Doskonała broń. część 21

Ruszyli i dosłownie po minucie byli na miejscu.
– Umiesz latać, Pasminko. – zapytał Palmer.
– Pierwiosnko, powiedz mu?
– Witaj Palmerze Clark. Twoja żona mnie tak nazwała. Jest przemiłym stworzeniem. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale chyba ją kocham. Ciebie zresztą też. Nie wiem, kogo pokochałam najpierw. Wasza wzajemna miłość dała mi życie.
– Jesteśmy małżeństwem i nie myśl sobie... – rzekł Palmer.
– Wyczuwam twoje intencje, Palmerze Clark. Kocham was platonicznie. Pasminka mi o tym nie mówiła, ale uczyłam się uczuć przez kilka dni.  
– Gdzie byłaś od czasu gdy Pasminka uratowała Klaudię?
– Siedziałam cicho w stodole. Polubiłam zapach siana. Zapoznałam się z Mećką i innymi zwierzętami. Poznałam ich imiona i język.
Ku ich uciesze, zamuczała przeciągle.
– Co to znaczyło, Pierwiosnko? – zapytał Palmer.
– To znaczyło: Dzisiaj był kolejny miły dzień.
– Musisz mnie nauczyć.
– Zrobię to z radością.
– Lądujemy – powiedział Pasminka.
Wylądowali za solidną stodołą.
– Możecie spokojnie iść. Potrafię sama zadokować w moim domku. – odezwała się Pierwiosnka.
Wyszli wszyscy ze staku. Pierwiosnka łagodnie uniosła się w górę i po chwili wleciała wolniutko do stodoły.
– Nie sądziłem, że umie mówić.
– Jest bardzo zdolna.
– Skąd wiesz, że to ona?
– Pierwiosnka nie może być chłopcem, kochanie –  uśmiechnęła się Pasmiknka.
– Wiem, ale ona wie, że jest tej samej płci co ty. Przecież to maszyna?
– Palmerze Clark. Nie bądź małostkowy. Każdy ma prawo do samookreślenia. Ona jest mądra i sama to odczuła, nie mąciłam w jej kwantowym łebku.
– Skoro tak, to przepraszam.
– To ją przeproś, bo z pewnością odczuła, co pomyślałeś.
Pojawił się Omre, a za chwilę Lone.  
– Sprawdzian? Obaj czujemy, że jesteście pozbawieni tego programu, ale dla pewności sprawdzimy.
Po trzydziestu minutach już wszyscy wiedzieli. Rebeka i Palmer byli czyści. Poza małymi drobniutkimi bliznami na skroniach, w środku, nie było nic z obcego programu.
– To się wygoi za dwa dni. Wasze mózgi mają potężna moc, ale prawdopodobnie to działanie wzmocniło promieniowanie Kryształowej Skały.
Stanley bardzo się ucieszył, ale jego odczucie nie równało się z radością Rebeki. Natomiast Pasminka i Palmer czuli, że w końcu ich noc poślubna się dokona. Na chwilę włączyła swoje nadzwyczajne własności, bo bardzo chciała się upewnić, co tam się naprawdę wydarzyło. Nie znalazła w jego pamięci nic ze spraw intymnych. Wieczorem podzieliła się tym z Palmerem.
– To jest właśnie dziwne. Przysiągłbym, że coś zaplanowaliśmy, ale tylko by sobie pomóc.
– Wygląda na to, że to zostało wytarte w momencie zniszczenia programu. To chyba dobrze, że jej nie dotknąłeś.
– Tak, oczywiście. Chciałbym, byś była moją pierwszą kobietą.
– Jesteś kochany. – pocałowała go delikatnie w usta.
Mogła to zrobić, bo byli sami w domu.
– Poczekamy do nocy – wyczuła, o czym myśli.
– Poczekam, skarbie.
– Ty czekasz na mnie dwa dni, ja na ciebie dwadzieścia lat.
Wtuliła się w jego ramiona i trwali tak z dobrą minutę.
Jako wytrenowany wojownik, czekał spokojnie. Tej nocy poznał dokładnie jej śliczne, drobne ciało, a rano pamiętał wszystko ze szczegółami.
– Tego co było z nami, nie chciałbym zapomnieć.
–Nnie zapomnisz, bo było realne. Dobrze mi z tobą Palmerze Clark. Pocałowała go delikatnie, ale bardzo czule, w usta.
– Pobędziemy tu dzień i lećmy na Ziemie.
– Czy będziesz chciał tu wrócić, Ziemia jest twoim domem?
– Pokochałem Magar od pierwszego wejrzenia, podobnie jak ciebie. Załatwimy wszystko i wrócę tutaj.
– Na Ziemie polecimy twoim statkiem. Snap II ma wiele miejsc, a polecimy tylko w szóstkę. Omre zostanie. Mam nadzieję, że wszystko się nam powiedzie, ludzie dowiedzą się prawdy i wówczas wrócimy. Potem pozostaje najważniejsze. Muszę polecieć Arką do Ciemności. Postaram się ją przekonać, ale jak będzie trzeba, zranię ją, jak mówiłam.
– To jest zastanawiające, jak Omre mógł tego dokonać?
– Też tego nie rozumiem do końca. To mój ojciec, ale pewnych spraw nie obejmuję. Zbudował elastyczną zaporę wkoło Karpi, ale to jest tutaj. Jak mógł, to zrobić z Ciemnością ona jest miliony lat świetlnych stąd?
– Może kiedyś nam to wyjawi.
– Masz rację, mówiąc: nam. Teraz ja i ty jesteśmy jednością.
Popatrzyła na niego.
– Pozostała jeszcze jedna mała sprawa. Czuję, że to jeszcze jest w tobie i Klaudii. Mam pomysł.
Przychyliła swoja śliczną buzię do jego ucha i zaczęła mu szeptać.
– Zrobisz to? A co na to Samuel?
– Zobaczymy, jakiego dokona wyboru. Kocha bardzo Klaudię. Nie tyle lat jak ja ciebie, ale to już trochę trwa. Zanim zamroziłam w sobie odczuwanie was wszystkich, odkryłam, że pokochał ją kiedy miała sześć lat. Miał wówczas dziewiętnaście lat. Wyobraź sobie, taki przystojniak i nie spojrzał na żadną kobietę inaczej niż na siostrę czy matkę.
– Tak jak większość zwykłych ludzi patrzy, kiedyś bywało inaczej..
– Tak. Wasz przypadek jest szczególny Powinno się udać nawet bez wpływu Kryształowej Skały, chociaż wiesz co? Ona jest magiczna. Mam inną myśli dotyczącą wszystkiego, ale o to muszę zapytać ojca.
– Chyba się domyślam.
– Naprawdę? – Pasminka wyraźnie się ucieszyła – sądziłam, że będziesz jak ja, jedyną osobą bez żadnych darów, ale widać, że tak nie jest.
– Mama coś ma i Klaudia również. Nic nie wiem odnośnie Sama i taty.
– Z tego to czuję, mają coś. Sam się przekonasz. Idziemy do moich rodziców?
– Bardzo chętnie. Pasminko, czy tęsknisz za swoją mamą?
– Oczywiście. Nie wiesz, ile bym dała, by ją ujrzeć i przytulić chociaż chwilę.
Palmer odczuł jej uczucia i przytulił mocno do siebie. Dzień już trwał i zaczęli się ubierać.  
– Po południu zabiorę cię nad ocean.
– To chyba daleko.
– Pierwiosnka doleci tam za dwie godziny, nie musimy się spieszyć. Będziesz mógł podziwiać krajobrazy. Gdybyśmy lecieli tak szybko jak ty tutaj, zajęłoby nam to trochę więcej niż trzydzieści minut.
– Mamy czas, a ja uwielbiam go spędzać z tobą.
– I ja z tobą, skarbie – znowu poczuł jej wilgotne usta na swoich.
Magar wyglądała jak Ziemia kilkaset lat temu. Wybudowano tu cztery miasta i w nich mieszkało prawie dwanaście milionów ludzi, tylko Karpia wyglądała inaczej, jednak reszta niezamieszkała cześć planety, tętniła biologicznym życiem.
Zielone lasy i żyzne sawanny zajmowały dwadzieścia trzy procent całej powierzchni, a resztę wypełniały oceany. Przelatywali właśnie nad pasmem gór. Nie było tu rejony tak wysokich gór jak Himalaje, ale jeden wielki kontynent przedzielało sześć głównych pasm gór. Najwyższa góra miał nieco ponad pięć kilometrów i właśnie nad nią teraz przelatywali. Z drugiej strony kamieniste szczyty przechodziły powoli w stoki i w końcu kończyły się płaską sawanną, która docierała do oceanu. Widzieli z wysoka wiele różnych zwierząt lądowych i ptaków. Palmer korzystał z systemów obserwacji, dzięki czemu mógł podziwiać zwierzęta, oglądając ich jak z bliska. Nie wiedział, że prawie nie różniły się od tych, które jeszcze czterysta, a nawet trzysta lat temu zamieszkiwały Ziemie. Wylądowali na brzegu, tuż przy wodzie.
– Tu nikt nie mieszka? – zapytał.
– Jak widzisz, ludzie wolą miasta, a na zwierzęta tylko patrzą przez video. By mogli żyć jak my, muszą najpierw tego chcieć.
– Skoro ja pokochałem to tak szybko, czemu oni nie mogą?
– Jesteś wyjątkowy, może dlatego cię wyśniłam.
– Kocham, cię Pasminko. Ciesze się, że się poznaliśmy.
