Współlokator brata - rozdział 6

Spojrzałam na jego wydatne usta i zanim zdążyłam przenieść wzrok ponownie na jego oczy, usta mężczyzny dotknęły moich.

Z początku byłam w zbyt wielkim szoku, aby zareagować – byłam pewna, że mnie nie pocałuje, jednak kiedy jego język przejechał po mojej dolnej wardze, oprzytomniałam. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i odrywając się od jego ust, zrobiłam dwa kroki w tył.

Stojąc w niedalekiej odległości od Maksa i oddychając niewyrównanym oddechem, zauważyłam, jak mruży oczy, a kąciki jego ust delikatnie się unoszą.

– Czeka nas dużo więcej – powiedział nisko. Jego błękitne oczy przepalały mnie na wylot. – Teraz muszę iść, bo twój brat mnie zabije, jak nas zobaczy – dodał i puścił mi oczko, następnie ruszając w stronę wyjścia.

W jednej sekundzie po mojej głowie przebiegło milion myśli. Nie mogło do mnie dotrzeć, że Maks naprawdę mnie pocałował.

Kiedy zostałam sama w mieszkaniu, poszłam do pokoju i siedząc na łóżku i zastanawiając się, co zrobić w obecnej sytuacji, podjęłam decyzję. Mimo iż Fabian powiedział, że jeżeli coś się będzie działo, mam mu powiedzieć, a ja w zasadzie się na to zgodziłam, to postanowiłam mu nic nie mówić i załatwić to sama.

Jutro z samego rana, gdy tylko wstanę – nie będzie mnie obchodziło, czy Maksymilian zabalował poprzedniej nocy – porozmawiam z nim i powiem mu, że nie chcę, aby to się kiedykolwiek powtórzyło. Mam nadzieję, że raz mu wystarczy.

* * *

Wczoraj byłam wstrząśnięta zachowaniem blondyna, ale kiedy dzisiaj się obudziłam (było po dwunastej, ale nie nastawiłam budzika), byłam na niego nieźle wkurzona. Czy jest to typ człowieka, który zawsze dostaje to, czego chce, nie zważając na zdanie innych? Jeśli tak, to nasza znajomość na pewno nie będzie należała do miłych.

Wstając, myślałam, czy zrobić sobie najpierw kawę i trochę ochłonąć, ale potem zdałam sobie sprawę, że jeśli teraz mu to powiem, będąc w stanie wkurzenia, będę brzmieć groźniej, niżeli, gdybym ochłonęła.

Szybko założyłam na siebie pierwsze lepsze szorty, narzuciłam jakąś bluzkę i wyszłam z pokoju. Daleko do Maksa nie miałam, a emocje mną targały, więc do jego pokoju nawet nie zapukałam, tylko weszłam na chama.

– Posłuchaj – zaczęłam ostrym głosem, widząc go leżącego w łóżku – nie życzę sobie więcej takich akcji. Nigdy więcej masz mnie nie...

W tym momencie przerwałam, bo słowa ugrzęzły mi w gardle.

Obok Maksa leżała jakaś ruda dziewczyna i... uśmiechała się do mnie, podpierając na jednym łokciu. Bardziej byłam zdziwiona jej reakcją, niż samym faktem, że Maks przyprowadził kogoś na noc.

Szybko odwróciłam od niej głowę i ponownie spojrzałam na mężczyznę, który również podparł się na łokciu i przechylił głowę, uśmiechając się – było widać, że jest rozbawiony.

– Chyba nie dokończyłaś – powiedział, przygryzając wargę, żeby się nie roześmiać.

No, cóż... musiałam wyglądać śmiesznie, stojąc tak z szeroko otwartymi oczami... i być może ustami.

Odchrząknęłam.

– Chyb-b-ba przyszłam w złym momencie – odpowiedziałam zawstydzona całą tą sytuacją. Coraz bardziej obawiałam się, że rudowłosa dziewczyna jest goła (raczej na pewno) i zaraz wstanie...

– Absolutnie! – zaprzeczył Maks. – Jeżeli masz jakąś sprawę do mnie, to każdy moment jest dobry.

