiernie, żeby pobudzić ego chłopaka.  
- Jest wspaniały! Duży, taki jak powinien być… Bosko wygięty ku górze, jakby już kierował się do celu.  
- Obciągniesz mi??? – Niemal błagalnie prosił.  
- No w końcu obiecałam. – Uśmiechnęła się nauczycielka. Powoli zbliżała swe pełne usta. Delikatnie cmoknęła w główkę. – Piękny masz ten „grzybek”.  
Po czym objęła czubek wargami najdelikatniej jak się dało. Zaczęła połykać. Lizała językiem możliwie na całej długości. Wreszcie zaczęła ssać. Nie angażowała się jednak w to mocno, bo bała się, żeby młodzian przedwcześnie nie wytrysnął. Wszak nasienie było tu na wagę złota. A nawet życia.  
- Tak pięknie się pręży. A nic chciałbyś go ulokować w innym ciekawym mmiejscu?  
Chłopak zaniemówił. „Taak” – zdawał się krzyczeć – „chcę go wsunąć w twoją cipkę!!!”  
Na razie jednak inne były plany kobiety. Rozpięła biustonosz i powolutku, jak na striptizie, zsunęła go z piersi.  
Mateusz wybałuszył oczy. Wreszcie mógł delektować swój wzrok tym, o czym już tyle nocy marzył. Były piękniejsze niż na zdjęciu. Dorodne, kształtne, aż prosiły się, żeby je chwycić.  
Właśnie tam, między nimi, Marta ulokowała młodzieńczego penisa.  
Chłopak nie wierzył własnemu szczęściu. Zaczął powoli suwać swym przyrodzeniem między dwiema półkulami. Miał ciasno, bo nauczycielka dłońmi dociskała piersi do siebie.  
- Ależ jest twardy jak skała! – Kobieta wiedziała, że młodzieńcy szybko mogą doprowadzić się do wytrysku. A tego wszak nie chciała. – Skoro twój przyjaciel jest już tak gotowy, to może… już czas?  
Mówiąc to, położyła się na kanapie.  
Rozłożyła się na plecach. Podciągnęła spódniczkę. Nie zdejmowała majtek, gdyż wiedziała, że tak skąpe stringi wystarczy zsunąć na bok. A sam akt obnażenia swojej szparki chciała pozostawić młodzianowi, żeby mógł czuć się jak zdobywca, który sam przeciera sobie drogę do celu.  
- Zatem… weź mnie.
Mateusz patrzył jak urzeczony. Wciąż nie wierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę. Ukląkł przed rozłożoną kobietą i zbliżył głowę do jej ud. Marta natychmiast rozłożyła przed nim szeroko nogi, co w połączeniu z zadartą spódniczką tworzyło arcyseksowne widowisko. Podciągnięta kiecka odsłaniała kuszące stringi z wyszukanej koronki, niezwykle cieniutkiej, dzięki czemu chłopak doskonale widział zarys szparki i paseczka włosków. Był w siódmym niebie. Wpatrywał się, jakby w ósmy cud świata, jakby pojawiła się przed nim nieziemska istota. Dlatego z namaszczeniem, jakby składając hołd, ucałował cipkę przez tak erotyczny materiał.  
- Możesz mnie „rozpakować” – uśmiechnęła się Marta – czy może wolisz, żebym to ja sama zdjęła majtki?  
Domyślała się, że oba warianty silnie pobudzają mężczyzn, zarówno gdy, jako zdobywcy zdzierają bieliznę z dziewczyny, jak również to kobieta sama, w akcie oddania, przed swym zdobywcą kokieteryjnie zdejmuje majteczki.  
Chłopak nie mógł wydusić z siebie słowa. Wobec czego Marta sama chwyciła się za sznureczek stringów. Zsuwała je powoli, niezwykle powabnie, najpierw obnażając szparkę, a potem zsuwając wzdłuż nóg i przez kozaczki, które nadal miała na nogach. Wreszcie odrzuciła je na podłogę, gestem, jakby symbolizującym, że pozbywa się przeszkody w drodze do jej kobiecości. Jakby na potwierdzenie tego aktu, ponownie szeroko rozchyliła uda, eksponując już nagą cipkę.  
- Jestem w pełni twoja – wyszeptała – moja norka czeka na przyjęcie gościa…  
Mateusz wręcz wariował. Był potwornie podniecony. Nic nie powstrzymałoby go przed rzuceniem się na Martę. Niemal natychmiast leżał na niej, ujmując dłonią swój „mieczyk”, nakierowywał go do „pochewki”. Jednak podniecenie było zbyt silne. Zanim znalazł właściwą drogę, już szczytował. Potężna porcja białej, lepkiej substancji zalała uda, spódnicę i pończochy Marty.
- Mój drogi, nie przejmuj się ani trochę... to tylko pokazuje, jak jesteś gotowy do działania... poza tym, pierwsze nasienie, długo przetrzymywane, jest zawsze nie tak dobrej jakości jak kolejne...  
Marta mówiła czule do chłopca, uśmiechając się i ścierając spermę ze spódnicy, pończoch i kozaczków. Ta czynność podniecała ją, i to bardzo. Zwłaszcza na czarnych kozaczkach, biała substancja poprzez kontrast była bardzo wyraźna.  
Chłopca najwyraźniej też to bardzo nakręcało. Gapił się w kobietę oporządzającą się z jego spermy jak w obrazek.  
"Zaraz, zaraz! Jeszcze tu dużo tego zostało! Na moim kutasku!" - pomyślał, przypominając sobie filmy, w których kobieta zlizuje nasienie z członków. Zastanawiał się jak to powiedzieć, żeby jej nie urazić.  
- Marto... to było takie przyjemne, gdy brałaś do ust mojego przyjaciela... a czy teraz... kiedy on taki...  
- Jaki? Zabrudzony? - uśmiechnęła się - Ok. zatem mogę go wyczyścić...  
Mateusz był przeszczęśliwy, gdy kobieta szeroko pokazując zęby, klękała, a następnie obejmowała ustami lepkiego już niestety sflaczałego penisa.  
Podniecało ją to. Wszak nasienie było najcenniejszym skarbem, "Clou" tego wieczoru.  
Pieczołowicie ssała, oblizywała, jakby zachwycała się lukrowanym ciastem.

