Wybranka ognia t. II - Ostatni pierwszy występ

Wybranka ognia t. II - Ostatni pierwszy występ "Skup się na przekonaniu do siebie Ismal i Harola. Ja'ehel skreśliła cię po nieudanym ăntre, a Aktor zrobi, co zechce niezależnie od ciebie. Tylko Ismal i Harol zachowują względny obiektywizm w ocenie"   

Słowa Refielda wciąż dźwięczały w uszach dziewczyny, gdy weszła na arenę. Odszukała wzrokiem sędziów, czując jakby serce miało za moment wyskoczyć jej przez z piersi.  

- Oto jest i ostatnia uczestniczka - zaczęła Ismal prezentację, poprawiając fioletowe włosy. Długa, obcisła marynarka opinała idealnie wyprostowaną sylwetkę dowódczyni. "Kobieta niewielu słów", tak ją nazywano. Oszczędna w emocjach, z natury praktyczna, od lat stanowiła wzór silnej, niezależnej kobiety.  

- Całe szczęście, bo jestem głodny - wtrącił Harol, rozbawiwszy publiczność. Patrząc na niego, trudno było wyobrazić sobie największego mędrca epoki. Bardziej przypominał rubasznego wujka.  

- Powiedz nam jak masz na imię, skąd do nas przyszłaś i dlaczego mamy na ciebie zagłosować - kontynuowała kapitan floty, ignorując Harola.  

- Mam na imię Fey, pochodzę z Przystani… To taka mała wioska rybacka, która do niedawna była całym moim światem. Ja… - dziewczyna otarła wierzchem dłoni udawane łzy - Nigdy nie marzyłam, że znajdę się w tak pięknym miejscu jak to…  

- Och, jaka ona słodka! - zawołał Aktor, kładąc rękę na sercu - Czyż nie? - zwrócił się do widowni, która zareagowała oklaskami.  

- Dobrze, Fey, pokaż nam, co potrafisz, zanim Harol umrze z głodu - rzuciła Ismal, szturchnąwszy mężczyznę w ramię. Dziewczyna stanęła w kręgu świec. Zamknęła oczy i powoli wyciszyła dźwięki otoczenia. Zniknęła arena, sędziowie, publiczność. Była tylko ona. Wzięła głęboki wdech. Światło zaczęło wolno pełznąć po jej skórze od stóp do czubka głowy. Uniosła ramiona w górę, stojąc w pozie, zarezerwowanej dla posągów bogiń. Odrzuciła głowę, długie, roziskrzone blaskiem włosy opadły luźno tuż nad ziemię. Światło łagodnymi falami tryskało z wyprostowanych ku niebie palców. A potem świece zapłonęły jedna po drugiej, otaczając dziewczynę pierścieniem ognia. Stopniowo poświata wokół jej ciała przygasła, Fey teatralnie opadła na kolana, krąg świec dramatycznie zgasł. Ciszę, która zapanowała na arenie po jej występie, można by kroić nożem. Dziewczyna wstała, pokłoniła się i dopiero wówczas rozległa się eksplozja owacji, składanych na stojąco. Gdy po dłuższej chwili brawa ucichły, głos ponownie zabrała Ismal.  

- Są momenty, stworzone, aby je pamiętać przez resztę życia. Twój występ był takim momentem dla mnie - kapitan wstała, by złożyć niski ukłon.  

- Lubię jeść i czytać. Niektórzy mówią, że może za dużo poświęcam się temu pierwszemu - Harol poklepał swój wyraźnie widoczny pod szatami brzuch, wywołując śmiech audytorium - Niemniej dzięki lekturom, wiem, że ostatni uzdolniony w ogniu i świetle zmarł przeszło trzysta lat temu. Nie wiem, na ile twój talent dorównuje tamtemu. Nie wiem także, czy będziesz mogła czymś nas zaskoczyć w przyszłych występach… Natomiast byłbym głupcem, gdybym dzisiaj nie głosował na ciebie.  