Osłupiała patrzyłam na jego szelmowski uśmiech i nie mogłam uwierzyć, że naprawdę nie przeszkadza mu, iż jestem u niego w pokoju, kiedy...

Pokręciłam głową i nie mówiąc nic więcej, po prostu wyszłam, zamykając za sobą szczelnie drzwi i upewniając się, że je zamknęłam.

Chcąc jak najszybciej zapomnieć o tym, co przed chwilą zobaczyłam, poszłam do kuchni i zerknęłam do lodówki, sprawdzając, co mają.

* * *

Wyjmując z prodiża mięso, usłyszałam, jak ktoś wychodzi z pokoju. Przekonana, że jest to Fabian i będę mogła mu powiedzieć, że zaraz obiad, wyjrzałam.

– Do zobaczenia – powiedział Maks, całując namiętnie rudowłosą dziewczynę.

– Do zobaczenia. Za tydzień – odpowiedziała, gdy skończyli się całować.

Nie zdążyłam schować się w kuchni, gdy mężczyzna odwrócił się w moją stronę i zauważył, że mu się przyglądam.

– Możesz być na jej miejscu – powiedział, uśmiechając się i puszczając mi oczko.

Skrzywiłam się i odwróciłam, nie mając siły tego komentować. Tak właśnie chyba będzie najlepiej – ignorować wszystko, co mówi. Wróciłam do nakładania obiadu na talerze.

– Mmm. Co tak pięknie pachnie? – spytał po chwili błękitnooki, zaglądając mi przez ramię.

– Zrobiłam obiad. Powiedz Fabianowi, żeby za chwilę był w salonie.

– Fabian nie wrócił do domu.

Spojrzałam na niego.

– To gdzie jest? – spytałam. Mój brat jest dorosły i nie musi mi się tłumaczyć, ale powinien wiedzieć, że mogę się o niego martwić. Naprawdę wysłać SMS-a to nie jest dużo roboty.

Wzruszył ramionami.

– Nie spowiada mi się z tego, co robi i gdzie jest. Więcej dla nas – dodał i uśmiechnął się do mnie, następnie wychodząc z kuchni.

Kiedy w końcu przyniosłam talerze do salonu, zobaczyłam, że Maks już siedzi przy stole.

Mają przed sobą jedzenie, od razu zabrał się za nie.

Wziął do buzi mięso i zamknął oczy.

– Boże – powiedział, a ja się przestraszyłam, że trzymałam je za krótko – nie dosyć, że piękna, to jeszcze potrafi gotować. I to jak! – Zabrał się za dalsze jedzenie.

Patrzyłam na to w jakim tempie znika jedzenie z jego talerza i uśmiechnęłam się do siebie, bo chyba naprawdę mu smakowało. Lubiłam gotować, a jak jeszcze miałam dla kogo, to już w ogóle...

Biorąc kolejny kawałek mięsa na widelec, coś mi się przypomniało.

– Rano nie miałam jak z tobą porozmawiać, więc zrobię to teraz. – Poczekałam, aż na mnie spojrzy i kiedy już to zrobił, kontynuowałam: – Nie życzę sobie, żeby takie akcje, jak ta przed waszym wczorajszym wyjściem się powtórzyła. Nie wiem, dlaczego mnie pocałowałeś i nie chcę wiedzieć – dodałam widząc, że otwiera usta – ale masz tego nigdy więcej nie robić.

Przechylił głowę na bok, odsuwając od ust widelec.

– Nie mów, że ci się nie podobało. Nie za szybko przerwałaś...

– Byłam w szoku. Jak ty byś zareagował, gdyby jakaś praktycznie nieznajoma dziewczyna się nad tobą pochyliła, a po chwili cię pocałowała?

Wzruszył ramionami i puścił do mnie oczko.

– Jeśli byłaby tak seksowna jak ty...

Podniosłam rękę na znak, żeby skończył.

– Rozmowa nie ma sensu. Ostatni raz ci mówię, że masz tego więcej nie robić. Dotarło to do ciebie?

Maks tylko się uśmiechał, ale nic nie mówił.

Zabrałam talerz z jedzeniem i poszłam do siebie do pokoju, aby tam dokończyć posiłek.

Na wattpadzie więcej

Dodaj komentarz