Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 6-7

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 6-76
Samuel    
  
   Jak mogłem, choć przez sekundę pomyśleć, że Mia będzie się cieszyć z nowego nabytku? No dobra, nie oczekiwałem, by mi padła u stóp albo piszczała z radości, ale liczyłem na małe dziękuję, a nie zdanie rujnujące niespodziankę. W ułamku sekundy rzednie mi mina, kiedy Rysiu wkłada prezent z powrotem do kartonu, zamyka go i wstaje.
Czemu jest dzisiaj taka uparta? Ponad pół dnia nie miałem okazji jej pogratulować, a teraz jeszcze odtrąca podarunek. Nie rozumiem tego.  
Każda znajdująca się tu osoba dała z siebie wszystko, by przygotować dla niej imprezę. Specjalnie zamknęliśmy bar. Gabi, Andrea i Tom w rekordowym tempie przyszykowali przekąski. Ja z Joschuą przejechaliśmy pół miasta, aby wyszukać to, na co ciężko zapracowała. Stefan starał się odciągnąć jej uwagę. Kai, Karin i Flo jak stuknięci przenosili stoły. Teresa, Bri oraz Lilly prawie wydmuchały sobie płuca w balony, a wszystko po to, aby w taki sposób się odwdzięczyć?  
O nie! Nie tym razem!
Wstaję, biorę szklankę, stukam łyżeczką o jej rant, by uciszyć zebranych przy stole gości.
– Proszę wszystkich o ciszę – odzywam się, zdobywając tym ich uwagę. – Mia nie przyjęła naszego prezentu – informuję team. Moja Lady, która stoi w najdalszym kącie stołu zastyga w miejscu. – Nie wiem kochanie czym zasłużyliśmy, byś nas tak raniła – uświadamiam jej nieodpowiednie zachowanie. Przynajmniej ma na tyle odwagi, by na mnie spojrzeć.  Jedynym wyjściem, aby sprowadzić ją na ziemię są fakty, które pójdą jej w pięty.
– Widocznie za mało się postarałem, albo wysiłek załogi jest niewystarczający, by dogodzić i zadowolić naszą Damę. Ma ktoś z was pomy…  
– Doceniam to, co zrobiły Tasaki, tak samo jestem pod ogromnym wrażeniem dekoracji i za to serdecznie dziękuję – mówi Mimi – ale nie będzie w porządku względem innych, przyjęcie tak kosztownego prezentu. Nie jestem żadną księżniczką, która potrzebuje drogocennych rzeczy, a tym bardziej MacBooka z Apple. Wystarczy, że knajpa jest zamknięta, przez co będą kolejne straty. Teraz przepraszam, ale mam zamiar wykorzystać tę okazję i zalać robala, by siedział tydzień na chorobowym, a ja zapomniała o tym fiasku. – Podnosi szkło z jakąś cieczą. O ile się nie mylę to jest Jim Beam i wlewa go bez popicia w gardło. Zamyka oczy, otrzepuje się, otwiera powieki, odstawia z hukiem szklankę na stół i klaszcze w dłonie. – Muzykę Maestro – woła, machając w powietrzu dłonią.  
Zatkało kakao.  
Tego się nikt nie spodziewał.
Wymieniam spojrzenia z kuzynami i tak jakby wiedzieli, co mam na myśli wydajemy okrzyk radości, wyciągając pięść w górę. Wiem tylko jedno… Mia będzie mieć kaca na sto dwa. Dlatego postanawiam przesunąć przegadanie do rozsądku w sprawie nowego sprzętu na jutro. Teraz chcę uwiecznić ten dzień zdjęciami, delektować się pysznym żarciem, napawać się widokiem mojej kobiety szalejącej z dziewczętami przy dobrych rytmach, a także sam  chcę skorzystać z tej imprezy i bawić się razem z nią. Florian, który już kiedyś nie lubił tańczyć jest naszym Dj-em. Puszcza z przygotowanej listy ulubioną muzykę Mii. W głośnikach wieży podłączonej Bluetooth z telefonem rozlega się piosenka Status Quo „Rockin All over the Word”. Wiedząc jak Mimi ją uwielbia, wykorzystuję okazję. Wślizguję się w kółko do mojej piszczącej pańci, chwytam ją i gestem dłoni sygnalizuję widzom prośbę o udostępnienie miejsca. Zaczynam się z nią bawić, okręcać, tańczyć, skakać, wygłupiać ile tchu, byle by ta radość, jaką ma w oczach oraz uśmiech na twarzy nigdy więcej nie znikły w dniu jej urodzin. Zadbam o to, aby w przyszłości mogła wspominać naszym dzieciom i wnukom, jakim ich ojciec i dziadek był mega facetem.  
W kolejnej piosence z repertuaru Quo „Whatever You Want” Tom odbija Mię, ja łapię Karin, Kai natomiast ma w obrotach Gabrielkę, Joschua chwyta Lilly, a Stephan Sabrinę, Andrea z Teresą produkują tańc w parach. Oh Mann! Nasz zespół jest jedynym w swoim rodzaju! Nie przewidziałem takiego obrotu wydarzeń. Mia zaczyna piszczeć, kiedy Tom odwraca ją trzy razy wokół własnej osi. A ja wybucham beztroskim śmiechem.  
    Tego wieczoru moja ukochana ma okazję poznać sztukę tańca nie tylko Toma, ale także Toffika, Stefana jak i nazwanego przez zabawne poruszanie się Joschuy „Bioderko”. Florian jedynie kiwa głową do taktu przy utworze „Gold” Imagine Dragons. Oczywiście moja dama wydziera się ze mną na cały regulator.
I w taki sposób wpada mi kolejny pomysł.
Karaoke.  