- Ale to nie koniec wieczoru. Teraz niespodzianka! Bilety do teatru. Czas się przygotować!

Marta przebrała się. W wieczorowej sukni prezentowała się zjawiskowo. Długa, granatowa suknia, z wysokim rozcięciem na nodze dodawała jej seksapilu. Dekolt niewyzywający, jednak prezentujący wyraźnie górę piersi i rowek między nimi.
Mateusz był oczarowany.

- Nie idźmy do żadnego teatru! Wyglądasz jak bogini! Nie chcę cię stąd wypuścić!
- Miło mi to słyszeć! Ale jeszcze będziesz mnie miał... nawet może w tej sukni... - uśmiechnęła się czarująco.

W holu Teatru Osterwy dało się zauważyć małe poruszenie, jaki wywołała wytworna dama z młodym chłopcem. Zastanawiano się czy to jej syn, czy młodszy brat? A może...? Nie, tego nie brano pod uwagę, że mogli być... parą.
Kobieta zdawała się być o klasę bardziej elegancko wystrojona, niż pozostałe panie. Tym bardziej, że nie za bardzo dało dostrzec się jej rówieśniczki. Dominowały studentki i starsze panie.
- Najchętniej poprowadziłbym ciebie wcale nie na widownię. - szeptał rozkojarzony Mateusz delikatnie ją popychając. Szukał najniejszych okazji, by dłonią zahaczyć o towarzyszkę, a najchętniej trącić jej pupę...
- A gdzie? - kokieteryjnie zapytała nauczycielka, doskonale wyczywając intencje rozmówcy.
- Do kibla! - głośniejszym szeptem wycedził młodzieniec.
Toteż nie było w tym nic zaskakującego, że gdy zasiedli w fotelach, chłopiec natychmiast położył rękę na kolanie Marty. Zrazu tylko trzymał ją delikatnie, jakby nie chciał tracić kontaktu z kobietą. Potem ścisnął mocniej, jakby wysyłał sygnał: "Jesteś moja".
Nauczycielkę niezwykle to podniecało. Zwłaszcza, gdy ręka młodziana rozpanoszyła się. Zaczęła suwać się po udzie, i to całkiem celowo. Jakby chciała rozsunąć na boki rozcięcie sukni, po to aby dać wgląd na zgrabne uda nauczycielki przyozdobione seksownymi pończochami.
Kobieta zdawała się być zmitygowaną. "Odganiała" rozzuchwaloną rękę chłopca. Lecz daremnie. Napalenicec dopiął swego. Nie tylko nogi były doskonale widoczne, lecz także koronkowe zakończenie pończoch. I nie tylko Mateusz bacznie obserwował zjawiskowy widok. Przez ramię Marty, zapuszczał żurawia jej sąsiad, zaskoczony tym co się dzieje obok. Początkowo nie zakładał, że tak młody szczyl i wytworna dojrzała dama, mogą być parą. Jednak działania dłoni chłopca najwyraźniej temu przeczyły. Mężczyzna czuł się tym bardzo podniecony. A może - pomyślał - to taki typ kobiety, która lubi, jak się do niej ktoś dobiera w publicznym miejscu? Może, gdybym ja ją chwycił za kolano, to też tylko poudawałaby że mnie odpycha, a tak na prawdę by się do mnie usmiechała?
Brakowało mu jednak odwagi, by się o tym przekonać.
Nie zdawał sobie sprawy, że tak na prawdę, kobietę podnieca myśl, że nieznajomy mężczyzna zauważył działania dłoni chłopca na jej udzie...
Tymczasem Mateusz poczynał sobie coraz śmielej. Jego palce owędrowały na wewnętrzną część ud nauczycielki, aż ta niemal podskoczyła, wydając przytłumione: - Achhh...
Czuła coraz wieksze podniecenie. Już dawniej wyobrażała sobie, że jest w eleganckiej sukni na jakimś przyjęciu lub balu, czy też wlaśnie w teatrze, i właśnie wtedy ktoś się do niej dobiera ukradkiem, lecz w miejscu publicznym...
Teraz zacisnęła uda. Jednak nic to nie pomogło, gdyż reka chłopca tkwiła miedzy nimi. Mało tego. Zaczynala je delikatnie pisćić opuszkami palców.
Ja zwariuję! - Myślała Marta, zaciskając zęby.
Reakcje kobiety nie uszły uwadze sąsiada - dojrzałego, wytwornego mężczyzny, gapiącego się od kilku chwil na to co dzieje się obok. Miał przemożną ochotę dołączyć, lub choćby położyć rękę na udzie elegancko ubranej damy.
Na to sobie jednak nie pozwolił. Za to młodzian pozwalał sobie na wiele. Wsunął dłoń na tyle głębiej, że zjechał z koronkowej manszety pończoch i dotarł do nagiego ciała nauczycielki. Ta zadrżała, po czym wyszeptała mu do ucha.
- Mateusz! Jak możesz! To miejsce publiczne. Za dużo sobie pozwalasz...
Trochę krępowała się mówić, obawiając się, że usłyszy to też siedzący obok mężczyzna. Ta obawa, a także skrępowanie sytuacją, jeszcze silniej wpłynęły na jej podniecenie. Chyba dletego nieco głośniej dodała Mateuszowi.
- Przecież już niedługo będziesz mógł mnie mieć...
Po tych słowach dwie męskie głowy równocześnie odwróciły się w jej stronę.
Marta poczuła jak oblewa ją rumieniec.

Jednak zaraz potem zalała ją fala podniecenia. Chciała powiedzieć cos jeszcze, żeby usłyszeli. Nachyliła się do Mateusza.
- Jedno z moich najskrytszych marzeń, to być wziętą w toalecie... Ale być tedy elegancką, w wieczorowej sukni. Dokładnie jak teraz... Wkrótce przerwa... Będziesz mógł zaspokoić swoje pragnienia, spełniając moje fantazje...

Pierwsi wyszli z widowni. Czym prędzej weszli do meskiej toalety. Marta, drżącymi rekami zasuwała zamek, skwapliwie sprawdzając, czy na pewno działa. Ekscytowała ją myśl, że mogłaby tu zostać nakryta w niedwuznacznej sytuacji.

Spytała cicho, nieco speszona:
- Czy wziąć ci do buzi, żeby mocniej stwardniał?
Chłopiec był wniebowzięty propozycją. Nerwowymi rychami rozpinał pasek.
- Taaak... weź go! Chcę go zobaczyć w tych twoich ślicznych, pomalowanych usteczkach...

Nauczycielka położyła torebkę na parapecie kucnęła przed młodzieńcem. Pomogła zwinnymi paluszkami wysupłać męskość młodego z rozporka. Palce z elegancko pomalowanymi pazurkami wydały się Mateuszowi niebywale kuszace, gdy objęły jego trzon. Drżał o to by znów zbyt wcześnie nie wytrysnąć. Tym bardziej koncentrował się, gdy usta Marty objęły jego przyjaciela.
Kobieta starała się być delikatna, lecz chłopiec cały sie trząsł z podniecenia. Myślał o tym, żeby ostro posuwać usta kobiety, lecz obawiał się wciąż przedwczesnego wytrysku. Tak bardzo chciał stanąć na wysokości zadania i wreszcie ulokować go w cipce.
Z tego samego powodu Marta nie ssała zbyt długo. Uznawszy, że wzwód jest zadawalający, wypuściła "ptaszka" z buzi.

- Jak chciałbyś, żebym się ustawiła? Czy mam się oprzeć plecami o scianę? Czy może wypiąć?
Pytania kobiety stymulowały Mateusza nie mniej, niż wcześniejsze pieszczoty ustami i językiem.

- Wypnij mi się... chcę widzieć jak nadstawiasz mi tyłka... jak go wypinasz w moją stronę...

"No tak... nadstawię mu tyłka... czyż to nie ekscytujące???"

Marta chwyciła się za materiał sukni, po czym uniosła ją wysoko, ukazując, i tak rozpalonemu, junakowi - zgrabne nogi w seksownych pończochach.  
Mateusz znowu oniemiał. Wkrótce rozdziawił usta jeszcze bardziej, gdy nauczycielka zadarła kieckę jeszcze wyżej, ukazując swoje siedzenie, przecięte cienką linią stringów, które zresztą szybko kobieta sama zsunęła z tyłka, zostawiając je na wysokości kolan. Tworzyło to dla młodzieńca niesamowity widok.

- Teraz, weź mnie... - najsłodszym tonem głosu, na jaki potrafiła się zdobyć, zachęcała Marta chłopca do działania - jestem gotowa.
Takie słowa nie mogły nie oddziaływać na i tak rozgorączkowanego samczyka. Zbliżył się do nauczycielki, trzymając w rozedrganej ręce swą młodzieńczą męskość.  
Jego głos był nie mniej rozedrgany...
- Wezmę cię! Wezmę cię moja suczko tu i teraz!
Zamiarował zrobić to najostrzej, jak tylko by umiał, wręcz bezlitośnie dla obnażonej i wystawionej na jego łatwy łup, cipki.
Jedną ręką chwycił kobietę za biodra, drugą nakierował swój trzon na wymarzony cel.
Marta najwyraźniej nie mogła się doczekać. Zachęcała go.
- Tak. Weź mnie jak suczkę... Jestem twoją suczką... możesz wziąć mnie ostro...

W przerwie sztuki, gdy spacerowała z Mateuszem w fuaje, wpadła wprost na swego sąsiada z widowni. Szarmancki, dojrzały, ze szpakowatymi włosami, wydał jej się mężczyzną wytwornym i zabójczo przystojnym. Jak Robert Redfort. Omal nie upusciła torebki z wrażenia.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 4747 słów i 27119 znaków, zaktualizowała 21 maj 2020.

7 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    <3

  • takitammarek

    czekam na rozwój sytuacji .... tego nie można tak zostawić !!

  • jacek795

    mhymmmmmmmm super wieczór w teatrze, rewelacyjnie piszesz

  • AnnaAneta

    Uwielbiam twoje fantazje. Mega pomysły :)

  • AnnaAneta

    Fantastyczne

  • Historyczka

    @AnnaAneta dzięki!

  • enklawa25

    Idalne

  • Aladyn

    Dla mnie Twoje opowiadania, w jakiej by nie były formie, są napisane świetnie, interesująco i...podniecająco.
    Ale masz też rację, że podane w "jednym kawałku" mogą być lepiej przyswajalne.

    Co też Marta wymyśli, aby "obudzić uśpionego Wenusa", jak trafnie nazwał taką sytuację Pierre de Bourdeille w swoich "Żywotach pań swawolnych".

  • Historyczka

    @Aladyn oczytanyś! Wiece to pochwalam! Ciekawe w jakim kieunku pobieży ta historia :)

  • Aladyn

    @Historyczka pochwała z Twoich ust ma dla mnie specjalne znaczenie. Dziękuję.  A Marta z pewnością poradzi sobie z tą słabością. Wszak ma duże doświadczenie w kontaktach z płcią brzydką.  :D

  • Historyczka

    @Aladyn Myślę o wprowadzeniu jeszcze jakiegoś reprezentanta płci brzydkiej, ale nie mam koncepta :)