Wybranka ognia t. II - Prolog

Wybranka ognia t. II - PrologSamotny jeździec jechał przez blady świt niczym opętany, ścigając się ze wschodzącym słońcem. Wiatr szarpał poły jego długiego płaszcza, jakby chciał go zerwać z ramion mężczyzny. Gałęzie drzew zacinały mu twarz, pozostawiając krwawe zadrapania. Klnąc pod nosem, jeździec wbił srebrne ostrogi w boki konia, ponagliwszy zwierzę. Nie miał dużo czasu. Sygnał, za którym podążał od godziny słabł coraz bardziej. Wiedział, co to oznacza. Dar krwi nigdy nie kłamał. Mężczyzna był świadom, jak wiele ryzykuje, używając zakazanej przez Zakon mocy, ale to nie miało znaczenia. Musiał znaleźć zaginionych za wszelką cenę, choćby tę cenę stanowiły wszystkie jego osiągnięcia. Pędził szybciej i szybciej, aż nagle las się przerzedził, zmieniając w ogołocony z roślinności klif. Zeskoczył z siodła, przezornie sięgnąwszy po szybkostrzelną kuszę. Ostrożnie wychylił się poza krawędź urwiska. Wzburzone fale lśniły czernią. Na plaży poniżej dostrzegł łódź, czwórkę mężczyzn, wściekle gestykulującą dziewczynę i nieruchomo leżące ciało. Zmrużył oczy, wykrzywiwszy wargi w złowrogi grymas.  

- Znalazłem cię - szepnął, po czym uniósł broń.

5 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 22 października

    Czekam, czekam,  czekam ...

  • agnes1709

    agnes1709 · 21 października

    No, narobiłam, bo mam w końcu trochę czasu. Czekam na kolejne. P.s. Krótkie, nawet jak na prolog

  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 października

    No nie.Tak zakończyć? No cóż trzeba czekać.  

  • AnonimS

    AnonimS · 11 października

    Dobre ale króciutkie. Pozdrawiam

  • Duygu

    Duygu · 11 października

    Wspaniałe opisy. Trzymacie poziom. Cóż za emocje! Ta tajemniczość, ten mrok, groza... Cudo, kochane moje    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy