Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 19

Poniedziałek:

Telefon wypluł z siebie krótki sygnał, który zwiastował SMS-a w skrzynce odbiorczej. Wygrzebałam telefon spod poduszki i otwarłam jedno bardzo zaspane oko, żeby odczytać wiadomość. Nadawcą była Anka.

"Nie śpimy, zwiedzamy! ".

Popatrzyłam na godzinę i się uśmiechnęłam. Pięć po czwartej rano. Ciekawe co robiła, skoro nie spała? Naskrobałam szybką odpowiedź.

"Spałam dałnico! Gdzie się szlajasz o tej porze? "

***

Ściąga mi koszulkę. Rozpina guzik w spodenkach. Nieznośnie powolutku rozsuwa mały rozporek i zdejmuje ze mnie spodenki, przeciągając ciepłymi dłońmi wzdłuż moich długich nóg, od czego aż przechodzą mnie dreszcze. Uwalnia moje piersi ze stanika, a chwilę później pozbawia mnie i jego. Zsuwa ze mnie skąpe majteczki z jasno niebieskiej koronki. Stoję przed nim naga i podniecona jak cholera. Przygląda się badawczo każdemu fragmentowi mojego ciała. Przesuwa wierzchem dłoni po małym irokezie na moim wzgórku łonowym. Momentalnie robię się mokra, a krew w moich żyłach płynie szybciej. A przecież mnie tylko dotknął! Patrząc jak mi się przygląda odnoszę wrażenie, że Rafał widzi pierwszy raz nagą kobietę, ale wiem że to nieprawda. Wpatruję się w jego hipnotyzujące, niebieskie oczy. Przeczesuję mu opuszkami włosy, a on przesuwa palcami po moich plecach. Zaczyna na karku, zahacza o każdy krąg kręgosłupa i zatrzymuje je dopiero na pośladkach. Zamyka i otwiera dłonie masując moje półdupki, a moje piersi ocierają się o jego tors. Napiera na mnie nabrzmiałym sprzętem. Czuję na szyi jego przyspieszony oddech. Kładzie mnie na łóżku i nachyla się nade mną. Muska moje usta swoimi. Nieśmiało. Delikatnie. Czule. Zamykam oczy, ale każe mi je otworzyć. Więc patrzę. Wsuwa mi język do ust, a ja go pieszczę swoim. Przywieram do niego ciałem i poruszam się w rytm namiętnych ruchów jego głowy. W dole brzucha robi mi się gorąco. Rafał przygryza mi dolną wargę i przejeżdża mokrym, rozpalonym językiem po jej brzegu, a z moich ust wyrywa się jęk. Moje dłonie błądzą wytyczając własne ścieżki na jego jeszcze ubranym ciele. Ma głośny i urywany oddech. Czuję zapach jego skóry. Wsuwam mu ręce pod koszulkę i ciągnę ją do góry. Odrywa się ode mnie, ściąga ją i wyrzuca za siebie. Osłania ustami zęby i gryzie moją skórę na szyi, równocześnie zataczając wilgotnym językiem łagodzące kółka. Jego gorąca skóra ociera się o moją, rozpalając mnie jeszcze bardziej. Odruchowo zaczynam podkurczać nogi i wyginać ciało w jego kierunku. Wykorzystuje to i wsuwa się pomiędzy moje lekko rozchylone uda, kolanem robiąc sobie miejsce. Chciwie przyciągam go do siebie, a on dziko i chaotycznie obcałowuje moje ramiona i dekolt.

***

Z erotycznego snu wyrywał mnie dźwięk budzika. Byłam cała spocona, czułam ogromne podniecenie i niespełnienie. A mogło być tak fajnie! Losie, ale byłam napalona! Posłałam spojrzenie pełne nienawiści swojemu telefonowi. Mrugał do mnie zielonym ślepiem zadowolony z siebie. Westchnęłam. Wyłączyłam budzik w komórce i odczytałam SMS-a od Ani.

"Pokłóciłam się z Sexmistrzem ;( Właśnie wracam do domu. Nie uwierzysz co ten idiota mi zrobił! Grrrrrrr!!! Wrrrrrrr!!!"

Zastanawiam się co mógł jej zrobić Pan Gołąbek. I co znaczy to "Grrrrrrr!!! Wrrrrrrr!!!"? Coś irytującego czy obrzydliwego, że aż zawarczała? Zresztą nie ważne, miałam się tego dowiedzieć później. A Gołąbki jeszcze wczoraj tak słodko sobie gruchały. Może miało to związek z ich sobotnią kłótnią?

Napisałam jej krótką wiadomość.

