Wybranka ognia - "Nie istniejesz"

Wybranka ognia - "Nie istniejesz"Myśl o rozgrywkach towarzyszyła jej przy każdej kolejnej odmówionej modlitwie. Refield chciał być jej mentorem!  

-… I błogosław moje łono, by było zdolne wzbudzić życie ku twojej czci… - powtarzała słowa kapłanki automatycznie. On, najmłodszy zwycięzca rozgrywek, zobaczył w niej talent - Tak mi dopomóż… - zakonnik chciał odmienić jej los, a ona pozwala przejść takiej okazji koło nosa. Fakt, mogła się ośmieszyć występem w rozgrywkach, ale warto było spróbować. Zerknęła przez świetlik na podwórze. Niebo zaczęło blednąć. Miała mało czasu. Wymknęła się ostrożnie z tłumu zajętych modlitwą kobiet. Ich świat był dla niej obcy. Musiała zawalczyć o coś lepszego. Choćby odpadła na pierwszym etapie. Wydostała się chyłkiem z budynku, znów oddychając atmosferą festiwalu. Atmosferą nieco zwietrzałą, rozproszoną przez nadchodzący świt. Ogniska dogasały, ulice wypełniały potłuczone naczynia oraz resztki potraw pływające w smutnych kałużach rozlanego wina. Rozmazane makijaże, brudne szaty, wdeptane w błoto maski… Fey poczuła się samotna pośród krajobrazu martwoty. Wzrokiem nerwowo szukała Refielda. Powinien gdzieś na nią czekać, chyba… Chyba że tylko z niej zażartował. Oszukał ją, mamiąc złudzeniami. Przecież wielcy panowie często bawili się kosztem naiwnych biedaczek jak ona. Niepotrzebnie pozwoliła sobie uwierzyć. Ze złością kopnęła stertę wiklinowych koszy. Potoczyły się po zakurzonej drodze.  

- Skąd ta złość? - głos zakonnika uderzył ją niczym bicz. Była pewna, że nie przyjdzie. Stał tuż za nią, ubrany w ten sam, krwisty płaszcz, co podczas Festiwalu. Powoli zdjął złotą maskę i odrzucił głęboki kaptur. Widok jego twarzy spowodował u dziewczyny dwie myśli. Pierwsza - jaki on młody. Druga - wygląda gorzej niż na arenie.  

- Bałam się, że nie przyjdziesz - odparła cicho, spuszczając wzrok.  

- Dlaczego miałbym nie przyjść? Byliśmy umówieni.  

- Tak, ale…  

- Przyszedłem w każdym bądź razie. Pozwolisz? - zanim zareagowała złapał jej dłoń. Skrzywiła się mimowolnie. Jego skóra była lodowata. Teoretycznie, nie powinno stanowić to zaskoczenia. Ostatecznie, władał lodem, co wiązało się z pewną niedogodnością… Ona sama uchodziła za cieplejszą od większości ludzi z powodu jej wewnętrznego ognia, choć moc dziewczyny nawet w połowie nie dorównywała tej, którą posiadał Refield.  

- Dokąd idziemy?  

- Zobaczyć, ile jesteś warta - zrozumiała, że owa informacja musi jej chwilowo wystarczyć. Szli poprzez pogrążone we śnie miasto. Oczom nastolatki ukazała się sceneria stanowiąca przedziwną mieszaninę ciszy i chaosu - Brzydka prawda - Refield wskazał nagie zwłoki młodego mężczyzny, leżące w kałuży wymiociń oraz brokatu. Fey skrzywiła się mimowolnie - Powinnaś przywyknąć, podczas rozgrywek będziesz często widywać trupy… Oby tylko widywać…  

- Słucham?  

- Nie wiesz? - rzucił rudowłosej  zaskoczone spojrzenie. Odpowiedziała nic nie rozumiejącym rozchyleniem warg - No tak, wam przecież nie mówią… Nigdy nie zastanawiałaś się, dlaczego żaden uczestnik nie wrócił do domu?  

- Dostają odprawę i…  

- Nie. Po zejściu z areny przegrani są zabijani. Wyłącznie zwycięzca zachowuje życie.  

- Co…? Ale… - teraz wszystko nabrało zupełnie innego wymiaru. Dziewczyna otworzyła oczy szeroko. Powinna się wycofać? Zdecydowanie powinna.  

- Masz coś do stracenia?  

- Mam męża…  

- Nie kochasz go ani on ciebie. Coś jeszcze?  

- Ja… Ja chyba nie chcę umierać…

- Chyba? - kpiąco uniósł brew. Odwróciła twarz. Czuła się przy nim małą, naiwną, niemądrą dziewczynką. Refield szarpnął nią gwałtownie.  

- Zostaw! Ja… Ja muszę pomyśleć.  

- O czym chcesz myśleć? Czyżby twoje życie było aż tak cenne?  

- Dlaczego ich zabijają?  

- To dość oczywiste. Likwidują potencjalne zagrożenie. Rozgrywki są świetnym sposobem, aby utrzymać obdarzonych mocą pod kontrolą. Gdyby nie one byłoby… Ciężko zapobiec pewnym wypadkom. Sama rozumiesz… - głos zakonnika brzmiał zupełnie obojętnie.  

- Więc, uważasz, że muszę być kontrolowana? W dzieciństwie badano mnie i zakonnicy nie zakwalifikowali mnie do udziału w rozgrywkach…  

- Być może sprawdzili twoją moc jedynie pobieżnie. Odwiedzają naprawdę dużo wiosek, a w nich muszą badać tysiące dzieci… Błędy są możliwe.  

- Nigdy nie dokonałam niczego więcej niż rozpalenie ognia pod kuchnią. A i to tylko raz, kiedy byłam naprawdę…  

- Pokaż mi.  

- Nie potrafię teraz!  

- Oczywiście, że potrafisz. Już ja zadbam, żebyś potrafiła. Daj rękę - zażądał. Podała mu dłoń niepewnie. Dziewczynę przeszyło parzące wręcz zimno. Tym razem było inaczej niż podczas ich pierwszego dotyku. Spróbowała wyrwać się uściskowi Refielda, ale nie umiała wykonać najmniejszego ruchu. Jej skórę pokrywała cienka warstwa lodu, zwiększająca masę z każdą chwilą.  Ciężar śniegu zaczął ciągnąć Fey ku ziemi.  

- Boli! Przestań! - krzyknęła, gorączkowo usiłując oswobodzić nadgarstek. Tymczasem delikatny szron sięgał łokcia.  

- Zmuś mnie, żebym przestał. Inaczej zostaniesz kolejną ofiarą festiwalu.  

- Jak wyjaśnią zamarznięcie w środku lata?  

- Dlaczego zakładasz, że będą je wyjaśniać? Podobno nie chcesz umierać, Fey, choć ja widzę w tobie jedynie przerażone dziecko bez żadnej woli walki… Ci, którzy cię badali też je widzieli. To nie twoja moc jest słaba. To ty jesteś słaba. Całe życie pozwalasz, aby ktoś tobą kierował, żeby ktoś mówił, co masz robić, jak robić, gdzie robić… Pozwalasz, by ktoś żył za ciebie. I wiesz co? Jeśli umrzesz tutaj, nikt nie zauważy twojego odejścia, bo przecież… - przyłożył wargi do jej ucha - Ty praktycznie nie istniejesz.  

6 komentarzy

 
  • Duygu

    Duygu · 28 marca

    Oh! Przeczytałam i zapomniałam skomentować! Zasługuję na surową karę    

    Co do samego opowiadania, jak zawsze wspaniale. Końcówka mnie bardzo zaskoczyła i zszokowała. Aż się trochę boję, co dalej z bohaterką i jej (już) niełatwym życiem. Czekam na kolejne części i życzę weny    

  • agnes1709

    agnes1709 · 28 marca

    Czytam fantasy i podoba mi się, o co kaman? Czekam na ten turniej i... proszę nie oszczędzać biedaczki!

  • AlexAthame

    AlexAthame · 27 marca

    Czasem prawdziwa moc ujawnia się w bardzo wyjątkowej chwili.

  • emeryt

    emeryt · 27 marca · 202091556

    @Ladies, ja uważam że piszesz wspaniale, nie wprowadzasz dłużyzn, a wręcz przeciwnie, pozdrawiam i oczywiście cały zestaw na tak.

  • Almach99

    Almach99 · 27 marca

    Fey, nie poddawaj sie. Siegnij gleboko w swoje jestestwo. Walcz, przypal tego paskudnego zakonnika

  • AnonimS

    AnonimS · 27 marca

    - Ty praktycznie nie istniejesz.. ciekawe do ilu kobiet to się odnosi? No wreszcie coś napisałyscie . Ile mozna czekać   .co z Wami dziewczyny to wiosna wyprawia. Do roboty pozdrawiam serdecznie