7
Mia
  
2 dni później…
  Do mojego jeszcze zaspanego umysłu dochodzi dobrze znany mi zapach. Jedyny w swoim rodzaju oraz uzależniający. Choć chcę jeszcze śnić, to nie mogę się mu oprzeć i lekko otwieram powiekę, aby znaleźć źródło kuszącego aromatu, który z zaskoczeniem znajduję tuż przy moim nosie. Cichy śmiech dobiega do moich uszu, przez co kieruję wzrok na sprawcę.
– Dzieńdoberek – mówi Samuel z szerokim uśmiechem – wyskakuj z piórek i posadź kuperek za stołem – oznajmia, dając mi cmoka w usta. W chwili, kiedy wyciągam rękę po kubek z kawą, Sam zabiera go z pola widzenia i wstaje na nogi. – Nic z tego śpiochu. Rusz tyłek. Śniadanie stygnie – informuje, wyrywając mnie tym z półsnu. Otwieram szeroko gały, siadam na materacu, jak ta typka z filmu Egzorcysta. To niemożliwe! Jak musi wyglądać jego kuchnia? Chwilunia… od kiedy Brutus jest w posiadaniu czegoś zjadliwego? Odkąd go stołuję, w jego kuchennych szafkach można znaleźć pajęczyny. Niekiedy się zastanawiam, w jaki sposób przeżył, zanim wpadłam do jego budy?
Okey. Odpowiedź jest prosta… Drożdżówki i Tom.  
Chociaż chęć zapadnięcia się z powrotem w poduchy jest ogromna, tak ciekawość, co przygotował oraz pozostawiony chaos ma większą przewagę nad moimi mięśniami.
Wstaję, obwijam się ciepłą kołderką i wychodzę z sypialni. Na stoliku są dwa pełne parujące talerze z jakąś papką. Nachylam się, robię inspekcję tego czegoś. Choć apetycznie nie wygląda, to ropuchy w moim żołądku dają rechot, czując unoszący się zapach. Chwytam za widelec, nabieram papkę i wkładam do ust. Kąciki ust wędrują w górę, kiedy dociera do mnie smak żarełka wyglądającego na hałdę kociego… lepiej nie dokończę, by nie obrzydzić sobie jedzenia.
– Omlet z grzybami, cebulką i bekonem – mówię zachwycona z pełną buzią. Zostaję obdarzona uśmiechem, który fascynuje mnie od początku naszej znajomości. Siadam po turecku na kanapie, wpycham sobie do pyszczka kolejną porcję.
– Yep. Mam nadziej, że pomimo nieudanej próby nałożenia go na talerz, będzie smakował – tłumaczy się mężczyzna. ‘Chyba żartuje!’ Nawet ja nie potrafię tak dobrze przyprawić omletu. Kciukiem wskazuję like, bo gdybym teraz coś powiedziała, z pewnością pół żarcia wylądowałaby na sofie.
– Cieszy mnie. – Z tymi słowami zajmuje miejsce obok mnie i razem spożywamy pierwszy posiłek tego dnia. Między wpychaniem sobie jedzenia do gardła omawiamy dzisiejszy plan dnia.
Oczywiście kilka godzin po moich urodzinach, które odchorowuje drugi dzień z rzędu nie tylko kacem, ale i cudownymi zakwasami, Samuel podzielił się swoim pomysłem z karaoke, a po długich dyskusjach w sprawie nowego laptopa, nie miałam innego wyjścia niż go przyjąć. W końcu mój stary poszedł w diabły i teraz jestem wdzięczna za tę decyzję, bo go pokochałam od pierwszego naciśnięcia guzika startu. Stefan był na tyle pomocny i zainstalował ważne w mojej pracy programy, przerzucił z głównego komputera odzyskane pliki oraz dokumenty.  Dodatkowo zabezpieczył go przed niechcianymi wirusami i założył Skype, którego wcześniej nie posiadałam. Julian zawsze mnie wyśmiewał, cytuję: „Mieć taki sprzęt, a nie posiadać chmurki.” Dlatego mina brata była zabójcza, kiedy po raz pierwszy w swoim życiu wykonałam do niego takie połączenie.  
– Jadę dzisiaj z Florianem po sprzęt nagłaśniający. Chcesz jechać z nami? – pyta Sam.  
– Nie. Dzisiaj mają dostarczyć pierwszą część mebli. Muszę tego dopilnować. W dodatku ma się stawić potencjalny grajek. Teresa z Joschuą chcą go wziąć w magiel – informuję i jestem szczęśliwa z takiej wymówki. Za nic w świecie nie chcę się znajdować w jednej puszcze z typem, który do dzisiejszego dnia siedzi mi niczym wrzód na wątrobie. Choć staram się być trochę dla tej osoby cieplejsza, tak nie potrafię powstrzymać kąsania na jego głupie podchody do wspólnej rozmowy. Najlepiej zrezygnowałabym z jego obecności.  
Samuel przyciąga mnie do siebie i obejmuje ramieniem.
– Czy moja pańcia ma jakieś specjalne życzenia względem sprzętu? – Chce wiedzieć, dając mi całusa w skroń. Automatycznie wtulam się w niego jeszcze mocniej.
– Nom. Oszczędne i dobre – oznajmiam, zatapiając nos w jego pierś. Zamykam oczy, wciągam głęboko najlepszy zapach tego świata, tak by towarzyszył mi przez cały dzień dając mi siłę i moc.
– Aj. Aj. Kapitanie – odpiera z odrobiną kpiny w głosie, przez co podnoszę głowę do góry, patrzę na jego miękkie rysy twarzy z trzydniowym zarostem, ponieważ eksperyment nadania starej brodzie nowej formy zakończył się niewypałem. Chłopak ma na ustach podejrzany uśmiech, spoglądam mu w oczy, które nabrały odcienia mówiącego mi, że zaraz nadejdzie coś, czego się nie spodziewam.  
– Nie rób nic, co będzie kosztować cię cały tydzień bez mokrej puszki GranCarno z wołowiną i kaczym sercem – uprzedzam. Brutus podnosi obie łapy do góry, wypuszczając mnie tym z uścisku.
– Nic nie robię. –  Broni się, przez co mrużę oczy. W takim razie palnie zaraz jakimś hasłem, a najgłupsze z nich wszystkich będzie…
– Zapomnij Sam! – Prostuję się. Wstaję i zmykam do łazienki, zamykając za sobą drzwi na klucz. Coś mi się wydaje, że CAŁKIEM przypadkowo będę z niej długo korzystać.