"Jak masz czas, to spotkajmy się wieczorem, dobrze Kotek? "

Wyskoczyłam z łóżka i poleciałam szybciutko się umyć. Gdy opuściłam łazienkę odczytałam odpowiedź przyjaciółki.

"Jebniesz jak Ci coś pokażę Do później "

***

Czekałam na Anię na huśtawce przed jej blokiem. Zaciągnęłam się dymem z papierosa i wypuściłam całą serię małych chmurek. Chciałam się nauczyć robić kółeczka, ale za cholerę mi to nie wychodziło. Myślałam, że to będzie łatwiejsze. Po chwili pojawiła się Anka.

- Siema zjebie - przywitała się.

Mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk.

- Cześć cipo grochowa - rzuciłam równie czuło.

Kumpela siadła na huśtawce obok.

- Piłaś atrament!? - zapytałam.

Śmiałam się patrząc na dużą fioletową plamę na jej dolnej wardze. Wyglądała jak idiota, więc mnie to niezmiernie bawiło.

- Nie kurwa, denaturat - odburknęła, ale po chwili też się uśmiechnęła.

Była wkurzona, jednak ewidentnie nie na mnie.

- To jest malinka! - Wskazała palcem swoje usta. - Uwierzysz, że ta głupia gnida zmajstrowała mi wczoraj to ustrojstwo!?

Wybuchłam jeszcze większym śmiechem, czym zaraziłam i ją.

- To nie jest śmieszne! - Wydusiła przez spazmy śmiechu.

- To jest śmieszne - sprostowałam.

- To jest tragedia! Powinnaś teraz się razem ze mną użalać nad moją niedolą!

- Niemożności!

- Zamknij się! Jak ja teraz wyglądam!?

- Jakbyś wyżłopała pół litra czystego atramentu. Jak debil - docinałam jej.

Często sobie dogryzałyśmy, bo i tak żadna z nas nie brała tego do siebie. Zignorowała mnie.

- Zamknij się, to nie było pytanie, przecież wiem jak wyglądam! Przyssało się to głupie jakby mnie chciało zeżreć. Pieprzona pijawa!

- Nie zeżreć, tylko wyssać jak już - wytłumaczyłam z niby poważną miną.

Popatrzyła na mnie i znów wybuchłyśmy śmiechem.

Przejechała dłonią po czole od dołu do góry, gdzie na chwilę zatrzymała rękę .Pokręciła z rezygnacją głową.

  - Ale my jesteśmy głupie. O czym my w ogóle gadamy!?  

- No przecież płakać nie będziemy z powodu fioletowej wary - wyszczerzyłam zęby.

- Weź się już lepiej zamknij! - Warknęła, ale jej też dalej udzielała się śmiechawka.

Poczułam wibracje w kieszeni, więc wydobyłam stamtąd telefon. SMS był od Rafała.

Moje zboczone serduszko od razu, po raz już chyba setny zaczęło gwałci płuco. Dziś dodatkowo uniosło zaciśniętą w pięść rękę i zataczało nią koła jak na rodeo.

"Część Mała Wiedźmo, jak Ci minął dzień? Nie mogę się doczekać, aż znów Cię zobaczę "

- Ty się tak kurwa nie ciesz do tego telefonu, bo to schizofrenią na kilometr zalatuje - Ania skomentowała moją minę i zaczęłyśmy się chichrać.

- Oj tam, od razu schizofrenią.

Próbowałam  przybrać obrażony wyraz twarzy, ale tylko rozbawiłam ją tym jeszcze bardziej. Głupia małpa zaczęła tworzyć głupie i co niechętnie muszę przyznać, że zabawne miny. Śmiałam się i tworzyłam odpowiedź Niebieskookiemu.

"Część sadysto Dziękuję, dobrze. Wciągnęłam się w wir pracy i dzień zleciał mi szybko."

Na placu zabaw pojawiły się dzieciaki, więc przeniosłyśmy się na ławkę. W międzyczasie przyszła mi kolejna wiadomość od Rafała.

"Sadysto? Ale w sensie, że ja!? Nigdy w życiu Muchy bym nie skrzywdził Ja jestem cichy i spokojny chłopak Odezwę się później, bo teraz prowadzę "

- Ale Cię na amory wzięło - skomentowała Ania. - Czyżby Romeo ci coś naskrobał?

- Czyżby tak? - odpowiedziałam i wyszczerzyłam zęby w szerokim uśmiechu.

- Niunia, chyba powinnaś wiedzieć, że nasz Romeo to niezłe ziółko - spoważniała.

- Co masz na myśli? - zainteresowałam się.

