Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Zatrzasnąłem klucz w szafce na basen

Zatrzasnąłem klucz w szafce na basenCześć, jestem Paweł, uczeń liceum ogólnokształcącego w moim mieście. Mieście, do którego przeprowadziłem się równo rok temu. Ponadto mam 18 lat, lubię czytać książki, oglądać filmy na netflixie i grać w gry na komputerze. Chciałbym wam opowiedzieć o pewnym niecodziennym dniu jaki miałem w związku z odwołanymi lekcjami w mojej szkole, było to jeszcze przed pandemią.

Wszystko zaczęło się od tego, że w poniedziałek rano dowiedziałem się o odwołanych lekcjach z powodu próbnej matury klas starszych. Postanowiłem, że wykorzystam ten czas na coś wartościowego i tak wpadłem na pomysł, żeby po śniadaniu pójść popływać na basen. Czasami staram się uprawiać jakiś sport, żeby popracować nad swoim ciałem, a pływanie podobno dobrze pływa na muskulaturę. Ja ogólnie mam przeciętną sylwetkę, lecz w ramionach jestem bardzo wąski co jest niezbyt atrakcyjne dla dziewczyn. Chyba dlatego też w mojej szkole nie mam zbyt wielu przyjaciół, a koleżanek praktycznie wcale.  

Około godziny dwunastej byłem przed wejściem na basen. W plecaku miałem kąpielówki, ręcznik, wodę, kanapkę i klucze z mieszkania. Kolejki nie było, więc poszedłem prosto do pani przy kasie i poprosiłem o bilet na dwie godziny. Ta wręczyła mi paragon i elektroniczny kluczyk do otwierania szafki. Ponieważ byłem na tym basenie pierwszy raz to dla pewności zapytałem gdzie mam teraz pójść na co pani wskazała mi palcem odpowiednie drzwi. Za drzwiami była strefa z szafkami, suszarkami itd. Oprócz mnie było tam kilka innych osób, zarówno młodszych jak i starszych. Gdy znalazłem swój numer szafki, nie było nikogo na widoku. Włożyłem do szafki plecak, zdjąłem z siebie wszystko oprócz majtek i znalazłem kąpielówki. Zanim je wziąłem, chwyciłem jeszcze za telefon, aby sprawdzić która jest godzina i odmierzyć sobie ile mam czasu lecz nieumyślnie... zamknąłem swoją szafkę, z kluczykiem w środku. Byłem na siebie bardzo zły, bo nie założyłem kluczyka na rękę. Próbowałem jeszcze jakoś otworzyć, poszarpać, ale nic to nie dawało. Stałem przy swojej szafce w obciachowych majtkach typu cottonworld tak długo, aż usłyszałem jakieś damskie głosy przed którymi skryłem się w przebieralni. Postanowiłem przeczekać aż sobie pójdą, a następnie spytać kogoś z obsługi basenu o otworzenie szafki. Gdy głosy ucichły wyszedłem w samych majtkach i z telefonem z przymierzalni. Za rogiem zobaczyłem, że jest tam myjąca podłogę starsza pani sprzątaczka. Poszedłem do niej od tyłu i zacząłem mówić:

- Przepraszam.. - zero reakcji z jej strony. Powtórzyłem głośniej co usłyszeć musieli inni ludzie w szatni - Przepraszam Panią, przypadkowo zastrzasnąłem swoją szafkę.
- Tak? - spojrzała na mnie podejrzliwie - Co pan... która to szafka?
- 508, wyciągałem swoje kąpielówki i wtedy kluczyk i bilet był w środku i ... - zacząłem się tłumaczyć stresowo
- A kiedy pan przyszedł? - zapytała z ignorancją jakby podejrzewała mnie o próbę kradzieży zawartości
- Przed chwilą... - odparłem
- Chodź pan - powiedziała i ruszyła w kierunku drzwi do kasy

Weszłem do miejsca, w którym kupowałem bilet. Wszyscy byli tam ładnie ubrani w pełne stroje, jakaś para właśnie wchodziła, a ja stałem jak palant w lichych majtkach i czekałem aż pani sprzątaczka i kasjerka wyjaśnią sytuację. Stałem tak i nie mogłem się nazłościć na siebie za tą wtopę. Panie dyskutowały ze sobą gdzie mają zapasowe klucze, czy na pewno mi był dany klucz 508 itd. Pani przy kasie (całkiem ładna brunetka swoją drogą) popijając kawę rzuciła na mnie okiem i rzekła przecierając oczy:

- Ubrania też pan zamknął w szafce?
Pokiwałem twierdząco głową i odparłem:
- Tak, bo wyciągałem telefon, żeby sprawdzić która jest godzina ... - i tak dalej wyjaśniałem w czasie gdy one rozmawiały dalej
- Rozumiem, proszę poczekać. Postaramy się to jakoś załatwić

W międzyczasie byłem narażony na kolejne krępujące spojrzenia w pełni ubranych osób, które opuszczały ośrodek. Nie wiedziałem czy stać dalej przy kasie czy się gdzieś bardziej schować. Wkrótce pani sprzątaczka wróciła do szatni, a kasjerka oznajmiła mi:

- Niestety nie mamy zapasowego klucza w bazie, więc będziemy musieli poczekać na przyjazd ślusarza. Zjawi się on najwcześniej za godzinkę lub półtorej, więc prosiła bym pana o poczekanie na korytarzu. Ewentualnie mogę poszukać w naszym magazynie jakiegoś stroju dla pana na teraz.
-  To, jeśli można, to może znajdzie Pani dla mnie ten strój do wypożyczenia. Byłoby to chyba dla mnie najlepsze rozwiązanie.
- Dobrze, poszukamy. - powiedziała notując coś w komputerze, gdy po kasy podszedł kolejny klient - Dzień dobry - powiedziała do niego

Tym razem klient mnie zignorował, a gdy poszedł, pani brunetka wzięła mnie do magazynu. Była mojego wzrostu i z uśmiechem w myślach dostrzegłem, że miała zgrabną pupę. Magazyn znajdował się on na końcu korytarza. Było w nim trochę ciemno i pełen był różnego rodzaju sprzętu: piłki wodne, koła ratunkowe, kamizelki itd.

- Tutaj mamy kąpielówki. Głównie małe rozmiary, bo to dla sportowej szkółki, ale może pan się zmieści. - powiedziała patrząc na moje majciorki, sprawdzając chyba czy się zmieszczę. Nie zdawała sobie sprawy, że bardzo dziwnie się czułem z nią w jednym pokoju półnagi, bardzo mnie to krępowało. Pewnie też dlatego, że nigdy nie miałem dziewczyny, ani jakiegoś większego kontaktu z dziewczynami. - Może te pan spróbuje, a jak nie to sprawdzę jeszcze gdzie indziej - dodała wręczając mi jakieś elastyczne bokserkowate kąpielówki.
- Dziekuję - odparłem z grzeczności. Obawiałem się, że tylko tracimy czas. Zapytałem jeszcze - Mogę pójść do szatni się przebrać?
- Chłopcze.. przebieraj się tutaj. Nie mamy czasu, powinnam być teraz przy kasie - stanowczo odpowiedziała.  
Zrobiło mi się trochę głupio, ale w sumie to ją rozumiałem. Już i tak szła mi na rękę, a ja wydziwiałem. Podałem więc co miałem w swoich rękach do jej rąk, a następnie zrzuciłem z siebie cottonworldy. Mój skurczony niedawno ogolony penis lekko zafalował do tego ruchu. Pani brunetka mnie nie miała jednak wyrozumiałości. Zamiast odwrócić wzrok czy coś to patrzała na mojego siurka. Wziąłem następnie kąpielówki, a ona wtedy:
- Jak będą za małe to nie ubieraj. Tak żebyś mi ich nie rozciągnął. - krzyżując ręce na ramionach
- Dobrze - odparłem i przełożyłem obie nogi, gdy im wyżej tym ciężej było założyć
- Czekaj, czekaj - powiedziała łapiąc mnie w pasie za gumkę - Z tyłu ci się podwienęło
- A tak rzeczywiście - odrzekłem czerwony na twarzy  i podsunąłem do końca - trochę ciasne są - stwierdziłem
- Hmm... najgorzej nie jest, poczekaj - westchnęła i dodała - Zaraz wracam, nigdzie nie wychodź

Pani kasjerka zostawiła mnie w magazynie samego. Serce waliło mi jak młot, nigdy wcześniej nie rozbierałem się przed kobietą, a ta pani mimo wieku na moje oko powyżej 30 lat, to była wyjątkowo ładna. Spojrzałem na dół, mój penis zaczął jakby świrować. Nie był już tak skurczony jak na początku, a raczej taki pięciocentymetrowy się zrobił i ograniczany był przez ściaskające go kąpielówki. Schyliłem się po leżące na ziemii cottonworldy, a wtedy do magazynu otwarły się drzwi. Do środka weszła nieznajoma mi śliczna blondynka, prawdopodobnie pani ratownik. Była ubrana w T-shirt i krótkie spodenki, w rękach miała jakieś dmuchane obiekty i przyszła prawdopodobnie je odłożyć.

- Dzień dobry - powiedziałem do pani blondynki, zasłaniając, niby przypadkowo, prześwitującego mi penisa
- Dzień dobry, dzień dobry. A pan co tutaj robi, szuka majteczek? - zapytała humorystycznie przymrużając oczy
- Ach.. szafka zatrzasnęła mi się z kluczem i ubraniami w środku i pani przy kasie dała mi przymierzyć - odparłem zaskoczony jej reakcją
- Bożenka? Aaa... rozumiem, zdarza się - rzekła, spojrzała na mnie i dodała - Zaraz przyjdzie, bo ma w tej chwili ważny telefon - dodała i opuściła magazyn

W ten sposób dowiedziałem się, że pani brunetka siedząca przy kasie ma na imię Bożena. Czekałem na nią bezczynnie dobre parę. Nie wiedziałem co robić, a do tego z powodu zbyt gwałtowanego schylania się, urwałem w kąpielówkach gumkę. Nagle pani Bożena wparowała do środka.
- Chodź, musimy stąd iść. - powiedziała do mnie jak gdyby coś się stało i wyjaśniła - Szkółka studencka ma tutaj swoje zajęcia

- Dobrze - powiedziałem zdezorientowany. Złapałem telefon, drugą ręką musiałem podtrzymywać elastyczne kąpielówki z pękniętą gumką, które miałem na sobie i ruszyłem do drzwi na korytarz
Gdy wyszedłem za próg drzwi, zobaczyłem przy kasie całą grupę studentów i studentek. Pani Bożena zamknęła drzwi do magazynu na klucz i wskazała mi ławkę na korytarzu bocznym. Chyba miała tego dnia mało czasu, bo od razu poszła coś załatwiać. Ja usiadłem na tej ławce, a ona wróciła do kasy. Czułem na sobie ukradkowe spojrzenia studentów krążacych po obiekcie. Wszyscy byli ubrani normalnie, tylko ja prawie jak golas. W pewnym momencie, wśród obserwujących mnie osób dostrzegłem Andżelę - koleżankę z klasy, z którą kiedyś na polskim siedziałem w jednej ławce i pomagaliśmy sobie w nauce. Jest bardzo ładna, ma śliczną sylwetkę i kręcone włosy. Złapaliśmy na sekundę kontakt wzrokowy, lecz odwróciłem głowę robiąc pozory, że tylko sobie czekam i bawię się telefonem zajęty czymś. Czułem jak kąpielówki mi zjeżdżają na okolice włosów łonowych. Na szczęście wkrótce wszyscy zaczęli się rozchodzić i było na korytarzu trochę spokojniej. Nagle jednak podszedł do mnie jakiś brodziaty koleś z dziewczyną.

- Siemka, nowy w naszym teamie? - zapytał podając rękę
- Cześć, yy.. n-nie ja prywatnie - odpowiedziałem podciągając sobie majciory
- To skąd masz nasz strój kąpielowy? - zapytał podejrzliwie, a jego dziewczyna spojrzała na mnie z obrzydzeniem - Kto ci go dał? - dodał agresywnie
- Ee.. ja go z magazynu dostałem no bo ten.. ee.. bo mój został w szafce i.. - zacząłem się jąkać wystraszony. Nie wiedziałem co powiedzieć, a czułem że koleś szukał konfliktu, więc się dodatkowo stresowałem. Dodałem jeszcze tylko - J-ja ten strój tylko pożyczyłem na chwile.
- Dość! - sapnął - To nie jest twój strój!