– I ja też jestem szczęśliwa. Czy będziesz chciał mieszkać na Ziemi?
– Załatwimy co mamy zrobić i wrócę tutaj. Mówiłem ci, że pokochałem Magar.
Wtuliła tylko głowę w jego rosły tors. Posiedzieli jeszcze z godzinę i wrócili, ale tym razem większą szybkością. Mieli jutro rano lecieć na Ziemię. Podczas lotu Pierwiosnka milczała.
Przywitali swoich bliskich. Jedli razem posiłek. Tym razem cała rodzina Omre, Lone z zoną i dziećmi, oczywiście mieli ze sobą Stanleya, Rebekę, Klaudie i Samuela. Palmer wyczuł, że siostra patrzyła pytająco na jego żonę.
– O co chodzi? Wczoraj jej coś szepnęłaś, pamiętam.
– To niespodzianka. Po posiłku mają do nas wpaść.
– Klaudia i Samuel?
– Tak.
Palmer coś wyczuł, że pewnie to się łączy z Klaudią. On praktycznie już dał sobie z tym radę. Co do Rebeki była dla niego tylko matka.  
Weszli do domku.  
– Przyjdą zaraz? –  zapytał.
– Kilka minut. Jesteś zadowolony z wycieczki?
– Bardzo.
Pasminka specjalnie zapytała o wrażenia, żeby odciągnąć jego myśli o wizycie siostry i kapitana Marksa. Jego drobna żona przygotowywała owoce. Zaraz za domkiem rosły maliny, agrest i porzeczki w trzech kolorach. Maliny nazywali uri, agrest – asmi, a porzeczki chenapi, czarne, białe i czerwone. Palmer to wiedział, bo mu powiedziała jego żona. Poza służbą czasem szperał w informacjach, co kiedyś rosło i żyło na Ziemi. Po kilku minutach usłyszeli pukanie.
– Wchodźcie – uśmiechnęła się Pasminka.
– To wygląda bardzo apetycznie – Kludia wskazał porzeczki.
– Spróbujesz i zobaczysz czy polubisz.
Usiedli na ławie obok stołu, a Palmer i Pasminką naprzeciw nich. Wiedział, że poza rodzinną wizytą odwiedziny mają jeszcze jakiś powód.
– To ja zacznę – rzekła blondynka – Jak wszyscy wiemy i bardzo się cieszymy, udało się Palmerowi i waszej mamie pozbyć tego programu i oboje są czyści. Niestety Klaudia mimo starań wciąż nie może dać rady sobie z nieco niewłaściwym nastawieniem do brata.
Miedzianowłosa skuliła się w sobie, jakby czuła się winna. Pasminka od razu to dostrzegła.
– Klaudio, nie reaguj tak. Jesteśmy ludźmi i mamy uczucia. Dobre uczucia nigdy nie są złe. Gdybyś to ukrywała i dusiła w sobie, byłoby nam ciężej.
– Wam? – zdziwiła się.
– Na Karpi jest inaczej niż na Ziemi. My mamy empatię na nieco wyższym poziomie. Kiedy ktoś ma kłopot, wszyscy pomagają. Jeszcze tego nie czujesz, chociaż z pewnością czujesz, że zaczęły się w tobie rozwijać moce.
– Tak, wiem, co się stanie, niestety nie dotyczy to mnie. Sam odkrył wczoraj, że może zapalać ogień. Na razie z odległości kilku metrów, podpalił ogień pod kuchnią.
– Dobrze wyglądasz w tej sukni – powiedziała blondynka.
– Zacząłem dostrzegać różnice w ściegach, najpierw sądziłem, że ubiory kobiet i mężczyzn są identyczne.
Pasminka patrzyła po nich i zrzuciła tylko spojrzenie na Palmera.
– Możemy mówić o tym otwarcie? –  wyraźnie skierowała pytanie do córki generała.
– I tak wiecie – rzekła ze smutkiem zielonooka.
– Podobnie jak w przypadku twojego brata i mamy, pokonasz to, jeżeli nie będziesz z tym walczyć. Jeżeli potraktujesz to z radością, a nie ze smutkiem.
– Dlaczego tak? – Klaudia się zdziwiła, ale Palmer i Pasminka dostrzegli też zdziwienie u jej męża.
– Musisz mi uwierzyć, zrozumienie tego nic nie da – odrzekła dziewczyna.
– Dobrze, że Sam jest kochany i nie tylko to rozumie, ale nie robi mi żadnych wymówek – powiedział ciszej Klaudia.
– Bo cię kocha – uśmiechnęła się blondynka.
– Może nie uwierzysz, ale ja go również, niestety mam dwa serca, które miłuję.
– Niestety? To chyba dobrze kochać – zdziwił się Palmer.
– W moim wypadku kocham cię jak brata, ale jest to raczej z głowy. Wiem, że to w końcu się ułoży, ale bardzo się z tym źle czuję.
Sam ją przytulił.
– Palmer, możemy porozmawiać na osobności?
– Myślałem, że mamy rozmawiać wspólnie i otwarcie.
– Wiem, ale Kaludia mnie prosiła, bym to powiedział ci sam. Zdajemy sobie sprawę, że Pasminka to może czuć.
– Mogę, ale wygasiłam w sobie odczucia was dotyczące, aczkolwiek się domyślam, bo odczułam to jako pierwsze.
Palmer i Samuel zostali, a dziewczyny poszły do sypialni.
Blondynka przysiadła się do swojej szwagierki.
– Posłuchaj kochanie, wszystko będzie dobrze.
Klaudia spojrzała na nią bezradnie.
– Wiem, że mówicie to cały czas, ale jak na razie nic się nie zmieniło, więcej, jest gorzej.
– Gorzej? Miłość to piękne uczucie.
– To mój brat i nie powinnam go tak kochać.
– Ale kochasz. Zakochałaś się wówczas kiedy o tym jeszcze nie wiedziałaś.
– Żebym go tylko kochała w sercu. Wiesz, co mam na myśli. Kocham się z Samem i co chwilę przebija mi się Palmer. To jest uciążliwe.
– Powiedziałaś, że kochasz Samuela!
– To prawda, wiem to. Kocham ich obu i to mi przeszkadza, bo tak być nie powinno.
– Dobrze ci z nim, mam na myśli te sprawy?
– Tak, ale już ci mówiłam przed chwilą. Kochałam się z nim kilka razy i podczas, czuje się jakbym raz kochała Palmera, a raz jego. Pomóż mi, proszę!
– Czy oni właśnie o tym teraz rozmawiają?
– Tak, powiedziałam to Samuelowi. Za to jedno jak reaguje i jak to przyjmuje, mogłabym go kochać. Przyznał mi, że kocha mnie od czasu kiedy miałam sześć lat. Oczywiście wówczas mnie kochał, tylko platonicznie.
– Ja nigdy nie znałam Palmera, a kocham go, od chwili jak pamiętam, ale to dzięki snom. O co poprosiłaś Sama, żeby powiedział Palmerowi?
Klaudia spłonęła rumieńcem.
– Pomyślałam, że jak spełnię swoje pragnienie, to mi przejdzie.
– Jesteś głuptaskiem, Klaudio. Twoja miłość nie jest kaprysem i z pewnością nie przejdzie ot tak. Podobnie jak u Palmera i Rebeki tylko transformacja może to popchnąć na właściwe tory.
– Co masz na myśli, to mówiąc?
– Miłość to potężna energia. Energie można przetwarzać, więc miłość również.
– A ja pomyślałam... on jest naprawdę kochany. Nie masz pojęcia, o co go poprosiłam.
– Mogę zajrzeć do twojej głowy? – zapytała Pasminka.
– Pewnie Palmer by i tak ci powiedział.
– To zależy czy bym chciała.
– Dobrze, zobacz, ale pewnie będziesz na mnie zła.
– Nie będę.
Popatrzyła na piękną zielonooką dziewczynę i się tylko uśmiechnęła.
– Sądzisz, że to pomoże?
– Tak pomyślałam, skoro i tak to czuję.
– Mam bardzo wielka tolerancje. Gdyby to miało pomóc, wyraziłabym zgodę. Palmer jest dobrym człowiekiem, on tego nie pragnie, ale gdyby to miało pomóc, z pewnością by to zrobił. Jak ty byś przyjęła gdybym ja była blisko z Samem?
– Nie wiem, byłabym zła, a może zazdrosna. Wiem, że jestem niesprawiedliwa i egoistyczna.
Nie jesteś – Pasminka znowu ja delikatnie przytuliła – ty chcesz to zwalczyć. Robisz wszystko, co możesz.  
– Dlaczego zamiast mniej, chcesz go bardziej? – odważyła się w końcu to powiedzieć.
– To wpływ Kryształowej Skały, ona wszystko zwiększa. Głownie uczucia i pragnienia. W bardzo rzadkich przypadkach idą tam pary, które sądzą, że chcą być ze sobą. Czasami od razu widać czy tak będzie. To jest w pewnym stopniu pomocne, bo do uczuć nie można się zmusić.
– Gdybym tylko go kochała – powtórzyła córka generała.
– Nadal winisz rodziców za ten stan?
– Na początku byłam o to na nich zła, ale już nie jestem. Co by to zresztą dało.
Kobiety wróciły do kuchni. Palmer patrzył na Klaudię.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2678 słów i 15497 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Statek nauczył się uczuć...Pasminka ma ten dar. Po ślubach rodzinne więzi się umocniły, ale Klaudia jeszcze jakaś niepewna.