Moja wrodzona podejrzliwość właśnie nadstawiła swoje wielkie uszy gotowa chłonąc i analizować informacje.

- Koledzy Sexmistrza mówią, że Romea nie interesują stałe związki. Trochę porucha, a później urywa kontakt - wyznała cicho. - Wiesz, taki typ imprezowicza.

Nie dałam po sobie poznać, że zasiała we mnie niepokój. A nawet jeśli przeleciał te wszystkie pustaki, nie musiało to od razu oznaczać, że mną też się tylko bawił. Mój mózg próbował mnie przekonać, że jednak prawdopodobnie byłam tylko kolejną zabawką. Serce natomiast krzyczało: "Olej ploty! O tobie też źle gadają! Kocha cię!!!".

- Oj tam, wiem gdzie mieszka jakby co - zaśmiałam się. - Jak wpadnę tam z granatem, to kamień na kamieniu nie zostanie - zażartowałam.

- A powiedział ci, że z Mariolą też miał fazy motki? - Zapytała.

To zabolało. Nie wiedziałam. Przytłoczyła mnie ta wiedza. Czy on był naprawdę taki, jakim go widziałam, czy to tylko kolejny wyidealizowany przeze mnie facet? Musiałam to na spokojnie przemyśleć. Złamane serce było mi potrzebne jak dziura w głowie.

- Oczy mu pizdą zarosły!? - Rzuciłam to lekko i ze śmiechem, ale nie opuścił mnie niepokój.

Po jaką cholerę Rafał zabrał Żwirka do Golejowa!? Kurwa, no. A szło już tak gładko. Postanowiłam zaczekać, aż Rafał sam mi to wyjaśni. Stworzyłam mu odpowiedź.

"Ale w sensie, że Ty. Cichy i spokojny!? Chyba jak śpisz i jeść nie wołasz To co, że prowadzisz? W worku na zwłoki też będzie Ci do twarzy "

"Wiedźma! " - odpisał krótko. Uśmiechnęłam się pod nosem.

"Żartowałam, jedź ostrożnie Do później " - naskrobałam szybciutko i schowałam telefon.

Pogrążyłyśmy się z przyjaciółką w rozmowie o przebiegu weekendu. Ania pokłóciła się w sobotę z Piotrkiem, bo złapała jakąś krzywą fazę. Innymi słowy pod wpływem alkoholu stworzyła na siłę problem tam, gdzie go w ogóle nie było. No cóż, mnie też się to zdarzało.

***

Kiedy zmywałam naczynia po kolacji, znów poczułam wibracje w kieszeni. Serce od razu zabiło mi szybciej, a na usta wpełzł uśmiech. Rzuciłam się na telefon jak wygłodniałe zwierze. Nie zawiodłam się. To był SMS od Rafała, wiec wdałam się z nim w dyskusję.

Rafał: "Czyżby mój los nie był Ci jednak do końca obojętny? "

Ja: "Nie przelewa mi się, a wieńce są trochę drogie "

Rafał: "Grabisz sobie, piękna Wiedźmo "

Ja: "A gdzie Ty piękne wiedźmy widziałeś? "

Rafał: "Znalazłem taki jeden wybryk natury i już za nim tęsknię "

Ja: "Wybryk natury? xD Oj, grabisz sobie "

Rafał: "Hmm, a co będzie jak już sobie nagrabię? "

Ja: "Powieszę Cię za uszy na suchej gałęzi "

Rafał: "I tak dobrze że za uszy, a nie za coś innego "

Ja: "Zboczuch! "

Rafał: "Miałem na myśli nadgarstki, ale podoba mi się Twój tok rozumowania "

Ja: "Nie odwracaj kota ogonem! "

Rafał: "Oj tam, oj tam uciekam Mała, bo muszę pomóc Grubemu naprawić BMW "

Ja: "Jak na mój gust, to on ma Passata A tak w ogóle, to Ty aby nie branżą budowlaną się zajmujesz? "

Rafał: "Passata też ma Z wykształcenia jestem mechanikiem dobranoc Kochanie "

Kochanie!? Moje serducho klepnęło w pupę płuco, wykrzyczało "yeah baby!" i mrucząc z zadowolenia zaczęło je ruchać.

Odpisałam mu krótko "Papatki " i zadowolona jak cholera poleciałam pod prysznic. Jebać Żwirka i to co było między nimi!

3 komentarze

 
  • ansik

    ansik 2 sie 2017

    ❤❤❤

  • Fanka

    Fanka 2 sie 2017

    Next! Next! Next!

  • marTYNKA

    marTYNKA 1 sie 2017