Moja pierwsza miłość cz. 13

Moja rodzina od początku znienawidziła mój pomysł ale po kilkugodzinnej rozmowie doszli do wniosku że uszanują moją decyzje. Już o dziewiętnastej stałam przed posterunkiem policji z Adrianem pod ręką cała zestresowana. Nie wiedziałam jak policja zamierzała wcielić mnie w swój plan ale wiedziałam że muszę to zrobić dla Ali.  
-Widzę że się boisz skarbie i wiedz że nie opuszczę cię do ostatniej chwili.
-Wiem Adrian dziękuje ci że tu jesteś.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Przybliżyłam się do niego z zamiarem pocałunku od razu to wyczuł i nie zorientowałam się nawet kiedy nasze usta się złączyły. Położył obie ręce na mojej talii a ja przewiesiłam swoje dłonie wokół jego szyi. Odsunął się ode mnie w chwili kiedy wiedział że zaraz nie będzie mógł się powstrzymać przed ponownym przyparciem mnie do ściany budynku.
-Nadal nie rozumiem dlaczego chcesz to zrobić.
-Mówiłam ci to już milion razy.
-Cóż byłam zajęty rozmyślaniem o czymś innym.
Uśmiech na jego twarzy zdradzał wszystko ale chciałam wciąż bawić się z nim w tę grę.
-Tak a o czym może rozmyślać nieziemsko przystojny Adrian Bauer?
-O nieziemsko pięknych ustach pani Karoliny Miller.
Byliśmy bardzo blisko siebie, stykaliśmy się nosami patrząc sobie w oczy. Chciałam aby tak zostało, ale musiałam teraz zrobić coś innego, coś od czego będzie zależało życie Ali. Przytuliłam się do Adriana i oparłam głowę o jego klatkę piersiową, dzięki czemu mogłam wyczuć szybkie bicie jego serca. Był tak samo zdenerwowany jak ja.
-Wszystko będzie dobrze skarbie nie pozwolę żeby coś ci się stało.
-Obiecujesz?
-Obiecuje.
Weszliśmy do środka i udaliśmy się do policjanta który wcześniej przyszedł do mojego domu.
-Widzę że jest pani gotowa za chwile zawołam tu mojego partnera i wszystko wytłumaczymy.
Po chwili następny mundurowy wszedł do pomieszczenia z jakimiś dokumentami. Widziałam że było tam naklejone zdjęcie Ali i zrozumiałam że to nie będzie takie łatwe. Złapałam Adriana jeszcze mocniej za rękę a on objął mnie swoim ramieniem, poczułam się bezpieczna i całe moje zdenerwowanie minęło. Jego obecność od razu zmieniła moje nastawienie do całej sytuacji.
-A więc naszym planem jest to aby spróbowała pani wejść do jednego z domów publicznych i poprosić o pracę w nim. Znaleźliśmy adres jednego ze współpracowników porywacza, ale nadal nie znamy nazwiska jego szefa. Musimy mieć dowód na to że to on stoi za porwaniem pani przyjaciółki. Posiadamy dokładny rysopis od świadków zdarzenia, mamy podejrzenia że powinien być właśnie w tym domu publicznym.
Moja twarz miała teraz taki sam kolor co biała ściana za mną. Kiedy tylko usłyszałam o tym że mają mnie dotykać inni starzy i obleśni mężczyźni zbierało mi się na wymioty. Już nie byłam taka pewna siebie jak przed sekundą, teraz stałam się wystraszonym dzieckiem który panicznie boi się ciemności. Policjant czekał aż jakoś zareaguje, ale co mogłam mu powiedzieć nie mogłam ułożyć żadnego sensownego zdania w mojej głowie. Adrian zerwał się z fotela i wściekły zaczął krzyczeć.
-Chyba sobie żarty stroicie moja dziewczyna nie będzie żadną dziwką! Co z was za policja czy waszym obowiązkiem nie jest ochrona ludzi? Bo w tym momencie wysyłacie ją do pieprzonego burdelu w którym nawet nie wiecie co się dzieje. Macie chyba jakichś ludzi od wykonywania brudnej roboty więc dlaczego do cholery każecie jej zrobić coś takiego?!
-Adrian...
-Nie, żaden Adrian wychodzimy i to natychmiast! - w końcu zebrałam resztki swoich sił musiałam stawić czoła strachu i wziąć się w garść jeśli chciałam jeszcze raz zobaczyć Alę.
-Ja nigdzie nie idę i możesz mowić co chcesz ale nie wyjdę stąd dopóki nie dowiem się jak to ma wyglądać!
-Skarbie to zbyt niebezpieczne za dużo ryzykujesz.
-Ala zrobiłaby dla mnie to samo, poznałeś ją i wiesz jaka jest.
-Nie mogę tego słuchać albo idziesz ze mną albo zostajesz tutaj sama bo ja nie chce w tym dłużej brać udziału. - poczułam ukłucie w sercu, mężczyzna którego kochałam chciał mnie zostawić w momencie w którym najbardziej go potrzebowałam.
-Obiecałeś mi co innego...
-Tak wiem i przepraszam ale sama podjęłaś tą decyzje aby jej pomóc. Wiedziałaś że się z tym nie zgadzam, mimo to uszanowałem twój wybór, ale nie mogę nawet pomyśleć o tym że ktoś inny mógłby cię dotknąć albo gorzej...
-Nic gorszego się nie stanie, ponieważ nie pozwolimy na to, pańska dziewczyna będzie miała zamontowaną kamerkę z głośnikiem, dzięki temu zobaczymy wszystko co ona. Będziemy siedzieć z całym sprzętem w samochodzie po drugiej stronie ulicy i mogę panu zagwarantować że wszystko pójdzie po naszej myśli.
-Widzisz, nic mi nie będzie tylko nie wychodź błagam cię nie zostawiaj mnie z tym wszystkim samej.
-Dobrze nie wyjdę ale pod jednym warunkiem. Pozwolicie mi siedzieć tam z wami. Chce wiedzieć co się będzie z nią działo.
-Oczywiście panie...
-Bauer, Adrian Bauer.
-Panie Bauer.
-I jeszcze jedno dacie mi broń żebym mógł w razie czego odstrzelić komuś łeb.
-Tego nie możemy zrobić, nie ma pan żadnych uprawnień.
-Mój brat pomaga wam przy śledztwie więc nie mówcie mi o żadnych uprawnieniach. Założę się że to on zdobył ten adres.
-Wedle życzenia ale to pan będzie ponosił pełną odpowiedzialność za swoje czyny.
-Niech się pan o to nie martwi wiem co mi grozi.
-W takim razie możemy wcielić w życie nasz plan.


