Zdrada XI

- Reszta dnia, prawie do momentu, kiedy słońce zniknęło za horyzontem, upłynęła na błogim lenistwie.
Wylegiwałyśmy się w towarzystwie naszych adoratorów na pomoście, sącząc chłodne napoje wzmocnione odrobiną alkoholu.
Mimo podobno niewielkiej ilości procentów, pod wieczór, kiedy wracaliśmy już do chaty, czułam w głowie szmerek, byłam na lekkim rauszu, świat wydawał się coraz piękniejszy, wyglądał, jakbym ubrała różowe okulary.
Kiedy lekko oszołomiona wypitymi wcześniej napojami potknęłam się, Marek wykorzystał okazję i objął mnie w pasie.
Czułam, jak przysuwa się coraz bliżej, mocno przyciska mnie do swojego boku.
Szkoda, że to nie mąż westchnęłam w duchu, czułam, jak przenika mnie ciepło jego ciała.
Nawet się nie zorientowałam, kiedy weszliśmy do chaty, dopiero Anka wyrwała mnie z tego miłego letargu.
-Muszę wziąć prysznic, oznajmiła, patrząc znacząco na Jana.
-Irka pomożesz mi? Zawsze mam problem z umyciem pleców, wyjaśniła z uśmiechem.
-To może ja ? Jakby wychodząc naprzeciw tej niedopowiedzianej sugestii, wyrwał się Janek.
-Hola mój drogi, nie tak szybko, Anka spojrzała na adoratora, mówiłam o plecach, uśmiechnęła się zalotnie.
-Oczywiście! Obiecuję, że będę grzeczny, Janek podszedł do niej i coś jej szepnął do ucha.
-chyba że tak.
-Irenko! Skorzystam z pomocy Jasia, a Ty z Markiem przygotujesz coś do jedzenia?, później się zamienimy.
-Ok, zgoda.
-Mam nadzieję, że weźmiesz przykład z kolegi i mi pomożesz, spojrzałam na Marka.
-Przy kolacji czy przy późniejszym myciu, spojrzał z kpiącym uśmieszkiem.
-Na razie przy kolacji, nad dalszą pomocą muszę się zastanowić.
-Jeśli zasłużysz, to kto wie, nie dokończyłam zdania, patrząc mu w oczy.
Zobaczyłam, jak pokazały się w nich złote iskierki.
-Postaram się zasłużyć na ten zaszczyt, mruknął cicho.
Jego spojrzenie powoli przesunęło się z twarzy na biust, przez chwilę kontemplował widok moich piersi, osłoniętych biustonoszem w końcu wylądowało na biodrach, miałam wrażenie, że jego spojrzenie jest prawie namacalne, czułam, jakby pieścił mnie samym wzrokiem.
-Delicje wyszeptał.
Sama nie wiem, co mną powodowało, może wypity wcześniej alkohol, kiedy równie cicho wyszeptałam, że trzeba sobie na nie zasłużyć.
Ledwie skończyłam to mówić, kiedy w jego oczach zabłysły iskierki, przysunął się bliżej, zmuszając, żebym się cofnęła.
Czułam jak moje biodra, opierają się o stojącą za mną szafkę.
-Nie tak szybko mój panie, wyciągnęłam rękę, chcąc go odepchnąć.
Nie posłuchał, zbliżył się jeszcze bardziej, jego biodra zetknęły się z moimi.
Poczułam jak w jego spodenkach, coś rośnie, jak naciska na moje udo.
-Przestań! Oparłam dłonie o jego tors, usiłując go odepchnąć.
Nie zareagował, przycisnął się jeszcze mocniej, czułam jak jego sterczący w spodenkach penis, opiera się o moje krocze.
-Nie! Zebrałam resztkę sił i udało się, odepchnęłam go.
-Nie, powtórzyłam, zaraz któreś z nich tu wejdzie mój głos, drżał z podniecenia.
- I co z tego, w jego głosie słychać było rozczarowanie, jak myślisz, co oni teraz robią?
Faktycznie dopiero teraz dotarło do mnie, że nie słychać szumu prysznica, za to moich uszu dobiegało ciche pojękiwanie.
Na chwilę zamarłam, wsłuchując się w to, co się działo w łazience, wykorzystał to Marek i znowu się zbliżył.
Objął mnie i przysunął bliżej do siebie, jego dłonie przesunęły się na biodra, słyszałam, jak szybko oddycha.
Jego niecierpliwe dłonie zaczęły wędrówkę w dół, przez chwilę mocował się ze sznureczkiem podtrzymującym majteczki, w końcu jedna dłoń wślizgnęła się pod ich materiał i objęła pośladki.
-Marek! Nie! Zostaw mnie, puść, zaczęłam się wić, usiłując się uwolnić od jego natarczywych dotknięć.
W odpowiedzi na moje wysiłki jeszcze mocniej przycisnął się do mnie, poczułam, jak dotyka piersi, pociera wewnętrzną stroną dłoni po sterczących sutkach.
Drań wiedział, co robi, mój opór malał z każdą sekundą, czułam, jak robię się mokra, jeszcze chwila i wypływająca z mojej szparki wilgoć przesiąknie, przez wąziutki pasek majteczek.
Nagle zbliżył swoje usta do mojej twarzy i musnął swoimi wargami moje.
Tego było za wiele, już się nie broniłam, jego dłonie, odgłosy dochodzące z łazienki sprawiły, że odleciałam.
Teraz ja przejęłam inicjatywę, oddałam mu pocałunek, czułam jak jego wargi, rozgniatają moje, jego język wdziera się do środka, szukając mojego.
Już mnie nie musiał trzymać, teraz ja obejmowałam go, przywierając całą sobą do jego gorącego ciała.
Jego dłonie zaczęły gorączkową wędrówkę, czułam, jak masuje moje pośladki, żeby za chwilę dotykać mojego krocza.
Kiedy odsunął na bok paseczek majtek i dotknął mojej szparki, aż syknęłam z rozkoszy.
Wypięłam biodra, lekko je rozchylając.
Nie czekałam długo, poczułam jak jego palce, rozchylają moje wilgotne wargi sklejone przez wypływające ze szparki soki i wdzierają się do wnętrza.
Czułam, jak uginają się pode mną nogi.
Żeby nie osunąć się na podłogę, mocniej przylgnęłam do niego, prawie wisiałam na nim.
Teraz bez przeszkód jego palce buszowały w mojej szparce.
Czułam, jak wypełniają mnie, powodując rozkoszne drżenie mojego ciała.
Nagle coś się zmieniło, zastygł w bezruchu, nasłuchując odgłosów, które do tej pory dochodziły z łazienki.
Faktycznie ucichł szum wody, usłyszałam głos Anki.
-Wytrzyj mnie.
Ogarnęło mnie przerażenie, że przyjaciółka zobaczy mnie w dość dwuznacznej sytuacji.
Nie zastanawiając się, odsunęłam się od Marka i łapiąc jego dłoń, pociągnęłam go na zewnątrz chaty.
-Chodźmy, mój głos był cichy jak powiew wiatru.
-Gdzie? Zdziwiony i jakby rozczarowany patrzył na mnie.
-Na pomost, tam chyba nie przyjdą.
Po chwili skryła nas ciemność panująca na zewnątrz.
Jak dobrze, że jest ciemno, czułam, że płonę z pożądania, że jego wcześniejsze zabiegi spowodowały, że coraz bardziej chcę, żeby znowu zaczął mnie pieścić, chciałam znowu poczuć w pochwie, jego ruchliwe palce, a może jeszcze coś innego.
Raz się żyje, trzeba korzystać z życia.
Wszelkie wcześniejsze skrupuły odeszły, byłam zdecydowana wykorzystać dzisiejszy wieczór i nadchodzącą noc do maksimum.
Już nie zawracałam sobie głowy mężem, jego zachowaniem.
Ważne było, tylko to, co jest tu i teraz.
Pod stopami czułam ciepło nagrzanego przez cały dzień pomostu, które w jakiś przedziwny sposób potęgowało rozkoszne napięcie drzemiące we mnie.
-Chodź, złapałam Marka i osunęłam się na ciepłe deski, pociągając go za sobą.
Chciałam, żeby to się stało, żebym znowu poczuła się kobietą, która kogoś pociąga, której ktoś pragnie.
Wiedziałam, że tym kimś może być Marek.
Jego dłonie błądzące po moim spragnionym ciele były najlepszym dowodem, że się nie mylę.
-Poczekaj, uniosłam pośladki, żeby mógł zdjąć tę ostatnią jakże wątłą zaporę, moje majteczki, czułam jak, ocierają się o moje biodra, kiedy zaczął  je  ściągać.
Jego dłonie znowu zaczęły pieścić moją wilgotną szparkę, pocierać sterczącą łechtaczkę.
Byłam gotowa, żeby przyjąć go w siebie, poczuć, jak to jest, kiedy wypełnia cię kutas innego mężczyzny.
To chyba jakby znowu stracić dziewictwo, sama nie wiem skąd, nasunęło mi się takie skojarzenie.

30 994 czyt.
100%475
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1354 słów i 7555 znaków, zaktualizował 28 sty 2017.

5 komentarzy

 
  • Basiulka

    Basiulka · 29 sty 2017 · 371324667

    Ty zawsze wiesz jak mi zrobic dobrze   Jeszcze, jeszcze... pisz dalej mistrzu merlinie    

  • Ramol

    Ramol · 28 sty 2017

    Merlin jest tylko jeden! Ma swe poglądy na akapity, na stosowanie wielkich liter i na inne - narzucone przez purystów językowych - zasady. Czytanie jego powiastek niekiedy jest uciążliwe, ale znam sporo osób czekających na kolejny odcinek cyklu, lub na nowe opowiadanko. To, że nie lubię owoców mango wcale nie świadczy o tym, że one są złe... a starość ma swe prawa!

  • Lalli

    Lalli · 28 sty 2017

    Super

  • ?

    ? · 28 sty 2017 · 284351559

    Szkoda Autorze, że nie potrafisz wyciągnąć właściwych wniosków z komentarzy i popełnianych błędów. Masz talent, ale tak niechlujnie napisane opowiadanie nadaje się tylko na przemiał :( . "moje majteczki [...], kiedy ściągał je w dół". A można majtki ściągnąć w górę?

  • Caryca

    Caryca · 28 sty 2017 · 193487200

    Piszesz wspaniale