- Ja nie podzielam tych zachwytów. Twój występ był wprawdzie dość efektowny, natomiast towarzyszyła mu taka tania, jarmarczna otoczka… Nie winię cię za nią, bo przecież nie znasz innej estetyki. Jednakże, moim zdaniem, nie masz nam nic więcej do pokazania - skomentowała Ja'ehel oschle, nie zważając na pomruk niezadowolenia wśród widzów.  

- Bzdury, obrzydliwe bzdury! - wykrzyknął Aktor, podrywając się z miejsca - Nasza piękna przełożona, miała bardzo słabą noc, skoro humor jej nie dopisuje. Ja osobiście doświadczyłem swoistego oczyszczenia przy twoim występie. Jesteś dla mnie postacią niezwykłą, Fey, bo miałem okazję być w jednej z takich wiosek-światów i wiem, jak wielkim osiągnięciem jest stamtąd przebyć drogę tutaj. To oznacza walkę ze światopoglądem, z ograniczeniami, z takim pospolitym kołtuniarstwem… Jestem z ciebie dumny. Podobnie jak Harol, uważam, że tylko skończony idiota albo idiotka nie zagłosowałby na ciebie. Daję ci mój głos i życzę powodzenia - ognista przedmowa mężczyzny została nagrodzona oklaskami tłumu oraz zimnym spojrzeniem zakonnicy. Aktor, w odpowiedzi, posłał przełożonej całusa.  

- Przejdźmy do ocen. Tobie, na razie, dziękujemy, Fey… - nie słuchała dalej. Oszołomiona, z trzęsącymi się kolanami zeszła poza scenę. Odszukała wzrokiem Refielda i pokonana stresem padła w ramiona mentora.  

- Było wspaniale, ty byłaś wspaniała, słyszysz? Wspaniała… - gładził jej włosy uspokajająco, podczas gdy rudowłosa bezgłośnie szlochała, zacisnąwszy dłonie na jego płaszczu - Wspaniała…  

- Makijaż! Uważaj na makijaż! - zawołał Tacoi, biegnąc ku nim z chusteczką i pudrem.  

- Nie teraz! Daj jej chwilę - warknął zakonnik, wciąż obejmując dziewczynę. Krawiec pokręcił głową z dezaprobatą.  

- Nie powinniście być tak blisko, Ref.

- Sam zdecyduję, jak blisko chcę z nią być.  

- Muszę ją poprawić. Zaraz ogłoszą wyniki.  

- Fey - Refield delikatnie odsunął nastolatkę - Tacoi poprawi ci makijaż, dobrze? - skinęła głową, osuszając policzki.  

- Będziesz tam ze mną? - zapytała cicho.  

- Będę cały czas obok - zgodnie z tymi słowami nie opuszczał jej boku, kiedy blondyn tuszował zniszczenia poczynione przez łzy.

- Postaraj się nie płakać więcej - rzucił krawiec, kończąc swoje zabiegi.  

- Sędziowie są gotowi. Wszyscy uczestnicy na scenę wraz z mentorami. Kolejność wychodzenia zgodna z kolejnością występów - poinformował niski człowieczek. Refield wziął dziewczynę za rękę i poprowadził na arenę. Ja'ehel oraz pozostała trójka sędziów wstała ze swoich miejsc, wprowadzając tym samym podniosły nastrój.  

- Kochani, najpierw chciałam powiedzieć, że dawno nie mieliśmy tak zdolnych uzdolnionych w jednej edycji. Oglądając was, czuliśmy się jakby to zwycięzcy poprzednich rozgrywek rozgrywali turniej między sobą. Niestety, nie możemy przepuścić dalej wszystkich… Zgodnie z tradycją wskażemy dwa najlepsze występy, które skutkują immunitetem w kolejnym etapie oraz dwa najgorsze, gdzie widzowie wybiorą, z którym uczestnikiem się pożegnamy. Zacznę od wytypowania najlepszych. Mieliśmy ogromny dylemat, reszta może potwierdzić… Harol, czyń honory - matka przełożona zaskakująco ciepłym gestem zachęciła mężczyznę.  

- Tak… Zatem nie przedłużając… - poprawił okulary - Immunitet otrzymują… Niekwestionowany król tej nocy, prawdziwy mroczny diament tych rozgrywek… Kallen, podejdź - drobny, srebrnowłosy chłopak podszedł do stołu sędziów, przy którym Harol wręczył mu złotą bransoletę - W pełni zasłużyłeś, by nosić ją, podczas kolejnego występu.  

- Dziękuję, nie spodziewałem się takiego wyróżnienia.  

- Jesteś zbyt skromny, Kallen. Brawa! Drugi immunitet wędruje do uczestniczki, która niejednego przyprawiła o szybsze bicie serca. Nie mówię tylko o jej ślicznym.. Stroju… Cezanne, masz prawo czuć się bezpiecznie! - Fey rozpoznała w dziewczynie piękną i zarazem pełną pogardy blondynkę sprzed kwatery. Rzeczywiście, strój zdobywczyni drugiej bransolety nie  pozostawiał wiele dla wyobraźni. Uważny obserwator mógł dostrzec niemal każdy szczegół jej idealnego ciała. Fey patrzyła na nią z zazdrością. Po cichu sama liczyła na immunitet i trudno było jej zaakceptować decyzję sędziów. Refield zdawał się czuć jej rozczarowanie, bo mocniej ścisnął jej dłoń.  

- Pora ogłosić zagrożonych - oświadczyła Ja'ehel, ponownie zabierając głos - A są nimi… - rudowłosa spięła się wewnętrznie. Pierwsze padło imię jakiegoś chłopaka, który natychmiast pobladł. Tętno dziewczyny przyspieszyło, nie słyszała nic prócz rozszalałych uderzeń serca. Nie wiedziała, czy już wskazano drugiego uczestnika, nic nie wiedziała. Dopiero, gdy Refield podniósł ją nad ziemię, po czym kilkakrotnie obrócił dookoła, zrozumiała, że jest bezpieczna i łzy ulgi zalały jej policzki.  

- Koniec, po wszystkim, Fey - wymamrotał, zabierając rudowłosą z dala od zgiełku sceny. Podał jej wąski kryształowy kielich wypełniony złotą cieczą.  

- Co to?  

- Wypij. Za wszystkie twoje marzenia!  

- Za moje marzenia… - stuknęła brzegiem pucharu o kielich Refielda. Smak najlepszego wina otulił język dziewczyny nieziemską przyjemnością - Jest pyszne!  

- Wiem - zakonnik z psotnym ognikiem w oczach, wysunął spod płaszcza całą butelkę trunku - Może mała ucieczka?  

- Skąd ją masz?  

- Całkiem możliwe, że ukradłem - wzruszył ramionami. Wyraz zdziwienia na twarzy Fey był tak komiczny, że mężczyzna wybuchnął śmiechem. Złapał rudowłosą za rękę i pociągnął za sobą. Prowadził ją wpierw krętym labiryntem korytarzy, później spiralą schodów, aż dotarli na płaski dach areny. Widok zapierał dech w piersi. Widziała stąd niemal całe Grelez spowite złotym światłem. Ostrożnie podeszła do krawędzi dachu, by poniżej ujrzeć drobne figurki ludzi, świętujących początek rozgrywek.  

- Mają tam przyjęcie - powiedziała, obserwując kolorowy tłum tańczących.  

- Ja mam swoje - odparł jej mentor, rozłożywszy swój płaszcz na ziemi niczym koc. Otworzył butelkę, rozlewając zawartość do kielichów - Dołączysz?  

- Po każdym moim występie będziesz taki miły? - zapytała, upiwszy łyk.  

- Z każdym kolejnym będę coraz milszy.  