Koleś wyraźnie się wkurzył, rozejrzałem się gdzie jest pani Bożenka. Kilka "fanek" tego gościa zainteresowało się tym agresywnym zajściem. Wstałem, by poszukać panią kasjerkę, lecz gościu uznał to za próbe ucieczki. Złapał mnie, naciągnął mi majciory, a potem... je zdjął. Rozebrał mnie do naga tak szybko, że nie zdążyłem zareagować. Mój penis ujawnił się na widok całej grupy studentek, a telefon upadł mi na podłogę. Niektóre dziweczyny schowały twarze w dłoniach, inne po prostu patrzyły z niedowierzaniem. W mojej głowie wrazało. Nikt z administracji basenu się nie pojawił.

- Gdzie?! Znajdź sobie inny strój i spływaj stąd frajerze - sapnął brodziaty student chwytając kąpielówki zaplątane w moje nogi, prawie mnie przewracając -  Żebym cie tu więcej nie widział! - dodał podając kąpielówki jednej z dziewcząt. Zostałem poniżony przed dziewczynami ze kutasem na wierzchu. Widziałem jak się na mnie patrzą i śmieją.

Wiedziałem, że muszę uciekać lecz nie wiedziałem dokąd. Zasłoniłem sobie ręką swojego małego i poczułem, że jest wilgotny, a nawet mokry. Drugą ręką chciałem chciałem sobie podnieść komórkę, lecz gdy podniosłem głowę zobaczyłem z trudnem powstrzymującą się z koleżankami od śmiechu Andżelę robiącą mi zdjęcia. Spojrzała mi w twarz i pokazała palcami, jakiego mam małego penisa. Czułem poniżenie i wstyd. Zawsze zależało mi na reputacji u niej, a teraz taka klapa... Studentki za to bawiły się w najlepsze. Obserwowały zjawisko z niedowierzaniem. Wreszcie usłyszeliśmy czyjeś kroki, prawdopodobnie od kogoś z administracji basenu. Studenci się rozeszli, a ja skryłem się w przykucu w rogu. Okazało się, że to pani blondynka ratownik. Spojrzała i zrozumiała, że ktoś mi chyba zrobił krzywdę... Zrobiło jej sie chyba przykro i zaprosiła mnie do siebie do gabinetu na kawę. Ja milczałem. Bałem się już wszystkiego, że ktos mnie znowu zobaczy, ale po namowach pobiegłem ukradkiem za panią ratownik do jej gabinetu.

- Słodziaku... co się stało? - zapytała mnie łapiąc za ramię - Napijesz sie czegoś?
- Ten chłopak student mnie rozebrał, bo miałem na sobie ich strój kąpielowy - odparłem - Mnóstwo dziewczyn mnie widziała, a do tego moja koleżanka z klasy Andżela - wyżaliłem się.

Pani ratownik przytuliła mnie do siebie i pokrzepiła na duchu różnymi słowami. Powiedziała, że nie mam się czego wstydzić, a ona sama też kiedyś była podglądana.
- Naprawdę nie masz się czego wstydzić, powinieneś być dumny, bo.. - tu zawiesiła głos - Bo nie każdy ma takiego ładnego.
- Naprawdę? - zapytałem, nigdy nie miałem okazji rozmawiać z pięknymi kobietami na takie tematy, a głos pani ratownik wydawał się być bardzo szczery
- Oczywiście, pokaż no go... - zbliżyła się do mnie - Piękny, naprawdę bardzo śliczny wężyk - dodała z chichotem.
- Tylko, że teraz wszyscy w szkole się będą ze mnie śmiali - smutno odparłem
- Nikt się nie będzie śmiał - odpowiedziała - Która to dziewczyna cie nagrała powiesz mi?
- Taka jedna Andżela w kręconych włosach - powiedziałem rozpaczliwie.
- Nie martw się, poprosimy ją żeby usunęła zdjęcia. - powiedziała i wyciągnęła swój telefon - Zadzwonię do pana Artura.

Pani ratownik wystukała numer i wkrótce zaczęła mówić przez telefon:
- Cześć Artur, słuchaj... Zawołaj mi Andżelę z twojej drużyny do mnie - powiedziała - Tak? No dobrze, czekam... tak, jestem z chłopcem w gabinecie... no hej, paa.

Zrobiło mi się jakoś lepiej. Wiedziałem, że pani ratownik chce mi pomóc i dużo to dla mnie znaczyło. Wkrótce do gabinetu przyszła Andżela.
- Dzień dobry, cześć Paweł! - powiedziała nam na przywitanie jak gdyby nigdy nic
- Słuchaj... czy to prawda, że nagrałaś kolegę jak był rozebrany do naga? - zapytała pani ratownik
- Tak, to prawda... - odparła Andżela patrząc na mnie, lecz penisa miałem zasłoniętego - ale już usunęłam nagranie.

Nagle do gabinetu weszła pani Bożena.
- Witam, ja w sprawie chłopca... - zawiesiła głos widząc mnie gołego - Ślusarz jest już w drodze, lecz zanim otworzymy szafkę procedury nakazują przeszukanie osobiste.
- Yyy, a co to znaczy - zapytałem
- Nic wielkiego - powiedziała pani Bożena - najlepiej będzie jak połyżysz się na kolanach na stole
- No dobrze, ale nie rozumiem... - nie wiedziałem o co chodzi, lecz pani ratownik pokiwała mi twierdząco, więc weszłem na stół i uklękłem na kolanach przodem do Andżeli. Pozycja była trochę niewygodna więc, musiałem odsłonić penisa, na co Andżela wyraźnie ożyła.
- Okej - zaczęła pani Bożenka - pochyl się do przodu i wyluzuj pośladki - rzekła. Zrobiłem jak prosiła, lecz nie podobało mi sie to za bardzo.
- Zrobimy teraz szybkie przeszukanie, zajmie to tylko chwilkę, bądź spokojny - powiedziała tym razem pani ratownik.

Spokojny jednak nie byłem. Zobaczyłem na twarzy Andżeli ekscytację,a wtedy ktoś lub coś posmyrało mnie po odbycie i... nagle poczułem kłujący ból. Zrobiło mi się strasznie gorąco. Któraś z pań włożyła mi swój palec do środka. Andżela ruszyła z miejsca by móc oglądać zajście od tyłu. Poczułem ruchy posuwiste. Zapiekło ponownie. Następnie w moim odbycie utkwił jakiś mniejszy palec. Pomyślałem, że to od Andżeli i miałem rację sądząc po jej zachwycie.
- Przepraszam, długo jeszcze będzie trwać te przeszukanie? - zapytałem
- Musimy jeszcze zmienić pozycję i będzie koniec - powiedziała pani Bożena - połóż się na plecy

Niechętnie lecz posłusznie posunąłem na plecy. Zobaczyłem nad sobą trzy piękne wysportowane niewiasty. W tym Andżelę, w której się kocham od dłuższego czasu. Pani Bożena zbliżyła się do mnie i napluła mi w odbyt. Następnie wyciągnęła swoją dłoń w lateksowej rękawiczce i umiejscowiła swój palec w mojej pupie. Było to bolesne, ale jednocześnie z jakiegoś powodu podniecające. Kutas sterczał mi we wzwodzie, a wtedy Andżela złapała go swoją gołą rączką. Penetracja cały czas bolała, aż w końcu wydarzyło się... Kutas wystrzelił olbrzymim ładunkiem prosto w czoło pani Bożeny. Andżela spanikowana puściła penisa, a blondwłosa pani ratownik wzięła kutasa do ust. Kolejne wytryski zostały wypuszczone w jej ustach, a następnie cały kutas został przez nią dokładnie wylizany. Pani Bożena wybiegła z gabinetu chyba do łazienki i  zostawiła drzwi otwarte na ościerz. Ja postanowiłem uciec, bo sytuacja wyraźnie wykmnęła się spod kontroli. Uciekłem przez najbliższe okno, a stamtąd pod pobliski zarośnięty most przy rzece. Tam wytrzymałem do późna w nocy, a gdy ulice były puste wróciłem do domu wchodząc po rynnie przez otwarte okno na piętrze. Mama do dzisiaj nie wie co się tego dnia wydarzyło.  

To był niezapomniany dzień.

6 komentarzy

 
  • Kaj

    Tylko coś z polskim nie za bardzo!!! Dopiero w podstawówce?

  • Dokdon

    Fajne, jestem fanem twoich opowiadań ^^

  • Charlie099

    Fajne, bardzo fajne.
    Cześciej mogło by być

  • Bobsky

    Weszłem

  • Maskra

    Co najwyżej bardzo słabe

  • Bomba

    Super :D :danss: