Fremione r.IX

Fremione r.IX- Co?! - wykrzyknęli oboje z rudzielcem.
- Zostaną państwo rodzicami!
Gryfonka spojrzała na swojego chłopaka, który w owej chwili wyglądał, jakby dostał Drędwotą.
- Jak rozumiem, jesteście państwo zaskoczeni tą informacją, dlatego też zostawię was teraz samych. W recepcji odbierzecie odpowiednie eliksiry i wiadomość o kolejnej wizycie — powiedział dobrodusznie. - Życzę szczęścia.
Wyszedł, zostawiając ich samych. Dopiero po dłuższej chwili odezwała się pierwsza Hermiona:
- Fred, przepraszam...
- Za co? - zdziwił się.
- No bo przecież nie planowaliśmy jeszcze dziecka...
- Ale też nie robiliśmy nic, by się przed ciążą uchronić — mruknął, spoglądając wreszcie na nią z czułym uśmiechem. - Hermiono, jesteśmy już zaręczeni, ciąża to nie koniec świata, teraz po prostu zostaniemy rodzicami i jestem pewien, że oboje świetnie sobie z tym poradzimy!
- A jeśli twoi rodzice będą źli? - wyszeptała.
- A niby za co? Przecież Ginny też zostanie matką, a jest młodsza od ciebie, a moi rodzice przyjęli to całkiem spokojnie, więc nie bardzo pojmuję twój strach... Zobaczysz, ucieszą się z kolejnego wnuczka!
- Jesteś pewny? - zapytała jeszcze, schodząc z kozetki.
- Oczywiście, że tak! - zapewnił ją, całując namiętnie. - Zobaczysz, wszystko będzie dobrze... Możesz mi wierzyć.

Gdy jakiś czas później zjawili się w Norze, wesele akurat się skończyło. Państwo Weasley'owie i George z Angeliną niespokojnie oczekiwali powrotu młodzieży ze szpitala.
- Czy już coś wiadomo? - zapytała Molly, patrząc na zarumienioną Hermionę. - Dlaczego zemdlałaś?
- Tak, już wiem — odparła tamta, spuszczając wzrok.
- To dobrze. Który miesiąc?
- Słucham? - zdziwiła się panna Granger.
- Drugi — odpowiedział za nią równie zaskoczony Fred. - Mamo, skąd ty o tym wiesz?
- Chłopcze, urodziłam siódemkę dzieci, dobrze wiem, jak rozpoznać ciążę... Kochanieńka, tak się cieszę! - wzięła dziewczynę w objęcia.
- Nie... Nie gniewa się pani? - zdumiała się brunetka.
- A niby o co? Uszczęśliwiasz mojego syna!
- Myślałam...
- To przestań — powiedział Fred, podchodząc do niej. - Bo coś ci nie idzie, Granger...
- Odczep się, Weasley, albo od początku będziesz spać na kanapie! - mruknęła Hermiona, wywołując tym samym ogólną wesołość.
- Będziesz tam spać razem ze mną! - wyszeptał jej do ucha.
- No, brat, nieźle zasadziłeś! - powiedział George, poklepując bliźniaka po ramieniu. - Dobra robota!

- Dzisiaj dalej świętować będziemy ślub mojej ukochanej, bo po prawdzie i jedynej siostry, Ginny z Blaise'm, ale zanim wszyscy znów zaczniemy się nieprzyzwoicie objadać, a tańce, swawole i alkohol zbyt mocno uderzą nam do głowy, razem z Hermioną chcielibyśmy wam coś powiedzieć — rzekł Fred, stając na miejscu dla orkiestry wraz z Gryfonką. - Zapewne niektórzy z was zauważyli wczoraj nasze nagłe zniknięcie, dlatego też należą się wam wyjaśnienia... Otóż moja ukochana zemdlała pod koniec wesela. Udaliśmy się do Munga, gdzie magomedycy orzekli, że jej stan nie zagraża jej życiu... Dlatego też korzystając z nadarzającej się po temu okazji, pragniemy oboje zaprosić was na nasz ślub i przyjęcie z okazji narodzin dziecka! - czułym gestem położył dłoń na idealnie płaskim brzuchu Hermiony.
Przez dłuższą chwilę trwała kompletna cisza. Wszyscy, oprócz poinformowanych o sytuacji osób, wpatrywali się w nich, jak w jakie dziwowisko.
- Chyba ich skutecznie ogłuszyliście — zaśmiał się pan Weasley, widząc zdumione twarze weselnych gości.
Ryk radości i wiwatów, jaki w chwilę później wstrząsnął ogrodem Weasley'ów był tak potężny, że usłyszeli go nawet mugole w pobliskiej wiosce...

