Moja pierwsza miłość cz.2

-A to jest sala gimnastyczna. – miałam wrażenie, że Adrian wcale mnie nie słuchał, cały czas patrzył mi prosto w oczy i prawie wcale się nie odzywał.
-Czy to już koniec i możemy pójść na naszą randkę? – jego twarz wyglądała tak jakby chciał cofnąć te słowa. A ja poczułam się dziwnie. – Przepraszam chodziło mi o to czy możemy już iść.
-Nic się nie stało – powiedziałam tak, ale w głębi serca chciałam aby to była randka. – mam jeszcze jedno specjalne miejsce.
Wyszliśmy ze szkoły przez tylne drzwi. Była tam drewniana huśtawka ustawiona pod drzewem. Dzięki niemu znajdowała się ona w cieniu, ale przez gałęzie przechodziły promienie słońca.  
-Karolina tu jest pięknie skąd znasz takie miejsce?
-Przychodzę tu często, żeby przemyśleć parę spraw. – nagle przypomniałam sobie, kiedy byłam tu po raz ostatni i nad czym rozmyślałam - Pół roku temu mój młodszy brat zmarł, miał raka płuc. Robiliśmy wszystko, kupowaliśmy leki, chodziliśmy na chemie. Kiedy wydawało się że jest lepiej zabraliśmy go do lekarza z nadzieją że może rak pomniejszył się i może być operowany. Jednak ordynator powiedział, że poprawa jest tylko na chwilę i daje mojemu bratu tylko 3 miesiące życia. – więcej nie udało mi się powiedzieć poczułam, że do moich oczu zbierają się łzy nagle cały smutek, rozpacz, złość opuściły mnie i zaczęłam płakać jak dziecko.
-Nie płacz to nie twoja wina, zawsze będą w tobie szczęśliwe chwile, które spędziłaś ze swoim bratem. Nie pozwól im odejść niech trwają w tobie przez cały czas. – objął mnie czule i pocałował w czoło, a ja poczułam jakby cały mój smutek przeminął. Nie wiem jak, ale jego ramiona dały mi poczucie bezpieczeństwa. Słyszałam bicie jego serca, chciałam, aby ta chwila trwała i trwała nie chciałam przerwać tego uścisku. Nagle on odsunął się ode mnie wziął moją twarz w dłonie i wytarł kciukiem moją łzę, która spływała mi po policzku.
-Nie będziesz smutna na zawsze, z czasem ból przeminie a ty będziesz wspominać tylko te dobre chwile, które spędziłaś ze swoim bratem. – słysząc te słowa wszystko o czym myślałam to żeby go pocałować, ale on wypuścił moją twarz, wstał i podał mi rękę.
-To co idziemy na ten spacer? – przez chwilę się zawahałam, ale w końcu chwyciłam jego rękę i poszliśmy na spacer.

Chodziliśmy po parku podziwiając naturę. Była wiosna, więc wszystkie drzewa i krzewy były po prostu przepiękne. Właśnie dlatego uwielbiałam tę porę roku. Było ciepło, ale silny wiatr momentalnie ochładzał moją skórę. Miałam bluzkę na ramiączka, więc moja gęsia skórka stała się widoczna.
-Proszę weź moją bluzę.  
-Dzięki – od razu moje serce przyśpieszyło tempa, ale nie dałam nic po sobie poznać.
-Ja opowiedziałam ci swoją historię teraz twoja kolej.
-Wszystko ci powiem, ale wolałbym gdzieś usiąść. – poszliśmy na najbliższą ławkę i Adrian zaczął mówić.
-Moja mama opuściła mnie, starszego brata i mojego tatę kiedy miałem 8 lat, mój tata nie radził sobie z nową sytuacją, dlatego wyjechaliśmy do Ameryki aby zacząć wszystko od nowa. Wtedy mój brat był już dorosły i zdecydował, że zostanie w Polsce. Zamieszkaliśmy u mojej ciotki, tata znalazł pracę i odkładał pieniądze żebyśmy mogli wyprowadzić się od niej. Powoli uczyliśmy się angielskiego, zacząłem chodzić do szkoły. A teraz jestem tu. – kiedy wspomniał o swojej mamie jego twarz posmutniała i uśmiech znikł z jego twarzy. Wzięłam go za rękę i próbowałam jakoś pocieszyć.
-Każdy ma za sobą przeszłość Adrian musisz tylko ją zaakceptować i spróbować żyć dalej. Tylko nigdy się nie poddawaj, bo jeżeli to zrobisz nigdy się nie pozbierasz. Ty mi powiedziałeś, że nie będę smutna, więc ja ci mówię, że masz wystarczająco dużo siły w sobie żeby się nie poddać.
-Dziękuję Karolina nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. – nagle złapał mnie za rękę a drugą chwycił za moją twarz nachylając się nade mną próbując mnie pocałować. Tym razem nie zawahałam się ani chwili i złączyłam nasze usta w pocałunku, uśmiechając się w tym samym czasie. Popatrzyliśmy sobie w oczy, a Adrian chwycił moją twarz obiema rękami i przyciągnął mnie do siebie powtarzając pocałunek. W podbrzuszu poczułam uczucie, którego jeszcze nigdy nie doświadczyłam, moje serce biło szybciej niż do tej pory, był to mój pierwszy pocałunek i nie żałowałam go.
W końcu Adrian wypuścił moją twarz i patrząc sobie w oczy uśmiechnęliśmy się do siebie.
-To był najlepszy dzień w moim życiu. – powiedział Adrian, gdy chwytaliśmy się za ręce i wróciliśmy do szkoły, a ja byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.

Amerykanka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 920 słów i 4865 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :) :* :) :*