Kto posiądzie moje serce ? cz.1

Płytki i szybki oddech. Ciężkie kołatanie serce. Drżenie rąk i podniecenie. Właśnie te uczucia odczuwała Violetta, spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Jej oczom jawiła się piękna istota o niezwykle niebieskich oczach, mocno zarysowanych ustach, lekko zaróżowionych policzkach. Kiedy się uśmiechała, nad lewą stroną kącika ust, u góry pojawiał się mały dołeczek. Wyglądała jak beztroska nastolatka. W rzeczywistości taka nie była. Żyła z dnia na dzień, tym co było i tym co przynosił jej los. Nie dbała o jutro, nie dbała o rodzinę, której i tak od dawna nie miała. Nie dbała o znajomych, oni sami prosili się o to aby znajdować się w jej towarzystwie. Dziewczyna od kilku lat zajmowała się kradzieżą. Nieraz były to zwykłe, najmniejsze występki. Czasami jednak przestępstwa miały większą skalę. Tego wieczoru miała poszerzyć znacznie swoje horyzonty. Jej celem stał się sklep jubilerski. Kilka tygodni temu upatrzyła piękną diamentową kolię. W momencie kiedy ją zobaczyła, wiedziała, że będzie tylko jej, choćby nie wiadomo co miała zrobić. Od kilku dni solidnie przygotowywała się do tego napadu.

Violetta wzięła prysznic, starannie wydepilowała każdy centymetr swojego ciała, zrobiła ciemny makijaż. Włosy pozostawiła w nieładzie - były lekko falowane i sięgały jej za żebra. Była przepiękną brunetką i najlepsze w tym było to, że doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Zaśmiała się perliście na myśl o kolii i o zdziwieniu oraz zazdrości innych. Wiedziała, że nie przepuści takiej okazji. Okazji stania się jeszcze popularniejszą, jeszcze lepszą. Założyła na siebie czarne, koronkowe stringi i czarny stanik. Do tego pończochy. Jej ciało przykryła kolejna warstwa ciuchów - czarny, obcisły golf i czarne, obcisłe legginsy. Na głowę założyła czarną czapkę. Przez chwilę zastanawiała się nad adidasami, jednak po dłuższym namyśle wybrała czarne botki.  

Violetta nie była zwykłą złodziejką. Wszystkie swoje akcje przeprowadzała z wielką gracją i spokojem. Wiedziała, jak ma to robić. Właściwie wydawało się, że była do tego stworzona. Często dziwiła się swojej perfekcji - jak to możliwe, że do tej pory jeszcze nikt jej nie złapał ? Jednak w tym momencie nie liczyło się to dla niej nawet w najmniejszym stopniu.

Na miejsce dotarła około godziny 21. Uliczki były już puste, wszędzie panował przeraźliwy mrok. Dziewczyna zaśmiała się sardonicznie i chwyciła kamień z zaostrzoną końcówką. Wycelowała ją w szybę i kiedy kamień jej dotknął - ta rozprysła się na milion małych kawałeczków. Dziewczyna zgarnęła diamentową kolię i zaczęła uciekać.

- Stój, policja ! Stój, bo strzelam ! - krzyknął męski głos.

Violetta stanęła ze zdziwieniem. Nie mogła uwierzyć w to, że otoczył ją zastęp policjantów, może nawet CBŚ, nie widziała dokładnie. Przełknęła ślinę, strach schowała do kieszeni. Podeszła do policjantów i spojrzała jednemu z nich prosto w oczy. Temu, który przed chwilką wydał do niej rozkaz. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, poczuła, jak przez jej ciało przepłynął dreszcz. Była pewna, że on też to czuł.

- Stój - powiedział nieco łagodniej. - Jesteś aresztowana.  

[...]

Komisariat mieścił się niedaleko sklepu jubilerskiego, dlatego ich podróż długo nie trwała. Dziewczyna została zaprowadzona do małej, obskurnej sali. Nie była pewna, czy znajduje się w takiej małej, normalnej celi. Była ona wyłożona kamieniem, na ścianie przytwierdzone były kajdanki. Na środku znajdowało się tylko jedno krzesło. Nie było tu okien. W kącie stał tylko świecznik z czterema podłużnymi świecami.  

Violetta, mimo strachu, nie mogła przestać myśleć o policjancie. Na wspomnienie o tym prądzie, iskierce przeskakującej między nimi, poczuła słodkie ściskanie w kroczu. Zaraz później poczuła, jak jej stringi obklejają się jej naturalną wilgocią. Zaczęła robić się podniecona. W tym samym momencie otworzyły się drzwi. Tak, to on.

- Pani Violetto, pozwoli pani, że teraz zostanie pani przesłuchana - powiedział niemal do bólu uwodzicielsko.

Dziewczyna z jeszcze większego podniecenia zacisnęła uda i kiwnęła głową. Kiedy drzwi się zamknęły, podeszła do policjanta bardzo blisko i szepnęła mu do ucha:

- Nie mów, że też tego nie poczułeś... - mruknęła, i przeciągnęła dłonią po jego muskularnym ramieniu.

Policjant mruknął z rozkoszy jaką dał jej taki zwykły dotyk, po czym pokręcił głową.

- Mam na imię Justin. Pani Violetto, ja... - powiedział ale nie dokończył, ponieważ dziewczyna jednym sprytnym ruchem wyciągnęła z jego kieszeni kajdanki, rzuciła go na krzesło i przypięła do niego.

- Nie bój się, nic ci nie zrobię - prawie zajęczała mu do ucha, zachodząc go od tyłu i rozpoczynając masaż jego pleców. - Nikt nam nie przeszkodzi, przecież wiesz... - zamruczała.

Justin nie odpowiedział, dlatego wiedziała, że wygrała. Pochyliła się nad nim i przygryzła delikatnie płatek jego ucha. Mężczyzna cicho jęknął. Violetta uśmiechnęła się delikatnie i przeszła na jego przód.  

- Jesteś taki przystojny, taki męski... Od razu poczułam to, co czuję teraz - wymruczała, patrząc mu prosto w oczy.

Wiedziała, że w którejś kieszeni znajduje się diamentowa kolia. Podeszła do niego i wyciągnęła ją po małych poszukiwaniach. Oddaliła się od Justina na kilka metrów i położyła kolię na ziemi. Spojrzała na niego i powiedziała:

- To dla Ciebie... - zakręciła seksownie tyłeczkiem.

Po tych słowach zaczęła zmysłowo się poruszać, nawet tańczyć. Ściągała po kolei golf, buty, legginsy. Została w samej bieliźnie. Ostatnią ściągnęła czapkę. Pukle włosów swobodnie opadły na całe jej ciało. Podniosła kolię z podłogi i założyła na szyję. Wyglądała cudownie.

Justin miał przyspieszony oddech. Czuł wyraźne podniecenie w swoich spodniach.

- Chodź tu... - wychrypiał.

Violetta uśmiechnęła się tryumfalnie i podeszła do niego. Usiadła mu okrakiem na kolanach i zaczęła ocierać się o jego wybrzuszenie. Zatopiła się w jego pocałunku. Ach... Nikt tak nigdy jeszcze jej nie całował. Wpadła niemal w szał, zaczęła całować go po szyi, kąsać. Kiedy doszła do jego spodni, rozpięła je i opuściła do kolan. Jej oczom ukazał się wyraźnych rozmiarów penis. Zamruczała i oblizała usta.  

- Weź go do buzi... - poprosił.

Dziewczyna nim to zrobiła, rozebrała się. Klęknęła przed nim i wzięła do buzi jego przyjaciela. Ssała jego penisa z wielkim zaangażowaniem i wielką siłą. Jemu ogromnie się to podobało. Po chwili jednak przerwała i wskoczyła na niego. Pozwoliła, aby wbił się w nią do końca. Zajęczała mu do ucha i zaczęła się z nim kochać. Nie... Ostro pieprzyć. Zapach ich feromonów, oddechy, krzyki i jęki mieszały się w powietrzu. Dziewczyna wiedziała, że to nie będzie jeden raz. Że będzie ich więcej. Skacząc po nim, zachłannie całowała jego usta. Po chwili razem doznali spełnienia. Przytuliła się do niego, po czym wstała i szybko się ubrała. Rozkuła jego kajdanki i usiadła przy ścianie, szybko oddychając. Jej pewność siebie gdzieś uleciała i pojawił się tylko strach...

* Wiem, scena seksu za mało rozbudowana - dajcie szansę, to dopiero 1 część :-)

mowszeptem

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1375 słów i 7452 znaków.

5 komentarzy

 
  • Lena

    Cudowne <3 pisz dalej

  • ck

    Czekam ns cd :)

  • Giani

    Nieźle.Czekam na więcej  :cool:

  • Palmer

    Ale czemu tak krótko? Tam były kajdanki i mógł je przecież on wykorzystać :jupi:

  • hmm

    Ciekawe opowiadanie. Czekam na ciąg dalszy :)