Kto powiedział że życie jest łatwe ? cz.1

Budzik dzwonił bez przerwy a Ona jeszcze spała, udając że go nie słyszy. Dzwonił już dobre 10 minut, a Ona nic. Leżała. Nie spała. Tylko po prostu nie mogła się podnieść. Czuła ból w nogach. Nie wiedziała skąd się zwiło. Chciała żeby jak najszybciej znikł. Nie mogła się ruszać. Wszędzie było ciemno. Miała wielką czarą plamę przed oczami. Bała się. Panicznie się bała. Była cała mokra od potu. Włosy kleiły się do skroni. Czuła się jakby ktoś ją związał i strasznie pobił. Lecz jednak tak nie było. Pamiętała wczorajszy dzień. Pamiętała jak się położyła z bolącą głową i zasnęłam. Często się jej to zdarzało. Każdego dnia bolało ją coś innego. Miała tego dość.Ze wszystkich sił próbowała się podnieść, aż w końcu udało się jej, ból automatycznie ustąpił. A ona szczęśliwa że ma to już za sobą powoli podnosiła się z łóżka.  
Spojrzała w okno. Wszędzie było jasno. Ciepłe promienie słońca grzały ją w policzki. Była cała spocona. W tym momencie marzyła tylko o zimnym prysznicu. Zaczęła szukać laczków pod łóżkiem. Była na siebie wściekła że zawsze gdzieś je zapodzieje a potem nie może ich znaleźć. Trudno- pomyślała - obejdzie się bez nich.  
Na boso potruchtała do łazienki. Obmyła twarz zimną wodą. Miała właśnie odkręcać kurek od wanny, aż nagle usłyszała dźwięk swojego telefonu który dzwonił w sypialni.  
Naciskając na zieloną słuchawkę nawet nie sprawdziła kto dzwoni. Powiedziała:
- Halo ? - Była jeszcze zaspana i jej głos wydawaj się inny. Przecież co dopiero wstała.  
- No hej. Dzwoniłam do Ciebie z 10 razy coś ty robiła? - Była to jej najlepsza kumpela, Paula.  
- O... cześć. Nie słyszałam, byłam w łazience. Dopiero co wstałam. Właśnie miałam się kąpać. - Nie miała ochoty z nią rozmawiać, czuła się zmęczona. Chciała jak najszybciej zbić ją z tropu i wziąć zimny prysznic.  
- No co ty?! 13 godzina a ty dopiero co wstałaś ? Nie żartuj ?! Przecież miałaś iść ze mną po suknie na ślub. Zapomniałaś że już za 2 tygodnie będę mężatką ?  
Zapomniała.  
Wyleciało jej to kompletnie z głowy. Może dlatego, że często źle się czuła.  
- Ah, no tak. No co ty pewnie że pamiętam, tylko zapomniałam, że to właśnie dziś idziesz po sukienkę. Przepraszam Cię. - Zrobiło jej się przykro, że zapomniała o tak ważnym dniu jej przyjaciółki. Musiała coś temu poradzić, przecież nie mogła jej zawieść.  
- No okey. Trudno. W takim razie... pójdę sama. - powiedziała trochę przygnębiona.  
- Niee, pójdę z Tobą. Przecież obiecałam Ci to już dawno temu. Daj mi tylko 20 minutek. - poprosiła.  
- Ok. Tylko się sprężaj ! Będę czekała pod twoim domem w samochodzie.  
- Okey, okey, okey. Paa!  
Roztańczyła się. Po czym szybko popędziła do łazienki, umyła zęby, uczesała się, i postanowiła że prysznic sobie odpuści.  
Gdy uporała się z higieną, spojrzała przez okno. Było dość ciepło. Przecież to zaraz zaczyna się czerwiec. I już nie długo jej urodziny. I oczywiście Pauli. Akurat złożyło się tak że urodziły się tego samego dnia, tylko że innego roku. Paula była starsza od Niej o 5 lat. Chodź dosyć dużej różnicy wieku, dogadywały się świetnie. Paula była dla niej jak starsza siostra, której nigdy nie miała. Albo była dla niej mamą, do której mogła chodzić po różne rady. Zawsze jej pomogła. I gdy teraz pomyśli sobie że będzie mężatką i jak to można powiedzieć, że nie będzie już aż taka "wolna", robi jej się słabo. Zawsze chodziły na jakieś dyskoteki, wypady do baru, spacer a teraz co ? Zostały jej tylko 2 tygodnie wolności. Gdy coraz bardziej o tym myśli, sądzi, że robi się zazdrosna o Pawła ( przyszłego męża jej przyjaciółki). I wtedy karci się za to w duchu. Bo przecież Paweł, jest najlepszym kandydatem na męża. Wie że będą razem szczęśliwi... Aż nagle jej zamyślenia przerwał wdzięk samochodu wyprzedzającego na podjazd.  
To była Paula.  
O boże aż tak długo tu stałam- pomyślała.  
Popędziła szybko do szafy. Wyjęła różową bluzkę z jakimś wzorkiem, fioletowe rurki i czarne skarpetki.  
Ubrała się szybko.  
Zabrała tylko jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy i wyszła z domu zamykając drzwi na klucz.  
Wychodząc z klatki schodowej zauważyła Paulinę opierającą się o maskę samochodu. Wyglądała ślicznie.
Podniosła rękę i zaczęła jej machać na powitanie. Paulina odwzajemniła tym samym.  
Zaczęła do niej biec. Ale szkoda, że gdy przechodziła przez jezdnie nie zauważyła szybko nadjeżdżającego samochodu.
Walnął w nią.  
Ona przewracając się na ulice uderzyła głową o beton.  
Przez chwile była jeszcze trochę przytomna by zauważyć krew wydobywającą się z pod jej głowy i przyjaciółkę, która biegnie do niej i krzyczy :  
- O boże Vanessa !!! - Po tych słowach już nic nie widziała, nic nie słyszała. Zapadła w głęboki sen...  
------------  
Hej. Jest to moje pierwsze opowiadanie i proszę o wyrozumiałość.  
Mam nadzieje że się Wam spodoba. Jeżeli chcecie dalsze części to piszcie w komentarzach. Pozdrawiam ; *  
A i oczywiście jeżeli macie jakieś skargi albo rady dla mnie, to oczywiście piszcie ; D

anonimeek

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1033 słów i 5304 znaków.

3 komentarze

 
  • anonimeek

    Wiem i przepraszam za to . Dopiero się skapłam jak dodałam już opowiadanie . Przedtem  sprawdzałam i nie widziałam błędów . Przepraszam , następnym razem bardziej przykuje do tego uwagę .

  • teżpiszę

    Popracuj nad językiem i czytaj tekst zanim opublikujesz, bo jest sporo literówek.

  • Morosov

    Narazie klikam fajne bo mi sie
    podobalo. Rad dla ciebie nie
    mam bo po tak krotkim tekscie
    nie moge okreslic twoich wad.
    No moze dam ci jedna,
    uniwersalna rade: im wiecej
    czytasz ksiazek, tym lepsze sa
    twoje opowiadania. Ale to chyba
    wie kazdy. Napisz cos wiecej to
    zobaczymy jak dobra jestes.