LOVE ME TENDER || #1

XXX

'' To oczywiste, że jesteś mi przeznaczony
Każdy kawałek ciebie pasuje wprost perfekcyjnie
Każda sekunda, każda myśl, wpadłam tak głęboko
Ale to nigdy nie ukaże się na mojej twarzy
Ale my to wiemy, mamy miłość, która jest bezdomna''

XXX

#1


''Uściski na twojej talii
Z przodu, z tyłu
Wiesz, że to nie zabawa
Niebezpieczne ulice
Ale nigdy nie ucieknę
Nawet kiedy jestem blisko''




     Poprawiłam moją bluzkę, a potem rozejrzałam się po tłumie ludzi, którzy byli na ulicy. Westchnęłam i zaczęłam przeciskać się przez tłum przy zakręcie aby dostać się do moich znajomych, którzy jakby siłą wyciągnęli mnie z domu.

     Mam szesnaście lat, jest późno, a ja powinnam czytać fanfiction i oglądać seriale.

     Trudno było ich znaleźć, nawet jeśli podali mi miejsce gdzie będą. Przy starym sklepie, na pewno trafisz. Tak więc szłam w tamtym kierunku i nie mogłam się doczekać, aż się tam znajdę, ponieważ nie znałam tu nikogo, oni dziwnie na mnie patrzyli i bałam się, że zaraz ktoś mnie zabije albo porwie.

     Uspokój się. Zacisnęłam szczękę i przy muzyce, która dosłownie huczała wszędzie słyszałam głos Drake'a, więc nawet lepiej mi się szło. Co jakiś czas sprawdzałam czy telefon mam na pewno w kieszeni, ponieważ bałam się, że ktoś mógłby mi to ukraść czy coś.

     Panikowałam cholernie panikowałam i cholernie głupim pomysłem było przyjście tutaj.

     Po co mi, kurwa, nielegalne wyścigi?

     ...
     ...

     Ponieważ jesteś idiotką, Via.

     Prawie krzyknęłam ze szczęścia, gdy zobaczyłam Kylie siedzącą na schodkach, a obok niej Matta i Camerona.

     - Wy wstrętne żmije! - krzyknęłam podchodząc do nich. - Mieliście na nie zaczekać przy zakręcie!

     - Jak udało ci się wydostać z domu? - spytał Matt, podchodząc do mnie i całując w policzek.  

     - Powiedziałam mamie, że Kylie jest chyba w ciąży i kazała mi szybko do niej iść - dziewczyna wypluła swoje piwo, a ja z chłopakami parsknęłam śmiechem. Przybili ze mną piątki, a Kylie wstała i poprawiła swoje włosy.

     - Nie znam was od dzisiaj - oświadczyła, a ja uniosłam na nią rozbawiona brwi.

     - W takim razie my nie znamy ciebie - Cameron zmierzył ją wzrokiem i pokazał ręką gest, aby odeszła, Kylie tylko wywróciła oczami, pokazała nam środkowy palec i znowu usiadła biorąc piwo do ręki.

     - Długo tu szłaś? - spytał Matt, a ja wzruszyłam ramionami.

     - Nie. Bardziej bałam się, że ktoś mnie napadnie, ponieważ dwójka naszych przyjaciół miała na mnie czekać - posłałam im sztuczny uśmiech.

     - Tak wiem - mruknął Cameron. - Dawaliśmy zakłady kto wygra wyścig.

     - Na kogo postawiliście? - zapytałam, ponieważ byłam ciekawa. Jakoś specjalnie nie interesowały mnie takie rzeczy, ale z tego co wiem teraz ściga się Tomlinson i jakiś Parker.

     - Na Tomlinsona oczywiście - prychnął Matt. - Wygra to na pewno.

     - W takim razie chodźmy, bo się chyba zaczęło - przerwała nam Kylie. Rozejrzałam się i faktycznie, ludzie schodzili się do startu. Wstałam i tym razem złapałam się ramienia Matta aby się nie zgubić. Muzyka się zmieniła. Tym razem to ''Ride Out'', a ja się uśmiechnęłam. Robiło się coraz ciemniej, a jedyne światło jakie padało pochodziło od latarnii ulicznych przez co amtosfera była lepsza. Dwa samochody - Dodge Charger oraz Nissan GT - R. Ten drugi na pewno należy do Louisa. Widziałam go za kierownicą jak ze skupieniem wpatrywał się w drogę przed sobą. Ciekawe jakie to uczucie - ścigasz się tak szybkim samochodem wiedząc, że walczysz o honor i o pieniądze, ale także musisz uważać na to aby się nie rozbić i nie straić życia. Przełknęłam ślinę wyobrażając sobie zmasakrowane zwłoki jakiegoś kierowny, przygniecione samochodem.

     Blondynka w krótkich spodenkach i górze od kostiumu kąpielowego wyszła, trzymając zieloną flagę.

     Już zacisnęłam pięści, i już czułam jak moje serce przyśpiesza przez adrealinę, ale to minęło tak szybko jak się pojawiło ponieważ usłyszałam jakiegoś chłopaka, który krzyczał przez megafon:

     - GLINY KURWA! SPIERDALAMY! - zanim zdążyłam jakoś zareagować puściłam ramię Matta, ponieważ ktoś mnie odciągnął, samochody odjechały z piskiem opon, a ludzie zaczęli krzyczeć i uciekać. Spanikowana zaczęłam rozglądać się po okolicy szukając kogoś znajomego, ale kurwa, nikogo nie widziałam. Słyszałam dźwięki syren przez co bardziej spanikowałam.

     Trzeba było zostać w domu. Nie czekając chwili dłużej zaczęłam biec, a że moja kondycja była naprawdę dobra przebiegłam przez opustoszały park, dzięki czemu znajdę się na innej, zaludnionej ulicy.

     Ale tak się nie stało.

     Od razu gdy wybiegłam z parku główną ulicą wpadłam na maskę jakiegoś samochodu, który stał zaparkowany tuż na przeciwko mnie. Opadłam na beton za mną i syknęłam z bólu, modląc się abym nic sobie zbyt poważnego nie zrobiła.

     Czułam po prostu jak moje serce wariuje i ma jakiś pieprzony atak, czy coś.

     Jednakże zanim zdążyłam się podnieść lub coś zrobić owe drzwi trzasnęły, a dzięki lampie, która była kilka metrów ode mnie dostrzegłam młodego mężczyznę z telefonem przy uchu oraz ubranego w garnitur. Był wściekły.

     - Czy ty wiesz, że zadrapałaś moje pieprzone Bugatti?! - wrzasnął na mnie, a ja skrzywiłam się słysząc jego wściekły głos oraz to, że krzyczy po ciszy nocnej. - Co ty sobie bachodze wyobrażasz? - już miał coś jeszcze krzyknąć, ale ktoś inny złapał go za ramię, a ten nadal wkurwiony, odwrócił się w jego stronę. - Czego, kurwa, chcesz Eric?

     - Panie Bieber - powiedział cicho. - Pański syn tu jest.

     Czy ja chociaż jeden pieprzony raz mogę wyjść z domu i nie wpakować się w jakieś gówno?

     ...

     ...

     Nie?

     Cholera.



xxx

*występuje tu age gap - czyli duża różnica wieku pomiędzy dwójką osób. [ w sumie nie wiem czy to ostrzeżenie czy nie, ale wolałam to już napisać na samym początku hahahhah] no ale ta różnica jakoś specjalnie wielka nie będzie lol.

z racji tego, że MIND się kończy, a rozpoczynają wakacje, dodaje coś nowego, co być może wystartuje po MIND i to także będzie o Justinie! w sumie nie mam jakiegoś dużego planu na to ff, ale myślę, że będzie fajne no i, że się spodoba! nie będzie to w ogóle podobne do tego, które teraz piszę, tylko zupełnie inne hahaha.

livney

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1218 słów i 6476 znaków, zaktualizowała 23 cze 2016.

2 komentarze

 
  • KOFFAM

    uwielbiam twoje opowiadania <3 masz genialne pomysły <3

  • livney

    @KOFFAM aww jakie to mile! dziekuje  <3

  • niezgodna

    noooo. dobre jest :kiss: