Moja pierwsza miłość cz. 8

Nadszedł wielki dzień chyba najważniejszy w moim życiu. Już niedługo wszystko miało się zmienić a ja nadal nie byłam pewna czy jestem na to gotowa. Czułam niepokój jakby od tej decyzji zależała cała moja przyszłość. Już teraz, za moment pójdę do szkoły i wykonam najtrudniejszą rozmowę w życiu. Mam nadzieję, że Adrian nie będzie przestraszony i nie zostawi mnie od tak.  
Właśnie zobaczyłam go, jak zawsze wysportowanego, przystojnego na korytarzu. Nadszedł czas aby zmierzyć się z własnym lękiem i go przezwyciężyć.
Tak bardzo się za nim stęskniłam, że kiedy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały od razu zaczęłam biec w jego stronę. Skoczyłam na niego a on trzymał mnie za uda abym nie spadła. Częściowo dotykał także moich pośladków co bardzo mi się spodobało. Jednak po kilku minutach przytulania opuścił mnie z powrotem na nogi. Oplotłam swoje ręce na jego szyi żeby być blisko niego.
-Adrian nareszcie w końcu mogę cię zobaczyć. - byłam taka szczęśliwa. Miałam teraz kogoś dla kogo warto wstawać tak wcześnie tylko po to by się z nim zobaczyć.
-Jesteś jeszcze piękniejsza niż przedtem.  
Nie mogłam się dłużej powstrzymać, dlatego złapałam go obiema rękami za twarz i pocałowałam go najlepiej jak tylko potrafiłam. On wczepił swoją dłoń w moje włosy a drugą chwycił za moją talię i przyciągnął mnie jeszcze bliżej tak, że między nami nie było centymetra przerwy.  
-I jeszcze lepiej całujesz.  
-Ty też Adrian jesteś niczego sobie.  
-I tylko tyle masz mi do powiedzenia po najdłuższych czterech dniach mojego życia. - droczył się ze mną z uśmiechem na twarzy.
-Oczywiście, że nie. - spojrzałam mu prosto w oczy i oplotłam go rękami za klatkę piersiową. Znowu miał na sobie tą obcisłą koszulkę, więc mogłam poczuć jego mięśnie. - Adrian jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Nigdy nie spotkałam takiego faceta - chciałam dodać do tego że jest on moim pierwszym ale przerwał mi składając delikatny pocałunek w usta.
-Mam nadzieje, że żaden przede mną cię nie skrzywdził. - on nadal był szczęśliwy ale mój uśmiech powoli znikał z twarzy.  
-Karolina co się stało, dlaczego jesteś smutna. Jakiś chłopak cię skrzywdził tak, który, i co ci zrobił? Chodzi do naszej szkoły? Do klasy?
Zadawał tak wiele pytań a ja nie wiedziałam jak na nie odpowiedzieć. Wiedziałam że tym go krzywdzę ponieważ on martwił się o mnie tak bardzo, że chciał mnie chronić a tym którzy mnie skrzywdzili dać nauczkę. Jednak rzeczywistość była inna, nikt mnie nie zranił, nie poniżył, ponieważ nigdy takiego kogoś nie było. Wiedziałam że pora otworzyć buzię i być z nim szczerą od początku.
-Adrian ja...
-Tak? Słucham cię, mnie wszystko możesz powiedzieć, ale muszę wiedzieć kto cię zranił.
-Adrian to nie o to chodzi, nikt mnie nie skrzywdził.
-To dlaczego nagle zrobiłaś się smutna?
-To jest właśnie to o czym chciałam z tobą dzisiaj porozmawiać. Adrian, żaden chłopak nie zrobił mi krzywdy, ponieważ nigdy żadnego nie było.
-Czekaj, czy to znaczy że ty...
-Tak nigdy nie miałam chłopaka i nie całowałam się i jestem dziewicą. Wiem że pewnie to dziecinne i rozumiem jeśli nie chcesz się już ze mną spotykać.
-Żartujesz sobie ze mnie, tak?
-Nie Adrian, nie żartuje naprawdę jesteś moim pierwszym chłopakiem.
-Nie o to chodzi. Naprawdę myślałaś że przestanę się z tobą spotykać tylko dlatego że jesteś dziewicą.
-Tak, przecież teraz dziewczyny śpią z chłopakami mając 15 lat.
-No właśnie, ale ty jesteś inna. Czekałaś na odpowiedniego mężczyznę i nie chodziłaś z łóżka do łóżka.  
-Serio tak myślisz?
-Oczywiście, to czyni cię wyjątkową a ja cieszę się, że spotkałem właśnie ciebie.
Objął mnie i przytulił mnie tak jak nigdy wcześniej. Teraz już wiedziałam, że czuje do mnie coś więcej. A ja zapragnęłam mu powiedzieć że też nie jest mi obojętny, jednak on znowu przerwał mój monolog, puścił mnie i uklęknął.  
-Moja piękna, uczyniłabyś mi ten zaszczyt i została moją dziewczyną?
Wyjął pierścionek z cukru i pokazał mi go w małym pudełeczku, tak jak robi się to na zaręczynach. Na początku nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam taka podekscytowana że odjęło mi całą mowę, jednak po kilku sekundach zebrałam się w sobie i powiedziałam:
-Tak!!! Oczywiście że zostanę.- uklękłam przed nim i złożyłam pocałunek pełen namiętności ale zarazem też delikatności. Potem oboje przytuliliśmy się do siebie a Adrian nałożył pierścionek na mój palec. Nie był prawdziwy ale to było takie słodkie z jego strony, że moje serce zaczęło szaleć.
-Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż teraz Adrian, dziękuje ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
-A co takiego zrobiłem oprócz tego że właśnie zostaliśmy chłopakiem i dziewczyną?
-Wyciągnąłeś mnie z największego dołka. Pojawiłeś się w czasie, kiedy potrzebowałam kogoś kto mnie zrozumie. Po śmierci Tomka mój świat przestał istnieć, ale po poznaniu ciebie wszystko się zmieniło. Jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd.
Złapał w ręce moją głowę i delikatnie pocałował mnie w czoło a potem mocno przytulił.
-Cieszę się że pozwoliłaś mi być twoim pierwszym chłopakiem i uczuciem.
-Uczuciem?
-Tak, nie wiem jak ty piękna ale ja...
-Co takiego?
-Zakochałem się w tobie Karolina od pierwszego wejrzenia.
Podniosłam głowę i patrzyłam na niego z niedowierzaniem na to co właśnie powiedział, moje przeczucia okazały się być prawdą.
-Adrian ty tez nie jesteś mi obojętny. Ja również zakochałam się w tobie od momentu, gdy spojrzałam w twoje piękne oczy wtedy kiedy wylałeś na mnie sok.
Oboje roześmialiśmy się, przypominając całą sytuacje z zaledwie kilku dni wcześniej. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy na lekcje.

***
Poprosiłam Alę, czy mogłabym siedzieć dzisiaj na lekcjach z Adrianem. Ona jako najlepsza przyjaciółka zachowała się świetnie, od razu zgodziła się pod warunkiem że po szkole pójdziemy do niej i opowiem jej wszystko co działo się podczas wyjazdu. Zgodziłam się bo dawno nie byłam u niej w domu i musiałam się komuś wygadać.
Na każdej lekcji trzymaliśmy się z Adrianem za ręce, puszczaliśmy je tylko wtedy gdy jakaś nauczycielka prosiła nas do odpowiedzi. Dziewczyny w klasie patrzyły na nas z zazdrością i na każdej przerwie próbowały flirtować z Adrianem.
-Jestem zazdrosna Adrian.
-Nie masz się o co martwić nigdy bym nawet nie śmiał spojrzeć na inną. - objął mnie czule w pasie jednocześnie całując mnie w głowę.
-W takim razie nie będę, ale trochę mnie to wkurza. Chciałabym mieć cię tylko dla siebie, nie chce żeby wszystkie się za tobą oglądały.
-Nie oglądają się za mną tylko za nami. Zazdroszczą nam że jesteśmy razem.
-Może i masz racje. Nie rozmawiajmy już o tym i lepiej pójdźmy na lekcje.
-Dobrze piękna dla ciebie wszystko.
Dzień minął tak szybko że nawet tego nie zauważyłam. Pożegnałam się z Adrianem wyjaśniając że idę do Ali, nie miał nic przeciwko. Spotkałyśmy się przed głównym wejściem i od razu poszłyśmy do niej.
-Ale się za tobą stęskniłam tak dawno nie wychodziłyśmy nigdzie razem.
-Oj już nie przesadzaj Ala minął zaledwie weekend.
-No właśnie a to i tak za dużo bo zawsze w sobotę się spotykałyśmy. Zmieniłaś się Karolcia i to bardzo już nie jesteś taka jak wcześniej.
-Tak to prawda ale nadal jestem tą samą Karoliną którą poznałaś w podstawówce.
-No nie wiem od jakiegoś czasu mam wątpliwości.
-Sugerujesz coś bo nie wiem o co ci chodzi - wszystko było okej miedzy nami dopóki Ala nie wymyśliła sobie czegoś, przecież nic się między nami nie wydarzyło jeszcze podczas lekcji było spokojnie a teraz nagle ma do mnie pretensje.
-Ten twój Adrian cię tak zmienił że zapomniałaś o swojej przyjaciółce.
-Co? Przecież dobrze wiesz że nie mogłam być w szkole przez ten wyjazd to nie jest moja wina, coś ci się pomieszało. - wpadłam w szał przecież rozmawiałyśmy co wieczór.
-Tak jasne zawsze wszystko na mnie. Wiesz co Karolina wracaj do tego swojego chłoptasia już pewnie czeka na ciebie w domu, myślisz że on cię naprawdę lubi? Bo ja mam inne zdanie na ten temat.
-Nic o nim nie wiesz, nie rozmawiałaś z nim codziennie po cztery godziny, wiec go nie osądzaj.
-Nie broń go tak bo jeszcze pożałujesz że go poznałaś. Ja nie mam do niego zaufania.
-Proszę bardzo. Nic mnie to nie obchodzi.
-Dobra, tylko nie przychodź później do mnie z płaczem kiedy cię skrzywdzi.
-Bez obaw nic takiego się nie wydarzy.
Byłam wkurzona jak nigdy dotąd. To nasza pierwsza tak poważna kłótnia z Alą, nie obwiniałam siebie tylko ją. Coś ją ugryzło i musiała się na kimś wyżyć, szkoda tylko że na swojej najlepszej przyjaciółce i do tego jeszcze przyczepiła się do Adriana. Weszłam do domu i rzuciłam plecak w kąt pokoju, wskoczyłam na łóżko i zaczęłam płakać.

Amerykanka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1703 słów i 9115 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z z niecierpliwością :* :) :*

  • Caryca

    Rewelacja sytuacja się komplikuje