Od Autora.
Drogi czytelniku, co za draka!
Gdzie pozostała twoja łapa?
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1749 słów i 10247 znaków.

5 komentarzy

 
  • nanoc

    Wiedziałem że pójdziesz jak strzała do przodu, tak trzymać, A Eliasz powinien już dostać w......l i do budy. Podoba mi się bardzo. <3

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję serdecznie :D

  • Kocwiaczek

    Hope wyślij Shu po prostu maila z linkiem;) maila ma na profilu podanego :)

  • AHopeS

    @Kocwiaczek Hej kocik😁

  • Kocwiaczek

    @AHopeS mówiłam że Cię mam;) Mi się udało znaleźć bez problemu. Piszesz tę serię na bieżąco w sensie II część czy masz już całość?

  • AHopeS

    @Kocwiaczek Mam całość musisz wejść w mój profil i od poczatku czytać. Jak się zalogujesz, to możemy sobie pisać.

  • Basiaa

    No i proszę autorka trzyma poziom, druga część zapowiada się b. dobrze.

  • AHopeS

    @Basiaa Serdecznie Dziękuję :)

  • shakadap

    Brawo!
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję. Również pozdrawiam.

  • Aladyn

    Chyba wreszcie jakaś klapka w głowie Mii odblokowała się. Dotarło do niej, że ten prezent (dość kosztowny) i wesoła, zakończona tęgim kacem, impreza urodzinowa, to tylko i wyłącznie świadectwo jak jest lubiana i doceniana przez wszystkich współpracowników.
    Fajnie, że tak się dobrze wszyscy bawili.    :D

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.
    Nieplanowane imprezy są najlepsze :D