Godzinę pózniej z całym sprzętem i kilkoma policjantami byliśmy już na miejscu. Nigdy wcześniej nie byłam w takiej okolicy jak ta. Przy ulicy kręciły się kobiety w skąpych strojach, zaczepiając kierowców którzy zatrzymywali się przed budynkiem. Nachylały się przed nimi odsłaniając wszystko co miały pod bluzką. Nie rozumiałam jak można się tak puszczać, wolałabym pracować na wysypisku śmieci niż tutaj. Te dziewczyny pogubiły się w życiu i jakimś cudem trafiły w to miejsce. Nadal byłam trochę zła na Adriana że chciał wyjść ale nie mogłam się powstrzymać przed pocałowaniem go w policzek, oparłam głowę na jego ramieniu i czekałam na znak policjanta kiedy mogę ruszać.  
-Przepraszam że chciałem złamać obietnicę.
-Już dawno ci wybaczyłam, tylko nie rób tego więcej, chce ci zaufać ale musisz mi na to pozwolić.
-Myślałem że ufasz mi bezgranicznie.
-Tak było, ale potrafiłeś zniszczyć to w jedną minutę.
Wziął w dłonie moją twarz i pocałował mnie delikatnie w usta nie przeszkadzało mi to że właśnie patrzyło się na nas pięciu policjantów teraz liczył się tylko on i to na nim chciałam skupić całą swoją uwagę.
-Obiecuje ci że znowu mi zaufasz. Mimo że te słowa brzmiały trochę lepiej w mojej głowie.
Roześmialiśmy się oboje to była jedna z umiejętności Adriana którą kocham, ponieważ nawet w najgorszej chwili mojego życia wiedział jak mnie rozśmieszyć, jak sprawić żebym zapomniała o całym świecie.
-To nie brzmi głupio, to słodkie.  
Nie zdążyliśmy powiedzieć sobie niczego więcej gdyż policjant wydał polecenie, że mam się powoli zbierać do wyjścia. Jeszcze tylko poprawili mi kamerkę w jednym z guzików mojej bluzki i mogłam ruszać ale została mi pewna rzecz do zrobienia. Szybko pocałowałam Adrian i powiedziałam być może ostatnie "kocham cię" w życiu. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i powoli kroczyłam do piekła.
Zatrzymałam się przed samym wejściem ponieważ jeden z ochroniarzy zagrodził mi drogę.
-Zobaczcie tylko, kolejna suka do pieprzenia.
-Słucham?
-Co? Myślisz że jak bedą cię tu nazywać? Księżniczką, a może ślicznotką? - nie wytrzymałam i kopnęła go z całej siły w krocze. - ostra panna, lubię takie.
-Zamknij się i zejdź mi z drogi.
-Jak sobie życzysz suko.
Uśmieszek na jego ustach był ohydny tak samo na to co zobaczyłam zaraz po otworzeniu drzwi. Dziewczyny w samych majtkach tańczyły na rurze a mężczyźni rzucali im pod nogi pieniądze. Jakby tego było mało obmacywali je gdzie tylko ich ręka sięgała. Chciało mi się wymiotować ale musiałam znaleźć tego który porwał Alę, podeszłam do jednego z ochroniarzy który gapił się na cycki wszystkich dziewczyn na sali.
-Gdzie znajdę szefa?
-A co następna chce trochę zarobić?
-Daruj sobie i powiedz gdzie mam iść.
Wskazał mi drogę a ja poczułam jego rękę na moich pośladkach.  
-Co ty robisz do cholery?!
-Wybacz ale niezła z ciebie dupa.
Zignorowałam to i poszłam do gabinetu, w którym znajdował się współpracownik porywacza, w końcu był to jego klub więc musiał tam siedzieć. Miałam nadzieje że jego szef też będzie na miejscu. Weszłam i zobaczyłam jego siedzącego na kanapie z jakąś dziewczyną na kolanach to była Ala, to ona skakała na nim jak na trampolinie. Najpierw ją porwał a potem gwałcił nie mogłam w to uwierzyć. Zauważył mnie, co teraz powinnam zrobić uciec czy spytać o pracę? Nie zdążyłam się nawet porządnie zastanowić.
-Chcesz dołączyć? Zawsze kręcił mnie trójkącik.
-Nie dzięki chciałam się zapytać o prace. - Ala odwróciła się i ze łzami w oczach popatrzyła na mnie dałam jej szybki znak żeby nie zdradziła kim jestem a ona szybko skinęła głową.
-Następna która chce się puszczać, chciałbym cię zatrudnić ale nie ma już miejsc.
-Naprawdę potrzebuje tej pracy, nie mam żadnych pieniędzy. - starałam się być wiarygodna żeby nie zaczął nic podejrzewać.
-Nie słyszałaś co powiedziałem! Wypierdalaj stąd zanim zawołam ochroniarzy.
-Nie.
-Słucham?
-Nie wyjdę stąd!
-Sama się o to prosiłaś suko. - zepchnął z siebie Ale a ja rzuciłam się aby pomóc jej wstać. Otworzył drzwi i wpuścił dwóch ochroniarzy. - teraz się zabawimy.
Zamknął drzwi a jeden z nich podszedł do mnie i jednym ruchem porwał moją koszule odsłaniając stanik. Popchnął mnie na kanapę a ja krzyczałam na cały głos, nie tak sobie to wyobrażałam miałam nadzieje że policja zjawi się za chwile. Alą zajął się drugi ochroniarz a porywacz patrzył się na całą sytuacje pijąc wódkę. Facet który leżał na mnie zdążył już zdjąć swoje spodnie i złapać mnie za ręce tak żebym nie mogła się ruszyć już miał posunąć się o krok dalej gdy drzwi zostały wywarzone i poleciały na podłogę. Policjanci weszli do środka obezwładniając wszystkich mężczyzn a Adrian osobiście wymierzył sprawiedliwość temu który mnie gwałcił. Nie strzelił do niego ale walnął go lewym sierpowym prosto w szczękę. Zanim wymierzył jeszcze raz policjant przytrzymał go nie dając się ruszyć. Wstałam z kanapy rzucając się w jego ramiona. Wtuliłam się do niego płacząc jak małe dziecko, byłam w spodniach bez bluzki na sobie po tym jak spróbowano mnie zgwałcić, ale kochałam go i nigdy bym sobie nie pozwoliła na odepchnięcie go od siebie po takim czymś. Zdjął swoją bluzę i okrył mnie szczelnie zasłaniając wszystkie siniaki pozostałe po dłoniach gwałciciela. Cieszyłam się, że to już koniec, że wreszcie mogę wrócić do domu razem z moją przyjaciółką.


Wow to chyba najdłuższa cześć którą napisałam ale nie mogłam skończyć jej w połowie. Mam nadzieje że wam się spodobało piszcie w komentarzach co sądzicie jestem bardzo ciekawa.

Amerykanka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2110 słów i 11474 znaków.

3 komentarze

 
  • Amerykanka

    Hej to ja pisarka która zawiodła Was i siebie. Szczerze mówiąc przez ten cały czas zastanawiałam się czy zakończyć losy naszych bohaterów na tym rozdziale, ale nie mogłam podjąć decyzji. Układam sobie w głowie ciąg dalszy tej opowieści ale kiedy już zabieram sie za pisanie brakuje mi słów. Czekam wiec na Wasze opinie i pytam co mi radzicie????????

  • Fanka

    @Amerykanka ja czekam na ciag dalszy ;) Ja bym wciagnela jakos w to jej chlopaka ;)To jest moje zdanie ;)

  • Fanka

    @Amerykanka aaaa i zycze weeenyyyy ;)

  • Fanka

    Czekam na ciag dalszy ;) kiedy dodasz? ;)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :* :)