- Strach pomyśleć, co mnie czeka po finale… - spojrzała na mężczyznę znad brzegu puchara, topiąc uśmiech w winie.  

- Coś wymyślę - mruknął Refield, błądząc spojrzeniem wokół rozchylonych, przesiąkniętych napojem ust dziewczyny. Trunek rozpalał zmysły nastolatki do granic możliwości. Wprawdzie nie wypiła dużo, ale złote wino słynęło ze swojej niezwykłej mocy. Z pełną premedytacją oblizała wargi, po czym usiadła okrakiem na kolanach mentora. Splotła dłonie za karkiem bruneta, przysunąwszy twarz mężczyzny bliżej swojej.  

- Jakieś pomysły?  

- Kilka - odrzekł zachrypniętym głosem, wkładając ręce pod sukienkę uczennicy, tak by móc objąć jej wąską talię. Syknęła cicho, kiedy poczuła zimny dotyk Refielda na nagiej skórze.  

- Powiesz jakie? - wydusiła poprzez ściśnięte emocjami gardło.  

- Będzie łatwiej, jeśli pokażę - pocałował ją niecierpliwie, nachalnie, nie dając, ani sobie ani jej, czasu na oddech. Fey drżącymi palcami zdjęła koszulę Refielda, po czym pchnęła go na dach - Sądziłem, że to ja mam ci pokazać moje pomysły.  

- Chciałabym dodać drobną sugestię od siebie… - rozpięła jego pas oraz spodnie - Może ci się spodoba… - objęła udami biodra mężczyzny, gorączkowo dążąc do połączenia ich ciał.  Refield westchnął, kiedy scalili się w jedno i sięgnął po dziewczynę. Fey stanowczo przygwoździła dłońmi jego nadgarstki do podłoża - Bez rąk… - wyszeptała, nachyliwszy się tak nisko, że jej ciało przywarło do niego. Skóra dziewczyny zaczęła wydzielać świetlistą poświatę. Nigdy nie czuła czegoś podobnego. Wygięła się w łuk, odrzuciła głowę do tyłu, włosy spłynęły wzdłuż jej pleców ognistą kaskadą, a krtań wydała jęk przyjemności. Ich ruchy stały się teraz chaotyczne, gwałtowne. Przeżywali spełnienie jednocześnie, podczas gdy nad areną wybuchały pierwsze fajerwerki. Opadła zdyszana obok Refielda, wtuliwszy się w jego ramię i wbiła wpółprzytomne spojrzenie w milion kolorowych iskier eksplodujących raz po raz na tle nocnego nieba. Leżeli, bezmyślnie obserwując kolejne rozbłyski aż kanonada sztucznych ogni dobiegła końca. Opuszki mentora leniwie rysowały po jej skórze niewidzialne wzory, a jego usta obdarzały ją lekkimi pocałunkami.  

- Co teraz będzie? - zapytała, zwijając się w embrion.  

- Nie wiem, Fey.

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 lis 20:26

    Poczatek to typowe XXX ma talent.Cos w tym stylu.Natomiast zakonczenie, chociaz stanowczo za krotkie, okreslam jako kunszt w opisie sceny erotycznej. Szkoda, ze wiekszosc tfurcow opowiadan erotycznych tak nie potrafi A i N daje lapki, zeby nie bylo  ,,dziwisz sie" i nie tylko. Somebody, how could you!

  • agnes1709

    agnes1709 · 14 lis 17:08 ·

    Występ mnie osobiście nie zachwycił, ale kumam, że to celowe, że nie wypada tak od razu z grubej rury Fiku miku jak najbardziej mnie zaskoczyło, to był strzał Pozdrawiam

  • Duygu

    Duygu · 14 lis 15:37

    Udało jej się! Hurra!    Ha! Wiedziałam! Teraz dzidzia!    Jestem ciekawa, jakie macie pomysły na ciąg dalszy...    Bardzo ciekawie napisane. Pozdrawiam cieplutko