Późną nocą, po wieczorze pełnym radości, gratulacji i życzeń, przyszli rodzice udali się wreszcie na zasłużony odpoczynek, lecz zamiast iść spać, postanowili posiedzieć jeszcze przy blasku świec.
- To był cudowny weekend — szepnęła Hermiona, sadowiąc się na łóżku pomiędzy nogami Fred'a i opierając się o jego umięśniony tors.
- To prawda. Nigdy nie sądziłem, że przyniesie mi taką niespodziankę — odparł, czule głaszcząc jej odsłonięty brzuch. - Chyba dopiero za jakiś czas w pełni uwierzę w to, że zostanę ojcem.
- Tak, ja też jestem w szoku — uśmiechnęła się delikatnie, lecz już po chwili westchnęła ciężko.
- Co się dzieje? - zapytał ją.
- Wiesz, że o wszystkim będziemy musieli też powiedzieć moim rodzicom, a ja naprawdę nie wiem, jak oni na to zareagują.
- Nie martw się na zapas, Miona. Pamiętaj, że tobie teraz nie wolno się denerwować... Poza tym, jeśli się tak bardzo tym przejmujesz, to możemy wybrać się do twoich rodziców choćby jutro... Znaczy, jak tylko się zreanimujemy...
- Jesteś tego pewien?
- Kotku, przecież w końcu i tak nie będziesz mogła już ukrywać tego, że jesteś w ciąży i wszystko i tak się wyda, więc wydaje mi się, że lepiej zawiadomić ich zawczasu, nie sądzisz?
- Nie boisz się? Mój ojciec może się zdenerwować, gdy im powiemy...
- Nie wymyślaj już przeszkód, co? Tak bardzo bałaś się reakcji moich rodziców, a przecież wszystko poszło dobrze...
- Ok — odparła, wtulając się w jego silne ramiona.

- Hermiona, kochanie! - zawołała radosna pani Granger, biorąc córkę w ramiona. - Wspaniale was widzieć! Jak dobrze, że wreszcie zawitaliście razem. Wchodźcie, trafiliście akurat na obiad...

Narzeczeni weszli za kobietą do jadalni połączonej z salonem i przywitali się serdecznie z ojcem Gryfonki.
- Sprowadza was coś ważnego, czy przyszliście po prostu w odwiedziny? - zagadnął ich pan Granger.
- Hmm... My — zająknęła się dziewczyna. - Musimy wam o czymś powiedzieć.
- Co takiego, kochanie? - zainteresowała się jej matka, nalewając dzieciom wyśmienitej zupy pomidorowej z parmezanem i bazylią.
- Przekładamy ślub — powiedziała odważnie brunetka. Rodzice spojrzeli na nią zdumieni.
- Dlaczego?!
- Bo...bo jestem w ciąży!
W salonie zapadła cisza. Państwo Granger przez dłuższą chwilę przenosili wzrok od dziewczyny do chłopaka, kompletnie nie wiedząc, co powiedzieć. W końcu ojciec Hermiony odłożył trzymaną w dłoni łyżkę i spojrzał ciężkim wzrokiem na rudzielca.
- Musimy porozmawiać — rzekł sucho, podnosząc się z krzesła.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1132 słów i 6459 znaków.

1 komentarz

 
  • Kociara

    Fred uciekaj czym prędzej xD

  • elenawest

    @Kociara :-D